fot. Katarzyna Wilk-Wojtczak
Pod płotem, obok wychodka – tak pochowano mieszkankę Domu Pomocy Społecznej w Brzezinach pod Łodzią. To miejsce zarezerwowane dla najuboższych.

Okazała kaplica i kostka brukowa wyłożona w głównych alejach sprawiają, że cmentarz rzymskokatolicki w Brzezinach (woj. łódzkie), administrowany przez miejscową parafię pw. Podwyższenia Świętego Krzyża, robi wrażenie dobrze zarządzanego. Odczucie to znika, kiedy patrzy się na grób zmarłej na początku czerwca br. podopiecznej miejscowego domu pomocy społecznej.
Gdy pani Grażyna zmarła, pracownicy DPS zajęli się organizacją pogrzebu. Za wszystko płacili pieniędzmi publicznymi, więc musieli wybrać najtańszą opcję. Najtańsze place na cmentarzu znajdują się przy płocie. To tam, w jednym rzędzie, pochowano zmarłych wcześniej mieszkańców DPS. Dla pani Grażyny miejsce wyznaczono po drugiej stronie alei równoległej do kaplicy. Też przy płocie i obok przenośnej toalety typu toi-toi.

– Ludzie to nie mogli w to uwierzyć. Jak można tak człowieka pochować? Jak psa pod płotem i jeszcze koło toalety – denerwuje się starsza kobieta, myjąca grobowiec swoich bliskich.
Odwiedzający brzeziński cmentarz chowanie samotnych i najuboższych w najgorszych miejscach nekropolii uważają za poniżenie zmarłych i naruszanie ludzkiej godności. Kiedy docieram na miejsce, okazuje się, że toaletę przesunięto, ale widok samotnego, byle jakiego grobu ziemnego zasmuca.

– Widzi pani, jak człowieka potraktowali? – zagaduje mnie starszy, ubrany na czarno mężczyzna. – Jak tak można? Przecież wiadomo, że jak ktoś w domu pomocy społecznej mieszka, to groszem nie śmierdzi, a tutaj to tylko kasa się liczy. A te miejsca pod płotem najtańsze – 2 tys. zł. Im bliżej środka, tym drożej, 2,5 tys. zł i więcej – tłumaczy i odchodzi.
Na cmentarzu spotykam jeszcze kilka osób. Wszyscy zgodnie przyznają, że koszty pochówku są tu ogromne.
– Tu jest chyba najdrożej w województwie. Ludzie kredyty biorą, żeby bliskich pochować, albo na inny cmentarz wiozą. Dwa tysiące to jest cena za sam dół w ziemi. Jak się chce wymurowany, to trzeba dodatkowo 2,5 tys. zapłacić. Do tego ksiądz bierze 700 zł, no i opłata za „wprowadzenie pomnika”. Wcześniej płaciło się od jego wartości. Teraz opłata jest stała: 930 zł. W to już jest wliczone otwarcie cmentarnej bramy 120 zł – wymienia młody mężczyzna. – To mafia jest! – podsumowuje.

Choć wszędzie, nawet na stronie łódzkiej kurii, można znaleźć informację, że administratorem cmentarza jest miejscowa parafia, jej proboszcz ksiądz Mariusz Wojturski utrzymuje, że był nim tylko przez chwilę. Teraz cmentarzem w Brzezinach zarządza archidiecezja łódzka, która najwyraźniej nie wie, ile wynoszą w Polsce emerytury i zasiłek pogrzebowy.

Facebook Comments
Poprzedni artykułNazizm u wrót
Następny artykułIgrzyska charyzmatycznego obłędu
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).