Sztukę manipulacji księża mają opanowaną do perfekcji. 49-letni ks. Marek K. tylko w ciągu jednej nocy oszukał dwóch pabianickich taksówkarzy.

Wszystko zaczęło się na jednym z postojów taksówek w Pabianicach (woj. łódzkie) 49-letni Marek K. zaczepił jednego z taryfiarzy.
– Pasażer podawał się za biznesmena, któremu skradziono dowód osobisty. Poprosił, żeby zawieźć go do Łodzi twierdząc, że musi tam załatwić kilka ważnych spraw. Taksówkarz zwietrzył zarobek i zawiózł go w wyznaczone miejsce. Był bardzo rozmowny i całą drogę opowiadał o swoich biznesach. Chwalił się pieniędzmi, złotymi sygnetami i zegarkiem – relacjonuje Milena Chmielewska, autorka tekstu „Kurs za Bóg zapłać” w lokalnym tygodniku „Nowe Życie Pabianic”, która jako pierwsza zajęła się sprawą.

Pasażer był nerwowy i mówił, że musi się napić. Kierowca kupił mu w sklepie alkohol oraz kartę doładowującą do telefonu. Marek K. wymyślał coraz to nowe kursy…
– Język zaczął mu się rozplątywać i wyznał, że nie jest biznesmenem, a… księdzem. Dużo opowiadał na temat Kościoła – mówi „NŻP” taksówkarz, który zauważył u 49-latka teczkę z napisem „Archidiecezja Łódzka”. Ksiądz jednak sprytnie manipulował rozmową. Uskarżał się na kłopoty i chwalił pabianiczanina za dobre serce i pomoc. Obiecywał, że „dobro zostanie mu wynagrodzone”. Jego łzawa historyjka i fakt, że jest księdzem sprawiły, że taksówkarz stracił czujność. Czas mijał, a taksometr nabijał coraz większą kwotę. Kiedy doszła do 500 zł, Marek K. wyznał, że nie ma przy sobie pieniędzy. Obiecywał, że wszystko ureguluje. Taksówkarz bał się jednak, że pieniędzy nie odzyska i zawiózł księdza pod lombard, gdzie kazał mu zastawić sygnety oraz złoty zegarek. Jak się okazało, były one bezwartościowe.

Wściekły taksówkarz ruszył w kierunku swojego domu. Ksiądz nie dawał jednak za wygraną. Namówił taksówkarza, by ten wpuścił go na chwilę do siebie. Był już kompletnie pijany, kazał częstować się wódką. W końcu zasnął przy stole. Bezradny taksówkarz wezwał policję.
W rozmowie z „FiM” potwierdza to nadkom. Joanna Szczęsna z Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach.

– 30 grudnia ub.r. około godz. 22 policjanci zostali skierowani na interwencję. 49-letni mężczyzna nie chciał opuścić mieszkania zgłaszającego. Uczynił to dopiero w obecności mundurowych. Interwencja zakończyła się pouczeniem stron – mówi J. Szczęsna. – Na razie pokrzywdzony nie złożył żadnego zawiadomienia przeciwko 49-latkowi – dodaje policjantka.

Było mu mało…

Ksiądz nie zamierzał jeszcze kończyć wieczoru. Około godz. 1 zamówił kolejną taksówkę pod stację benzynową przy ul. Łaskiej w Pabianicach. Kazał się zawieźć do Tomaszowa Mazowieckiego i kupić sobie butelkę wódki, potem kolejną. Kiedy panowie byli już w Tomaszowie Mazowieckim, a taksometr wskazywał 600 zł, duchowny kazał się zatrzymać i wyskoczył z auta. Był już jednak tak pijany, że nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Kierowca nie czekał i zawiózł go na komendę.

– Funkcjonariusze sporządzili notatkę i zakwalifikowali sprawę jako szalbierstwo (art. 121 kw. par. 2). Przebadali również 49-latka alkomatem. Miał prawie 3,7 promila alkoholu! Pokrzywdzony taksówkarz nie złożył jednak zawiadomienia o wykroczeniu. Tłumaczył, że jest zmęczony i zrobi to w Pabianicach. Na razie nie dotarły do nas informacje, czy to zrobił – informuje „FiM” Aleksandra Jakubiak z KPP w Tomaszowie Mazowieckim.

Naśladowca Chrystusa

Marek K. jest już od jakiegoś czasu zawieszony w prawach księdza. Nałożono na niego suspensę. Nieoficjalnie mówi się, że to kara za nadużywanie alkoholu. Pracował w kilku łódzkich kościołach, m.in. w parafii Świętej Rodziny i w parafii NMP Nieustającej Pomocy w Andrespolu. Pojawiał się również w Pabianicach, jako gość podczas różnego rodzaju uroczystości. Jest aktywny na portalach społecznościowych. W jednym ze swoich postów pisze: „Obym i ja pokazywał wszystkim Chrystusa jako żywą i obecną wśród nas osobę, i miał odwagę Go w pełni naśladować…”.

Facebook Comments
Poprzedni artykuł#Halo, tu Kuba Wątły (2)
Następny artykułGangi Pana Jezusa
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).