Artykuły

V kolumna

Katecheci w rozkroku
Okrakiem na barykadzie – tak można skwitować postawę katechetów w czasie strajku szkolnego. W zdecydowanej większości województw władze kościelne zabroniły im udziału w strajku (np. w woj. śląskim kuria wydała oświadczenie: „Żadne względy ekonomiczne nie usprawiedliwiają rezygnacji z głoszenia Ewangelii”). Zmobilizowani przez kuratoria katecheci oraz zwykli księża i zakonnice, niczym tajna armia Zalewskiej, zgłosili się do pomocy przy egzaminach. Są jednak szkoły, w których świeccy katecheci spontanicznie solidaryzują się z resztą nauczycieli, a niektóre diecezje, w tym łódzka i opolska, pozwalają im przystąpić do strajku (patrz wytyczne z Łodzi: „Proszę kierować się własnym sumieniem”). Jakkolwiek się to skończy, Kościół już poniósł straty wizerunkowe, obsadzając personel Pana B. w roli łamistrajków.

Czy Gniezno jest w Europie
Prezydent Gniezna Tomasz Budasz zabronił zorganizowania pierwszego w tym mieście marszu równości. A ponieważ nie jest moherem, tylko Europejczykiem z Platformy, nie uzasadnił swojej decyzji koniecznością obrony wiary i ojczyzny przed ofensywą LGBT. Nie – prezydent ma na względzie tylko zagrożenie życia i zdrowia mieszkańców (a także witryn sklepowych, parkujących aut i ogródków kawiarnianych), ponieważ kontrmanifestacje zapowiedziało kilkanaście grupek kibolsko-naziolsko-wszechpolskich. Organizatorzy marszu odwołali się do sądu. Tę lekcję przerobiło już kilka miast – Warszawa, Lublin, przy innej okazji Hajnówka – i za każdym razem okazywało się, że nie można prewencyjnie zakazać zgromadzenia, nawet jeśli jest groźba zadymy; bezpieczeństwo ma zapewnić policja. Budasz udaje, że nic o tym nie słyszał, jakby właśnie teleportował się z Marsa, dla niepoznaki przebrany w elegancki europejski garnitur.

Męski różaniec
Zdjęcia obiegły media społecznościowe: mężczyźni w różnym wieku zdejmują nakrycia głowy, formują kolumnę, która maszeruje warszawskimi ulicami, a w końcu zbiorowo klęka. „Matka, która wszystko rozumie” – śpiewają, nie bez powodu, bo ta impreza, Męski Różaniec Warszawa, ma wynagrodzić „bluźnierstwa przeciw dziewictwu Najświętszej Maryi Panny”. Nie chcemy wdawać się w szczegóły teologiczne, choć rozum ludzki wzdraga się przed celebrowaniem kawałka błony dziewiczej, jakby to był patent na świętość. Nie chcemy też bawić się w psychologów czy psychiatrów, którzy mieliby sporo do powiedzenia o kulcie dziewiczej matki (kompleks Madonny i prostytutki?…). Poprzestańmy na obrazku z ulic Warszawy: czy przywabi turystów (egzotyka!), czy ich odstraszy (ciemnogród!)?

„Uparł się, kurna”
Skazany w 2002 r. za molestowanie ministrantów na półtora roku w zawieszeniu na cztery lata (bo w tamtych czasach wielebni dostawali kary „w zawiasach”) ks. Edward P. został odwołany z parafii w Pszennie, woj. dolnośląskie. Ówczesny biskup wrocławski Edward Janiak zapewniał: „On już nigdy nie będzie mógł pełnić posługi kapłańskiej”. Ukryty chwilowo w Domu Księży Emerytów, ks. Edward wrócił do łask i dostał fuchę proboszcza w parafii w Brożcu. Tamtejsi parafianie nie mieli pojęcia o jego skłonnościach i przeszłości. W 2013 r. wytropili go dziennikarze TVN24 i „Gazety Wrocławskiej”, zrobił się szum. Kuria najpierw twierdziła, że nie ma przeszkód prawnych, by P. był proboszczem, w końcu jednak go odwołała. Nasz bohater pojawił się znowu w Sobótce: odprawia msze, spowiada, a nawet prowadzi rekolekcje wielkopostne dla dzieci. „Nie miał prowadzić tych rekolekcji. Ale uparł się, kurna, i dla świętego spokoju mówię: prowadź” – cytuje OKO.press proboszcza parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sobótce, ks. Marka Pieczykolana. Proboszcz nie boi się kłopotów. Zadał koledze fundamentalne pytanie: „No co ty chłopie nafikasz, jak ty masz 66 lat?”.

