Artykuły

Morderczynie swoich dzieci

Matka zabija dziecko! Każda tego typu informacja jeży włos na głowie. To przestępstwo przeciw naturze, tak niezgodne z panującym obecnie sielskim obrazem macierzyństwa. Kwalifikacje prawne tych czynów bywają różne, zawsze jednak budzą społeczne oburzenie.

„Zaraz cię zamorduję, jeśli tego nie zrobisz” – takie słowa padają na co dzień. Nie zdajemy sobie sprawy z ich wagi. W mieszkaniu przy ul. Piotrkowskiej w Łodzi kilka dni temu doszło do tragedii. Podczas awantury domowej matka zaatakowała córkę nożem. Policja ustaliła, że poszło o porządki. 47-letnia kobieta piła alkohol razem ze znajomym. Gdy mężczyzna wyszedł, kazała 19-letniej córce posprzątać mieszkanie. Dziewczyna odmówiła, wtedy matka zaczęła ją okładać pięściami. Potem chwyciła nóż myśliwski i wbiła go córce w plecy.
19-latka uciekła przez okno na ulicę. Przechodzień wezwał karetkę. W szpitalu okazało się, że dziewczyna doznała poważnych obrażeń w obrębie klatki piersiowej. Jej matkę zatrzymano. Podczas przesłuchania twierdziła, że nie jest niczemu winna, bo córka ją sprowokowała swoim aroganckim zachowaniem i z niechęcią wywiązywała się z domowych obowiązków…

Stolica gejowsko-apostolska

Czy 80 proc. personelu kurii rzymskiej to homoseksualiści? Tak twierdzi autor książki „W szafie Watykanu”.

(…) Przez cztery lata jeden tydzień w miesiącu Martel spędzał w Watykanie; mieszkał w kościelnych apartamentach. Przeprowadził 1500 wywiadów. Z 41 kardynałami, 52 biskupami, 45 ambasadorami i dyplomatami Stolicy Apostolskiej, 11 funkcjonariuszami Gwardii Szwajcarskiej, z ponad 200 księżmi i seminarzystami. Jak wynika z książki powstałej na kanwie tych wywiadów i badań, Watykan to stolica bardziej gejowska niż apostolska. Martel w ogóle nie zajmuje się molestowaniem seksualnym dzieci, twierdzi natomiast, że 80 proc. członków watykańskiej kurii stanowią homoseksualiści. Dzieli ich na kilka grup. Część akceptuje swą orientację seksualną i żyje w trwałych, dyskretnych związkach z partnerami. Inni korzystają z usług męskich prostytutek, a jeszcze inni nie przyjmują do wiadomości ukierunkowania swego popędu seksualnego. Wszystkie wewnątrzkościelne antagonizmy i kontrowersje mają gejowskie podłoże.

Autor w najostrzejszych słowach krytykuje tych hierarchów, którzy zajadle atakują homoseksualistów, a jednocześnie prowadzą homoseksualne pożycie seksualne. Im kto bardziej piętnuje gejów, tym więcej hipokryzji w jego życiu seksualnym – stwierdza Martel. Jako że kardynałowie i biskupi prowadzą życie jaskrawo sprzeczne z zasadami wiary, z namaszczeniem wpajanymi wiernym, nie na rękę jest im ściganie pedofilów. Franciszek usiłował z tym walczyć, wiele razy oględnie oskarżał purpuratów i księży o „prowadzenie podwójnego życia”. Czyniąc to, papież podważał ich status w Kościele, co sprawiało, że czuli się niepewnie. Tak Martel tłumaczy coraz bardziej jawną opozycję części kurii wobec Franciszka…

Autor: Janusz Zawodny
Więcej: efaktyimity.eu

Gdańsk – miasto wolnego wyboru

Wybory prezydenckie w Gdańsku odbędą się 3 marca. Udział w pojedynku weźmie zaledwie trzech kandydatów. Największe partie, zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami, nie wystawiły swoich przedstawicieli.

(…) mieszkańcy zdecydują, czy chcą podtrzymać wizję Adamowicza. Niekwestionowaną faworytką wyborów jest Aleksandra Dulkiewicz, zastępczyni Adamowicza w latach 2017–2019 i obecna komisarz miasta. Kandydatka wystawiona przez KWW „Wszystko dla Gdańska” przez lata była związana z Platformą Obywatelską, jednak od czasu sporu między PO a Adamowiczem jest bezpartyjna. Aleksandrę Dulkiewicz poparła niemal cała opozycja, w tym Koalicja Obywatelska i SLD.
Najbardziej liczącym się przeciwnikiem Dulkiewicz jest Marek Skiba z KWW „Odpowiedzialni – Gdańsk”, działacz katolicki i przedsiębiorca budowlany. Skiba stawia na rodzinę, tradycyjne wartości i liberalizm gospodarczy. O ekonomii mówi niewiele. Zamiast tego potępia „Model na rzecz równego traktowania” i zarzuca miejskim włodarzom promocję rozwiązłości. Seks jest zresztą w centrum kampanii Skiby. Złote myśli kandydata budzą skojarzenia z tezami stawianymi przez ks. Oko i ojca inkasenta.…

Aut. Norman Tabor
Więcej: efaktyimity.eu

Obrażalscy

Żeby dochodzić ochrony dobrego imienia, trzeba je mieć!

Właściciele Polski – PiS, Rydzyk, NBP i Telewizja Polska – złożyli albo pogrozili złożeniem pozwów przeciwko osobom, które jakoby ubliżają ich dobremu imieniu. W przypadku PiS chodzi o opinię dziennikarza Wojciecha Czuchnowskiego z „Gazety Wyborczej” o „mafii z PiS”, w przypadku Rydzyka – o określenie nowej partii politycznej mianem „partii Rydzyka”, w przypadku NBP o sugestie udziału Glapińskiego, prezesa NBP, w aferze KNF, zaś w przypadku TVP o opinie dotyczące roli reżimowej telewizji w kreowaniu nienawiści, która doprowadziła do zamordowania prezydenta Pawła Adamowicza.
Refleksję nad tymi doniesieniami należy zacząć od uwagi natury ogólnej. Otóż aby dochodzić ochrony dobrego imienia, najpierw trzeba je mieć. Nie wydaje się słuszne aprioryczne przyjmowanie, że – niezależnie od zachowań osoby dochodzącej ochrony swojego dobrego imienia – cieszy się ona poważaniem opinii publicznej. Ocena danej osoby przez opinię publiczną to nic innego, jak właśnie „dobre imię”, które czasem się ma, a czasem się je traci. Czy pan Rydzyk albo TVP Kurskiego cieszą się w Polsce „dobrym imieniem”? Wyznam, że nie spotkałem dotąd nikogo, kto miałby o nich dobrą opinię. Ale może to kwestia środowiska, w którym funkcjonuję…
Autor: Jerzy Dolnicki
Więcej: efaktyimity.eu

Fundusz krojony pod wybory

Nie dajcie się oszukać reklamie Funduszu Sprawiedliwości!

W TVP co kilka minut hulają reklamy, w których starsza pani opowiada, jak została skrzywdzona przez lichwiarzy, a młodsza, że pozbyła się bijającego męża. Na końcu pojawia się plansza, z której wynika, że to dzięki Funduszowi Sprawiedliwości, który ma coś wspólnego z Ministerstwem Sprawiedliwości. I tylko ta tablica nie kłamie.
Chyba że panie ze spotów to ucharakteryzowany Tadeusz Rydzyk. On faktycznie łapie się na „sprawiedliwą” kasę od lat. W 2017 r. jego firmy dostały z resortu Ziobry niemal 800 tys. zł, a w 2018 r. ponad 600 tys. Gdyby panie z reklamy były członkami Ochotniczych Straży Pożarnych, też miałyby prawo być szczęśliwe. Na strażaków ochotników poszło rok temu około 100 mln „sprawiedliwych” złotówek. Nikt nie podważałby wiarygodności słów obu pań nawet wtedy, gdyby wylegitymowały się jako funkcjonariuszki CBA. Bo i ta instytucja została przez Fundusz wsparta 25 mln zł. (…)

