Kontr-kordat

Konkordat trzeba uznać za wygasły, ponieważ Kościół systematycznie go narusza.

Nasilająca się afera pedofilska polskiego kleru i nieudolne próby jej tuszowania przez egzekutywę kościelną wespół z pisowskim reżimem prowokują pytania o konieczność posiadania przez Polskę konkordatu. Temat może się okazać aktualny, jeżeli Polacy w końcu otrzeźwieją i odsuną od władzy rządzącą od 13 lat prawicę, występującą w dwóch odmianach: nacjonalistyczno-katolickiej i liberalno-katolickiej (jeżeli będziemy mieli do wyboru listę PiS i listę obozu demokratycznego, to wystarczy na tej ostatniej postawić krzyżyk przy nazwisku kogoś, kto kompulsywnie nie pada na kolana na widok czarnej sukienki). Skoro więc temat może okazać się aktualny, to wyjaśnijmy sobie parę kwestii.

Po pierwsze, z Konstytucji RP nie wynika wcale, że musimy mieć zawarty konkordat. Art. 25 ust. 4 Konstytucji wskazuje jedynie, że „stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem Katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy”.

Żeby zawrzeć umowę międzynarodową, trzeba chęci suwerennych państw, Polska zaś lubi za takie uchodzić. Jeśli więc nie będzie umowy ze Stolicą Apostolską, bo strony się nie dogadają co do jej kształtu, nie będzie to oznaczało naruszenia Konstytucji, a tylko brak realizacji normy konstytucyjnej wskutek obiektywnego braku możliwości uzgodnienia takiego kształtu umowy, który odpowiadałby polskim interesom. To podobnie jak z prawem do zabezpieczenia społecznego – Polska ma je wpisane w Konstytucji, ale w praktyce oznacza ono wegetację milionów emerytów na głodowych jałmużnach, bo „takie są budżetowe realia” bankstera Morawieckiego. No więc w sprawie konkordatu też mogą być „realia”…

Aut. Jerzy Dolnicki
Więcej: efaktyimity.eu

Tłusta katastrofa

To już nie epidemia, to pandemia – mówią naukowcy, bo otyłość i nadwaga dotykają ludzi we wszystkich krajach świata. (…)
(…)W Polsce otyłych jest już 25,2 proc. ludzi. Znaleźliśmy się w pierwszej piątce najbardziej otyłych narodów w Europie. W ciągu ostatnich dwóch lat odsetek osób otyłych w naszym kraju powiększył się o 2,1 pkt proc.

Najbardziej niepokoi szybko postępujący wzrost wagi dzieci i młodzieży. W latach 1980–2013 częstość występowania nadwagi lub otyłości w grupie młodych ludzi wzrosła prawie o 50 proc. Na całym świecie jedna na 10 młodych osób (od 5 do 17 lat) boryka się z nadwagą lub otyłością (10-krotny wzrost w tej grupie na przestrzeni czterech dekad). W Polsce otyłość lub nadwaga dotyka 31–35 proc. Polaków do 11. roku życia.

Świat naukowy nie ma wątpliwości, że głównymi czynnikami epidemii otyłości na świecie są nieprawidłowa dieta i niska aktywność fizyczna.
„17 proc. 8-latków nie je śniadań codziennie, co najmniej 4 dni w tygodniu 30 proc. dzieci pije słodkie napoje, 8 proc. spożywa słodycze, 27 proc. sięga po słodkie przekąski, a 4 proc. spożywa produkty typu fast food. W tym wszystkim 76 proc. nie spożywa codziennie warzyw, a 65 proc. owoców” – wymieniają źródła rodzimego problemu specjaliści z Instytutu Matki i Dziecka oraz Instytutu Kardiologii.

