Bardzo krwawa matka

Maryja stała się inspiratorką wielu mordów. Nic dziwnego, że dla wielu badaczy jest ona czymś na wzór katolickiej bogini wojny. Ile ludzkich żyć ma na sumieniu?
(…) Kult NMP – jak podaje teolożka Uta Ranke-Heinemann – „nie został rozwinięty przez kobiety, lecz przez mężczyzn, w dodatku nieżonatych, to znaczy takich, którzy nie mieli żadnego pojęcia o małżeństwie”. Pochodząca z Niemiec badaczka sugerowała, że postać ta stała się przez to symbolem antyseksualnej i mizoginistycznej manii kleru oraz nieformalną patronką agresji i prymitywnych męskich żądz. Podobnego zdania był historyk Karlheinz Deschner. Były seminarzysta pisał, że Maryja jest „karykaturą kobiety” oraz narzędziem zniewolenia pań. „Im bardziej (…) rozkwita kult Madonny (…), tym częściej (kobieta – przyp. red.) jest poniżana, upokarzana, ujarzmiana” – stwierdził w swoim najbardziej kontrowersyjnym dziele „Opus Diaboli”.
Deschner poszedł jeszcze dalej i porównał Maryję do pierwotnych bogiń wojny – helleńskiej Ateny i babilońskiej Isztar. Historyk określił matkę Jezusa mianem „Matki Boskiej Bitewnej”, „chrześcijańskiej bogini krwi i zemsty” oraz „Matki Boskiej Eksterminacyjnej”. Co ciekawe, słowa te napisał już w latach 80. XX w. We współczesnej Polsce zostałby najpewniej uznany za bluźniercę i postawiony przed sądem za obrazę uczuć religijnych. Historyk nie pozostał gołosłowny i przedstawił listę okrutnych wojen, którym Madonna miała rzekomo patronować. Własny ranking „maryjnych” masakr sporządził też Horst Herrmann, austriacki profesor prawa kościelnego i przyjaciel Deschnera…
Norman Tabor

Artykuł pochodzi z numeru 2/2020 tygodnika Fakty i Mity