V kolumna

Dwa kościoły
Jedno chlapnięcie o „tęczowej zarazie” i człowiek nie ma spokoju. Pod krakowską kurią demonstrowali oponenci abp. Jędraszewskiego pod hasłami „Jestem człowiekiem, nie zarazą”, „Sam jesteś zarazą”. Podobna manifestacja, z większą frekwencją, odbyła się w Warszawie pod siedzibą nuncjusza papieskiego. Druga strona kontratakuje. Przed 39. pielgrzymką krakowską na Jasną Górę odprawiono mszę w katedrze na Wawelu, gdzie wierni zrobili owację swemu biskupowi. Do Częstochowy idzie 8,5 tys. osób, modląc się za Jędraszewskiego. Rozpad polskiego Kościoła na dwie części, które mają ze sobą coraz mniej wspólnego, nabiera tempa.

Pokuta
Dominikanin o. Paweł Gużyński wezwał, by Jędraszewski honorowo podał się do dymisji, a ponieważ niespecjalnie liczy na honor metropolity, namawia wiernych, by ten apel poparli: sekretariat@diecezja.krakow.pl. Został za to ukarany, prowincjał dominikanów o. Paweł Kozacki wysłał go na trzytygodniową pokutę do zakonu kontemplacyjnego. „Mam nadzieję, że rekolekcje te pozwolą mu odnaleźć właściwy dla osoby duchownej sposób wypowiadania się w sprawach wiary i moralności oraz prowadzenia sporów ideowych” – objaśnił Kozacki. Polscy duchowni, od zoologicznego homofoba ks. Oko po ks. Stańka, który życzył śmierci papieżowi, wygadują rzeczy wołające o pomstę do nieba i jakoś omijają ich kościelne kary. Ale Gużyński uderzył w interes korporacji, jaką jest Kościół: nie można pozwolić, by szeregowy zakonnik odwoływał biskupa.

Bezbożni ludzie
Konserwa w episkopacie zdusiła opcję papieską, „franciszkańską”. Abp Stanisław Gądecki ogłosił: „Szacunek dla konkretnych osób nie może prowadzić do akceptacji ideologii, która stawia sobie za cel przeprowadzenie rewolucji…”; nie zgodził się też na zmianę prawa pod dyktando LGBT (jakby pod rządami PiS było to możliwe!). W diecezji szczecińsko-kamieńskiej odczytano list pasterski abp. Andrzeja Dzięgi o „pogańskim bezbożnictwie”, propagowanym przez lewicę oraz osoby LGBT. Do tego chóru dołączył najmłodszy polski biskup Mirosław Milewski, który święcił w podwarszawskim Radzyminie obraz Matki Boskiej Śnieżnej, pouczając, że parady równości to „niemoralne marsze”, a uczestniczą w nich „bezbożni ludzie”. „Maryjo, ocal nas od zła, które chce zawojować umysły i dusze Polaków, zaradź rozprzestrzenianiu się chorej ideologii LGBT, która uderza w tradycyjną rodzinę” – grzmiał bp Milewski. Panie biskupie, jeśli ktoś jest gejem, to z przyczyn biologicznych (dla wierzących, z woli Boga), a nie dlatego, że dał się uwieść ideologii.

Obrona krzyża
„Trzeba być krótkowzrocznym, by nie zauważyć znieważenia krzyża, jego wyszydzenia, wyśmiania” – ogłosił biskup włocławski Wiesław Mering, w aktach esbeckich TW „Lucjan”. Podekscytowany rzekomym znieważaniem krzyża (znowu histeria z powodu banneru z ukoronowaną waginą na gdańskim Marszu Równości!), Mering zapowiedział na 14 września wielką akcję pod hasłem „Polska pod krzyżem” na lotnisku Kruszyna pod Włocławkiem. Organizatorzy liczą na co najmniej milion uczestników. Mering sądzi więc, że ma taką siłę przyciągania tłumów, jak nieboszczyk święty Wojtyła. Ale na pewno jest gorszym aktorem, a charyzmy ma tyle, co kot napłakał.

Miasteczko Rydzyka
Dopiero fotoreportaż w Onecie daje pojęcie o rozmiarach inwestycji Ojca Inkasenta na terenach dawnego Portu Drzewnego w Toruniu. Redemptoryści mają tam Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej, gigantyczny kościół, amfiteatr, plac zabaw, siłownię, boisko do siatkówki plażowej i boisko piłkarskie, wybudowane ze środków toruńskiego budżetu obywatelskiego. Obok siebie rosną: Park Pamięci Narodowej (są już alejki i lampy), muzeum „Pamięć i Tożsamość” oraz ciepłownia geotermalna, która za rok będzie ogrzewać, rzecz jasna nie za darmo, zachodnią część miasta. Pracują potężne dźwigi, uwija się tłum robotników. Do tych trzech inwestycji pisowska władza dołożyła w sumie, pod różnymi pretekstami, 161 mln zł, a przynajmniej do takiej kwoty się przyznaje. Proponujemy zrobić Rydzyka ministrem inwestycji i rozwoju, może wreszcie ruszy z kopyta program Mieszkanie Plus, bo do tej pory klapa (402 lokale w cztery lata).

Księdza tam nie będzie
Nawiązując do wydarzeń w Białymstoku, prof. Monika Płatek zwróciła się do kiboli, z którymi ma dobre relacje, ponieważ kiedyś ich broniła: „Kiedy rzucicie kamieniem, policja was wsadzi. I księdza przy was nie będzie. Jeżeli chcecie podnieść rękę na słabszego, to zaproście abp. Jędraszewskiego, niech idzie z wami. Jeśli go tam nie będzie, to znaczy, że was wrabia”. Sprawdziło się to jota w jotę po białostockiej zadymie: abp Wojda i jego podwładni, którzy wzywali do obrony miasta przed „dewiantami”, pozostali bezkarni, podczas gdy szeregowi zadymiarze płacili mandaty albo mają sprawy karne. Wielebni zawsze potrafili wysyłać zindoktrynowanych ludzi na święte wojny w imię Jezusa, sami pozostając w bezpiecznym ukryciu.

Płaczcie i płaćcie
Informowaliśmy o procesie toruńskiego działacza SLD Marka Joppa przeciwko Rydzykowej uczelni, WSKSiM, do której nie został przyjęty, ponieważ nie miał zaświadczenia od proboszcza. Chodzi o kierunek finansowany ze środków publicznych, który radiomaryjni traktowali jak własność prywatną. No i wreszcie doczekaliśmy się wyroku. „Doszło do naruszenia zasady równego traktowania” – orzekł sąd. WSKSiM musi zapłacić Joppowi 5 tys. zł odszkodowania, która to kwota jest w imperium Rydzyka drobiazgiem niewartym wzmianki. Co dzisiaj powie Gowin, autor opinii: „Wydaje się, że uczelnia postąpiła właściwie”? Wypłaci odszkodowanie z budżetu resortu?

Niech siedzą w domu
W Płocku odbył się pierwszy w tym mieście Marsz Równości z udziałem około tysiąca osób, w tym europosłów Rasmusa Andresena z Niemiec, Julie Ward z Wielkiej Brytanii oraz polityków lewicy: Czarzastego, Biedronia, Zandberga. Podobnie jak w Białymstoku, miejscowy biskup pomocniczy Mirosław Milewski potępił „tęczową prowokację”. Mimo to zapowiadane od dawna kontrmanifestacje, m.in. Młodzieży Wszechpolskiej, zgromadziły niewiele osób, ryczących tradycyjne hasła katolickie: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, „Wy……ać!”. Oczekiwanych przez „obrońców wiary” kiboli Jagiellonii nie było widać, bo tym razem musieliby się zmierzyć nie z bezbronnymi kobietami, lecz z dobrze przygotowaną policją, wyposażoną w broń gładkolufową. Z mieszkańcami Płocka, którzy witali marsz gwizdami, rozmawiał reporter Onetu. „Niech siedzą w domu i nie wk…..ją ludzi” – powiedział jeden z nich. To kwintesencja polityki PiS i Kościoła wobec 1,9 mln obywateli (według niemieckich badań tyle jest w Polsce osób LGBT).

Pielgrzymka warszawska
Ponad 5 tys. pątników z Warszawy wyruszyło na 308. pielgrzymkę pieszą na Jasną Górę. Modlili się o beatyfikację prymasa Wyszyńskiego, którego olbrzymi portret od 12 lat ze sobą taszczą („Ze względu na rozmiary i wagę tego portretu, ma to dla nich także wymiar pokutny” – mówił „Niedzieli” Sławomir Zakrzewski, weteran pielgrzymki). Specjalną mszą w kościele Świętego Ducha wyprawił pątników w drogę kardynał Kazimierz Nycz. Na Jasną Górę dotarli 14 sierpnia, a tam…, hokus-pokus, powitał ich mszą ten sam Nycz. Oni szli osiem dni w upale i kurzu, lecząc pęcherze na stopach, on przemknął limuzyną. „Zaprawdę godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne”.