Bomba seksu
Tym razem znany z niebanalnych poglądów ks. prof. Dariusz Oko przebił sam siebie. „Genderyści dążą do władzy nad światem przy pomocy bomb seksualności” – ogłosił w Radiu Maryja. Ta, trzeba przyznać, nieszablonowa wypowiedź obiega sieć, wywołując masę komentarzy, np. „Tu medycyna jest bezradna”. Bezradna jest także logika: skoro według kościelnych „specjalistów” genderyści zacierają różnicę płci i wszyscy mamy być babochłopami czy chłopobabami, to jak tu liczyć na seksualne eksplozje? Kościół polski odkrył potwora „gender” dokładnie wtedy, gdy zaczęło się ujawnianie afer pedofilskich wśród kleru, i zręcznie odwrócił od nich uwagę, strasząc owieczki nowym wrogiem, tym groźniejszym, że obcym kulturowo. Ale na jak długo jeszcze ten straszak wystarczy?

Chip, czyli Znamię Bestii
Do popularnych youtuberów należy ks. dr Paweł Murziński, regularnie ostrzegający wiernych przed siedmioma plagami Apokalipsy, Żydami, którzy odrzucili Mesjasza, stając się Synagogą Szatana na Ziemi, i biskupami-masonami, którzy zawładnęli Kościołem i przygotowują go na przyjście Antychrysta. Zagrożeń dla chrześcijańskich dusz jest zresztą co niemiara. Czeka nas Wielki Ucisk, kiedy to jedynie osoby wyposażone w tajemniczy chip RFID, czyli przepowiedziane w księdze Apokalipsy Znamię Bestii, będą mogły coś kupić. Wielki Ucisk potrwa 3,5 roku, ale pomoc z Nieba pozwoli wybranym przetrwać ten okres… Ks. Murziński nie boi się atakować papieża Franciszka za „fałszywą naukę”, a wyższe szarże kościelne od lat mu na to pozwalają. Komentując takie informacje, jesteśmy rozdarci wewnętrznie. Generalnie boimy się fanatyków i wariatów. Ale kneblowanie takich księży jak Boniecki i wolność głoszenia bredni dla takich jak Oko czy Murziński prowadzą w prostej linii do wyjałowienia Kościoła z ludzi myślących i kryzysu tej instytucji, co może tylko cieszyć.

Ujawnić kasę
Ruszyła zbiórka 100 tys. wymaganych podpisów pod obywatelskim projektem ustawy „Świeckie państwo”. Przewiduje on jawność przychodów kościołów, w tym oczywiście tego największego. Musiałby ujawniać, ile pieniędzy zyskał z tacy, ile za sakramenty, ile z dotacji państwowych i składać odpowiednie oświadczenia skarbówce. „Zamierzamy skłonić Polki i Polaków do zastanowienia się nad tym, czy jest normalne, że przychody Kościoła, także te pochodzące z publicznych pieniędzy, są niejawne” – piszą przedstawiciele inicjatywy ustawodawczej, którą poparli już m.in. prof. Monika Płatek, Józef Hen, Sylwia Chutnik. A co jest normalne w Katolandzie?…

Transfer mocy
Czujcie się zaproszeni na Forum Charyzmatyczne w Szczecinie w dniach 31 maja – 2 czerwca, reklamowane obrazkiem Matki Boskiej i hasłem-cytatem biblijnym „Otrzymacie Jego moc”! Organizatorzy wpuszczą nawet niedowiarków pod warunkiem uiszczenia opłaty (120 zł za osobę, bez noclegów i wyżywienia). Imprezie błogosławi metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga, jeden z najbardziej rydzykoidalnych biskupów w Polsce. Będą modły o uzdrowienie i o wylanie Ducha Świętego oraz jego darów, oprawę muzyczną zapewni zespół Lew Judy. Jak pisze w „Polityce” Tomasz Maćkowiak, rodzimy Kościół ulega „pentekostalizacji”, przejmuje praktyki kościołów zielonoświątkowych – ekstatyczne obrzędy, „cudowne uzdrowienia”, zabezpieczanie się przed „złymi duchami” itd. „Magia, gusła, sekciarstwo” – to nowa choroba polskiego katolicyzmu.

Kto ukradł zwłoki Jezusa?

