Anioł Pański na uroki

Katolicyzm niemal doszczętnie zmiażdżył religię Słowian i wywodzące się z niej ludowe rytuały. Zepchnięta na margines bogata tradycja czarów, guseł i uroków jest wyśmiewana, ale nadal żywa.
Choć to Podlasie kojarzy się z szeptuchami, w okolicach Radgoszczy (powiat tarnowski) to profesja nie mniej popularna. Tu każdy zna lub pamięta kogoś, kto zajmował się urokami. Szeptuchy, szeptunki, wiedźmy, czarownice, w zależności od tego, w jakim rejonie Polski się znajdują, potrafią pomóc, ale mogą też zaszkodzić. Zazwyczaj są to starsze kobiety, którym przypisuje się różne moce. Jedne potrafią uzdrawiać, inne rozmawiać ze zmarłymi, ściągać klątwy, a jeszcze inne rzucać uroki. Mocy nie da się nauczyć, trzeba ją mieć i umieć wykorzystywać. Najczęściej przechodzi ona z pokolenia na pokolenie. Wbrew pozorom po pomoc do szeptuchy przychodzą nie tylko najbliżsi sąsiedzi z małych, odciętych od świata wsi. Szeptuchy można znaleźć także w Warszawie czy Poznaniu. Niektóre prowadzą nawet własne strony internetowe. Po pomoc do nich przyjeżdżają różni ludzie: prości i wykształceni, z dużych miast, malutkich wiosek; często tacy, którym nie zdołała pomóc współczesna medycyna.

Szept, który leczy

Szeptucha z Radgoszczy mieszka nieopodal kościoła. Z każdej ściany domu 81-letniej kobiety patrzy na mnie Jezus albo inni święci.
– Po co o tym pisać? Kto ma mnie znaleźć, to i tak znajdzie – mówi spokojnie pani
Jadwiga i zarzeka się, że ostatni raz „odprawiała” siedem lat temu.
Choć nie mówi tego wprost, boi się reakcji ludzi…
Aut. Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej: efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 10/2019 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *