Artykuły

Wczoraj Smoleńsk, dziś zboczeńcy

Antoni Macierewicz nie zasypia gruszek w popiele. Skoro paliwo smoleńskie już się wyczerpało, wiceprezes PiS znalazł sobie inny napęd do działania i wskazał prawdziwym Polakom kolejnego wroga.
Według Macierewicza, zdrową tkankę naszego katolickiego narodu niszczą dziś wszelkiej maści „zboczeńcy” spod znaku LGBT+ i zwolennicy nowej fazy rewolucji komunistycznej.
Na spotkanie z wyborcami szeregowy poseł przyjechał służbowym samochodem w towarzystwie osobistego ochroniarza. Od razu zabrał się do wskazywania wrogów ojczyzny. Oczywiście nie mógł nie wspomnieć o tym, co stało się dziewięć lat temu pod Smoleńskiem.

– Jeżeli ta sprawa nie zostanie doprowadzona do końca, to „oni” wrócą. To „oni” będą decydowali o Polsce. Będą mówili nam, co to jest patriotyzm, człowieczeństwo, rodzina, moralność i europejskość – straszył.
Kim są tajemniczy „oni”, tego Macierewicz (jak to ma w zwyczaju) nie sprecyzował, ale można się domyślić, że są to ci sami ludzie, o których mówił później.
– Te środowiska nie zrezygnowały z walki. Widzimy to codziennie w ich propagandzie, w tej nowej formule nowej lewicy, która czerpie z manifestu Engelsa. Oni przechodzą do następnej fazy rewolucji komunistycznej, teraz nastawionej na zdeprawowanie, zdemoralizowanie i zniszczenie rodziny, dzieci i tożsamości ludzkiej – powiedział.
Kartę LGBT+ nazwał manifestem, a jej ewentualne wprowadzenie do warszawskich szkół przestępstwem…
Aut. Artur Kulikowski
Więcej: efaktyimity.eu

Szatański mocz

W Warszawie objawił się szatan. W sianiu zła i nienawiści pomógł mu ten, który przysiągł dozgonną walkę z Lucyferem. To samozwańczy egzorcysta Piotr Glas. Słynny rekolekcjonista zaprosił zagubione polskie dusze na spotkanie na Stadionie Narodowym. Belzebub na taką okazję tylko czekał.

Piotr Glas, choć jest Polakiem, na co dzień mieszka w Anglii. Swoją bożą posługę prowadzi w małej parafii w Portsmouth. Charyzmatyczny ksiądz jest najsłynniejszym polskim egzorcystą, który od 17 miesięcy ma jednak kanclerski zakaz stosowania tych praktyk. Nie przeszkadza to Piotrowi, vel Peterowi Glasowi, w wyrzucaniu demonów z udręczonych ciał i publicznym opowiadaniu o tym. Na spotkania z „egzorcystą” nadal przychodzą tłumy. Nie inaczej było w Warszawie, gdzie na rekolekcje pod tytułem „Maryja, przewodniczka w czasach zamętu” przyszło około dwóch tysięcy osób. Sala „Galeria” Stadionu Narodowego mogła pomieścić trochę ponad tysiąc…

W oczekiwaniu, jak napisał w zaproszeniu Glas, „na wygłoszenie konferencji” (?) zgromadzeni pośpiesznie zajmowali miejsca. Przyjechali dosłownie z całej Polski, by dowiedzieć się (i to za darmo) jak walczyć z szatanem. I pojawił się Glas, cały na czarno, z malutką koloratką pod szyją, okularami na nosie i siwiutką czupryną dodającą powagi. Wyglądał jak filmowy amerykański kaznodzieja. Tymczasem to zaledwie były członek Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii zagranicznej.

– Szatan z natury jest ojcem kłamstwa – ostro rozpoczął ksiądz. – Jednak szatan, przymuszony przez Boga działającego przez kapłana egzorcystę, mówi rzeczy, które demaskują jego potworną strategię. Szatan przymuszony mówi, co jest po tamtej stronie, gdzie…
Autor: Artur Kulikowski
Więcej: efaktyimity.eu

Jak wykończyć wolną prasę

Upadłość Ruchu pogrzebie setki gazet i czasopism.