Zdrowaś Mario…

Zawierzona Matce Boskiej polska służba zdrowia zaczyna bardziej służyć katolickiej mitologii niż zdrowiu obywateli. Religia wkracza do aptek i na porodówkę.

Stowarzyszenie Farmaceutów Katolickich Polski zbiera podpisy pod petycją w sprawie możliwości ustawowego powołania się na klauzulę sumienia. Chce, by do artykułu 34 projektu ustawy o zawodzie farmaceutów dopisać zdanie: „Farmaceuta może odmówić wykonania usługi farmaceutycznej, jeśli jej wykonanie jest niezgodne z jego sumieniem, chyba że odmowa ta mogłaby spowodować stan nagłego zagrożenia życia lub zdrowia pacjenta”.

Sprawa „farmaceutycznych sumień” wraca po raz kolejny, mimo że w 2012 r. główny inspektor farmaceutyczny przedstawił stanowisko, zgodnie z którym (w świetle obowiązujących przepisów) farmaceuta nie ma prawa do odmowy sprzedaży produktu leczniczego z powołaniem się na klauzulę sumienia. Oczywiście „sumienia” niektórych aptekarzy najbardziej łkają, gdy rzecz dotyczy pigułek antykoncepcyjnych…

Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimity.eu

Wróg na wybory

Wróg i zagrożenie konsolidują społeczeństwo wokół partii rządzącej, bo tylko ona ma siłę, by je obronić w razie ewentualnego ataku. Wiedzą o tym politycy i bezwzględnie to wykorzystują; zwłaszcza przed wyborami.

(…) Przez długie lata polskim biskupom udawało się sprawiać wrażenie ludzi z klasą, a w zasadzie nadludzi, którym należą się szczególne przywileje. Oszustwo było trudne do wykrycia, bo bliski kontakt wiernych z kościelnymi hierarchami w ogóle nie istniał, jeśli nie liczyć rzadkiego zaszczytu ucałowania ich pierścienia. Choć tylko kardynałowie są nazywani książętami Kościoła, wszyscy biskupi czują się królami czy wręcz bogami i tak są traktowani. Także przez władze państwowe i samorządowe. Toteż ich rozbestwienie sięga zenitu. Oni nie siedzą, tylko zasiadają, nie chodzą, lecz kroczą, a przede wszystkim nie mówią, ale wygłaszają prawdy objawione. Żyją w swoistych wieżach z kości słoniowej, bez kontaktu z rzeczywistością. Wprawdzie zdarzało się, że któryś coś chlapnął na trzeźwo lub w stanie wskazującym, ale dopiero teraz stanęli z politykami PiS do wyścigu o tytuł największego homofoba Kaczystanu.

(…) Społeczność LGBT jest oskarżana o deptanie świętości, bluźnienie Bogu i deprawację człowieka (abp Gądecki), diabelskie działanie mające na celu deprawację dzieci (abp Depo), promocję moralnego nihilizmu i społecznej arogancji, akceptację największych wynaturzeń, niszczenie narodowych tradycji, podważanie istoty rodziny, małżeństwa, świętości życia (abp Głódź), a nawet brak umiejętności normalnego grzeszenia (bp Zawitkowski). Swoistą kropkę nad i postawił abp Jędraszewski, mówiąc o tęczowej zarazie…
Autor prof. Joanna Senyszyn
Więcej efaktyimity.eu

Dziki kraj

Kiedy „samobójstwo” popełnił Kostecki, Ziobro nie podał się do dymisji. Nawet nie raczył się w tej sprawie wypowiedzieć.

