Ksiądz pytający o „wytrysk tatusia na cipce” nie przeszkadza wiernym. Bo jak można mieć mu coś za złe, skoro to taki wspaniały gospodarz i budowniczy.

Ks. Andrzej M. zjednał sobie mieszkańców Gorlic po tym, jak wybudował im kościół pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli. Proboszczował w nim długo, bo od 1983 do 2009 r. Po przejściu na emeryturę został w parafii. Nosił tytuł prałata i kapelana jego świątobliwości. Aż tu nagle bum!

Najpierw w 2015 r. jezuita o. Krzysztof Mądela, będący niegdyś ministrantem w Gorlicach, oskarża ks. Andrzeja M. o molestowanie. Potem media donoszą, że ksiądz z Gorlic przez lata molestował przystępujące do komunii i do spowiedzi dzieci. 2 marca 2020 r. rzeszowska kuria w końcu wydaje oświadczenie, w którym informuje, że zakazała księdzu spowiadania kogokolwiek oraz publicznego sprawowania pozostałych sakramentów.

A co na to wierni? Okazuje się, że dla większości z nich branie na kolana i ocieranie się o dziecko, aż do wytrysku, wpisuje się w rubaszny sposób bycia byłego proboszcza. Podobnie jak pytanie dorastających chłopców o ich polucje, masturbację, czy o to, co ich podnieca: „cycki czy penis” albo dociekanie w czasie spowiedzi, „gdzie w domu robią sobie dobrze”. Wszystko to nie budzi sprzeciwu lokalnej katolickiej społeczności, bo… to przecież wspaniały „budowniczy” był.

Facebook Comments