Wolność słowa jest uważana przez amerykański Sąd Najwyższy za kamień węgielny demokracji. Kluczowym elementem wolności słowa jest zaś wolność prasy, którą Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu określa mianem „psa stróżującego” demokracji. I słusznie. Kiedy gaśnie wolność prasy, nie ma nikogo, kto podniósłby larum, informując społeczeństwo o bezeceństwach władzy. Wyobraźmy sobie Polskę, w której nie ma żadnej gazety czy telewizji gotowej napisać o dziwacznych interesach Kaczyńskiego, najbogatszego polskiego emeryta, dotyczących budowy wieżowców w stolicy. Polskę, w której prasa nie donosi o nagrodach wypłacanych sobie z naszych podatków przez polityków. Polskę, w której nie można w prasie przeczytać o metresach utrzymywanych za publiczne pieniądze w finansowym centrum państwa. Ile warta byłaby demokracja, gdyby społeczeństwo dokonywało wyboru politycznego w ciemno, nie mając pojęcia, co wyczynia władza?…
(…) Operacja likwidacja
Historia problemów finansowych Ruchu nie jest zwykłą opowieścią o nieudolności w zarządzaniu, długach i chybionych transakcjach. To również, a nawet przede wszystkim, historia powiązań polityczno-biznesowych oraz opowieść o zarzynaniu małych wydawców prasy, dla których Ruch był kluczowym dystrybutorem. Długi, w jakie popadł Ruch wobec swoich wierzycieli, czyli setek małych, lokalnych tytułów prasowych, gazet niszowych czy po prostu niezależnych wydawców, to tak naprawdę rodzaj pętli zarzuconej na szyję wolnej prasie w Polsce. Dla małych tytułów prasowych brak zapłaty ze strony Ruchu to w wielu wypadkach realna perspektywa upadłości, a w każdym razie cios wymierzony w plany rozwoju lub choćby utrzymania się na rynku wydawniczym. Niestety, wydaje się, że pętla długów trafiła na szyję wydawców nie wskutek zwykłych błędów menedżerskich, lecz w rezultacie przemyślanego, wdrażanego od lat w życie planu likwidacji niezależnej prasy w Polsce.
W historii upadku Ruchu odnajdujemy kluczowych graczy rynku finansowego. Jest więc „sprawny” menedżer, który występuje jednocześnie w dwóch rolach – rozgrywającego Ruchu i kontrolującego emitenta obligacji nabytych przez tę spółkę, które okazały się bezwartościowymi papierami…
Autor: Jerzy Dolnicki
Więcej: efaktyimity.eu

REGULAMIN KONKURSU

I. Postanowienia wstępne
Niniejszy regulamin określa warunki uczestnictwa, zasady organizacji oraz nagrody w konkursie tygodnika „Fakty i Mity” (zwany dalej „konkursem”).
Uczestnikami konkursu, zwanymi dalej „uczestnikami”, mogą być pełnoletnie osoby fizyczne, mające pełną zdolność do czynności prawnych i zamieszkałe na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, spełniające warunki określone w regulaminie.
W konkursie nie mogą brać udziału osoby zatrudnione przez organizatora, a także osoby pozostające z nimi we wspólnym gospodarstwie domowym.
Kontrola poprawności prowadzenia konkursu i jego zgodności z postanowieniami regulaminu spoczywa na organizatorze konkursu.
Organizator ma prawo w każdym momencie trwania konkursu wykluczyć z udziału w nim (w tym odmówić przyznania nagrody) uczestnika, w stosunku do którego będzie mieć uzasadnione podejrzenia o działalności sprzecznej z niniejszym regulaminem.
W uzasadnionych przypadkach organizator może zmienić niniejszy regulamin. Zmiany do regulaminu będą wprowadzane w formie aneksów i będą obowiązywać od momentu umieszczenia regulaminu w zmienionej formie na stronie www.faktyimity.pl
Postępowanie konkursowe zostanie przeprowadzane w oparciu o postanowienia niniejszego regulaminu oraz właściwe przepisy prawa.
Tekst regulaminu jest dostępny na stronie internetowej faktyimity.pl.
Sponsorami nagród jest wydawca „Faktów i Mitów”: Błaja News sp. z o.o. z siedzibą przy ul. Łąkowej 2D, 95-100 Zgierz.

