W tych wyborach Kościół ma dużo do stracenia.

Hierarchia kościelna wciąż powtarza niczym mantrę, że Kościół jest apolityczny i nie angażuje się ani w politykę, ani w wybory. Ale tak naprawdę trudno znaleźć inną organizację, która opowiada się w zależności od okoliczności za taką lub inną opcją polityczną. Filarem istnienia Kościoła jest bowiem współdziałanie i popieranie takich rządów, jakie mogą mu zapewnić nieskrępowaną i zyskowną działalność. Majątek gromadzony w imię religii jest ściśle związany z tym, kto władzę sprawuje. Kto zagwarantuje jej uprzywilejowane miejsce w społeczeństwie i od nikogo niezależne pomnażanie majątku. A majątek raz oddany Kościołowi, w postaci darowizn i gruntów, nigdy już do społeczeństwa nie powróci. Najlepszym przykładem była ostatnia epidemia, kiedy bogaty Kościół w najmniejszym stopniu nie chciał finansowo wspomóc potrzebujących, skupiając się jedynie na ochronie własnych dochodów.

Kościół w najbliższych wyborach ma dużo do stracenia. Trudno przypuszczać, że może pojawić się inny prezydent, który w takim stopniu jak Andrzej Duda będzie podkreślał znaczenie religii. I nie tylko podkreślał, ale swoim przykładem demonstrował pełną od Kościoła zależność. Obraz prezydenta bezustannie klękającego po różnych świątyniach i pląsającego w takt religijnych pieśni jest całkowitym zaprzeczeniem państwowej bezstronności.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments
Poprzedni artykułTrumpohierarchowie, katoprostytucja
Następny artykułWybory
Dariusz Kędziora
Jest dziennikarzem i tłumaczem. Zajmuje się przede wszystkim sprawami światopoglądowymi – komentując i oceniając je z ateistycznego punktu widzenia, co w kraju zdominowanym przez religijną większość nie jest częste. Jest prezesem Koalicji Ateistycznej – organizacji, która zabiega o prawa osób niewierzących, a także członkiem założycielem Kongresu Świeckości, grupującym większość organizacji, które stawiają sobie za cel realizację postulatów budowy świeckiego państwa. Jest absolwentem Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie i jej byłym wykładowcą (Otwarty na długie dyskusje światopoglądowe, nawet jeśli nie uda się ich zakończyć konsensem – przyp. red.).