Mam dość

Dosyć mam PiS-katoli. Nie umiem żyć z tą hołotą w jednym państwie i nie umiem udawać, że mam ich za cokolwiek innego.

Cechą charakterystyczną polskiego PiS-katola, osoby manifestującej kombinację poparcia dla PiS i demonstracyjnej religijności, często zresztą tak naprawdę niewierzącej, jest oczekiwanie czołobitności. Mniema on, że świat winien paść przed nim na kolana, zrozumieć go, docenić jego osiągnięcia oraz rozpłakać się nad krzywdami. PiS-katol sądzi, że świat ma obowiązek rozumieć jego życiowe wybory, lęki i uprzedzenia, bo na tym polega tolerancja, której PiS-katol oczekuje od „innych” (równocześnie zaciekle zwalczając tolerancję jako taką i nazywając jej zwolenników „tolerastami”). PiS-katol uważa też, że jego poglądy są tak samo uprawnione, jak przeciwne, bo jego zdaniem w ogóle wszystko jest poglądem, tyle że akurat jego pogląd ma dodatkowo status prawdy, a nawet Prawdy. Pozostałe poglądy są tylko poglądami, dla których nie ma niestety litery mniejszej niż mała.

A w dupę się pocałujcie

Nie mam żadnych wątpliwości, że znoszenie PiS-katolskiego panoszenia się jest całkowicie błędną strategią i nie ma żadnego uzasadnienia moralnego, logicznego ani prawnego. Jest to hodowanie nazisty, który prędzej czy później skoczy nam do gardła. Nazistów się łapie i izoluje, a nie obdarza „zrozumieniem”.

Zacznijmy od tzw. sukcesów PiS-katoli. Otóż chełpią się oni, że zredukowali skalę biedy w społeczeństwie i podnieśli redystrybucję. Wtórują im w tym lewicowe półgłówki z gatunku symetrystów, szerzące miłość do PiS pod pozorem społecznej wrażliwości. Najczęściej są to tzw. wydry grantowe, które za nasze podatki, przekazane im w tłustych dotacjach, są gotowe udowodnić największą choćby bzdurę, odpowiednio ją nazywając za pomocą kodu zrozumiałego tylko dla lizaczy intelektualnego odbytu Slavoja Žižka. Otóż prawda jest taka, że odsetek osób żyjących w skrajnym ubóstwie w Polsce owszem, spada nieco, ale akurat za PiS wolniej niż za PO-PSL (np. w latach 2014-2016 było to 2,5 pkt procentowego, a następnie w 2017 r. dynamika spadła do 0,6 pkt procentowego według reżimowego GUS). I nie może to budzić zdziwienia, bo obecnie programy społeczne są fatalnie adresowane; strumień pieniędzy płynie tak naprawdę od biednych do bogatych, co jest karykaturalne. Samotne matki zarabiające „za dużo” fundują „pińcetplusy” bogatym złodziejom ulokowanym we władzy, a to wszystko pod hasłem „wrażliwości społecznej”. Kretynizm lewicowych kolaborantów PiS znakomicie pokazuje przypadek pewnej lewicowej symetrystki, która tłumaczyła mi ostatnio, że w rozdawaniu zasiłków rodzicielskich multimilionerom w rodzaju Morawieckiego jest głęboki sens, bo dzięki temu te zasiłki nie są „stygmatyzujące”. Podążając logiką mojej ułomnej intelektualnie znajomej, trzeba by dojść do wniosku, że należy również wprowadzić ustawę, zgodnie z którą wszyscy będą jeździć mercedesami i ubierać się u Diora (na kartki). Wtedy nikt nie będzie stygmatyzowany. Kiedy zapytałem ją, kto jej zdaniem ma zarobić na ten brak stygmatyzacji, uśmiechnęła się i powiedziała radośnie „tacy jak ty”…
Autor Jerzy Dolnicki
Więcej efaktyimity.eu

Kościelne hotelarstwo

Sukienkowi z archidiecezji warmińskiej już zacierają ręce. Za 300 mln zł wybudują 4-gwiazdkowy hotel oraz kompleks domków.