Jezus Chrystus oficjalnie nie ma grobu, bo dokonał wniebowstąpienia. Jednak w życiu realnym coś takiego się nie zdarza, więc od wieków snuje się spekulacje, co naprawdę stało się z jego ciałem po ukrzyżowaniu. Niewykluczone, że ktoś je wykradł, a potem ukrył na wieki wieków…
Odpowiedź na pytanie, gdzie jest grób Jezusa zna każde rozgarnięte katolickie dziecko: symboliczny znajduje się w Bazylice Grobu Świętego. Oficjalnego miejsca pochówku Chrystus jednak nie posiada, gdyż jakiś czas po zmartwychwstaniu wstąpił do nieba. Ci, którym trudno uwierzyć w taki scenariusz, wysuwają kilka hipotez, co stało się ze zwłokami Jezusa po śmierci na krzyżu. Mogły zostać celowo ukryte albo przepadły w wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności bądź zaniedbania w czasach, kiedy chrystianizm był jeszcze niewiele znaczącą sektą.

(…) Bazylika Grobu Świętego w Jerozolimie to miejsce, gdzie rzekomo złożono ciało Chrystusa po zdjęciu z krzyża. Patrząc na burzliwą historię poszukiwań Grobu Świętego, nietrudno dojść do wniosku, że status bazyliki jest uświęcony tradycją, a nie dziejowymi faktami, a jej historia rozpoczyna się około 300 lat po śmierci Jezusa. Uczeni w ogóle nie mają pewności, czy w pierwszych wiekach istnienia chrześcijaństwa wierni otaczali kultem grób Syna Bożego. Jakkolwiek było, z pewnością stał pusty…
Autor: Michał Kostur
Więcej: efaktyimity.eu

Spowiedź w imię seksu

Kościół przeciwny edukacji seksualnej w szkołach już niedługo rozpocznie swoje coroczne seksualne żniwa. Stanie się to wraz z okresem pierwszych komunii i pierwszych spowiedzi.

(…) Dziś większość przeciwników edukacji seksualnej w szkołach nie godzi się, by „seksualna indoktrynacja” odbywała się w placówkach publicznych. Jednocześnie godzą się, by ich dziecko w konfesjonale „edukował” ksiądz. W większości polskich parafii w rachunku sumienia (przygotowanym specjalnie dla dzieci przystępujących do pierwszej komunii) pytania odnoszą się do każdego przykazania. W jednej parafii w diecezji włocławskiej do przykazania szóstego przypisano m.in. takie pytania: „Czy dobrowolnie myślałeś o rzeczach bezwstydnych?”, „Czy pragnąłem rzeczy bezwstydnych?”, „Czy pisałem lub rysowałem coś nieprzyzwoitego?”, „Czy popełniałem bezwstydne uczynki sam lub z drugim?”, „Czy zezwalałem na nie?”. Podobne można znaleźć we wszystkich parafiach w Polsce. Różnią się tylko zastosowanymi terminami, np. „sprawy nieczyste”, „nieskromne rzeczy”, „coś bezwstydnego”.
Pytania te wywołują w dzieciach strach, wstyd, a czasem pytanie „o co chodzi?”, bo nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiały. W ten sposób Kościół sam niejako prowokuje dzieci do myślenia na ten temat. Wyprzedza rodziców, robi to za nich. Wchodzi z butami w seksualność dzieci. Tak dzieje się w Polsce od lat.

(…) – Tego nie da się usunąć z pamięci – wspomina pan Mścisław z Łodzi. – Tata był wojskowym. Przeprowadzaliśmy się kilka razy. Wtedy mieszkaliśmy w Warszawie u zbiegu Puławskiej i Rakowieckiej. Najbliżej miałem do kościoła św. Anny. To był rok 1952, tuż przed świętem zmarłych, miałem wtedy jakoś osiem lat, byłem już po komunii. Podczas spowiedzi, jak to dziecko, wyliczyłem wszystkie swoje grzechy: nie słuchałem się mamy, biłem z kolegami, no tego typu. Potem zacząłem klepać końcową formułkę. Ksiądz mi przerwał i zapytał, czy bawię się siusiakiem, czy mam nieczyste myśli. Zaniemówiłem. Zaczął mnie straszyć, że jak będę to robił, to na święcie umrę przy grobie. Ja się naprawdę bałem, że to się stanie… Mamie nigdy o tym nie powiedziałem…
Autor: Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimity.eu

Krzyż na Nowogrodzkiej

Już nie do Częstochowy ani Lichenia. Dziś w intencji rozwiązywania spraw beznadziejnych pielgrzymuje się do siedziby Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie. Licząc na audiencję i błogosławieństwo prezesa Kaczyńskiego.