(…)W zakładzie karnym podległym pisowskiemu ministrowi Ziobrze samobójstwo miał popełnić Dawid „Cygan” Kostecki, który ujawnił aferę podkarpacką w 2012 r. Jest to trzecie „samobójstwo” świadka w tej sprawie. Na dodatek Kostecki miał się powiesić… na leżąco, a na jego szyi ujawniono ślady po wkłuciu. Jest oczywiste, że w takim przypadku minister sprawiedliwości składa dymisję. Tak postąpił w 2009 r. prof. Ćwiąkalski, ostatni minister sprawiedliwości, który miał pojęcie o resorcie, którym przyszło mu kierować. Po samobójstwie osadzonego Roberta Pazika, skazanego na dożywocie za udział w zabójstwie Krzysztofa Olewnika, Ćwiąkalski złożył dymisję, a premier Tusk ją przyjął. Takie są standardy w cywilizowanych państwach.

Kiedy „samobójstwo” popełnił Kostecki, Ziobro nawet nie raczył się w tej sprawie wypowiedzieć (może to zresztą i lepiej, bo pewnie usłyszelibyśmy, że śmierć Kosteckiego to wina LGBT albo Tuska), a jego zastępca Wójcik jął opowiadać pierdoły o tym, że ludzie w zakładach karnych umierają. Wyjaśniam Wójcikowi: facet, przestań z ludzi robić kretynów. Idiotyzmem jest twierdzenie, że śmierć kluczowego świadka (trzeciego już!) w aferze, która może wysadzić twój rząd w powietrze, to po prostu jedna z wielu śmierci w zakładzie karnym. Wójciku, ludzie umierają również od zatrucia gazem, ale chyba dostrzegasz różnicę pomiędzy zatruciem gazem i komorami gazowymi? Skandalem jest opowiadanie społeczeństwu takich bzdur. Jest to taki sam skandal, jak wmawianie społeczeństwu, że Tusk latający rejsowym samolotem w klasie ekonomicznej do Gdańska to taki sam przypadek, jak „Penelopa” latająca z całą rodziną i znajomkami luksusowym, państwowym gulfstreamem na partyjne spotkania i weekendy. Tego rodzaju propaganda nie jest już nadużyciem, lecz zwyczajną paszą dla półdebilów…

Autor Jerzy Dolnicki
Więcej efaktyimity.eu

Od oazy do niewoli

Rodziny katolickie się organizują i radykalizują. Są bardziej papieskie niż sam papież i bronią religijnych przesądów silniej niż polski episkopat.

Kościół Domowy, zwany także Oazą Rodzin, bo o nim mowa, to formacja będąca częścią Ruchu Światło-Życie, czyli tzw. nurtu odnowy w Kościele rzymskokatolickim. Co oferuje swoim członkom? Modlitwę i posłuszeństwo. Rodzina jest najważniejsza, oczywiście wielodzietna, z matką, która zajmuje się tylko i wyłącznie rosnącą gromadką pociech. W zasadzie ideał pisowskiego państwa. Członkowie Kościoła Domowego są posłuszni, zdyscyplinowani i podporządkowani. Nie dyskutują, rozmnażają się i już. Jest tylko jeden problem – bywają niepokorni, jeśli czują, że narusza ich „boską suwerenność”.

(…) Małżeństwa należące do Kościoła Domowego wybierają życie w posłuszeństwie doktrynie. „Duchowość małżeńska proponowana w ramach Domowego Kościoła jest realizowana poprzez przyjęcie elementów formacyjnych nazywanych zobowiązaniami – darami. Są to codzienna modlitwa osobista połączona z lekturą Pisma Świętego, regularne spotkanie ze słowem Bożym, codzienna modlitwa małżeńska jako wspólne stawanie przed Panem, codzienna modlitwa rodziny jako wspólnoty zanurzonej w Bogu, comiesięczny dialog małżeński i wynikająca z niego reguła życia (systematyczna praca nad sobą), uczestnictwo przynajmniej raz w roku w rekolekcjach formacyjnych. Nie są one celem samym w sobie, ale środkiem do celu. Ich realizowanie odbywa się w małżeństwie poprzez codzienny wspólny wysiłek małżonków, podejmujących i realizujących poszczególne zobowiązania oraz poprzez wzajemną pomoc małżeństw w kręgu w dążeniu do Chrystusa (idea małej grupy jako środowiska koniecznego do wzrostu wiary)” – czytamy na stronie www.dk.oaza.pl.

