Kiedy w marcu 2000 r. pojawił się na rynku prasowym tygodnik „Fakty i Mity”, wielu Polaków nie było gotowych, by głośno mówić o grzechach ludzi Kościoła, przestępstwach kryminalnych i obyczajowych popełnianych przez duchownych.

Nasz tygodnik od początku skupiał się na obnażaniu hipokryzji Kościoła instytucjonalnego. Przez lata ludzie pragnący żyć w niesklerykalizowanym, świeckim państwie na naszych łamach mogli dać wyraz niezgody na szalejący klerykalizm, podsycany przez władze państwowe. Często dyskredytowani, oskarżani o ataki na Kościół, o komunizm, a nawet szatanizm dzieliliśmy się swoimi przemyśleniami, walczyliśmy o to, by Polacy zdjęli założone przez duchownych klapki z oczu. Pomagaliśmy ludziom w całej Polsce, którzy w pojedynkę nie mogli przeciwstawić się kościelnej machinie. To właśnie z inicjatywy Czytelników „FiM” w 2002 r. sformowano lewicową Antyklerykalną Partię Postępu „Racja”. Działalność partii skupiała się głównie na kwestiach światopoglądowych – ugrupowanie opowiadało się za zbudowaniem państwa sekularnego i neutralnego światopoglądowo oraz za pełnym rozdziałem Kościoła od państwa.

Angażowaliśmy się w wiele inicjatyw społecznych, walczących o świeckość państwa. Zbieraliśmy podpisy pod obywatelskim projektem ustawy „O jawności finansów Kościoła…”, zainicjowanym przez stowarzyszenie Kongres Świeckości. Uczestniczyliśmy w zlotach ateistów. Rozmawialiśmy z ofiarami księżej pedofilii, prawnikami, psychologami, seksuologami, przedstawicielami organizacji walczącymi o prawa mniejszości wyznaniowych, przedstawicielami innych kościołów, tłamszonych przez Kk. Wszyscy oni pomagali nam zrozumieć mechanizmy, jakimi posługuje się Kościół katolicki.

Na naszych łamach zamieszczaliśmy wywiady z politykami, działaczami społecznymi, naukowcami i artystami, m.in. z Lechem Wałęsą, Adrianem Zandbergiem, Leszkiem Millerem, Hanną Gill-Piątek, Mirosławem Woronieckim, prof. Moniką Płatek, prof. Marią Szyszkowską, prof. Tadeuszem Bartosiem, prof. Jackiem Kochanowskim, prof. Stanisławem Obirkiem, prof. Zbigniewem Religą, prof. Lwem Starowiczem, Mirosławem Hermaszewskim, Laurą Łącz, Anją Orthodox, Ireną Santor, Krystyną Sienkiewicz, Ewą Szykulską, Zbigniewem Buczkowskim, Piotrem Łazarkiewiczem, Olgierdem Łukaszewiczem, Leonem Niemczykiem, Adamem „Nergalem” Darskim, Tomaszem Sekielskim, a nawet prałatem Henrykiem Jankowskim.

Na tropie afer

W 2001 r. nasz tygodnik jako pierwszy ujawnił przypadki molestowania seksualnego przez arcybiskupa Juliusza Paetza. Hierarcha zapraszał na spotkania w cztery oczy młodych kleryków, których całował, dotykał i obiecywał wsparcie na studiach i w karierze, a potem wykorzystywał. Ten skandal wstrząsnął Kościołem i całą Polską.

Już od pierwszych numerów pisaliśmy o biznesmeńskich aspiracjach, antysemickich wystąpieniach, podejrzanych zachowaniach wobec dzieci prałata Henryka Jankowskiego.

Opisywaliśmy poczynania arcybiskupa Henryka Hosera – specjalisty od zapłodnienia, który blisko dwie dekady promował w Rwandzie naturalną metodę regulacji urodzeń, opartą na kalendarzyku małżeńskim. Był, podobnie jak cały rwandyjski episkopat, częścią rządowego establishmentu Hutu. To właśnie ten rząd doprowadził do jednego z najstraszniejszych ludobójstw w dziejach świata. Wiosną 1994 r. w ciągu 100 dni zamordowano prawie milion ludzi.

Od początku mieliśmy na celowniku Rydzyka i jego rozrastające się imperium.

Wskazywaliśmy na mafijne sposoby działania Kościoła, który zastraszał, wykluczał i niszczył wszystkich sprzeciwiających się jego ideologii. Od 2000 r., kiedy przeciwnicy budowy jednego z pierwszych przekaźników Radia Maryja w Przemyślu z lokalnych ambon byli wyzywani od „czerwonych krasnoludków” i „komunistów”, po rok 2019, w którym osoby nieheteronormatywne zostały nazwane przez abpa Marka Jędraszewskiego „zarazą”. Ujawnialiśmy przestępstwa drobnych „sług Kościoła”, które zapewne nigdy nie ujrzałyby światła dziennego. Pisaliśmy o „Księżowskich motogangach” (nr 13/2000), w których 18 księży z woj. lubelskiego na masową skalę okradało skarb państwa, sprowadzając auta z Francji i Niemiec, nie płacąc cła i otrzymując ulgi VAT.

Od początku śledziliśmy proceder rozkradania polskiej ziemi przez działającą w majestacie prawa i w porozumieniu z lokalnymi samorządami instytucję Kościoła. Informowaliśmy m.in. o tym, jak siostry niepokalanki z warszawskiego Mokotowa dostały darmo działkę wartą 13 mln zł, jak archidiecezja katowicka otrzymała niemal 1/10 powierzchni Zabrza – 903 ha działek z pałacem i folwarkiem (nr 5/2003). O działce w centrum Warszawy, na której obecnie buduje się tzw. Nycz Tower, o tym jak Towarzystwo Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta w Krakowie niespodziewanie stało się właścicielem 157 ha ziemi w Świerklańcu. O ziemi na Mazurach wartej 56 mln zł, na której archidiecezja warmińska ma wybudować hotel warty 300 mln zł. O tysiącach hektarów ziemi przekazywanej Kościołowi z 99-proc. bonifikatą.

„Nic się nie stało, jestem księdzem”

Opisaliśmy setki zboczeńców w sutannach, wykorzystujących seksualnie dzieci i używających przemocy fizycznej wobec nich nawet w murach szkół publicznych. Jednym z pierwszych takich skandali w Polsce było oskarżenie w 2001 r. ks. Michała Moskwy, proboszcza z Tylawy, o molestowanie dziewczynek przez kilkanaście lat. Prokuratura w Krośnie, nadzorowana przez Stanisława Piotrowicza, umorzyła sprawę uznając, że ksiądz dotykał dziewczynki w miejscach intymnych, gdyż miał zdolności bioenergoterapeutyczne. Dopiero po nagłośnieniu sprawy Prokuratura Krajowa nakazała przeprowadzenie powtórnego śledztwa, tym razem prokuraturze w Jaśle. W 2004 r. zapadł wyrok skazujący księdza na dwa lata w zawieszeniu, jednak arcybiskup przemyski Józef Michalik jeszcze przez rok pozwolił mu pracować w tej samej parafii.

Nie sposób wyliczyć wszystkich afer pedofilskich z udziałem kleru, które opisywaliśmy. Zajmowaliśmy się m.in. historią 13-letniej Ani z Mirosławca (nr 4/2003), zgwałconej w szkole przez ks. Mirosława R. Po gwałcie powiedział on do dziewczynki: „Nic się nie stało, jestem księdzem”. W 2003 r. pisaliśmy o ks. Zbigniewie P., który molestował trzech wychowanków domu dziecka w Chmielowicach. W 2004 r. relacjonowaliśmy sprawę ks. Michała M. z małej miejscowości niedaleko Pszczyny, który zamykał się z dziewczynkami w domu parafialnym i dotykał ich pośladków i klatki piersiowej. Mimo że jego przełożeni o wszystkim wiedzieli, ksiądz jeszcze dwa lata spokojnie odprawiał msze i przygotowywał dzieci do pierwszej komunii.

Od 2009 r. śledziliśmy aresztowanie i skazanie księdza Romana B. z zakonu chrystusowców w podpoznańskim Puszczykowie, który wiele miesięcy więził i gwałcił w mieszkaniu swojej matki 13-letnią dziewczynkę. Monitorowaliśmy zarówno karne procesy sądowe księdza, jak i cywilny, który dotarł do Sądu Najwyższego. SN w marcu 2020 r. utrzymał pierwszy w historii Polski wyrok o odszkodowaniu od jednostki kościelnej w wysokości 1 mln zł i dożywotniej renty dla ofiary pedofila w sutannie.

W 2013 r. śledziliśmy aferę pedofilską na Dominikanie z udziałem dwóch polskich duchownych. O wykorzystywanie seksualne dzieci zostali oskarżeni: ówczesny nuncjusz apostolski arcybiskup Józef Wesołowski oraz ks. Wojciech Gil. W 2016 r. proboszcz parafii Kalinówka ks. Stanisław G. z diecezji zamojsko-lubaczowskiej macał dzieci, a wszystkich rodziców, którzy próbowali zakończyć ten proceder obrażał, szykanował i śmiał się im w twarz mówiąc „są różne choroby”.

Tylko w latach 2002–2012 za molestowanie małoletnich skazano w Polsce prawomocnym wyrokiem 27 księży katolickich. Wiele innych spraw zostało oddalonych ze względu na przedawnienie.

Dziś na „Mapie kościelnej pedofilii” jest już około 300 sprawców i 650 ofiar zwyrodnialców w sutannach.

Przez te lata obserwowaliśmy zmieniającą się świadomość Polaków, którzy przestali milczeć na temat grzechów Kościoła, a temat księżej pedofilii przestał być tabu. Wiele razy informowaliśmy jak działają księża pedofile, jak zwabiają swoje ofiary na plebanie, jak zdobywają zaufanie rodziców tylko po to, by krzywdzić ich dzieci.

Przez te wszystkie lata wybieraliśmy i selekcjonowaliśmy najważniejsze informacje dotyczące Kościoła katolickiego. Analizowaliśmy Biblię, przybliżaliśmy historię Kościoła, o której on sam chciałby zapomnieć. Rozprawialiśmy się z mitami świętych i głów Kościoła katolickiego. Nie baliśmy się pisać o bierności JP2, okrucieństwie Matki Teresy z Kalkuty, fałszywych objawieniach św. Faustyny czy o. Pio. Obserwowaliśmy umacniający się sojusz tronu i ołtarza. Wytykaliśmy Kościołowi, kiedy wtrącał się w życie Polaków i wpływał na politykę i prawodawstwo. Wszystko to udawało się nam dzięki zaangażowaniu całego zespołu, ale przede wszystkim dzięki Czytelnikom. To Wy pokazywaliście nam drogę, pomagaliście i informowaliście o niepokojących sytuacjach. Szczególne podziękowania należą się bohaterom naszych tekstów, którzy zaufali nam i powierzyli swoje, często niełatwe, historie. Dziękujemy!

Facebook Comments
Poprzedni artykułPraworządność polsko-węgierska
Następny artykułTVP nie dla każdego
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).