Nawet popularne ostatnio ekstremalne drogi krzyżowe, liczące 45 kilometrów, są niczym przy wyczynie, którego dokonali rolnicy szukający pomocy w rozwiązaniu problemów trapiących polską wieś. Z pielgrzymką do Jarosława Kaczyńskiego wyruszyli z Puław i przez 25 godzin bezustannego marszu doszli na ulicę Nowogrodzką. Przemierzyli 125 kilometrów bez snu, targając wielki drewniany krzyż oraz „intencje”, nazwane „Piątką rolnika”. Marsz poboczami lokalnych dróg rozpoczęli w dziesiątkę. Trudy pielgrzymki wytrzymało siedmiu najbardziej wytrwałych.

Niestety, na miejscu czekało ich wielkie rozczarowanie. Zamiast choćby gorącej herbaty czy słów wsparcia ze strony rządzących, spotkali się z totalną ignorancją. Prezes Kaczyński nie był zainteresowany wspólną modlitwą na ostatniej stacji „Drogi krzyżowej rolników”. O godzinie 11 zapewne jadł jeszcze śniadanie i powoli szykował się do wyjazdu do Sejmu, gdzie dotarł po południu. Sekretarka prezesa nie mogła, lub nie chciała, w niczym pomóc, a ochroniarze z radością i zdecydowanie zatrzasnęli za nimi drzwi centrali. Po wyjściu z budynku policja kulturalnie, acz stanowczo przeganiała pielgrzymów sprzed wejścia do siedziby PiS i co chwila ich legitymowała. Jakiekolwiek zainteresowanie rolnikami przejawiali jedynie robotnicy, wymieniający obok rury gazowe…
Autor Teresa Ziemska
Więcej efaktyimity.eu

Do strajkujących Nauczycieli

Szanowni Nauczyciele,
źle się dzieje w państwie polskim. Rząd znowu na kolanie przygotował przepisy i umożliwił przeprowadzenie egzaminów „bez żadnego trybu”. Tak samo będzie z maturami Nie mam złudzeń, że partii Jarosława Kaczyńskiego zależy na edukacji i pedagogach. Nie mam złudzeń, że społeczeństwo dalej będzie Was popierać, bo społeczeństwu jest niewygodnie, więc powoli się od Was odwraca. Jak było z policją? Ludzie zadowoleni, bo policja nie wystawiała mandatów. Uciekanie na (co najmniej dyskusyjne L4) – zupełnie nie przeszkadzało obywatelom. A to, że ich podatki szerokim strumieniem wyciekały z budżetu – dla większości nie miało znaczenia.

Zawieszenie strajku na kilka dni – to dobry pomysł!

Przyjdźcie na rady klasyfikacyjne i niech KAŻDY uczeń ma z każdego przedmiotu 6-kę! Z każdego! Dodatkowo ocena wzorowa z zachowania! A co! Przyjdźcie do pracy w matury – niech każdy uczeń pisze jak chce, co chce i korzystając z czego chce. Jak przyjdzie do oceniania – z każdego przedmiotu po 100% – przecież uczniom się NALEŻY!

Niech uczniowie przyzwyczajają się do tego, że rządzący nie chcą wspierać tych, którzy ciężko pracują, ale wolą zasiłkować tych, którzy pracują mniej. Że uczciwa praca i wysokie zarobki są NIESPRAWIEDLIWE społecznie. Sprawiedliwie jest mieć tyle samo co inni i równać w dół!

Niech będzie tak, jak chce polityka rządu. Każdy maturzysta z kompletem 6-tek i 100% maturą. Znowu madki i tatełowie będą Was wspierać, bo jeżeli Jessica i Brajan będą mieli tak wspaniałe oceny, to nagle serca rodziców zabiją dla Was. I już… Elektorat PiSu zacznie mówić o nawróceniu, o tym, że duch Korczaka miał na Was wpływ. Wszyscy będą zadowoleni, a dzieci zaczną się przyzwyczajać do tego, że nie ważne czy pracujesz ciężko przez cały rok, czy leżysz i się obijasz – dostajesz to samo, bo taka jest (nie) sprawiedliwość społeczna.