W miejscowościach Rybaki i Łańsk w gminie Stawiguda niedaleko Olsztyna powstanie 4-gwiazdkowy hotel i kompleks domków. Koszt inwestycji oszacowano wstępnie na 300 mln zł. W inwestycję zaangażowana jest archidiecezja warmińska, która podpisała już umowę z firmą BBI Development. Spółka jest znana z innego projektu współtworzonego z Kościołem, a dokładniej z archidiecezją warszawską. W stolicy powstaje już 170-metrowy drapacz chmur nazywany „Nycz Tower”. Archidiecezja warszawska wraz z BBI ma tam otworzyć luksusowy hotel „Four Season”.

Warmiński kompleks ma powstać na dwóch działkach o łącznej powierzchni ok. 16,5 ha. Prawdopodobnie wchłonie mieszczący się tam ośrodek pomocy charytatywnej, prowadzony przez Caritas. Do inwestycji wniesie go archidiecezja warmińska, która dzięki temu obejmie 51 proc. udziałów w nieruchomości…
Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimity.eu

V Kolumna

Genderowe wampiry
Reklama „wstrząsającego dokumentu” – „Zmierzch. Ofensywa ideologii gender” – to produkcja Fundacji Polska Ziemia. Swoją premierę reklama ta miała w TVTrwam. Możemy zobaczyć, jak siedząca w toalecie, blada, demoniczna istota, z symbolem płci męskiej i żeńskiej na czole, wbija w widza hipnotyzujący wzrok. W pierwszej chwili trudno nie skojarzyć spotu z sagą Stephenie Meyer „Zmierzch” o wampirach. Czyżby to właśnie wampiry wydawały się katolom nieokreślone płciowo, zgenderyzowane? Nic bardziej mylnego, tytułowy zmierzch dotyczy cywilizacji chrześcijańskiej, która słabnie wskutek „genderowej wojny i zabijania tożsamości płciowej”. Występujący w filmie ks. prof. Paweł Bortkiewicz ostrzega przed atakiem na rodzinę i Kościół: „Genderyzm jako forma neomarksizmu nieustannie poszukuje
wroga”. Naszym zdaniem, jest dokładnie odwrotnie, to Kościół hierarchiczny poszukuje wroga, aby utrzymać owieczki w zagrodzie i wymyśla w tym celu brednie, wołające o pomstę do nieba.

Roma locuta…
W sieci krąży reprodukcja przedwojennej wolnomyślicielskiej ulotki, z nagłówkiem „Daty powstania niektórych rzymskokatolickich wierzeń i praktyk”. Wymieńmy tylko część: modlitwy za umarłych – rok 300 po Chrystusie, nabożeństwo do Marii i świętych – 788, oddawanie czci krzyżom, obrazom i relikwiom – 788, post w piątki i przed Wielkanocą – 998, wytwarzanie wody święconej – 1000, zakaz małżeństw kapłanów – 1079, sprzedaż odpustów – 1190, oddawanie czci opłatkowi (adoracja) – 1220, uszna spowiedź przed kapłanem – 1215 (nie znał tej daty „profesor” Jędraszewski, bredząc o spowiedniku Dobrawy z roku 966), czyściec wynaleziony – 1438, Niepokalane Poczęcie NMP uchwalone – 1864, nieomylność papieża wprowadzona – 1870. I przez dwa tysiące lat Kościół twierdzi, że jest depozytariuszem wiecznej, niezmiennej prawdy, a w jego doktrynie nie wolno zmienić nawet przecinka.