II. Organizator konkursu
Organizatorem Konkursu jest Błaja News sp z o.o. z siedzibą w Zgierzu przy ul. Łąkowej 2D (zwany dalej „organizatorem”).

III. Zasady konkursu
Udział w konkursie polega na zebraniu czterech kuponów, które ukażą się w czterech kolejnych numerach „Faktów i Mitów” od 12 kwietnia do 10 maja i na wykonaniu zadania umieszczonego na ostatnim kuponie oraz odesłaniu ich pod adresem: ul. Andrzeja Struga 26, 90-513 Łódź do 31 maja 2019 r.
Nagrodami w konkursie są upominki o wartości:
• nagroda główna: karta podarunkowa o wartości 2000 zł na wycieczkę z Travelplanet
• ekspres przelewowy do kawy Morphy Richards Accents 162009 o wartości 276 zł
• żelazko parowe BOSH Sensixx’x o wartości 239 zł
• 3 x roczna prenumerata tygodnika „Fakty i Mity”.

IV. Miejsce i czas trwania konkursu
Konkurs ogólnopolski.
Konkurs trwa:
od 12 kwietnia do 31 maja do godziny 16:00.
Wyniki konkursu zostaną ogłoszone na łamach tygodnika „Fakty i Mity” 7 czerwca 2019 r.
Informacje o konkursie są publikowane na stronie internetowej: www.faktyimity.pl
Pytania dotyczące konkursu można kierować na adres: redakcja@faktyimity.pl.

V. Uczestnicy i dane osobowe
Uczestnicy konkursu akceptują postanowienie niniejszego regulaminu, wyrażają zgodę na przetwarzanie swoich danych zgodnie z nim.
Ochrona danych osobowych
1. Administratorem danych osobowych udostępnianych przez uczestników jest organizator – Błaja News sp. z o.o. z siedzibą w Zgierzu, ul. Łąkowa 2D, 95-100 Zgierz.
2. Administrator przetwarza dane osobowe w celu:
2.1 Przeprowadzenia konkursu, w tym wyłonienia zwycięzcy i rozpatrywania reklamacji. Podstawą prawną przetwarzania jest jego niezbędność do realizacji prawnie uzasadnionego interesu administratora; prawnie uzasadnionym interesem administratora jest przeprowadzenie konkursu (art. 6 ust. 1 lit. f Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE – ogólne rozporządzenie o ochronie danych, dalej: „Rozporządzenie”);
2.2 Wydania nagrody. Podstawą prawną przetwarzania jest jego niezbędność do wypełnienia ciążącego na administratorze prawnego obowiązku wydania nagrody zwycięzcy konkursu (art. 6 ust. 1 lit. c Rozporządzenia);
2.3 Dochodzenia lub obrony przed roszczeniami związanymi z konkursem. Podstawą prawną przetwarzania jest jego niezbędność do realizacji prawnie uzasadnionego interesu administratora; prawnie uzasadnionym interesem administratora jest możliwość dochodzenia lub obrony swoich praw w związku z konkursem (art. 6 ust. 1 lit. f Rozporządzenia);
3. Uczestnicy mają prawo do:
3.1 Żądania: dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia ich przetwarzania.
3.2 Wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych, tj. prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
4. W zakresie, w jakim podstawą przetwarzania danych osobowych jest prawnie uzasadniony interes administratora (patrz pkt 2.1 i 2.3 powyżej), uczestnikowi przysługuje prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych osobowych, z przyczyn związanych z jego szczególną sytuacją.
5. Podanie danych osobowych nie jest wymogiem ustawowym ani umownym, lecz ich niepodanie uniemożliwia udział w konkursie.