Wspólnota chroni, pomaga i pilnuje. Na wątpliwości nie ma miejsca, a uciec – jeśli mąż okaże się „zbyt surowy” – nie ma dokąd, zwłaszcza z gromadką dzieci…
Autor Marianna Rolla
Więcej efaktyimity.eu

Karawana trędowatych

Obecnie w drodze po życie przemieszcza się między krajami ponad 70 mln ludzi – to największa liczba migrantów od czasów II wojny światowej. Wielu z nich nigdy nie dotrze do celu, wielu zasili grono ponad 40 mln współczesnych niewolników.

Kuriozalnym i hańbiącym wydaje się fakt, że kraj, uznający Chrystusa za swojego króla, a Maryję za królową, kraj co roku świętujący uchodźczą podróż Świętej Rodziny, zamyka granice dla uciekających przed Herodami XXI w. Polscy politycy, którzy przy rozmaitych okazjach umiejętnie żonglują chrześcijańskimi wartościami, w kwestiach związanych z migrantami permanentnie o tych wartościach zapominają, co najwyżej strasząc, że nacierająca na granice Polski „ludzka szarańcza” poważnie owym wartościom zagrozi.
Rzecz w tym, że napływ obcych i mieszanie się kultur wydają się nieuniknione. Polska, podobnie jak inne kraje Europy, będzie musiała się z tym zmierzyć, bowiem tak dużego exodusu ludzi, uciekających przed wojnami, przemocą, bezprawiem, głodem i kataklizmami, nie było od czasów II wojny światowej. Wszystko wskazuje na to, że w wyniku zmian klimatycznych i degradacji środowiska będzie on coraz większy.

(…) Niehumanitarne zachowania wobec migrantów zdarzają się niemal wszędzie, bez względu na poziom cywilizacji danego społeczeństwa. Czy zatem to Australia, która bezterminowo zamyka migrantów docierających do niej drogą morską w obskurnych obozach na odległej wyspie Nauru, czy Włochy, które układają się ze skorumpowaną libijską milicją, by ta nie pozwoliła „obcym” przedostać się do nich, czy USA rozdzielające dzieci migrantów od rodziców – wszyscy przyczyniają się do tworzenia kolejnych kręgów piekła dla tych, którzy od piekła próbują uciec…
Autor Blanka Florczyk
Więcej efaktyimity.eu

Zdrowie Pana Boga!

Rozpoczął się sierpień, a więc katolicki miesiąc trzeźwości. Polacy jako naród niezwykle pobożny, prawy i sprawiedliwy powinni odrzucić puszki piwa i flaszki trunków wysokoprocentowych.
Miesiąc trzeźwości w polskim Kościele katolickim jest obchodzony od 1984 r. Od tego czasu, wbrew oczekiwaniom części kleru, nie zaobserwowaliśmy masowego zamykania całonocnych sklepów alkoholowych, ani nawet niewielkiego spadku spożycia napojów wyskokowych. Mało tego, Polacy w ostatnich latach rozpili się na potęgę i znaleźli w czołówce europejskich konsumentów spirytusu. Pokaźne grono amatorów procentów poszerzyło się o licznych przedstawicieli stanu kapłańskiego.
(…) Z zamiłowania do wódki, nieoficjalnie, znani są również przedstawiciele państwa watykańskiego. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych urzędników tego mocarstwa w Polsce jest arcybiskup Sławoj „Flaszka” Głódź.
O przesadnym uwielbieniu arcybiskupa „Flaszki” do alkoholu mówi się już od początku lat 90., kiedy temat został podchwycony przez ówczesną prasę antyklerykalną…
Autor Norman Tabor
Więcej efaktyimity.eu

V kolumna

Czyste ręce
Po zamieszkach w Białymstoku Kościół zrobił krok w tył. Tamtejszy metropolita abp Wojda oświadczył: „Nie do pogodzenia z postawą chrześcijanina, naśladowcy Chrystusa, były akty przemocy i pogardy”. Modlitwy w intencji obrony przed dewiantami były OK, konkurencyjny wobec Marszu Równości piknik rodzinny również (chociaż na filmach z tej radosnej kościelno-pisowskiej imprezy widać policję w szyku zwartym i hordę nazioli szykujących się do akcji), tylko z rękoczynami chłopcy przesadzili… Krucjata przeciw LGBT będzie trwać, skutecznie bowiem przykrywa grzechy kleru i nadaje się na paliwo w kampanii wyborczej. Jeśli zaś tu i ówdzie katolicy przesadzą i skopią „grzeszników”, kapłani umyją ręce gestem Piłata.