Efekt Sekielskich
Rządowy CBOS przeprowadził sondaż, w którym zapytał Polaków o ocenę działalności Kościoła katolickiego. Tak fatalnych ocen nie było od ćwierć wieku! Działalność Kościoła pozytywnie ocenia 48 proc. badanych (w porównaniu z badaniem sprzed dwóch miesięcy spadek o 9 proc.), negatywnie zaś 40 proc. (wzrost o 8 proc.). Komentatorzy tłumaczą to efektem filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, który podziałał jak wybuch bomby w naszym zatęchłym bajorku. Mimo to zadowolone ze swoich pasterzy owieczki wciąż przeważają liczbowo nad zbuntowanymi, co znalazło odzwierciedlenie w wynikach wyborów europejskich. Trend jednak jest antyklerykalny, nawet jeśli na odwrócenie proporcji trzeba poczekać jeszcze parę lat.

Lans Klepackiej
„Klepacka znów się pogrąża” – donosi nie bez satysfakcji portal Planeta.pl. Też odnosiliśmy ostatnio wrażenie, że czołowa polska windsurferka straciła instynkt samozachowawczy. Bez żenady wygłasza publicznie coraz bardziej agresywnie coraz większe brednie (edukacja seksualna to „zamach na nasze dzieci”, „homolobby” zniszczy wszelkie wartości i pozbawi Polaków tożsamości narodowej). Na ulicy przed lokalem wyborczym 26 maja wdała się w pyskówkę z Kingą Rusin, co natychmiast nagrała, żeby pochwalić się w mediach społecznościowych. Cud boski, że nie doszło do mordobicia. W nagrodę za zasługi dla Katolandu zaproszono Zosię do TV Trwam, gdzie bez przeszkód wyrażała opinie o gejach, normalsach, Polsce i świecie, licząc na aplauz widowni. Cóż, kariera sportowa się kończy, a u Rydzyka można zarobić. Lans Klepackiej na postawie anty-LGBT przyniósł jej nawet tytuł honorowego członka Światowego Związku Żołnierzy AK. Krótko się nim jednak cieszyła, bo okazało się, że przyznanie olimpijce przez władze Okręgu Warszawa Wschód odznaczenia wzbudziło sprzeciw ogólnopolskiego zarządu związku, który stwierdził, że z Klepackiej taki członek honorowy jak z koziej dupy trąba i natychmiast ją tytułu pozbawił.

Generalska emerytura Głódzia
Po filmie braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, w którym pojawia się wątek horrendalnie wysokiej emerytury arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, sprawą zainteresował się serwis Money.pl. Z jego ustaleń wynika, że mimo iż hierarcha przepracował w wojsku zaledwie 15 lat, pobiera emeryturę należną generałom po 35 latach służby. A ta, jak podaje MON, wynosi od 10 do 17 tys. zł. Skąd więc wzięło się cudowne 20 lat, które uprawniałoby Głódzia do pobierania wysokiego świadczenia? Oczywiście próżno się tego dowiedzieć oficjalnymi kanałami, bo ani Kuria Metropolitalna w Gdańsku, ani MON nie spieszą z wyjaśnieniami. Dlatego serwis poprosił o pomoc adwokata Piotra Modzelewskiego, specjalizującego się w sprawach związanych ze świadczeniami emerytalnymi dla żołnierzy. Jego zdaniem, na brakujący okres służby mogły się złożyć lata pracy duchownego przed i po służbie, na podstawie których wylicza się maksymalny wymiar emerytury. Tyle że emerytowany musiałby zawnioskować o zaliczenie dodatkowych lat. Czy to zrobił, czy jednak przyznano mu „po kolesiosku” wyższe uposażenie z automatu, tego nie udało się ustalić. Jak jednak konstatuje Money.pl, Głódziowi na emeryturze pieniądze z pewnością się przydadzą, bo przecież pałac, prywatny kościół i posiadłość w Bobrówce, które arcybiskup posiada, trzeba jakoś utrzymać.