VI. Reklamacje
Wszelkie reklamacje i zastrzeżenia dotyczące przebiegu konkursu mogą być składane przez uczestników wyłącznie w formie pisemnej wraz ze szczegółowym uzasadnieniem, listem poleconym na adres siedziby organizatora przez cały czas trwania konkursu, jednakże nie później niż w terminie 3 dni od dnia ukończenia konkursu. Reklamacje wpływające po powyższym terminie nie będą rozpatrywane.
Złożone reklamacje będą rozpatrywane przez organizatora niezwłocznie, jednak nie później niż w terminie 3 dni od daty otrzymania reklamacji.
Zainteresowani zostaną powiadomieni o sposobie rozpatrzenia reklamacji listem poleconym najpóźniej w ciągu 3 dni od daty rozpatrzenia reklamacji.
Decyzja organizatora co do zgłoszonej reklamacji jest ostateczna.

VII. Postanowienia końcowe
Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany postanowień niniejszego regulaminu w dowolnym momencie.
Zmiana regulaminu nie może wpłynąć negatywnie na warunki uczestnictwa w konkursie.
W sprawach nieuregulowanych w niniejszym regulaminie mają zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego, Ustawy o ochronie danych osobowych oraz Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Organizator ma prawo w każdym momencie trwania konkursu wykluczyć z udziału w nim (w tym odmówić przyznania nagrody) uczestnika, który działa sprzecznie z niniejszym regulaminem.
Wynik niniejszego konkursu nie zależy od czynnika losowego, w szczególności konkurs ten nie jest „grą losową”, „loterią fantową”, „zakładem wzajemnym” ani „loterią promocyjną”, których wynik zależy od przypadku (przeprowadzenia losowania) w rozumieniu art. 2 ustawy z 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (Dz.U. nr 201, poz. 1540).
Niniejszy regulamin wchodzi w życie 12 kwietnia 2019 r.
Organizator ma prawo w każdym momencie odwołać konkurs.

RUCH w złą stronę

Szanowni Państwo!
.
Co tydzień tworzymy nowy numer „Faktów i Mitów”. Staramy się najlepiej jak potrafimy. Prezentujemy treści alternatywne w stosunku do innych tytułów. Piszemy szczerze i dobitnie. Nie chowamy się za pustosłowiem, nie zasłaniamy poprawnością polityczną czy obyczajową, nie ma dla nas tematów tabu. Pokazujemy Wam rzeczywistość, jaką jest. Robimy to z pasją i chcemy robić nadal, ale… Możemy tworzyć najlepszy tygodnik opinii w Polsce, ale żeby funkcjonować, musimy go sprzedawać.

Jeden z głównych partnerów, Ruch, nie wywiązuje się z warunków określonych w obowiązującej nas umowie. Co tydzień ponosimy ogromne koszty: drukujemy pismo w nakładzie kilkakrotnie przewyższającym rzeczywistą sprzedaż, bo nasz partner nie radzi sobie z jego właściwą dystrybucją; płacimy autorom tekstów, płacimy grafikom, kupujemy zdjęcia, które widzicie w gazecie. To miesięcznie setki tysięcy złotych. W skali roku to sumy określane w milionach. Nasz partner, choć nie partycypuje w naszych kosztach, czerpie zysk, bo z ogromną marżą (nie podajemy jej wysokości ze względu na obowiązującą nas tajemnicę handlową) sprzedaje owoc naszej pracy. Jednak coraz rzadziej widzimy jakąkolwiek cząstkę tych pieniędzy. Zadłużenie Ruchu wobec nas rośnie i jest już naprawdę monstrualne. Pieniądze z bieżącej sprzedaży w ogóle nie wpływają od 7 lutego br., czyli po wdrożeniu drugiego postępowania układowego PPU2, którym zostało objęte także nasze wydawnictwo, a najstarsze zaległości w płatnościach sięgają lutego 2018 r. Mimo że dłużnik, Ruch SA, był zobowiązany (we wrześniu 2018 r., po rozpoczęciu postępowania układowego PPU1) do uregulowania zadłużenia pod nadzorem komisarza sądowego. W wyniku nieregularnych wpłat dług wzrósł, zamiast zmaleć. Reasumując: nasze malutkie wydawnictwo kredytuje działalność giganta.
Ruch idzie na dno i zamierza pociągnąć rodzime wydawnictwa, takie jak BŁAJA News. Nasze wydawnictwo prowadzi nierówną walkę z Ruchem od ponad roku, ale dopiero teraz, po próbie „kradzieży pieniędzy w białych rękawiczkach”, połączyło siły z innymi wydawcami, którzy sprzeciwiają się założeniom układu i przedstawiają swoje propozycje, które mają na celu zmodyfikowanie jego założeń oraz znalezienie pieniędzy na spłatę zadłużeń Ruchu.

W tym samym czasie ogromne sumy pieniędzy, jakie były na koncie Ruchu, zostały przesłane na jakieś dziwne konta. Podobno zgodnie z prawem, wszystko w białych rękawiczkach. Transfer tych pieniędzy z pewnością nie był „transferem politycznym”. Mamy jednak prawo przypuszczać, że polityką jest wszystko, co teraz dzieje się wokół Ruchu. Służby naszego państwa (ABW, CBA, prokuratura) z dziwną i niezrozumiałą konsekwencją pozostają w tej sprawie bierne, a człowiek, który doprowadził do tej sytuacji, cieszy się wolnością i fortuną. Czy bierność służb jest wynikiem jakiegoś zawartego z nim porozumienia politycznego? Tego nie wiemy i bez dowodów staramy się ograniczać swoją fantazję. Mamy jednak prawo czuć ogromne zaniepokojenie, bo nie wierzymy ani w apolityczność prokuratury pod rządami Zbigniewa Ziobry, ani w apolityczność CBA, ani w apolityczność ABW.

O przyszłości dystrybutora prasy mają decydować podmioty zależne od skarbu państwa – Alior Bank, PKN Orlen. Szefowie tych spółek sprawują w nich funkcje również z klucza politycznego, czego dowodem może być powierzenie dyrektorskiego stanowiska w Alior Banku żonie Zbigniewa Ziobry. Czyli: nie stają w naszej obronie upolitycznione służby, a o naszej przyszłości mają decydować upolitycznione władze spółek skarbu państwa. Czy mamy prawo czuć się zagrożeni?

W trakcie rozmów ugodowych jesteśmy już nie tylko straszeni, ale wręcz szantażowani. Każe nam się zrezygnować z naszych pieniędzy, które zasiliły kompletnie obce nam konta, grożąc, że albo się na to zgodzimy, albo nic nie dostaniemy. Z drugiej strony mówi się nam, że w sposób apolityczny do dystrybucji prasy wezmą się władze Orlenu, sprawujące rządy w wyniku jak najbardziej politycznego „podziału łupów”.

Informacje o rozmowach z Ruchem nie przebijają się w mediach. Wydawcy siedzą cicho w obawie, że nie zobaczą grosza ze swoich pieniędzy, albo ich pismo nie trafi do dystrybucji, jeśli będzie za nią odpowiadać Orlen. Doskonale to rozumiemy! Mamy takie samo zmartwienie. Dla małych wydawnictw, takich jak nasze, spadek sprzedaży na poziomie 30 proc. powoduje poważne konsekwencje…
Z innych powodów milczą najwięksi wydawcy – koncerny zagraniczne. Ponad dwa lata PiS straszy ustawą „repolonizacyjną”, która może doprowadzić do zniszczenia ich potęgi rynkowej. Odkąd spółki skarbu państwa podjęły rozmowy z Ruchem, o wprowadzeniu tej ustawy przestano mówić… Z drugiej strony, zapewne z chęci „uciszenia ich niezadowolenia”, są traktowane w sposób uprzywilejowany w stosunku do małych wydawnictw: szybciej niż inni dostają pieniądze, korzystają z gwarancji bankowych. Takie nierówne traktowanie podmiotów gospodarczych stoi w sprzeczności z prawem, ale i w tym wypadku prokuratura milczy…

Mamy prawo nie tylko do obaw o los pieniędzy, które jest nam winien Ruch, ale po prostu o swoją przyszłość. Jeśli mają o niej decydować nie Czytelnicy, lecz kilku prokościelnych decydentów z PiS – nasz niepokój rośnie. Chyba Rydzyk, Jędraszewski, Hoser i reszta tej szkodliwej ekipy z radością przyjęliby decyzję o zamknięciu „Faktów i Mitów”. Ot, takie „wotum ofiarne” i sugestia poparcia w kolejnych wyborach parlamentarnych. Jak widać, mamy wpływowych przeciwników. Użyjemy jednak wszelkich możliwych narzędzi prawnych, aby nasze wydawnictwo wyszło z tych zawirowań obronną ręką.

15 kwietnia odbędzie się głosowanie nad postępowaniem układowym PPU1 i PPU2. Otrzymaliśmy właśnie zaproszenie z kartą do głosowania, na której wskazana została błędnie wartość naszych głosów – obniżono ją o połowę. Pomyłka czy kolejna nieuczciwa gra ze strony dłużnika?
O wyniku głosowania poinformujemy Państwa w następnym numerze.
R.

Czy tabloidy to miejsce dla polityków

Ludzie z show-biznesu pchają się do polityki. Czy jest ruch w drugą stronę? Oczywiście, że tak – tańczą, śpiewają, czasem zagrają w filmie.

Najchętniej jednak opowiadają publicznie o życiu prywatnym i przez to lądują na czołówkach plotkarskich serwisów. Od lat ulubieńcem mediów jest były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Ostatnio dużo mówiło się o żonie Ryszarda Kalisza. A jedną z najbardziej spektakularnych metamorfoz ostatnich lat przeszła była minister pracy Anna Kalata.

„Polityka to rozrywka” – powiedziała kiedyś prof. Jadwiga Staniszkis, politolog. Obserwacja trafna, bo wielu polityków wykorzystało swoją pozycję, by stać się gwiazdami. Weszli do paszczy lwa, czyli zawarli diabelski pakt z plotkarskimi mediami. Zapomnieli, że z tego układu trudno się wyrwać.
„Kaziu, Kaziu, Kaziu, zakochaj się…”

Marcinkiewicz przez lata był statecznym mężem i nauczycielem fizyki, zakładał w Gorzowie Wielkopolskim struktury ZChN, bronił wartości chrześcijańskich i sprzeciwiał się lekcjom wychowania seksualnego w szkołach. Kariera jednak ludzi zmienia. Marcinkiewicz zaszedł wysoko, był premierem – od października 2005 r. do lipca 2006 r., a w 2008 r. poleciał do Londynu pracować w Goldman Sachs, gdzie zarabiał świetne pieniądze.

Na pewno czuł się tam samotny, bo żonę i czworo dzieci zostawił w Polsce. Wtedy poznał mieszkającą w Londynie 22 lata młodszą Izabelę Olchowicz. Ich miłość wybuchła z wielką siłą. Były premier wziął w 2009 r. rozwód i poślubił Izabelę. Zaczął się medialny spektakl. Para „Kaz” i „Isabel” wszędzie opowiadała o „niesamowitej chemii” i udanym seksie, bo „całymi dniami nie wychodzili z sypialni”. Gościli w telewizjach śniadaniowych i prasie. Sielanka skończyła się, gdy wrócili z Londynu do Polski na przełomie 2012/2013 r. W 2018 r., po wielu rozprawach i publicznym praniu brudów, dostali rozwód.

To jednak nie koniec. Izabela jakiś czas temu miała wypadek i ma niesprawną rękę. W 2016 r. sąd przyznał jej pięć tysięcy złotych, a w 2018 r. obniżył tę kwotę do czterech tysięcy złotych alimentów na życie i rehabilitację. „Kaz” nie płaci, a „Isabel” niszczy go w mediach…
Autor Marianna Rolla
Więcej efaktyimity.pl

Rząd nie ma własnych pieniędzy

PiS to jedna wielka fabryka kiełbasy wyborczej.

Władza puszy się przed wyborami swoimi programami społecznymi. Tak naprawdę zaś pisowski rząd nie osiągnął nic ponad zwiększenie redystrybucji, niemającej nic wspólnego z mądrą polityką społeczną.

Nie było nic dobrego w tym, że samotna matka, wychowująca dziecko i pracująca np. jako sprzedawczyni w sklepie, hojnie dokładała ze swoich podatków do świadczenia wychowawczego 500+, które ssał multimilioner Morawiecki, sama zarabiając „za dużo”, żeby dostać świadczenie. Nie ma też niczego prawidłowego w tym, że biedny robotnik budowlany dołoży ze swoich podatków do „trzynastej emerytury” Jarosławowi Dubaj-Kaczyńskiemu, bodaj najbogatszemu emerytowi w Polsce, którego stać na wybudowanie wieżowców za miliardy. To nie jest polityka społeczna, tylko polityczna korupcja, uprawiana przez rządzącą prawicową ekstremę. Jest ona niemoralna, głupia i szkodliwa…
Aut. Jerzy Dolnicki
Więcej: efaktyimity.eu

Szkoły przyszłości

Jesteście ciekawi, jak w przyszłości będzie wyglądać polska szkoła? Nie męczcie się dywagacjami. My już wiemy…

Gdyby podobna konferencja odbyła się w normalnej szkole publicznej, jej dyrektor następnego dnia straciłby pracę, a prelegenci mieliby kłopoty z prawem. Żyjemy w kraju, gdzie funkcjonariuszom i wyznawcom Kościoła katolickiego wolno wszystko. Pozwalają sobie na obrażanie drugiego człowieka, innych religii i mniejszości, a zebrani biją im brawo.

chociaż wejście kosztowało 30 zł, w szkolnej auli zebrało się ponad sto osób. Są profesorowie, nauczyciele z innych placówek dydaktycznych, młodzież w różnym wieku, rodzice z maleńkimi dziećmi i siostry zakonne. Wszyscy z niecierpliwością czekają, by w końcu dowiedzieć się od specjalistów, jak powinna wyglądać w Polsce „edukacja bez indoktrynacji” – zagadnienie jak najbardziej na czasie. Spotkanie zorganizowało Kolegium Świętej Rodziny w Łomiankach, czyli szkoła z uprawnieniami placówki publicznej, skupiająca podstawówkę, gimnazjum i liceum. Podtytuł konferencji „Rodzina i szkoła miejscem wolności chrześcijańskiej” budzi wśród zgromadzonych niewielkie wątpliwości. Ale po chwili pryskają i wszystko staje się jasne.

(…) – Pan Bóg jest najlepszym dydaktykiem – tymi słowami, tuż po wspólnej modlitwie, przemawia do zgromadzonych dyrektor szkoły Andrzej Mazan. Po chwili dodaje: – Wolność chrześcijańska jest pełniejsza niż zwykła wolność, ta normalna. Sublimujemy ją. Człowiek o prawym, chrześcijańskim rozumie jest najpiękniejszym stworzeniem świata – mówi.

Według dyrektora, dziecko nie musi się uczyć wszystkiego, wystarczy, że będzie czerpało wiedzę strumyczkami. Po chwili dyrektor zaczyna reklamować własną placówkę:
– Mamy znakomitą kadrę, cierpliwość, wiedzę i potencjał opisywania rzeczywistości. By jeszcze bardziej przekonać do siebie rodziców i potencjalnych uczniów, dyrektor Kolegium Świętej Rodziny snuje plany na przyszłość:

– Obecny system przekazywania wiedzy w Polsce jest dezinformujący, albo dezintegrujący. My robimy to inaczej. Zmieniamy system oświaty…
Autor: Artur Kulikowski

Ból milczenia

– Wbrew pozorom to dzięki Kościołowi stałem się silny. Molestowanie przez księdza i postawa instytucji, która go kryła sprawiły, że zdecydowałem się swoją krzywdę przekuć w coś dobrego. Pomogę innym ofiarom, które nie miały tyle szczęścia co ja, czyli wsparcia rodziny – mówi Dariusz Kołodziej.

(…) – Sześć lat milczałem. Przez ten cały czas się czegoś bałem… konsekwencji, wstydu, reakcji ludzi. Najgorszy jest chyba wstyd. Nie, najgorsze były pierwsze trzy miesiące, kiedy byłem z tym sam. Ksiądz udawał, że nic się nie stało, odprawiał msze. Tą ręką, którą mnie onanizował dawał komunię innym dzieciom. Nie mogłem na to patrzeć. Chodziłem do kościoła, ale sprawdzałem grafik, żeby się z nim nie spotkać. To było trudne, bo miałem z nim lekcje religii…
Autor: Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej: efaktyimity.eu