Szefem Najwyższej Izby Kontroli jest były minister sprawiedliwości, który co nieco o Funduszu wiedział. NIK zrobiła kontrolę. To co zobaczyli inspektorzy, w normalnym kraju spowodowałoby wymianę szefostwa resortu. Ale nie w Polsce! Mimo że NIK uznała, iż: „Ministerstwo Sprawiedliwości nie zapewniło należytej realizacji przez Fundusz zadań w zakresie pomocy osobom pokrzywdzonym, a tym samym adekwatnej i skutecznej pomocy ofiarom przestępstw”, nikomu nie spadł włos z głowy.
Kontrolerzy dogrzebali się do tego, że „resort nie dysponował podstawowymi danymi m.in. o liczbie pokrzywdzonych, liczbie postępowań karnych, w których występowali pokrzywdzeni, czy liczbie przestępstw uprawniających do ubiegania się o kompensatę”. I nic. Bez odzewu pozostało stwierdzenie, że na „rzeczywistą pomoc z Funduszu trafiały stosunkowo niewielkie sumy – z 385 mln zł, które wpłynęły na Fundusz w 2016 r., na bezpośrednią pomoc ofiarom przestępstw wydano jedynie 16 mln zł”…

Aut. Stefan Płonicki
Więcej: efaktyimity.eu

Kukułcze gniazdo

Pracownicy ośrodka w Gostyninie prawdopodobnie prowokują osadzonych do agresji. Mają w ten sposób udowodnić, że ustawa Gowina, pozwalająca na umieszczanie w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, jest potrzebna.

Jarosław Gowin był dumny ze swojego pomysłu, umożliwiającego umieszczanie sprawców poważnych przestępstw w ośrodku odosobnienia. Wielokrotnie powtarzał, że chodzi o ochronę społeczeństwa przed najgroźniejszymi przestępcami, którzy po odbyciu kary wychodzą na wolność. W jego wypowiedziach jak mantra wracało słowo „bestia”.
Już wtedy, w 2013 r., gdy ustawa wchodziła w życie, środowiska prawnicze biły na alarm. Mówiono, że to bezprawie, że nie wolno karać człowieka tylko za to, że opuszcza więzienie. Bezskutecznie: Krajowy Ośrodek Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie zaczął się szybko zapełniać. Dyrektorzy więzień, często na wszelki wypadek, kierowali do sądów wnioski o umieszczenie tam byłego już więźnia. Zgodnie z ustawą trafiał na badanie do biegłego psychiatry, ten zaś miał za zadanie stwierdzić, że ów badany na pewno nie popełni w przyszłości żadnego przestępstwa.
– Psychiatra to nie wróżka. Nikt nie wyda takiej opinii – mówi prof. Janusz Heitzman, dyrektor Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie oraz kierownik Kliniki Psychiatrii Sądowej.
Osadzeni w Gostyninie przebywają tu latami. Bez wyroku. Często jedynie w formie zabezpieczenia, kierowani przez sądy. (…)

W Gostyninie przebywa aktualnie kilku byłych więźniów, którzy zostali tam skierowani w ramach zabezpieczenia, choć żaden przepis tego nie reguluje, a SN określił jasno, że takie postępowanie jest niedopuszczalne. Są tam też osoby, wobec których SN cofnął decyzję o umieszczeniu ich w ośrodku w Gostyninie i skierował do ponownego rozpatrzenia. Siedzą tam więc wbrew woli Sądu Najwyższego. Czy decyzje SN skłonią ministerstwo do zmian w ustawie Gowina?…
Aut. Anna Durka
Więcej: efaktyimity.eu

Przystanek Różaniec

W Warszawie jest blisko 200 kościołów rzymskokatolickich. Kaplic i kapliczek policzyć nie sposób, bo są ich tysiące. Jest się gdzie pomodlić. To wszystko jednak za mało.

Wyznawcy Pana Boga muszą manifestować i obnosić się ze swoją wiarą publicznie. W tym celu od pięciu lat krążą po najważniejszych drogach stolicy. Przy okazji tamują ruch i wprawiają w osłupienie wszystkich, których napotykają na drodze. Nie inaczej było podczas ostatniego „Pokutnego marszu różańcowego”, który przeszedł ulicami Warszawy. (…)