Rydzykowy minister na aucie
Prof. Mariusz Orion Jędrysek stracił stołek wiceministra środowiska i głównego geologa kraju. Oficjalnie powodem miała być opieszałość Jędryska w wydawaniu koncesji na wydobycie surowców, z czego niezadowolone były spółki energetyczne. Nieoficjalnie mówi się, że to cios dla postaci, z którymi Jędrysek blisko współpracował: ojca dyrektora i Antoniego Macierewicza. Zwłaszcza temu pierwszemu były geolog kraju zrobił dobrze, bo dzięki jego decyzjom i osobistym staraniom rydzykowa fundacja Lux Veritatis otrzymała z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ok. 27 mln zł na toruńską geotermię, mimo że wszystkie ekspertyzy wskazywały, że geotermalne odwierty w Toruniu nie mają sensu. Jędrysek się uparł i tak kombinował, że fundusze jednak do redemptorysty popłynęły. Potem przelano mu jeszcze dodatkowo 19,5 mln zł na budowę ciepłowni i kolejne 12,3 mln zł na ciepłociągi. Na nieukończony projekt geotermalny w Toruniu NFOŚiGW przeznaczył łącznie 58,3 mln zł. Teraz Rydzyk stracił swojego „ciepłego” człowieka w rządzie. Czy to oznacza, że „biedaczek” zamarznie?

Jezus na lodzie
Na nowotarskim lodowisku Jezus z Nazaretu zajął miejsce hokeistów. Z budżetu obywatelskiego 2019 dla Nowego Targu zorganizowano po raz kolejny ewangelizacyjną imprezę z cyklu „Jezus na lodowisku”. Za przyczyną parafii pw. św. Katarzyny oraz burmistrza Nowego Targu Grzegorza Watychy wierni jednali się z Bogiem przez całą sobotę 8 czerwca br. Miejska Hala Lodowa w Nowym Targu, wzorem lat ubiegłych, została pięknie przystrojona na przyjście „Żywego Pana Jezusa oraz Matki Bożej w figurze Ludźmierskiej Pani, zwanej Gaździną Podhala”. Jej drewnianą wersję na miejsce dostarczyli ludźmierscy górale. Modlitewny harmonogram wypełniły konferencje, odczyty, msze i świadectwa nawróconych. Nie zabrakło także zdjęć z lądowania w 1979 r. JP2 na nowotarskim lotnisku. W sezonie Miejska Hala Lodowa w Nowym Targu służy treningom lokalnego hokejowego beniaminka, drużyny Podhale Nowy Targ, która po kolejnej zmianie trenera jest obecnie w fazie podpisywania kontraktów z nowymi zawodnikami. Miejmy nadzieję, że ta transformacja wraz z wymodloną na wskroś taflą przyniesie sukcesy. Przynajmniej sportowcom.

Księża ponad prawem

Polska to raj dla księży. Większość naszego społeczeństwa traktuje ich jak święte krowy, nie płacą podatków, zarabiają krocie, do tego mogą liczyć na niezwykłą przychylność organów ścigania.
Niskie wyroki, zawieszenia wykonania kar lub całkowite umarzanie śledztw – na to zawsze mogą w Polsce liczyć panowie w czarnych sukienkach.
Nie odrabia, nie płaci

Ksiądz Andrzej Adamiak, kustosz sanktuarium Marii Śnieżnej na Górze Iglicznej koło Międzygórza, rok temu został prawomocnie skazany na 10 miesięcy prac społecznych i zapłatę nawiązki na rzecz turysty, którego raził paralizatorem. Mężczyzna z poparzeniami brzucha trafił do szpitala. Ksiądz z wyroku nic sobie nie robi. (…)
Nieodpowiedzialny – niewinny

Sąd Rejonowy w Wejherowie uniewinnił księdza Wojciecha Cz., obecnie wikariusza parafii WNMP w Kartuzach, od zarzutów związanych z dopuszczeniem do prowadzenia rekolekcji adwentowych przez księdza skazanego za molestowanie ministrantów…
Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimity.eu

Zboczeńcy na świętej ziemi

Dzień przed Paradą Równości w stolicy odbył się różaniec publiczny, by przeprosić Pana Boga i Matkę Przenajświętszą za publiczne propagowanie grzechu sodomii.
W samym centrum Krakowskiego Przedmieścia, przed figurą Matki Bożej Passawskiej zbiera się około pięćdziesięcioro żarliwych katolików. Tłumek jest dziwny. Dominują zapiekłe i nienawistne twarze, rozbiegany wzrok i różańce w rękach. Wyznawcy Pana Boga zupełnie nie pasują do barwnego otoczenia deptaka i upalnego końca dnia. Młodzi przypominają znienawidzonych przez resztę klasy prymusów, którzy zawsze wszystko wiedzą i siadają w szkole w pierwszych ławkach, a seniorzy zachowują się jak za okupacji. W każdej chwili spodziewają się skrytobójczego ataku ze strony znienawidzonego wroga. (…)

Między „Zdrowaś Mario” a „Ojcze nasz” katolicy słyszą od prowadzącego modlitwę, jak powinni traktować osoby homoseksualne. By usprawiedliwić klasyczną mowę nienawiści, młody człowiek z mikrofonem w ręku i pryszczami na policzkach powołuje się na słowa świętych i papieży. Nieważne, że żyjących tysiąc i więcej lat temu. Gejów czy lesbijki przyrównuje do trędowatych.
– Trzeba odseparować chorych na trąd od zdrowych, by w ten sposób ta straszna choroba nie infekowała zdrowych ludzi i nie rozprzestrzeniała się – zaczął swój wywód człowiek, stojący przed figurką Maryi, by po chwili wyjaśnić, jak „eksterminować zboczeńców”…
Autor Artur Kulikowski
Więcej efaktyimity.eu

Betonowy Chrystus

Nowe granice głupoty wyznaczyli podlascy radni miejscy z miasteczka Wysokie Mazowieckie. Na 24 czerwca zaplanowali obrady ws. budowy w mieście pomnika Chrystusa Króla.

Pomysłodawcą jest ksiądz proboszcz Ryszard Niwiński z parafii pw. św. Jana Chrzciciela. Pomysł został poparty przez większość radnych i prawicowego burmistrza Jarosława Siekierkę. Według informacji podanej przez Urząd Miasta, pomnik ma być naprawdę monumentalny. „Piedestałem pomnika będzie 13,5-tonowy głaz narzutowy, posadowiony na żelbetonowym fundamencie. Na piedestale zostanie zamocowana metalowa rzeźba z przedstawieniem Pana Jezusa o wysokości 2,2 m. Wysokość pomnika wraz z figurą wyniesie 3,5 m” – taki opis konstrukcji można przeczytać w oficjalnym komunikacie, zaprezentowanym przez urzędników. Pomnik wzorowany ma być na… pomniku Chrystusa z brazylijskiego Rio de Janeiro.

Celem budowy metalowego Jezusa jest walka z obecnymi w społeczeństwie postawami lewackimi i ateistycznymi. Jak głosi wysokomazowiecki UM, „widzimy obecnie w świecie i w Polsce rozwijające się zjawisko prześladowań ludzi wierzących, podważania autorytetu Kościoła i jednocześnie zaszczepianie w społeczeństwie haseł bezbożnych i niemoralnych”. Oprócz walki z moralną zgnilizną „pomnik Chrystusa, dającego swoje serce każdemu z nas, ma przybliżać postać Boga kochającego wszystkich ludzi”.

Jarosław Siekierko nieformalnie związany jest z lokalnym Prawem i Sprawiedliwością. Jego syn Łukasz pełni urząd radnego sejmiku województwa podlaskiego z ramienia partii Kaczyńskiego.
Norman Tabor

V kolumna

Na tropie Całusławy
Abp Marek Jędraszewski, profesor nauk teologicznych i profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, opublikował w kwartalniku „Łódzkie Studia Teologiczne” artykuł „Chrzest Polski”. Wychwala w nim Mieszka I za to, że „przed przyjęciem chrztu był zmuszony oddalić siedem żon, które dotychczas posiadał. Według Kpinomira, spowiednika Dobrawy, który w kronice zatytułowanej „Vita Mesconis” („Żywot Mieszka”) przekazał nam nawet ich imiona, Mieszko I podjął decyzję o ich oddaleniu na skutek zabiegów swojej nowej czeskiej małżonki”. Spowiednika Kpinomira wymyślił jednak mieszkający w Polsce amerykański historyk Philip Earl Steele na prima aprilis w 2016 r. Rzekoma kronika Kpinomira to bardzo zabawny tekst. Czytamy w niej, że pogańskie żony Mieszka I nosiły imiona: Całusława, Biustyna, Błogomina, Udowita, Pieściwoja, Rębicha i Pępicha (nas by od razu zaalarmowała niesłowiańska Biustyna!). Wojciech Maziarski, który ujawnił wpadkę Jędraszewskiego, pyta w „GW”, ile są warte profesorskie tytuły dostojników Kościoła. My zaś pytamy: czy oddalenie siedmiu żon dla ósmej nie jest świństwem?

Z igły widły
Trudno w to uwierzyć, ale awantura wokół rekwizytów użytych podczas gdańskiego Marszu Równości wpłynęła ponoć na wynik eurowyborów! Przebrany za anioła uczestnik marszu niósł bowiem obrazek z ukoronowaną waginą na kiju, co katolikom nie wiedzieć czemu skojarzyło się z… monstrancją. Kościelno-pisowski aparat propagandowy niesamowicie tę błahostkę rozdmuchał, wrzeszcząc o lesbijsko-gejowskiej prowokacji i profanacji Najświętszego Sakramentu, wzywając naród do obrony wiary. Już są donosy do prokuratury. W efekcie prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, która szła w pierwszym szeregu marszu, odcięła się od jego organizatorów, a nawet wystosowała karcący list do grupy Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom, odpowiedzialnej za happening z aniołami i waginą. A wcześniej sama napisała na Twitterze: „Kto tu się nabija z katolików? Miłość nie wyklucza nikogo”.

Ksiądz jest ważniejszy
Bunt łódzkich radnych zaczął się od tego, że na uroczystości w jednej ze szkół przewodniczący tamtejszej Rady Miasta Marcin Gołaszewski został powitany po proboszczu i katechecie, jako mniej ważny od nich. Gdy radni zorientowali się, że to dość powszechny zwyczaj, czworo z nich (z Platformy i Nowoczesnej) napisało interpelację, w której domagają się interwencji władz miasta w sprawie „niezręcznych sytuacji”, kiedy to obdarzeni demokratycznym mandatem samorządowcy traktowani są jak goście drugiej kategorii, a w roli pierwszoplanowej osobistości występuje katecheta, tylko dlatego że nosi sutannę. Rozgorzała dyskusja. Okazało się, że w niektórych szkołach, np. w XXIV LO, regulamin mówi wprost o witaniu biskupa i proboszcza przed prezydentem Łodzi, a dyrektor XI LO Bogusław Olejniczak przypomina „honorową zasadę pierwszeństwa stanu duchownego przed świeckim”. Jeszcze jeden średniowieczny kościelny przywilej. Dobrze, że przynajmniej prezydent RP jest witany przed biskupami, choć w przypadku Dudy niczego to nie zmienia.

Interes do zrobienia
Za 280 mln zł w 10 ratach władze Krakowa kupują od tamtejszego Szpitala Uniwersyteckiego, który przenosi się do nowej siedziby, budynki przy ul. Kopernika. Jest wśród nich kościół Niepokalanego Poczęcia NMP z przyległymi zabudowaniami, wart 24 mln zł. Upatrzył go sobie metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski i zgłosił chęć odkupienia go od miasta za… 500 tys. zł. Przepisy mówią bowiem, że Kościół może nabyć nieruchomość z 98-procentową bonifikatą, czyli praktycznie półdarmo. W Krakowie zdarzały się już takie transakcje, np. w 2010 r. kuria zapłaciła 18 600 zł za 0,6 ha gruntu, którego wartość rynkowa wynosiła milion. Tym razem może być inaczej. Przewodniczący rady miejskiej Dominik Jaśkowiec proponuje wymianę: kościół przy Kopernika w zamian za któryś z kościelnych budynków, w którym miasto prowadzi przedszkole, płacąc wysoki czynsz. Albo, jeszcze lepiej, w zamian za park Jalu Kurka przy ul. Szlak, należący do zakonu salwatorianów. Czy po 30 latach uwłaszczania krakowskiego Kościoła kosztem mieszkańców ktoś wreszcie powie STOP?

Haracz
Poseł Krzysztof Brejza (PO-KO) po długich staraniach zdobył wreszcie podsumowanie wydatków Ministerstwa Spraw Zagranicznych na „dzieła” Rydzyka. Od początku pisowskich rządów MSZ wyasygnowało na realizację rozmaitych projektów zaradnego mnicha ogółem 1,78 mln zł, jakby miał on udział w prowadzeniu polskiej polityki zagranicznej. Najwięcej, bo 926 tys. zł, pochłonął Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej, działający przy toruńskiej WSKSiM. 200 tys. zł poszło na ozdobienie świątyni Rydzyka tablicami z nazwiskami 1 059 Polaków, którzy w czasie wojny ratowali Żydów; w radiomaryjnej propagandzie to dowód, że w Polsce nie było i nie ma antysemityzmu. Na obchody stulecia niepodległości wydano 157 tys. zł (konferencja, dwie publikacje, kampania na FB i Twitterze). Czy w pisowskim rządzie jest choć jeden resort, który nie daje Rydzykowi?

Poniżej pasa
Głośno ostatnio o skazanym za molestowanie i rozpijanie 15-latki ks. Mirosławie Bużanie, którego chronił, a nawet awansował, abp Głódź. Na odsiecz propisowskiemu dostojnikowi i jego kumplowi spieszy tygodnik „Sieci” z wymowną okładką. Po lewej seksowna blondynka, ucharakteryzowana na panienkę lekkich obyczajów, z harmonią banknotów. Po prawej ks. Bużan, siwy, godny i smutny. Tytuł: „Wstrząsająca historia. Jak można WROBIĆ KSIĘDZA w pedofilię”. „Rzygaliście już dziś?” – pyta po tej lekturze Karolina Korwin-Piotrowska. Przypomnijmy, co się naprawdę stało: 15-letnią Olę, która przyszła do spowiedzi, ksiądz zwabił na plebanię, poił alkoholem i nachalnie obłapiał; wymiotującą nastolatkę znaleziono w lesie. Ksiądz zeznał, że za donos na niego zapłacił rodzicom Oli pewien biznesmen. Tę wersję miało potwierdzić nagranie, na którym dziewczyna wyznaje, że przed wizytą na plebanii piła piwo – tyle że Olę odegrała inna osoba. Trwa śledztwo w sprawie fabrykowania dowodów. Finansowane z pieniędzy ze SKOK „Sieci” braci Karnowskich przebiły dno i pukają od spodu.

Apostazja Dehnela
Pisarz Jacek Dehnel ogłosił w mediach społecznościowych, że „przez całe lata uważał apostazję za kompletnie zbędną”. Teraz jednak zdecydował się na ten krok. Skłania go do tego „rosnąca agresja Kościoła katolickiego wobec społeczności LGBT, publiczne wspieranie nacjonalizmu, zaangażowanie w politykę po stronie partii rządzącej, organizowanie propagandowych kampanii kłamstw i oszczerstw, przede wszystkim jednak obrzydliwy, powszechny i systemowy proceder ukrywania gwałtów i molestowania dzieci przez funkcjonariuszy Kościoła (w tym biskupów diecezji mojego chrztu i mojego zamieszkania, Głódzia i Nycza)”. Na końcu konkluduje: „Polecam”. W wojnie propagandowej katoprawicy i reszty świata większe znaczenie miałaby apostazja ojca gromadki dzieci. Dehnel jednak nie ukrywa, że jest gejem, więc łatwo będzie przypisać mu to, co innym gejom: złośliwe podgryzanie fundamentów rodziny, wiary i ojczyzny.