Bóg zapłać
Posługując się danymi Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w Polsce, Superbiz.se.pl oblicza, ile zarabia polski ksiądz. W 2018 r. aż 92,8 proc. Polaków zadeklarowało się jako katolicy, ale tylko 16,6 mln wiernych, co tydzień chodzi do kościoła. Każdy z nich zostawia na tacy średnio 30 zł miesięcznie. W kraju jest ok. 10 tys. parafii, w których pracuje 21 tys. księży, co daje ok. dwóch duszpasterzy na parafię, ta zaś ma przeciętnie 1 660 dusz. Tylko z tacy parafia zgarnia zatem niemal 50 tys. zł miesięcznie. „Czyli każdy ksiądz średnio otrzymuje od wiernych wypłatę w postaci 25 tys. zł co miesiąc!” – pisze Superbiz. Nasza korekta: są też zyski z sakramentów, kolędy, wypominków na Wszystkich Świętych, sprzedaży miejsc na cmentarzach, święcenia nowych obiektów itd. Czarni dorabiają też w szkołach i szpitalach. Gdyby to wszystko obliczyć, okazałoby się pewnie, że 25 tys. zł miesięcznie ma tylko ostatni gamoń w sutannie.

Lepszy sort
Pisowska władza dorzuca coraz więcej do Funduszu Kościelnego (FK). Jak wykazał raport NIK, w roku 2018 Fundusz spuchł o 20 mln zł. Dodatkowa kasa poszła głównie na podwyżki dla księży i zakonników emerytów, bo przecież nie można oczekiwać, żeby jak zwykli szaracy zadowolili się nędzną rewaloryzacją. Dzięki temu Fundusz osiągnął rekordową wysokość ponad 176 mln zł, czyli wzrósł prawie 90 razy w ciągu ostatnich 30 lat. Jak z kolei informuje Superbiz. se.pl, w tym roku FK wzrośnie o nowe 20 mln. Pospolity emeryt sam w 100 proc. finansuje swoją emeryturę (chyba że jest rolnikiem, górnikiem czy funkcjonariuszem służb mundurowych), księdzu zaś w 80 proc. funduje ją państwo. Tusk chciał zlikwidować Fundusz, rekompensując czarnym tę stratę dobrowolnym odpisem podatkowym. Kiedy strony rządowa i kościelna wynegocjowały jego wysokość na 0,5 proc., biskupi znienacka zerwali rozmowy. Czekali na zwycięstwo PiS – i doczekali się.

Kuchciński na kolanach
Czy uchwała, która miała upamiętnić wizytę Jana Pawła II w polskim parlamencie, jest ważna? – zastanawia się „Rzeczpospolita”. Papież Wojtyła odwiedził Sejm i Senat 11 czerwca 1999 r. Dwudziestolecie tego wydarzenia uczczono okolicznościową uchwałą sejmową. Rządzące PiS jak zwykle wykazało się dewocją i niekompetencją równocześnie: w tytule uchwały znalazł się błąd językowy – „Jego Świętobliwość” zamiast „Jego Świątobliwości” – i taką wersję Sejm przyjął przez aklamację. Na etapie druku w Monitorze Polskim jakieś mróweczki błąd poprawiły, chociaż nie wolno wprowadzać zmian do uchwalonych aktów prawnych. Przypomina się przedwojenna anegdota, w której Stwórca przemówił do sławnego wówczas malarza: „Ty mnie, Styka, nie maluj na kolanach, ty mnie maluj dobrze!”.

Adoracja zamiast festiwalu
Im bliżej festiwalu Pol’and’Rock, tym więcej kościelno-pisowskich ataków na Owsiaka. W Kostrzynie n. Odrą pojawiły się ulotki z apelem do rodziców, by nie pozwolili dzieciom na udział w tej ohydzie i „nie byli powodem zgorszenia dla swoich dzieci i wnuków”. Zamiast na festiwal, należy ruszyć do kościoła na adorację Najświętszego Sakramentu i „przepraszać za zgorszenie i wszelkie grzechy”. Ulotki rozprowadza Wspólnota dla Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa. Gdyby WOŚP czy inna niekościelna organizacja wezwała do bojkotu jakiejkolwiek katolickiej imprezy, np. pielgrzymki na Jasną Górę, wrzask byłby pod niebiosa: skandaliczny atak na Kościół, prześladowanie katolików, obraza uczuć religijnych itd. Natychmiast zajęłaby się tym policja, a ziobrowa prokuratura w mig napisałaby akt oskarżenia.

Rycerze w akcji
Na wieść o tym, że 7 września odbędzie się w Katowicach Marsz Równości, powstała Krucjata Ekspiacyjna, która chce bronić miasta przed „sodomitami”, tak jak abp Wojda i marszałek podlaski Kosicki bronili Białegostoku. Członkowie Krucjaty, którzy uważają się za „rycerzy Jezusa”, będą organizować modły „w intencji zadośćuczynienia Panu Bogu za grzech sodomii” i apelować do miejscowych biskupów, żeby dali odpór „sodomitom”. Na FB dwóch panów zarejestrowało wydarzenie pod nazwą „Blokada marszu równości w Katowicach”, przyjęte entuzjastycznymi komentarzami typu „Jebać pedalstwo!”. Jeden z nich wyznaje: „Żyję w kraju, gdzie dwie pięści rozwiązują każdy problem”. Drugi rycerz Jezusa trenuje sztuki walki, a swoje zdjęcie profilowe ozdobił hasłem „Strefa wolna od LGBT”. Miejmy nadzieję, że policja też trenuje.

Pompa ssąco-tłocząca
Jak odkrył portal OKO.press, premier Morawiecki przeznaczył 5 mln zł z rezerwy budżetowej na nową fanaberię Rydzyka – Park Pamięci Narodowej w Toruniu. Dotację przyznano w październiku ub.r. i ukrywano to przed opinią publiczną. Kolejnego odkrycia dokonał Onet: w maju br. Morawiecki dorzucił 3 mln na „zadanie publiczne”, za jakie uznano Park, lecz… informacji o tym nie ma w Internetowym Systemie Aktów Prawnych ani w Monitorze Polskim. Tym samym rzeka pieniędzy od PiS, wpompowanych w „dzieła” Ojca Inkasenta, sięgnęła 217 mln zł! A redemptorystom wciąż mało: aplikują o dofinansowanie tej inwestycji z unijnego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018–2030. Swój wniosek zatytułowali obłudnie: „Budowa Parku Pamięci działaniem na rzecz polskiej nauki”. Co mają wspólnego z nauką pamiątkowe tablice ze znanymi już przecież nazwiskami Polaków, którzy ratowali Żydów za okupacji? Nieważne. Każdy pretekst do wyłudzania szmalu jest dobry.

Zabójca na drodze
Gdyby ksiądz z Bochni rozjechał przypadkową osobę, pewnie by został przez pisowską władzę potraktowany ulgowo. Wielebny jednak nie miał szczęścia. Według policji wymusił pierwszeństwo podczas skrętu w lewo: na drodze krajowej nr 79 w okolicy Buska-Zdroju jego toyota rąbnęła w motocykl, którym jechał komendant policji w Mikołowie Krzysztof Skowron. Mimo 50-minutowej reanimacji policjant zmarł. Sprawca usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, lecz nie przyznaje się do winy; szczegóły utajnia Prokuratura Okręgowa w Kielcach „ze względu na dobro postępowania”. Naszym zdaniem, dobro postępowania polega na tym, żeby klecha z Bochni odpowiedział za swój czyn jak każdy inny obywatel.

Proboszcz plus
Gdańsk. Proboszcz Adam Kalina grzmi z ambony, że w dzielnicy Chełm ma powstać składowisko toksycznych odpadów. W rzeczywistości chodzi o niegroźny PSZOK, punkt selektywnej zbiórki odpadów komunalnych, a ksiądz załatwia własne porachunki z ratuszem. To biznesmen pełną gębą: przy kościele prowadzi hotel i firmę transportową „Patron plus”. Ongiś domagał się od miasta działki w sąsiedztwie parafii, a gdy jej nie dostał, przeszedł do opozycji wobec prezydenta Adamowicza. W 2014 r. „GW” ujawniła, że sprzedał „słupowi” swe udziały w zarejestrowanej na plebanii zadłużonej spółce, aby wyłgać się ze zobowiązań. W chwilach wolnych od biznesu i duszpasterstwa ks. Kalina reklamuje kandydatów PiS w wyborach. Teraz straszy parafian, że będą mieli pod nosem trujące odpady, wobec czego prezydent Dulkiewicz skierowała do niego list otwarty, który da się streścić jednym zdaniem: ksiądz łże.