Te wszystkie tendencje utrwalają się i nasilają z wiekiem. W efekcie liczba dorosłych ludzi z nadwagą bądź otyłością zarówno w Polsce, jak i na świecie stale wzrasta, a wraz z otyłością rodzą się kolejne „zwyżki”. Między innymi wzrost osób z cukrzycą typu 2, z chorobami układu krążenia, takimi jak udar mózgu czy nadciśnienie tętnicze, z astmą, z nowotworami złośliwymi (rak jelita grubego, sutka, gruczołu krokowego), z kamicą żółciową, niealkoholowym stłuszczeniem wątroby, chorobami ortopedycznymi, a także innymi problemami: z nauką, niską samooceną, zaburzeniami emocjonalnymi etc. i w końcu z przedwczesną śmiercią…

Aut. Blanka Florczyk
Więcej: efaktyimity.eu

Solidarność topi Polskę!

Związek Piotra Dudy ogłosił nawiązanie współpracy z The Heartland Institute. Amerykański think tank zajmuje się promowaniem antynaukowej teorii, mówiącej, że globalne zmiany klimatyczne nie mają nic wspólnego z działalnością człowieka. Teraz będą przekonywać o tym Polaków.

„Wyrażamy sceptycyzm wobec zapewnień Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu przy ONZ, że świat stoi na krawędzi katastrofy klimatycznej. Podkreślamy, że nie ma naukowego konsensusu co do powodów i konsekwencji zmian klimatycznych” – ogłosił na początku grudnia Region Śląsko-Dąbrowski NSZZ „Solidarność”. Stanowisko to zostało poparte przez centralę związku.
Solidarność w ostatnich latach występowała przeciwko prawu do aborcji, w obronie zarodków, kibicowała rządowi podczas zamachu na sądownictwo, a nawet jawnie sabotowała walkę pracowników LOT o podstawowe prawa pracownicze. Ostatnio stanęła okoniem w sprawie likwidacji pomnika pewnego gdańskiego pedofila. Przy okazji szczytu klimatycznego organizacja Piotra Dudy zainaugurowała nowy rozdział w historii działalności – otwarcie wystąpiła przeciw nauce…
Aut. Piotr Nowak
Więcej: efaktyimity.eu

Jezus z afro

W ruinach kościoła pod Beer Szewą izraelscy archeolodzy natrafili na najstarszy wizerunek Chrystusa w tym kraju. Jezus nie wygląda na nim tak, jak dziś go sobie wyobrażamy. Ma długi nos, brak mu zarostu, nosi bujne loki. (…)

Archeolodzy prowadzili tam wykopaliska już w 1870 r. Ciekawostką jest, że przed I wojną światową badał to miejsce Thomas E. Lawrence, który zasłynął potem jako Lawrence z Arabii – legendarny uczestnik arabskiego powstania przeciwko Imperium Osmańskiemu. W Sziwcie istniały trzy kościoły (po jednym dla każdej dzielnicy). Swojego odkrycia dr Maayan-Fanar dokonała w świątyni wysuniętej najdalej na północ, stanowiącej część dużego kompleksu klasztornego. Był luty ubiegłego roku, kiedy uczona trafiła podczas badań terenowych pod fragment zachowanego sklepienia w baptysterium kościoła, gdzie zauważyła parę ledwie widocznych oczu. Okazało się, że należą do wizerunku Jezusa, przedstawionego podczas chrztu nad Jordanem. Odkryto to dopiero dzięki zastosowaniu czułego sprzętu fotograficznego, gdyż gołym okiem niczego tam nie widać – wyjaśnia.

– Wszyscy uważali to za cud. Ja też – powiedziała badaczka w rozmowie z portalem Livescience.com. Dodała, że jej znalezisko, liczące około 15 wieków, to najstarszy ze znanych wizerunków Chrystusa w Izraelu.

Jego unikatowość wiąże się ponadto z tym, że na malowidle widać w miarę dokładnie twarz Jezusa, który wyglądem mocno odbiega od współczesnego wizerunku długowłosego brodacza o szlachetnych rysach. Chrystus z Sziwty ma pociągłą twarz, długi nos oraz charakterystyczne bujne, kręcone włosy. Obok niego stoi wysoki Jan Chrzciciel – opisuje dr Maayan-Fanar.

Wizerunek z baptysterium to drugie wyobrażenie Syna Bożego znalezione w opuszczonym mieście. To odkryte przed kilkoma laty przedstawiało go podczas wniebowstąpienia, jednak jest ono zniszczone i nieczytelne.