W sieci zaczną się dyskusje. Jakiś tata napisze, że to nieuczciwe, że jego syn, ciężko pracował przez 3 lata i teraz ma takie oceny jak koledzy którzy nie robili nic. Na ojca rzuci się 5 madek, że „co ci to pszeszkadza, ham kce żeby tylko jego było na wieszhu, a ona ma chorom (na wrastający paznokieć) córkę i jej się należy!”

I nikt nikogo już nie przekona, że białe jest białe a czarne jest czarne!

Na wykresach w excelu ten rok będzie wyjątkowym rokiem w polskiej nauce! Takie wyniki! Ministra edukacji dostanie wielusettysięczną premię, premier wygłosi orędzie do narodu, prezydent znowu powie, że on też cały czas się uczy… a w kraju dalej panować będzie bezprawie i niesprawiedliwość. W takiej atmosferze – podwyżki dla Was – będą oczywistą oczywistością.

Za 5 lat na rynku pojawią się inżynierowie, którzy potrafią projektować tylko domki z kart, radcy prawni, dla których ważniejsze od kodeksów jest „widzi mi się” przełożonych, lekarze, którzy leczą „na oko” a na poważne choroby przepisują różaniec wykupiony w aptece. Budżet się załamie a w wieczornych Wiadomościach Danuta Holecka z grobową miną powie „wina Tuska”.

Sobociński

„Chińczyki” IPN

Nierozwiązywalny pozostaje dylemat, czy dzisiejsze pranie mózgów młodzieży przez Instytut Pamięci Narodowej wynika z braku wiedzy, czy z cynizmu polityków historycznych.
Dwudziesta rocznica powstania IPN zobowiązuje. Warto pokazać dorobek Instytutu w wykazywaniu, że w latach 1945–1989 w Polsce rządził totalitarny terror; albo nic się nie działo. Oraz to, że Polska od zawsze miała jednego wroga – Rosję. Nie licząc drobnego epizodu hitlerowskiego. I nie ma co pisać o lustracji, o wykopywaniu zwłok sprzed dziesięcioleci, wystawianiu świadectw moralności byłym agentom SB, którzy stoją po stronie PiS. A nawet o tym, że prokuratorzy z IPN wciąż piszą akty oskarżające Göringa czy Himmlera. To wszystko jeszcze nic. IPN to prawdziwe imperium od wydawania puzzli oraz gier planszowych. I to nawet z wersjami internetowymi.

Na coś takiego nie wpadli nawet propagandyści PRL. Nie robili gier o „zaplutych karłach”, nie kazali rzucać kostką ku chwale Armii Czerwonej. Ani dobierać kart, aby skutecznie sforsować Odrę czy przełamać Wał Pomorski. Nic z tych rzeczy. „Za komuny” rządziła gra w chińczyka ze znaną wszystkim maksymą „Człowieku, nie irytuj się”…

(…) Debiut IPN w roli wydawcy gier z 2009 r. nazywał się „Awans – Zostań marszałkiem Polski”. Jak się w to zagra, to zdobędzie się nader cenną historycznie wiedzę o tym, jakie stopnie wojskowe obowiązywały w Wojsku Polskim w 1939 r. Fani planszówek znęcali się nad produktem, recenzując, że „proste zasady i szybkość rozgrywki czyniłyby z produkcji IPN świetną grę imprezową, gdyby nie fakt, że jest ona przeznaczona tylko dla dwóch osób”. No i na to, że po paru minutach rozgrywki się usypia.

Chwilę później IPN wydał jeszcze bardziej nasenną produkcję. „Pamięć ’39” się nazywała i dobijała graczy 24 archiwalnymi pokolorowanymi fotkami z kampanii wrześniowej. Bo zdaniem twórców czarno-białe zdjęcie nic młodemu człowiekowi nie powie. A ponieważ całą rozgrywkę robi się w ciągu 10 minut, to choćby ośmiolatkowie na fotach mieli nie wiadomo co, to i tak nie zrozumieliby, o co chodzi. Oczywiście z wyjątkiem ruskiego sołdata…
Autor: Stefan Płonicki
Więcej: efaktyimity.eu

Minister Zieliński i jego dwór

O sekretarzu stanu w MSWiA Jarosławie Zielińskim powiedziano i napisano już wiele. W normalnym państwie byłby zdymisjonowany wielokrotnie, tyle że nie żyjemy w normalnym państwie.
Ostatnio jego pozycja uległa nawet wzmocnieniu, gdyż pochwalił go publicznie szef MSWiA Joachim Brudziński, mimo że musi przecież znać, przynajmniej z omówienia, pełną treść 14 interpelacji poselskich, które skierowała w ubiegłym roku pod jego adresem Bożena Kamińska, posłanka Koalicji Obywatelskiej z Suwałk. Prezydium Sejmu nie chce ich ujawnić opinii publicznej, gdyż rzekomo nie spełniają przepisów regulaminu sejmowego.

