#Halo, tu Kuba Wątły

W minionym tygodniu jedna z parafii w Bełchatowie testowała irańskie rozwiązania dotyczące współpracy na linii muezini – policja religijna. Sytuacją, która umożliwiła testy, było karygodne zachowanie 13-latka, który wypluł w kościele Święty Wafel podany mu do ust. Księża katoliccy, zgodnie z irańskim pierwowzorem, zaczęli ganiać po kościele zbrodniarza, po czym, złapawszy go, powiadomili policję – jeszcze – państwową oraz rodziców złoczyńcy. Do czasu przybycia jednych i drugich chłopaka zatrzymano i nie zgwałcono. Nim minęło pięć zdrowasiek, policja pojawiła się na miejscu i rozpoczęło się przesłuchanie bandyty. Po chwili pojawili się także skruszeni rodzicie. A teraz: jeśli ktoś z państwa chciałby zapytać, czy księża w Polsce mają prawo komukolwiek i z jakiegokolwiek powodu ograniczać wolność, tym bardziej przerażonemu rozwojem sytuacji dziecku, czy policja nie powinna w tej sytuacji natychmiast aresztować księży, a prokuratura oskarżyć ich o porwanie i przetrzymywanie wbrew woli, czy rodzice nie powinni w drodze do kościoła powiadomić policji o tym, że ich dziecko zostało porwane przez księży i istnieje uzasadnione podejrzenie możliwości zgwałcenia nieletniego (wszak każdy duchowny w Polsce musi być podejrzany z uwagi na brak wiarygodnych danych dotyczących skali pedofilii wśród nich) – to pytajcie. Pytajcie sobie spokojnie i bez nerwów, a ja już teraz odpowiem: staczamy się na dno państwa, w którym katolicki kler będzie swoistą „nadwładzą” nad nami wszystkimi. Powyższa sytuacja jest kolejnym na to, wyjątkowo mocnym, dowodem.
***
Ponad milion protestujących na ulicach Santiago w Chile, kraju, który ma ok. 18 milionów mieszkańców. To tak, jakby w Warszawie zaczęło jednocześnie protestować prawie 2,5 miliona ludzi. Przypomnijmy: to właśnie w Chile w latach 1973–1990 rządził prawicowy zbrodniarz gen. Augusto Pinochet, który z pomocą Kościoła katolickiego torturował i mordował przeciwnych reżimowi ludzi. To właśnie do niego, w 1999 r., zaopatrzeni w ryngraf z wizerunkiem Matki Boskiej pojechali pokłonić się ówczesny poseł AWS-ZChN Michał Kamiński, potem jeden z dwóch speców (obok Bielana) od wizerunku Jarosława i Lecha Kaczyńskich, Marek Jurek, wtedy członek KRRiT oraz dawny redaktor naczelny gazety „Życie” Tomasz Wołek. Mieszkańcy Chile jakoś szybko nauczyli się demokracji obywatelskiej. Może gdyby Jaruzelski zdecydował się masowo torturować i zabijać Polaków, to dziś nie mielibyśmy faszystów w Sejmie i w rządzie? Ech, zawsze coś nie tak.
***
Według „Newsweeka”, wiceprzewodniczący SLD Andrzej Szejna postanowił nie być gorszy od prawicowego motłochu, który na co dzień korzysta z farm trolli. Podczas ostatniej kampanii wyborczej w jednej z firm wykupił dwie usługi: pierwsza to niby-atakujące go bojówki z prawej strony, a druga to niby-broniące go z lewej. Jeśli dołożymy do tego stwierdzenie szefa SLD Włodzimierza Czarzastego, że nie ma sprawy, skoro Szejna mówi, że to kłamstwo oraz wspomnimy kłamstwa Roberta Biedronia na temat pozostania w samorządzie (poszedł do PE) czy zrzeczenia się mandatu europosła na rzecz prof. Moniki Płatek (nie zrzekł się), to możemy być spokojni: „odnowiona” lewica wróciła do parlamentu w dobrej, bo takiej samej jak PiS czy PO, formie moralnej.
***
Mija właśnie pół roku od premiery dokumentalnego filmu braci Sekielskich na temat pedofilii wśród katolickiego kleru. Wiele osób głośno wyrażało swoją opinię, że po „Klerze” Smarzowskiego, film braci będzie epickim gwoździem do trumny Kościoła. Jakieś pół roku przed premierą tego, doskonałego skądinąd, dokumentu, tłumaczyłem w mediach, dlaczego nie będzie ani trumny, ani nawet gwoździa, bez względu na to, ile takich lub zbliżonych w treści filmów pojawi się w Polsce. Dlaczego? Mogę to zrobić znów: otóż Kościół to korporacja, nawet jeśli przestępcza, to nadal korporacja. Korporacja, której fundamentem jest pozycja społeczna, a ta, w polskich warunkach, zależna jest współcześnie jedynie od ilości posiadanych pieniędzy. To co roku ponad 19 miliardów złotych. Policzyłem to ponad rok temu wspólnie z zespołem doskonałego ekonomisty, doktora Andrzeja Polaczkiewicza. To sytuacja jak z włoską mafią na początku lat 90.: ówcześni włoscy prokuratorzy podjęli decyzję, że ukrócenie przemocy, złodziejstwa, morderstw i gwałtów możliwe będzie jedynie poprzez odcięcie mafii tlenu, a tlenem dla każdej organizacji przestępczej są pieniądze. Taką organizacją jest właśnie Kościół katolicki z jego wyjątkową mutacją „polsko-katolicką”. Kwestią odcięcia Kościoła od ponad 19 mld zł rocznie nie jest zainteresowana żadna partia obecna w nowym parlamencie. Z lewicą na czele, która, kiedy tylko może, ucieka od tego tematu. Dziś jedyną polityczką, która publicznie powołuje się na wyniki naszych obliczeń, jest obecna posłanka lewicy Joanna Scheuring-Wielgus. Nikt więcej, bo absolutna większość polityków nie chce odseparowania Kościoła od naszych pieniędzy. Większość z nich doskonale wie, że ostatnie wybory do polskiego parlamentu znów wygrał Kościół katolicki. Stało się tak z powodu polityków ze wszystkich partii, którzy od 1989 r. zabezpieczają przejmowanie Polski przez pazerną, złodziejską i zbrodniczą korporację. To właśnie rodzaj zamkniętego w Polsce koła: wybieramy do Parlamentu tych, którzy albo trzęsą się z podniecenia na widok księdza, albo zwyczajnie się go boją. Antidotum? Długa i kosztowna edukacja społeczna, która z czasem wytworzy fundament, na którym stanie społeczeństwo obywatelskie.
Kuba Wątły

Artykuł pochodzi z numeru 44/2019 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *