Dwie kolejowe szyny i za mały Jezus – krzyż zbudowany przez drogowców nie spełnia oczekiwań społeczników.

Przy ul. Szaniawskiego w Lubartowie od lat stał stary drewniany krzyż.

– Odkąd sięgam pamięcią, zawsze był i już wtedy nie był nowy. Stał między dwoma lipami, blisko stuletnimi. Być może był ich rówieśnikiem, bo nikt nie stawiałby krzyża między już rosnącymi drzewami, musiały być posadzone po jego bokach – domyśla się Elżbieta Wąs, działaczka stowarzyszenia Miasto Obywatelskie Lubartów.

Krzyż nie oparł się warunkom atmosferycznym, jakie pod koniec marca br. zafundowała miastu natura. Zwalił się w czasie wichury wraz z gałęźmi z sąsiadujących drzew.

– Strażacy, którzy uprzątnęli szkody zostawili ten krzyż leżący, na gołej ziemi – burzyli się po zajściu internauci.

Pod naporem opinii publicznej sprawą zajął się Zarząd Dróg Powiatowych. I chociaż stawianie krzyży w pasie drogowym nie należy do jego kompetencji, postanowił wyskoczyć przed orkiestrę i w miejsce spróchniałego, zbudować nowy.

– Byłem przekonany, że ta inicjatywa drogowców spotka się z entuzjazmem ze strony mieszkańców – mówi w rozmowie z „FiM” dyrektor ZDP Grzegorz Jaworski. – Tak jednak się nie stało. Pracownicy montujący krzyż byli nagrywani w czasie pracy i w efekcie doszło do awantury. Trudno zrozumieć taką reakcję mieszkańców – dodaje Jaworski.

Lubartowscy społecznicy zaangażowani w sprawę krzyża są zbulwersowani, że został on zamontowany bez konsultacji z nimi. Mieszkańcom krzyż się po prostu nie podoba.

– Należało się zapytać mieszkańców, jak powinien wyglądać, z czego powinien być wykonany – uważają internauci. – Nikt nie zgodziłby się na skrzyżowane dwie szyny kolejowe. Do tego Jezus jest na nim za mały! – burzą się gremialnie.

A mówią, że każdy ma taki krzyż, jaki jest w stanie udźwignąć…

Facebook Comments