Według tego szacownego sejmowego grona chodzi o rzekome niespełnienie przez Kamińską wymogów ustępów 1 i 2 artykułu 192: „1. Posłowi przysługuje prawo złożenia interpelacji w sprawach o zasadniczym charakterze i odnoszących się do problemów związanych z polityką państwa. 2. Interpelacja powinna zawierać krótkie przedstawienie stanu faktycznego będącego jej przedmiotem oraz wynikające zeń pytania oraz powinna być skierowana zgodnie z właściwością interpelowanego”.
Szkoda, bo takiego bajzlu, jaki ma miejsce w podlaskiej policji dowodzonej przez zaufanych Zielińskiego, nie było od lat. To lektura – zaręczamy – w całości bardzo smakowita, choć zadziwia trochę nieporadność językowa posłanki. Ale mniejsza o to…

Weźmy pod lupę chociażby tyko dwie komendy, o których media nie zdążyły jeszcze napisać i tylko jedną interpelację.

Naczelnicy z politycznego nadania
„Funkcjonariusze Policji z Łomży proszą o zdecydowaną interwencję w sprawie warunków Ich Służby. Wydziałem Kryminalnym łomżyńskiej Komendy Policji kierują, jak podkreślają Naczelnicy z nadania politycznego w myśl upowszechnionego już skrótu/kodu tzw. BMW (Bierny Mierny ale Wierny). W ramach „dobrej zmiany” owym Zastępcą Naczelnika Wydziału Kryminalnego został starszy sierżant Jakub Chojnowski” – pisze posłanka Kamińska w interpelacji „W sprawie warunków i atmosfery pracy w podlaskiej Policji”…
Aut. Wacław Jerzy Koniecpolski
Więcej: efaktyimity.eu

Nafaszerowani prochami

Patriotyzm – zdaniem PiS – przejawia się zjadaniem parafarmaceutyków kupowanych w nielegalnych aptekach.

Polska jest mistrzem świata w aptekarstwie. Przy naszej populacji rzędu 38 mln, mamy około 15 tys. aptek. Brytyjczycy, choć jest ich 65 mln, mają takich sklepów 14 tys., zaś 82 mln Niemców obsługuje zaledwie 18 tys. punktów, gdzie można kupić antybiotyk.

(…) Gdyby ktoś zastanawiał się, dlaczego w zjadaniu produktów z apteki bijemy świat na głowę, to odpowiedź jest nader prosta. W przeciwieństwie do innych krajów, u nas wolno reklamować wszystkie produkty apteczne, z wyjątkiem tych na receptę. W tamtym roku branża farmaceutyczna wydała na reklamę prawie 1,2 mld zł. Wciskany w reklamie kit Polacy łykają na równi z tabletkami. To dlatego co druga złotówka za reklamę trafia do mediów od firm produkujących uzdrawiające specyfiki.
Na promocję ibupromu poszło w 2019 r. 24 mln zł. Neomag zasilił media 22 mln zł. Na wylansowanie preparatów na przeziębienie i grypę firmy wydały 270 mln złotych. Zaś na reklamę środków wspomagających puszczanie wiatrów, czyli wspierających układ trawienny, poszło około 130 mln zł.
Beneficjentami reklamowej hipochondrii Polaków są producenci oraz dystrybutorzy medykamentów, ale ponieważ cały sektor zarabia dobrze, to dzieli się zyskami z państwem. Budżet państwa zasilany miliardami się cieszy i dopóki farmaceuci płacą, to włos im z głowy nie spadnie i nikt, na przykład, nie zakaże reklamowania suplementacyjnego badziewia…
Autor Stefan Płonicki
Więcej efaktyimity.eu

