Katoszaleńcy ze swoim przekazem docierają do tłumu ludzi o prawicowych poglądach. Zamkniętych w domach z powodu epidemii, klikających z nudów, oglądających i słuchających tego, co głoszą. Tu już nawet nie psychiatra jest potrzebny. To sprawa dla prokuratora.

Jeden z nich – Robert Bąkiewicz – to działacz faszyzującego ONR i główny organizator prawicowego Marszu Niepodległości. Drugi – Paweł Jaworski – to katoraper i twórca zdewociałej społeczności różańcowej pod nazwą Żołnierze Chrystusa. Obaj wywnętrzają się w czymś, co nazywa się wRealu24. To nacjonalistyczny kanał internetowy, którego twórcą jest ziejący nienawiścią do „nie-Polaków” niejaki Marcin Rola.

Fakty są takie, że ten kanał subskrybuje 330 tysięcy Polaków, a jeden film potrafią obejrzeć nawet trzy miliony ludzi. Ale wróćmy do Bąkiewicza i Jaworskiego.

Prawo w dupie

W głębszym jeszcze rowie mają zalecenia episkopatu, czy po prostu rozsądnych ludzi, którzy w czasie pandemii proszą Polaków, by „zostać z domu”. Kliniczne przykłady takiej postawy Bąkiewicz i Jaworski dali w ostatnich dniach, zabierając publicznie głos w sprawie koronawirusa. Wcielający się (nieudolnie) w rolę redaktora Jaworski chwali się, że 26 marca, czyli już po wprowadzeniu zakazu wychodzenia z domu bez wyraźnej potrzeby, w Lublinie, Żołnierze Chrystusa zorganizowali publiczny męski różaniec. Sądząc po zdjęciach w internecie, w marszu ulicami miasta wzięło udział kilkadziesiąt osób.

Organizatorzy całe zdarzenie opisali tak: „Wolność jest tylko wówczas, gdy Naród tworzy jedność, a lud w nim żyjący czuje się włodarzem, nie zaś niewolnikiem garstki opętanych. Armia Boga już się budzi, już się rodzi!”. Sam Jaworski ową „wolność” rozumie w specyficzny i sprzeczny z prawem sposób. Jak gdyby nigdy nic zaprasza wszystkich chętnych na „męskie różańce”, które mają się odbyć 4 kwietnia w 30 miastach Polski.

– Zróbmy to, żeby to było tą iskrą, żeby Polska zapłonęła, aby wynagrodzić Matce Przenajświętszej za wszystkie zniewagi. Tutaj nawet nie chodzi o powstrzymanie pandemii, ale żebyśmy przeprosili Pana Boga za grzechy – stwierdza przed kamerą „lekko ciężkawy” Jaworski do swoich żołnierzy, których w Polsce jest już ponad 22 tysiące.

To naprawdę armia ludzi. Do wychodzenia na ulice w czasie epidemii zachęca też Bąkiewicz, który o koronawirusie mówi z sarkazmem i pogardą.

– Trzeba pamiętać, że jak w 1920 r. szła nawała bolszewicka, to w całej Polsce były procesje, odbywały się całodobowe modlitwy na placu Zamkowym w Warszawie. Czy dzisiaj kapłani we własnych parafiach nie mogą zrobić permanentnej adoracji? Trzeba to rozpisać na ulice; jedna, druga, kolejne. Musimy Polskę zawierzyć Bogu. Módlmy się różańcem. To jest nasz miecz. To też symbol naszego Marszu Niepodległości – przekonuje Bąkiewicz.

Przygotujcie się na śmierć

Bąkiewicz albo jest niespełna rozumu, albo z premedytacją realizuje swój podły plan. Jedno i drugie jest wstrętne i niebezpieczne, bowiem ma dostęp do mediów. Bąkiewicz, odrzucony na margines polityki przez Krzysztofa Bosaka czy Roberta Winnickiego, za wszelką cenę stara się do niej wrócić. Pod płaszczykiem bogobojności i uwielbienia wielowiekowej tradycji chrześcijańskiej atakuje nawet Kościół katolicki jako instytucję.

– Apeluję, żebyście państwo nie poddawali się temu, co proponuje episkopat, czyli temu, żeby nie chodzić na msze święte. W sytuacji, gdy większość z nas jest zdrowymi fizycznie ludźmi, powinniśmy tam się znaleźć. Apeluję, żebyście nie przyjmowali komunii świętej na swoje brudne łapska. Przecież całe wieki taka forma była uważana za profanację. Trzeba brać do buzi. Dzisiaj Kościół nas wygania ze świątyń, nie pozwala na procesje. Wszystko przez jakąś tam epidemię. Zróbmy to. Pokażmy Matce Przenajświętszej, że jesteśmy narodem, który jest w stanie dla Boga umierać, że śmierć doczesna nie jest dla nas największym strachem – kadzi Bąkiewicz niczym średniowieczny inkwizytor karzący heretyków stosem.

Na zakończenie swojego prostackiego wywodu mówi coś, co najbardziej przeraża w dobie koronawirusa.

– Dopust Boży jest taki, że ma się dziać to, co się dzieje. Epidemia to jest dopust Boży, siła wyższa. Pan Bóg w swoim miłosierdziu wie, że to jest dla nas dobre. To jest kara, która daje nam szanse, żebyśmy się nawrócili i uratowali własną wieczność. Czym jest jakaś tam choroba przy wieczności? Czym jest ułomność naszego ciała przy wiecznym zbawieniu? Jest niczym – rzecze dumny z siebie Bąkiewicz.

No to jak sądzicie, kogo wzywać? Prokuratora czy psychiatrę?

Facebook Comments