O pomyśle utworzenia muzeum poświęconego ks. Jerzemu Popiełuszce gadało się na Podlasiu od lat. Przed pierwszą turą wyborów prezydenckich sprawa nabrała marketingowego rozpędu.

Wszystko po to, by kandydatowi PiS dodać głosów, bo innych powodów nie ma i nie było. W tym celu Piotr Gliński, wicepremier i szef resortu kultury w jednym, ściągnął do Warszawy na dzień przed początkiem ciszy wyborczej, oprócz rodziny księdza, Artura Kosickiego, pisowskiego marszałka województwa podlaskiego, oraz Waldemara Wilczyńskiego, byłego ipeenowca, który z namaszczenia tegoż Kosickiego dyrektoruje od niedawna Muzeum Podlaskiemu w Białymstoku. Zacne to grono podpisało list intencyjny w sprawie utworzenia nowej placówki kultury.

W myśl tego dokumentu muzeum powstanie w Okopach, gdzie Popiełuszko przyszedł na świat, i będzie oddziałem białostockiej placówki muzealnej. I teraz najciekawsze. Jak rzekł podczas tej wiekopomnej uroczystości marszałek Kosicki: „Ten list intencyjny rozpoczyna okres projektowania, podejmowania decyzji inwestycyjnych i jest nadzieja, że jeszcze w tej kadencji sejmiku województwa, która trwa do 2023 r., muzeum zostanie otwarte”. To typowo pisowskie podejście do sprawy. Ładnie opakować pomysł i sprzedać go elektoratowi jako konkret. Duda z Morawieckim czynią tak każdego dnia, a Kosicki jak widać szybko się uczy. Tylko koni żal.

Facebook Comments