V kolumna

Wróg się rodzi
W toruńskim teatrze im. Wilama Horzycy odbyła się premiera spektaklu „Wróg się rodzi”, inspirowanego działalnością Rydzyka i jego mediów. Natychmiast zareagował były poseł PiS Andrzej Jaworski: napisał donos do Prokuratury Generalnej i do ministra Ziobry, domagając się ścigania winnych „przestępstw zniesławienia i znieważenia o. Tadeusza Rydzyka oraz słuchaczy Radia Maryja”. Jaworski spektaklu nie widział, ale wystarczyło mu to, co mówił autor sztuki, Marcin Kącki z „Gazety Wyborczej” – że Radio Maryja propaguje mowę nienawiści. Rzecz jasna, znieważenie czy zniesławienie Rydzyka może być ścigane wyłącznie z oskarżenia prywatnego. Dlatego Jaworski doszukał się we „Wrogu” także nawoływania do nienawiści na tle różnic wyznaniowych oraz znieważania rzymskich katolików z powodu ich przynależności wyznaniowej, a tym z urzędu musi się zająć prokurator. I niech ktoś spróbuje wytłumaczyć podwładnym Ziobry, że krytykowanie Ojca Inkasenta nie jest atakiem na rzymskich katolików jako takich!

Kodeks Rysia
Dopuszczalne: uścisk dłoni, delikatne objęcie na powitanie, poklepanie po ramionach lub plecach, trzymanie za ręce dzieci na spacerze. Niedozwolone: łaskotanie, mocowanie się, klepanie w uda lub kolana, masaż, całowanie, zwłaszcza w usta; dotykanie piersi, pośladków lub miejsc intymnych, spanie w jednym łóżku lub w jednym pokoju z wychowankami (dodalibyśmy jeszcze zlizywanie śmietany z kolan wielebnego). Dzieci i młodzież nie powinny przebywać w pomieszczeniach mieszkalnych duchownych. Jeśli dojdzie do nadużyć seksualnych, trzeba natychmiast zawiadomić organy ścigania. Tego wymagają „Zasady ochrony małoletnich i niepełnosprawnych”, przyjęte właśnie w archidiecezji łódzkiej. To pierwsza w Polsce diecezja, w której opracowano taki dokument, a każdy duchowny czy pracujący dla Kościoła świecki wychowawca będzie musiał się pod nim własnoręcznie podpisać. Brawo patron tej akcji, abp Grzegorz Ryś! Ale czy wykształceni w seminariach dorośli mężczyźni nie wiedzą, że obmacywanie dziecięcych pośladków jest niewłaściwe, i muszą to dostać na piśmie?

Oblężona twierdza
„Zamurowane okno papieskie, uroczystość na dziedzińcu zamiast jak dotychczas na placu przed kurią, Rycerze JP2 selekcjonujący ludzi w bramie kurii i metropolita poruszający się w obstawie” – relacjonuje „Gazeta Wyborcza” rocznicę śmierci Karola Wojtyły. Kiedy pobożni krakowianie jak co roku 2 kwietnia przyszli pod sławne okno na Franciszkańskiej, by wspominać zgasłego papieża, abp Marek Jędraszewski zamknął się na kurialnym dziedzińcu. W bramie stanęli Rycerze w długich brązowych płaszczach i odpytywali wchodzących, kim są. Nie wpuścili fotoreportera „GW”, ekipy TVN i portalu LoveKrakow, za to wysłannicy TVP i Polsatu weszli bez przeszkód. Zatrzymywano młodych ludzi o „podejrzanym” wyglądzie, np. w kolorowych kurtkach. Ci, którym udało się wejść, czekali na wystąpienie swego arcypasterza. Jędraszewski pojawił się na kwadrans przed godziną śmierci Wojtyły, szczelnie otoczony Rycerzami niczym Kaczyński ochroniarzami, trochę poględził i umknął do swoich apartamentów. „Poszła plotka, że ma być pod kurią protest. Metropolita się wystraszył” – tłumaczy dziennikarzowi „GW” jeden z krakowskich księży. Kościelny beton zaczyna się bać? To dobry objaw!

