„Dwie garści nerkowca mogą z powodzeniem zastąpić jedną dawkę prozaku. Po ich spożyciu, zawarty w nerkowcach aminokwas L-tryptofan bierze udział w syntezie niacyny, która ma działanie uspokajające. Co więcej, w mózgu tryptofan zostaje bezpośrednio przekształcony w serotoninę, jeden z najważniejszych neurotransmiterów. Serotonina daje uczucie zadowolenia i błogości. Działanie nerkowców jest zatem takie samo, jak działanie prozaku, paxilu czy innych antydepresantów, które w sposób sztuczny utrzymują wysoki poziom serotoniny w organizmie”.

Detektywprawdy.pl

Któregoś razu znajomi przyszli do mnie z wegańskim sernikiem. Ciasto wyglądało jak sernik, ale powstało z orzechów nerkowca zblendowanych ze śmietanką kokosową i sokiem z limonki. Było oryginalne w smaku, słodkie, kremowe, ale moim zdaniem to kolejny (pamiętacie fasolnik?) przykład niesernika.

Ładna rodzinka!

Jeden z najsmaczniejszych orzechów, nanercz zachodni, zwany nerkowcem zachodnim, orzechem nanerczowym albo orzechem cashew, pommes cajou (Anacardium occidentale L.) pochodzi z rejonów tropikalnych Ameryki Południowej i należy do rodziny nanerczowatych. Jest zatem blisko spokrewniony z mango, pistacją oraz z dobrze nam znanym sumakiem octowcem, niezwykle ekspansywną rośliną, która do Polski przybyła w 1806 r. I tu chyba warto wtrącić dygresję. Sumak octowiec to tzw. fanerofit, czyli roślina, która od korzeni tworzy kolejne pnie odroślowe na dużych powierzchniach, więc jeśli choć raz go posadzicie, to raczej będziecie musieli pokochać, bo bardzo trudno się go pozbyć.

Nanerczowate łączy jedno – rośliny z tej rodzinki mają niezły charakterek – często zawierają związki, które mogą działać drażniąco lub wywoływać reakcje alergiczne. Nanercz zachodni nie odstaje od rodziny – żeby dostać się do jednego z najsmaczniejszych orzechów świata, trzeba rozłupać cienką, brązową skorupkę, zawierającą żrący sok, który powoduje oparzenia i bąble na skórze. Na szczęście znajduje się tylko w wewnętrznych warstwach, więc orzechy są bezpieczne (o ile nie uczulają, bo należą do 14 najbardziej uczulających pokarmów). Z tego powodu w sprzedaży nie ma nerkowców w łupinach. Aby się zabezpieczyć przed złośliwością (bo jak to inaczej nazwać?) rośliny i nie poparzyć rąk, orzechy trzeba najpierw uprażyć. Przemysłowo orzechy parzy się wrzącą wodą.

Z łupinek w specjalnych tłoczniach wytwarza się olej używany do wyrobu politury, środków odkażających, lakierów, klejów, insektycydów, kitów wodoszczelnych, kwasoodpornego cementu i… w medycynie – do leczenia kurzajek.

Dwuowoc

Nanercz zachodni to jeden z najdziwniejszych owoców świata. Zajadamy się orzechami, ale okazuje się, że nanercz składa się z dwóch owoców. Kiedy drzewo zakwita, po zapyleniu (przez owady lub wiatr) zawiązuje się właściwy owoc, czyli znany nam orzech, nerkowaty, kształtem oraz wielkością przypominający dużą fasolę i okryty skorupką, która z zieleni w miarę dojrzewania przechodzi w brąz.
Mniej więcej po miesiącu od przekwitnięcia szybko rozrasta się nad orzechem zakończenie szypułki kwiatowej. Jabłko nanerczowe ma dziwny kształt, mnie troszkę przypomina niekształtny abażur. Na początku jest białe, potem w miarę dojrzewania staje się jaskrawożółte lub płomieniście czerwone. Są smaczne, ale delikatne i nietrwałe. Można je przechowywać bardzo krótko w temperaturze od 0 do 2oC i jeść tylko zupełnie dojrzałe. Nigdy ich nie próbowałam, ale na blogu „Martynika od podszewki” znalazłam opowieść o nich:
„(…) pommes cajou (…) przy każdym dotknięciu wypuszczały coraz więcej soku. (…) ugryzł pierwsze jabłko zalewając sobie całą brodę.
– To bardzo intrygujący smak. (…) Nie jest złe… ale ma w sobie coś dziwnego. Można by z nich robić gumę do żucia. (…) Nawet pod ostrym nożem jabłko zachowywało się trochę jak gąbka: wypuszczało bardzo dużo wody jednocześnie stawiając opór miąższem. (…) Gryząc pierwszy kawałek zrozumiałam (…). Guma do żucia! To prawda, przy każdym kęsie owoc rozkładał się na niesamowicie orzeźwiający sok i gumiasty miąższ, włókna trudno było przegryźć, ale wcale nie było to nieprzyjemne. (…) Nie są za słodkie, wcale nie są kwaśne… Za to w ich leciutką słodycz wpleciona jest cierpka nuta, która mnie kojarzy się z pieprzem”.

Miejscowi robią z nich dżemy, soki, a na Kubie produkuje się wino, którym podobno łatwiej się upić niż innym trunkiem o większej zawartości alkoholu.

Największy nanercz

W Natal w Brazylii rośnie jedno z największych drzew świata (trafiło nawet do „Księgi rekordów Guinnessa”), zajmujące około 8400 mkw. powierzchni! Jego gałęzie zaginając się do ziemi pod swoim ciężarem, wypuszczają korzenie i trudno znaleźć początkowy pień. A zatem jest tak samo ekspansywne jak sumak, choć trochę inaczej. Podobno posadzono je w 1888 r., a mimo to co roku wciąż zbiera się z niego około 60 tys. owoców, ale nie znalazłam informacji – sztuk czy ton orzechów. A może jabłek?

Dlaczego warto jeść nerkowce?

Wyczytałam, że wyciąg z nerkowców stymuluje proces wchłaniania glukozy z mięśni, czyli chroni przed cukrzycą typu 2. Inne części roślin podobno takiego efektu nie dają. Niestety, nie wiadomo, o jaki wyciąg chodzi. Czy gotowano orzechy? Zalewano wodą i robiono mleko? Nerkowce mają przy tym dość niski indeks glikemiczny – 15 oraz mniej kalorii niż inne orzechy – 533, ale w innym źródle podano, że 612. Zdecydujcie sami, który wariant kaloryczny wybierzecie.

Naukowcy mówią, że orzechy zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe, które sprzyjają utracie wagi. Podobno garść dziennie minimalizuje uczucie głodu i spala tkankę tłuszczową w okolicy brzucha, ale może to tylko próba wytłumaczenia sobie podjadania. Jest jednak jakiś plus – mają kalorie, ale nie zawierają tyle cukru co słodycze.

Nerkowce uprawiane są nie tylko w Ameryce Południowej, ale i w Indiach, Wietnamie oraz w Afryce Środkowej. Brazylijskie są większe i słodsze, indyjskie mniejsze, bardziej chrupkie, mniej słodkie. Ciekawe, czy wspomniane różnice kaloryczne wynikały z regionu, z którego pochodziły badane orzechy?

Kardiolodzy polecają nerkowce w diecie, ponieważ wspierają (potas) pracę układu sercowo-naczyniowego, regulują poziom cholesterolu i zapobiegają nadciśnieniu.

Orzechy dzięki serotoninie poprawiają nastrój. A witaminy z grupy B oraz magnez wspierają funkcjonowanie układu nerwowego, dodają energii, poprawiają pamięć i koncentrację. Warto o tym pamiętać przed egzaminami. Może dlatego mieszankę bakalii nazywa się „studencką”?

Nerkowce zawierają cynk i selen, które dobrze wpływają na wygląd paznokci oraz włosów i rzekomo ułatwiają walkę z przetłuszczającymi się włosami.

Nie tylko niesernik

Zastosowanie nerkowców wydaje się wszechstronne. Można je dodawać do ciast. Ja chętnie jadam je z poranną owsianką. Jeśli je zblendujecie, to możecie przygotować rodzaj masła nerkowcowego – równie smacznego, a może nawet smaczniejszego niż z orzechów arachidowych. Jednak najbardziej znany wśród wegan jest chyba niesernik, zwany też bezsernikiem.

Ten, który mi przyniesiono miał spód z daktyli zmiksowanych z wiórkami kokosowymi. Dla mnie był zbyt ciągnący i za słodki, więc zamiast niego upiekłam klasyczny spód z kruchego ciasta. Dzień wcześniej zalałam 25 dag orzechów wodą i odstawiłam. Kiedy piekł się spód, odlałam wodę. Nie wiem, czy można ją do czegoś wykorzystać. Skręciłam orzechy przez maszynkę do mięsa (mam zwyczajny blender, więc chciałam go troszkę oszczędzić), a potem zblendowałam na gładki krem razem z 150 g śmietanki kokosowej (70 proc. kokosa) i sokiem z dwóch limonek, dosłodziłam i dla złamania smaku dodałam odrobinę soli, ponieważ, moim zdaniem, bezsernik-nerkownik jest troszkę mdły. Następnie rozsmarowałam masę orzechową na rumianym spodzie i wstawiłam całość do lodówki na dwie godziny. Na zimny bezsernik wylałam roztopioną czekoladę i rozsmarowałam. Można go też podać z owocami. Albo upiec sernik, a orzechy podjadać.

Facebook Comments
Poprzedni artykułKorona kościoła w wirusie
Następny artykułNiepokorny pedofil
Joanna Katarzyna Cyterska
Absolwentka filologii polskiej. Od zawsze lubi czytać, gotować, zbierać grzyby, podróżować. Kolekcjonuje książki na temat kuchni i kultury kulinarnej. Próbuje żyć zgodnie z zasadą slow life, przynajmniej od kwietnia do października, gdy mieszka na wsi. Właścicielka Aryi, psa rasy foksterier.(Zna się na kuchni nie tylko teoretycznie, ale i tworzy kulinarne cuda – przyp. red.).