Po ogłoszeniach parafialnych, gdzie ksiądz zachęca, by zapisywać swoje dzieci tylko i wyłącznie do Szkoły Podstawowej, Gimnazjum i Liceum Sióstr Zmartwychwstanek na Żoliborzu, formuje się pochód. Dziwne, ale z tłumu, który był na mszy, pozostaje na miejscu około 20 osób, no i jedna z kruchty – ja. Pojawia się pielgrzymkowy zestaw nagłaśniający, mikrofony bezprzewodowe, krzyż oraz lektyka dla obrazu Najświętszej Dziewicy Maryi.
Na miejsce przybywają także policyjne posiłki – na „kogutach” podjeżdżają cztery radiowozy. W sumie to 25 policjantów. Nietrudno policzyć, że funkcjonariuszy jest więcej niż chcących wziąć udział w Marszu. Pochód, a w zasadzie pochodzik, rusza. Ksiądz Stanisław intonuje popularną pieśń maryjną: „Panno nad pannami, święta nad świętymi…”, a kilkunastu pokutników podłapuje i śpiewa wraz z nim „…Najświętsza Królowo, Pani nieba, ziemi, najśliczniejszy kwiecie, lilijo, Matko Różańcowa, Maryjo!”. Z pokutnym „Pokutnym marszem różańcowym” kierujemy się w stronę Krakowskiego Przedmieścia…

Autor: Artur Kulikowski

Wielebni tatusiowie

Księża katoliccy notorycznie przegrywają walkę z popędem płciowym. Uważa się, że łamią tym samym imperatyw celibatu, co nie jest ścisłe, bo zakazuje on duchownym posiadania żon, a nie – explicite – kopulacji.

O wiele lepiej duchownym wychodzi przestrzeganie zakazu antykoncepcji. Jeśli obiektem pożądania kapłańskiego nie jest odbytnica małoletniego, wówczas mamy do czynienia z watykańską ruletką i często rezultaty wychodzą na światło dzienne dziewięć miesięcy później.

„To następny skandal kościelny. Te dzieci są wszędzie” – konstatuje Vincent Doyle. Przed laty ujawniono przemoc seksualną na nieletnich, ostatnio wyszło na jaw gwałcenie zakonnic przez księży, a wkrótce na tapecie znajdzie się ta sprawa, nie ma wątpliwości Doyle, psychoterapeuta z Irlandii. Gdy miał 28 lat, dowiedział się od matki, że ksiądz, którego uważał za swego ojca chrzestnego, jest jego ojcem biologicznym. Ta wieść skłoniła go do przemyśleń, te zaś do utworzenia globalnej sieci współpracy i wzajemnego wsparcia księżowskich dzieci – Coping International. Ludzie tacy jak oni żyli w poczuciu zatajonego wstydu, tajemnicy, której nie wolno zdradzić. Gdy Doyle usiłował dowiedzieć się od biskupów, ile jest księżowskich dzieci, ci wykręcali się. „To jeden z najrzadszych występków” – oświadczył jeden z nich. Doyle świetnie wie, że to kłamstwo: jego grupa liczy 50 tys. członków w 175 krajach, a nowych z każdym dniem przybywa…
Aut. Janusz Zawodny

Jezus – król sprayu

Kilkumetrowy napis „Jezus jest królem” pojawił się nocą na murze cmentarza żydowskiego we Wrocławiu. Nie tylko tam zresztą – napisy srebrnym sprayem „ozdobiły” okoliczne blokowiska.
Wkurzeni miejscy aktywiści postanowili napis na cmentarnym murze wciąż czynnego cmentarza żydowskiego zamalować. Czyn społeczny kilkudziesięciu wrocławian nie zdał się na wiele – napis wybazgrano nocą powtórnie, dla odmiany czarnym sprayem. Mimo wzmocnienia policyjnych patroli i wszechobecnego monitoringu sprawców nie udało się dotąd schwytać.
Jak na ironię Wrocław i partię polityczną o nazwie Christus Rex (Jezus Król) łączą historyczne zaszłości. Nazistowsko- katolicka belgijska partia Léona Degrelle’a była w czasie wojny oczkiem w głowie Hitlera. Dowodzona przez Degrelle’a, złożona głównie z Belgów-rexistów, dywizja SS „Wallonien” została rozgromiona przez Rosjan właśnie pod Wrocławiem, w okolicach feralnego żydowskiego cmentarza. Sam Degrelle zdołał przedrzeć się do Berlina, a potem zbiec do faszystowskiej Hiszpanii. Do dziś myśli i program założyciela Chrystus Rex błąka się po skrajach prawicowej myśli polityczne w Polsce – mimo że Degrelle nabijał się z Polski, Polaków i polskich żołnierzy. Malowanie sprayem nazwy jego partii na żydowskim cmentarzu z pewnością niezmiernie by go ucieszyło.
Oskar Lipman