Wycofać koszulki?
Tomasz Sekielski firmuje sprzedaż koszulek z napisem „Tylko nie mów nikomu” w wersji damskiej i męskiej, po 35 zł sztuka. Zapewnia, że nie robi tego dla kasy: cena uwzględnia koszt projektu oraz obsługi zamówień i zwrotów. Komercjalizacja szlachetnej walki z pedofilią kleru wywołała mieszane uczucia i spotkała się z głosami krytyki. Jezuita o. Grzegorz Kramer, jeden z nielicznych porządnych księży, apeluje do Sekielskiego: „Panie Tomaszu, proszę wycofać te koszulki. Dla mnie – osobiście – ten krok mocno podważa wartość pana pracy”. A działający od wieków potężny kościelny przemysł eksploatacji „świętości” nie podważa przypadkiem wartości pracy ewangelizacyjnej kapłanów?

Policja kościelna

Na niedawno zakończonych Targach Książki w Warszawie znalazło się stoisko Wyższej Szkoły Policji. Wśród fachowych publikacji oferowało zwiedzającym bezpłatnie książkę „Państwa. Kościoły. Policje”.

Wbrew zawartym w tym tytule ogólnikom, treść książki odnosiła się przede wszystkim do Polski i do jedynie słusznej religii, czyli katolicyzmu. Na tle książek o technikach kryminalnych, reklamowanych przez policyjną szkołę, niniejszy tytuł wyglądał jak dzieło indoktrynujące policjantów, rodem z totalitarnej epoki. I faktycznie na podstawie pobieżnej lektury rzeczonej pozycji można domniemywać, że neutralność światopoglądowa jest przyszłym oficerom policji skutecznie odradzana…

Autor Dariusz Kędziora
Więcej efaktyimity.eu

Pedofil w habicie

Czy ksiądz żałuje, że jest księdzem? „Jak na was patrzę, to tak” – odpowiadał dzieciom paulin Paweł M. z klasztoru we Włodawie. Znalezienia ofiar pedofila w habicie podjął się jeden z mieszkańców tego miasteczka na krańcu wschodniej Polski.

(…) Idąc przez centrum miasteczka do urzędu pracy, banku czy nad rzekę, nie sposób nie zauważyć barokowego kościoła św. Ludwika i klasztoru paulinów. To właśnie tu jeden z zakonników, Paweł M., który 15 lat temu nagle opuścił miasto, teraz wrócił jak senny koszmar.
„Szanowni mieszkańcy Włodawy. Zwracam się z prośbą o pomoc w znalezieniu osób, które mogły paść ofiarą księdza Pawła M. z parafii św. Ludwika we Włodawie, który m.in. uczył w Gimnazjum nr 1 w latach 1998–2004. Chodzi o możliwość molestowania dzieci i nieletnich przez ojca paulina, który w ww. latach mieszkał w budynku parafialnym na wysokim parterze po lewej stronie od kościoła… Opis księdza Pawła M. jest zbędny, ponieważ potencjalne ofiary będą wiedziały, o kogo chodzi. Bardzo proszę o udostępnienie tej prośby swoim znajomym. Może ktoś też słyszał o takich przypadkach” – napisał Marek Korycki na facebookowym forum portalu informacyjnego „TV Włodawa”.

Autor postu nie posługuje się prawdziwym nazwiskiem.

„To przez małomiasteczkowość i obawę, że nie cała społeczność Włodawy może przyjąć takie rewelacje jako prawdziwe” – wyjaśnia lokalnemu tygodnikowi „Nowy Tydzień”. „Duża ilość drobnych dowodów, na pozór błahych, przeciwko Pawłowi M. świadczy o tym, że nie zachowywał się stosownie wobec uczniów Gimnazjum nr 1 we Włodawie” – dodaje.
Pod apelem pojawiło się ponad 170 komentarzy. Oczywiście nie wszystkie są autorstwa ofiar duchownego. Post wywołał jednak spore zamieszanie w miasteczku i odświeżył sprawę, o której wszyscy woleliby zapomnieć…
Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak