Wysoka temperatura w Wielkiej Brytanii wywołała najazd spragnionych powietrza i słońca Brytyjczyków na plaże.

Niesieni zapowiedzią rządu znacznego poluzowania obostrzeń antywirusowych, obywatele dumnego Albionu opanowali szereg plaż, nie pozostawiając ani metra kwadratowego pechowcom, którzy przybyli po nich. Wbrew twierdzeniu o flegmie i opanowaniu Brytyjczyków, dali oni spotykany już tylko poza Unią pokaz chamstwa.

Na czoło doniesień „plażowych” wybiła się informacja z Devon, gdzie na plaży biło się około 200 osób, a kilka tysięcy przyglądało się ich zmaganiom. W Leysdown-on-Sea podczas nielegalnej imprezy dwóch młodych londyńczyków zostało pchniętych nożem. Do zbiorowych i długich bójek doszło w Ogmore-by-Sea w południowej Walii, gdzie tłumy plażowiczów zupełnie ignorowały zasady zachowywania dystansu. Policja starła się z uczestnikami nielegalnej imprezy ulicznej w londyńskiej dzielnicy Notting Hill. Próbowała ich rozproszyć, ale nie dała rady i musiano ściągnąć posiłki.

W obliczu tych ekscesów, wyraźnie wzburzony premier Walii Mark Drakeford zapowiedział, że jego rząd nie złagodzi środków wprowadzonych w celu zwalczania koronawirusa, „jeśli sceny takie jak te ostatniej nocy będą się powtarzać”. Z kolei minister zdrowia Matt Hancock ogłosił, iż rząd może zamknąć plaże, by powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa i zapowiedział podjęcie działań, jeśli nastąpi wzrost liczby przypadków zachorowań.

Wydarzenia na plażach zbiegły się w czasie z wystąpieniem premiera Borisa Johnsona. Mimo iż w Wielkiej Brytanii wciąż obowiązuje ścisły obowiązek zachowania dwumetrowego dystansu względem innych osób, premier Boris Johnson ogłosił, że wkrótce otwarte będą m.in. puby i restauracje. „Zbliżamy się do końca wielkiej hibernacji kraju” – powiedział premier do walczących z upałami poddanych JKM. Johnson, który wygrał ostatnie wybory dzięki zapewnieniom, że doprowadzi brexit do końca, nie ustosunkował się do najświeższego badania European Social Survey – ESS (przeprowadzanego raz na dwa lata w 19 krajach Unii Europejskiej i kilku, które nie są członkami wspólnoty), z którego wynika, że gdyby dziś powtórzono referendum w sprawie brexitu, za pozostaniem w UE opowiedziałoby się aż 56,8 proc. Brytyjczyków. Przeciwko byłoby zaledwie 34,9 proc., a 8,3 proc. nie wzięłoby udziału w głosowaniu. Wyniki te powinny dawać do myślenia Brytyjczykom i ich rządowi.

Facebook Comments
Poprzedni artykułPrezydent Islandii – 92 proc.
Następny artykułTarczą po łbie
Waldemar Janiec
Obiecujący 63-latek. Internauta. Uczestnik zakładów bukmacherskich. Prenumerator prasy krajowej i zagranicznej. Członek byłego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Nihilista i abnegat, od czterdziestu lat pod cierpliwą opieką żony Danuty, której pomaga dwoje dorosłych dzieci. Bonapartysta i doktor nauk humanistycznych. Dziennikarz. Pracował w Polskim Radiu i w PAP na odpowiedzialnym stanowisku korespondenta w Watykanie przy osobie św. Jana Pawła II. W pamiętnikach napisze, że papież go cenił (co nie będzie prawdą). Nieodznaczony żadnym wysokim orderem państwowym. (Co z pewnością kiedyś się zmieni – przyp. red.).