Idzie nowe
Aż 64 proc. Polaków chce ograniczenia finansowania Kościoła przez państwo, sprzeciwia się temu 29 proc., 7 proc. nie ma zdania – wynika z sondażu Kantar Millward Brown dla „Wysokich Obcasów”. Za ograniczeniem państwowych dotacji dla Kościoła opowiada się 95 proc. zwolenników Wiosny, 82 proc. Koalicji Europejskiej i 38 proc. wyborców PiS! Nie są więc oni en bloc bezmyślną masą, która ochoczo oddaje ostatni grosz, aby proboszcz miał bardziej wypasioną limuzynę niż jego kolega z sąsiedniej wsi. W tym samym badaniu zapytano o skandale pedofilskie wśród kleru: 63 proc. respondentów twierdzi, że obniżają one zaufanie do Kościoła, dla 34 proc. „nie mają one wpływu na poziom mojego zaufania”. Likwidacja Funduszu Kościelnego, finansowanie lekcji religii w szkole przez kościoły, nie przez państwo, i opodatkowanie duchownych jak reszty obywateli – to główne punkty programu „Świeckie państwo” Inicjatywy Polska Barbary Nowackiej, obecnie w Koalicji Europejskiej. Podobne postulaty zgłasza zresztą Wiosna. Co na to elektorat? Za projektem świeckiego państwa opowiedziało się 88 proc. osób deklarujących się jako niewierzące oraz – uwaga! – 60 proc. wierzących. Nie po raz pierwszy przekonujemy się, że Polacy laicyzują się szybciej niż rządzący nimi politycy.

Nycz uświęca Banacha
W XLIV Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Banacha w Warszawie odbyła się uroczystość nadania szkole imienia… Stefana Banacha. Liceum od roku nosi imię tego wybitnego matematyka, ale celebry nigdy dość. Poprzedni patron szkoły Antoni Dobiszewski, nauczyciel i wychowawca trudnej młodzieży, więzień Pawiaka, zamordowany przez hitlerowców, padł ofiarą dekomunizacji. Uroczystość rozpoczęła się mszą w intencji pracowników i uczniów LO oraz poświęceniem sztandaru liceum w kościele św. Kazimierza. Mszę odprawiał sam kardynał Kazimierz Nycz, były modły i śpiewy, proklamowano 30 marca nowym świętem szkoły. W dymie kadzideł pojawił się burmistrz Mokotowa Rafał Miastowski z Platformy, który zapewne przez przeoczenie nie rozpoczął przemówienia od „W imię Ojca i Syna”. A tak chwaliliśmy ekipę Trzaskowskiego, że nie urzęduje na klęczkach!

Nie i amen
W krytycznym dla „zreformowanej” oświaty roku coraz więcej samorządów i szkół próbuje ograniczyć liczbę godzin religii, żeby mieć więcej swobody w układaniu planu lekcji i uniknąć nauki do wieczora lub w soboty. Jak już informowaliśmy, Episkopat ogłosił, że nie ma mowy o „redukcji” tego przedmiotu. Mimo to abp Ryś w Łodzi zgodził się na jedną lekcję religii tygodniowo. Kiedy w Gdańsku z podobnym wnioskiem wystąpili radni Koalicji Obywatelskiej, tamtejszy metropolita, abp Sławoj Leszek Głódź, kategorycznie odmówił. I od razu wsparli go pisowcy. „Dziwi mnie, że znaczna część radnych Koalicji Obywatelskiej deklaruje, że są wierzący. To trochę wygląda tak, jakby niekoniecznie uznawali wartości chrześcijańskie czy katolickie” – skomentował radny Waldemar Jaroszewicz z PiS, a jego koleżanka, radna Joanna Cabaj, zażądała… zwiększenia liczby lekcji religii. Gdyby czas spędzony na wkuwaniu katechizmu przekładał się na cnoty chrześcijańskie, bylibyśmy narodem aniołów.

Ofiara postojowa
Kościół św. Stanisława Biskupa w Ostrowie Wielkopolskim sąsiaduje z aresztem śledczym, a w pobliżu mieszczą się też sąd i ratusz. Na kościelnym parkingu zostawiali więc samochody nie tylko wierni, także interesanci pobliskich urzędów. Postanowił to wykorzystać proboszcz, ks. Krzysztof Nojman: wyłożył parking kostką, zamontował szlaban i zatrudnił parkingowych wyposażonych w bloczki z kwitami. Nie jest drogo – 2 zł za godzinę, lecz parafianom, którzy przyjeżdżają na mszę, trudno się z tym pogodzić. Reporterka Wirtualnej Polski przypomniała proboszczowi, że papież Franciszek krytykuje księży zarabiających na wiernych i stosujących cenniki opłat. „Papież mówił o sakramentach świętych, a nie o parkingu. To zupełnie inny temat” – uciął ks. Nojman. Najzabawniejsze, że obowiązkową opłatę nazwał „ofiarą postojową”, a na kwitku z pieczątką parafii widnieje motto „Serviens in spe” („Służąc w nadziei”).