„Odkrycie nowego wizerunku twarzy Chrystusa ma duże znaczenie” – pisze izraelska historyk sztuki w artykule w „Antiquity”. „Należy on do grupy przedstawień ikonograficznych krótkowłosego Jezusa, rozpowszechnionych szczególnie w Egipcie i Syro-Palestynie, które zniknęły ze sztuki bizantyjskiej. W tekstach z początku VI w. można nawet znaleźć polemiki dotyczące autentyczności przedstawień Jezusa, w tym również jego fryzury” – wyjaśnia uczona, której zdaniem malunek odkryty w Sziwcie bardziej niż o realnym wyglądzie Syna Bożego mówi nam, jakie wyobrażenia na jego temat panowały w V stuleciu…

Aut. Michał Kostur
Więcej: efaktyimity.eu

Parada oszustów

Fałszywy ksiądz, który chodzi po kolędzie, to zwykły chciwy oszust. Ale emeryt, który udaje majora Żandarmerii Wojskowej, kucharz udający rabina czy weterynarz adwokata to już wirtuozi na miarę powieściowego Nikodema Dyzmy.

Fałszywy rabin z Poznania

Rabin Jakoob ben Nistell był przez kilka lat znanym i robiącym błyskotliwą karierę członkiem poznańskiej gminy żydowskiej. Brał czynny udział w uroczystościach religijnych, na których wygłaszał kwieciste mowy, nauczał Talmudu, odmawiał kadisz. Kiedy wyszło na jaw, że „rabin z Hajfy” to kucharz Jacek N. z Ciechanowa, ślad po nim zaginął. Jego kariera rozpoczęła się w małej żydowskiej gminie w Poznaniu, do której trafił w 2009 r. Udzielając się najpierw jako wolontariusz, przechodził kolejne stopnie poznawania judaizmu, aż wreszcie zrobił karierę jako „rabin”. Michael Schudrich, naczelny rabin Polski, miał o nim bardzo dobre zdanie:

– Poznałem go, to był cichy, spokojny człowiek. Na początku ubierał się normalnie. Ostatnio, kilka miesięcy temu, może rok, zapuścił pejsy. To był taki krok za krokiem – opisywał kontakt z oszustem Schudrich.

Nie było więc nic dziwnego w tym, że w ramach programu tolerancji i wielokulturowości wspólnie z imamem i księdzem co roku prowadził rekolekcje dla młodzieży. W 2014 r. uczestniczył w otwarciu lapidarium we Wronkach, na którym obecna była ambasador Izraela. W obecności notabli odmawiał nawet kadisz, czyli tradycyjną modlitwę za zmarłych, w której trakcie odczytywał tekst nabożeństwa niby po hebrajsku. Dopiero po latach hebraista z UAM stwierdza, że „mężczyzna z pewnością nie zna tego języka. Całe to nagranie to był zlepek bezsensownych, wypowiadanych bez ładu i składu sylab. Udało mi się wyłowić jedno czy dwa słowa w całej tej modlitwie, które mniej więcej odpowiadały temu, co być powinno”. Kucharz przebrany za Żyda, z ufarbowaną brodą i pejsami, oprowadzał po Poznaniu wycieczki diaspory żydowskiej z całego świata, prowadził prelekcje dla studentów, inaugurował wystawy. Został nawet poproszony o komentarz do kazania wygłoszonego na Dniach Judaizmu przez przewodniczącego Episkopatu Polski arcybiskupa Stanisława Gądeckiego.

Jacek N. został twarzą polskiego żydostwa, pojawiając się na plakatach, wizytówkach i ulotkach zapowiadających wydarzenia związane z judaizmem. Błyskotliwą karierę rzekomego rabina zakończyły rekolekcje w jednym z poznańskich kościołów, które odbywały się pod koniec marca 2016 r…
Aut. Renata Byżycka
Więcej: efaktyimity.eu

Seks, molestowanie, gwałty, pedofilia, defraudacje – taki był Kościół w mijającym roku

Pogrom i rezerwat
Rok 2018 upłynął Kościołowi światowemu pod znakiem bicia się w piersi i prób ratowania resztek reputacji za sprawą masowo ujawnianych skandali pedofilskich. W Polsce Kościół ma się świetnie, zamierza się mieć jeszcze lepiej, a ujawniane skandale spływają po nim jak po kaczce – na skutek afer lecą co najwyżej szeregowi księża.

• STYCZEŃ
Świat. Raport Królewskiej Komisji ujawnia, że przez kilkadziesiąt lat ofiarą australijskich księży pedofilów padły tysiące dzieci. Arcybiskup Melbourne Denis Hart odmawia złagodzenia wymogu dochowania tajemnicy spowiedzi (co ułatwiłoby ściganie sprawców przestępstw), a księżom, którzy go złamią, grozi ekskomuniką. Abp Maradiaga z Tegucigalpy (Honduras) jest podejrzewany o potężne malwersacje finansowe i przyjmowanie olbrzymich pieniędzy z budżetu jednego z najbiedniejszych krajów Ameryki Łacińskiej. Upada peruwiańska organizacja Sodalicja Życia Chrześcijańskiego (Sodalitium Christianae Vitae), która posiadała w Peru wielkie wpływy i majątek, a skończyła w atmosferze skandali seksualnych i finansowych. W Chile wybuchają zamieszki i protesty przeciwko wizycie papieża Franciszka, któremu w podróży towarzyszy bp Juan Barros Madrid, oskarżany o tuszowanie pedofilii. Franciszek twierdzi, że „nie przedstawiono mu żadnych wiarygodnych dowodów winy biskupa”. (…)
• LUTY
Polska. Konferencja Episkopatu Polski (KEP) składa życzenia urodzinowe abp. Juliuszowi Paetzowi. KEP organizuje konferencję na temat przeciwdziałania pedofilii w Kościele. Udziału w niej odmówiono fundacji „Nie lękajcie się”, pomagającej ofiarom zboków w sutannach. Ks. prof. Tadeusz Guz z KUL apeluje o „wyzwolenie polityki polskiej z pęt ateistycznych ideologii”. Ukazuje się książka Małgorzaty Szewczyk-Nowak i Artura Nowaka „Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos”…

Aut. Joanna Zaleska
Więcej: efaktyimity.eu

Pingwiny atakują

Ponad 20 tysięcy polskich sióstr zakonnych połączyło siły w imię walki z aborcją. Armia!

 

W listopadzie ub.r. do Trybunału Konstytucyjnego trafił wniosek o uznanie za niekonstytucyjną tzw. przesłankę eugeniczną, która umożliwia wykonanie legalnej aborcji, kiedy np. badania prenatalne wskażą na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Inicjatorem takiego wystąpienia do Trybunału był poseł Prawa i Sprawiedliwości Bartłomiej Wróblewski. Pod wnioskiem podpisało się aż 107 parlamentarzystów z różnych ugrupowań. Decyzji TK wciąż nie ma i środowiska pro-life zaczynają się niecierpliwić. Sprawy w swoje ręce postanowiły wziąć zakonnice z całej Polski.

 

„W Polsce działa ponad 100 żeńskich zgromadzeń zakonnych, tzw. czynnych, w których żyje około 19 tys. sióstr w 2 230 domach zakonnych we wszystkich diecezjach. Dodatkowo 2 038 sióstr pracuje poza granicami Polski: 362 w krajach na Wschodzie, 546 w krajach misyjnych i 1 157 w innych” – czytamy na stronie episkopatu.

 

Siostrzyczki złożyły ręce do modlitwy i zaczęły modlić się o zmiany prawa aborcyjnego w Polsce. Proszą Boga o wprowadzenie polityków oraz sędziów Trybunału Konstytucyjnego na jedyną słuszną i właściwą drogę. Masowe modły rozpoczęto w pierwszą niedzielę adwentu.

 

Choć zakonnice z wyboru nigdy nie urodzą dziecka i z tej racji niewielkie mają o tym pojęcie, chcą, by inne kobiety były zmuszone do rodzenia niezdolnych do życia, często zdeformowanych płodów lub nieuleczalnie chorych dzieci. Może martwią się o pracę albo o to, że nie będą miały kogo bić w sierocińcach?

Aut. Katarzyna Wilk-Wojtczak

 

Grudniowe święta światła

Chrześcijanie świętują Boże Narodzenie, Żydzi Chanukę, buddyści – dzień oświecenia Buddy. Grudzień to miesiąc łączący wyznawców różnych religii. Choć część z nich zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy.

Są na pewno tacy, którzy stwierdzą, że nie ma co na siłę doszukiwać się podobieństw. Tymczasem dawno, dawno temu zadecydowali o tym nasi przodkowie. Wszystko za sprawą… Słońca i światła.

Słońce to światło, światło to życie. Ludzie zawsze obserwowali niebo, bo byli zależni od przyrody. Nic więc dziwnego, że tak wiele świąt przypada w grudniu, miesiącu zimowego przesilenia. Rodzi się nadzieja, że powracające Słońce zagwarantuje bezpieczeństwo. Najkrótszy dzień w roku według kalendarza gregoriańskiego to na północnej półkuli Ziemi 21 lub 22 grudnia. Czyli tuż przed chrześcijańskimi świętami Bożego Narodzenia. Słońce świeci wtedy od świtu do zmierzchu zaledwie około ośmiu godzin.

W starożytnym Rzymie w tym czasie obchodzono Saturnalia, w Persji – narodziny Mitry (bóstwa Słońca). Ludy germańskie miały swój Jul, a Słowianie Święto Godowe, zwane też Szczodrymi Godami. W naszej współczesnej tradycji bożonarodzeniowej jest wiele elementów zaczerpniętych z Jul, np. strojenie choinki, zdobienie domostw ostrokrzewem czy jemiołą.

Na początku naszej ery przesilenie zimowe wypadało, według kalendarza juliańskiego, 25 grudnia. Stąd też data święta Bożego Narodzenia, które wyparło tradycyjne wierzenia. Elementy kultu solarnego odnajdziemy w największych religiach monoteistycznych: w chrześcijaństwie, judaizmie i islamie. (…)

Zartosht no-diso

26 grudnia według naszego kalendarza zaratusztrianie, czyli wyznawcy najstarszej monoteistycznej religii świata, obchodzą rocznicę śmierci proroka Zaratusztry. Rozpamiętując to wydarzenie, wierni gromadzą się w świątyniach ognia, gdzie odmawiają specjalne modlitwy.

Zaratusztrianizm jest kojarzony z kultem ognia. Jego wyznawcy uważają, że zarówno woda, jak i ogień to symbole czystości. Oba te żywioły obecne są w ceremoniach oczyszczających i podczas obchodów zaratusztriańskich świąt. Są w każdej świątyni. Pilnuje się, by ogień nigdy nie zgasł.

To z zaratusztrianizmu chrześcijaństwo „wzięło” takie pojęcia, jak: piekło, niebo, czyściec, mesjasz czy wolna wola. Religia ta, niegdyś potężna, liczy teraz ponad 150 tys. wyznawców, którzy mieszkają głównie w Indiach, USA i Iranie. Z rodziny hinduskich zaratusztrian wywodził się lider Queen Freddie Mercury, który naprawdę nazywał się Farrokh Bulsara. (…)

Pancha Ganapati

Między 21 a 25 grudnia w Indiach obchodzona jest ceremonia Pancha Ganapati. To hinduskie święto organizowane jest dla upamiętnienia Ganesh. Bóg ze słoniową głową, zwany też Ganapati, jest jednym z najpopularniejszych w wielomilionowym induskim panteonie. Przynosi szczęście i radość, uważany jest za patrona sztuki.

Święto rozpowszechniono w 1985 r. jako hinduską alternatywę Bożego Narodzenia. Wymyślił je Satguru Sivaya Subramuniyaswami, założyciel magazynu „Hinduism Today”. Przyjęło się wśród lubiących świętować mieszkańców Indii. Podczas tych pięciu dni rodziny skupiają się na duchowej dyscyplinie. W centralnym punkcie domu przygotowuje się ołtarzyk, na którym króluje Ganesha. Wokół stoją tace ze smakołykami – owocami i słodyczami. Codziennie zmienia się kolor dekoracji, kolejno są to: żółty, niebieski, czerwony, zielony i pomarańczowy. Symbolizują pięć mocy i pięć oblicz Ganesha. Każdego dnia śpiewa się piosenki i odmawia modlitwy. Koło ołtarza rośnie stosik prezentów, które można odpakować dopiero 25 grudnia…

Aut. Marianna Rolla
Więcej: efaktyimity.eu

50 twarzy Henryka

Gdyby Hitler powstał z grobu i przyszłoby mu przed sądem odpowiedzieć za swoje zbrodnie, mógłby liczyć na uniewinnienie. Przynajmniej w Polsce.
Ludzie wierzą w to, w co chcą, a chcą tego, co akurat im wygodne. Można więc odnieść wiarę do kategorii konformizmu. Jest to dość proste w przypadku religii: jest Bóg czy Go nie ma – kto to wie? Ale co mi szkodzi deklarować wiarę w Niego, jeśli mogę coś z tego mieć? A nuż się kiedyś do czegoś przyda? Dokładnie ten sam mechanizm działa w drugą stronę, czyli w stronę „budowanie niewiary”. Tu jest jeszcze prościej, bo wystarczy tylko nie przyjmować czegoś do wiadomości. Najprostsze jest to w przypadku religii – Boga nie ma i już…

Przykład wiary lub niewiary w sferze duchowości bez problemu da się przenieść na życie „świeckie”, czyli normalne. Pasuje komuś wierzyć w zamach pod Smoleńskiem? – proszę bardzo, niech zostanie wyznawcą Macierewicza! Woli kierować się rozumem – jego sprawa. Wierzy Kaczyńskiemu? – proszę bardzo. Ale jeśli ktoś zamiast tej wiary wybiera rozum, też dobrze (chociaż wstyd).

Tak naprawdę rzecz polega na wyborze wygodnej dla siebie wiary. Nie bulwersuje mnie to specjalnie, ale wkurza, doprowadzając do torsji, gdy pada jakiś mit (dogmat) czyjejś wiary i gdy któryś z jej wyznawców, nie mogąc zaprzeczyć faktom…

Aut.Dariusz Cychol
Więcej:

Kraj radiem płynący

„Nie jest ważne, czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt – najważniejsze, aby Polska była katolicka”.

Te słowa, wypowiedziane przez wicepremiera Henryka Goryszewskiego w lutym 1993 r., podczas mszy w Rudce koło Brańska, to dokładnie to, czego oczekuje Kościół od popieranych przez siebie ugrupowań politycznych. Niestety, sformułowanie „katolicka” ostre nie jest. Żeby dowiedzieć się, co ono dla przykościelnych polityków znaczy od już 30 lat, warto przyjrzeć się, co przez ten czas wygadywali.

Pinochet z krzyża zdjęty

Na początek dowiedzmy się może, czym ma być katolicka Polska na arenie międzynarodowej. Najlepiej ujął to były szef Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego Marian Piłka. „Najpierw kibicujemy Polakom, potem krajom katolickim, wreszcie chrześcijańskim. I tu wolimy prawosławie niż heretyków. Jeśli nie grają chrześcijanie, kibicujemy monoteistom. A na końcu wszystkim, byle nie Niemcom”.

Jak Niemcy, to i Unia Europejska. Czyli zło. Dlatego umiłowany przez Radio Maryja Antoni Macierewicz mówił: „Okrągły Stół nie stał się drogą do niepodległości, był sposobem na przeprowadzenie Polski z podległości sowieckiej do podległości neosocjalistycznej Unii Europejskiej”. Nieco inaczej ujęła to wystawiana do wyborów przez Rydzyka posłanka Gabriela Masłowska: „Likwidacja suwerenności polskiej po akcesji do Unii Europejskiej odbywała się w bardzo wielu dziedzinach”. Na razie niewiele z tym można zrobić, ale Masłowska wie co: „Polska powinna mieć własny bank centralny i własną walutę. Polska powinna się starać w obrębie Unii Europejskiej o klauzulę output, czyli wyłączenie z członkostwa w strefie euro”.

Wyłączenie się całkowite z Unii ma sens jeszcze większy. Jest…

Aut. Stefan Płonicki
więcej: efaktyimity.eu