Zdrowie Pana Boga!

Rozpoczął się sierpień, a więc katolicki miesiąc trzeźwości. Polacy jako naród niezwykle pobożny, prawy i sprawiedliwy powinni odrzucić puszki piwa i flaszki trunków wysokoprocentowych.
Miesiąc trzeźwości w polskim Kościele katolickim jest obchodzony od 1984 r. Od tego czasu, wbrew oczekiwaniom części kleru, nie zaobserwowaliśmy masowego zamykania całonocnych sklepów alkoholowych, ani nawet niewielkiego spadku spożycia napojów wyskokowych. Mało tego, Polacy w ostatnich latach rozpili się na potęgę i znaleźli w czołówce europejskich konsumentów spirytusu. Pokaźne grono amatorów procentów poszerzyło się o licznych przedstawicieli stanu kapłańskiego.
(…) Z zamiłowania do wódki, nieoficjalnie, znani są również przedstawiciele państwa watykańskiego. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych urzędników tego mocarstwa w Polsce jest arcybiskup Sławoj „Flaszka” Głódź.
O przesadnym uwielbieniu arcybiskupa „Flaszki” do alkoholu mówi się już od początku lat 90., kiedy temat został podchwycony przez ówczesną prasę antyklerykalną…
Autor Norman Tabor
Więcej efaktyimity.eu

Francja: jak maca nuncjusz

Abp Luigi Ventura, nuncjusz apostolski we Francji, został oskarżony o napaść o charakterze seksualnym przez kilku mężczyzn, których obłapiał za pośladki. Watykan nic sobie z tego nie robi, mimo że papieski dyplomata może mieć na sumieniu cięższe grzechy.

Stolica Apostolska próbuje przemilczeć sprawę 74-letniego nuncjusza we Francji, a on sam zaszył się gdzieś po spotkaniu papieskich dyplomatów, które miało miejsce w Rzymie – informował niedawno dziennik „Libération” („FiM” nr 8/2019 i 13/2019). Skandal z udziałem abp. Ventury szybko nie ucichnie, gdyż mężczyźni, wobec których zachowywał się w wyjątkowo nieprzyzwoity sposób (także w miejscach publicznych), nie chcą milczeć. Sam nuncjusz wyjaśniał, że to, co wyglądało na obmacywanie, było wyrazem „ojcowskiej bliskości”. Potem zmienił wersję, zasłaniając się przebytą przed laty operacją mózgu. Ta historia to jednak nie tylko komedia, ale i dramat – mówią poszkodowani oraz dziennikarze, sugerując, że ofiar Ventury może być więcej i mógł brać udział w tuszowaniu przypadków pedofilii wśród księży, m.in. podczas posługi w Kanadzie i Chile…
Autor Michał Kostur

Szatański seks

Archidiecezja szczecińsko-kamieńska nie przestaje zaskakiwać. Po niezwykle infantylnej instrukcji dotyczącej relacji pomiędzy duchownymi a nieletnimi, przyszła pora na indeks wiedzy zakazanej.

Pracownicy archidiecezji przygotowali specjalne „Oświadczenia rodzica w sprawie tzw. edukacji seksualnej”. Jest to gotowy wzór, z którego może skorzystać każda osoba wychowująca nieletniego. Wystarczy wydrukować treść pisma, podać swoje dane i złożyć czytelny podpis. Złożenie dokumentu w szkole ma „uratować” dziecko przed szkodliwym wpływem wychowania seksualnego.
Autorzy oświadczenia przewidzieli, że potomstwo prawdziwie katolickiego rodzica nie będzie mogło uczestniczyć „w lekcjach, zajęciach, warsztatach, spotkaniach, pogadankach, apelach, projekcjach filmów, wyjściach pozaszkolnych (teatr, kino, muzeum, biblioteka, zajęcia sportowe) oraz wszelkich innych wydarzeniach organizowanych na terenie szkoły lub poza nią”, w których trakcie narażone będzie na kontakt ze szkodliwą i diaboliczną ideologią gender.

Archidiecezja wymieniła następujące szkodliwe dla młodzieży zagadnienia: „edukacja seksualna, antykoncepcja, profilaktyka ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową (np. AIDS), dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender”.
Kościół katolicki przyzwyczaił nas do skrajnie konserwatywnych i homofobicznych poglądów. Treści zawarte w „oświadczeniu” są jednak dalekie od zdrowo pojmowanego konserwatyzmu i prawicowości, a raczej bliższe reakcjonizmowi i darwinizmowi społecznemu w XIX-wiecznym wydaniu. Hierarchowie, poddając krytyce „przeciwdziałanie przemocy”, ustawiają się w roli obrońców domowych oprawców. Czy jednak powinno to dziwić w kraju, gdzie rzecznik praw dziecka rozróżnia bicie i „dawanie klapsów”, a jeden z posłów publicznie przyznaje się do uderzenia niemowlaka?
W dalszej części „oświadczenia” robi się coraz groźniej…
Autor Norman Tabor
Więcej efaktyimity.eu

„Ciynżki grzych” księdza pedofila

Policja zatrzymała 62-letniego Kazimierza G., byłego proboszcza z Godowa w województwie śląskim. Katolicki duchowny miał molestować seksualnie 14 nieletnich.
Ksiądz otrzymał łącznie 16 zarzutów, dotyczących okresu od 2001 do 2004 r., kiedy był proboszczem parafii pod wezwaniem św. Józefa Robotnika. Miał dopuścić się wtedy molestowania ministrantów i dziewcząt, które były zaangażowane w działalność chórku parafialnego. Napastowane dzieci miały nie więcej niż 15 lat.

Dorosłe już dziś ofiary Kazimierza G. potwierdziły, że proboszcz miał dopuścić się wobec nich tzw. innych czynności seksualnych. Według nieoficjalnych informacji, duchowny miał sadzać dzieci na kolanach, a następnie macać je. Wobec opornych używał siły. Mieszkający obecnie w Katowicach ksiądz nie przyznał się do winy. Śledztwo było prowadzone dwutorowo od września 2018 r. Zawiadomienie w tej sprawie złożył jeden z pokrzywdzonych i delegat arcybiskupa metropolity katowickiego do spraw ochrony dzieci i młodzieży…
Autor Norman Tabor
Więcej efaktyimity.eu

Igrzyska charyzmatycznego obłędu

W cieniu Kościoła katolickiego, pod przykrywką charyzmatu, działa wiele niebezpiecznych wspólnot, których ofiarami padają wierni. Jedną z nich jest wspólnota Beaty H.

Będzie to ledwie początek historii, która dotyczy grupy „Jezu, ufam Tobie”, na razie swobodnie działającej pod parasolem Kościoła katolickiego jako jedna z wielu charyzmatycznych wspólnot. Ci, którym udało się z niej wyrwać, oraz rodziny, rozpaczliwie szukające sposobu na uwolnienie bliskich z jej szponów twierdzą, że jest to nic innego jak sekta. Wspólnota działa od ponad czterech lat w Anglii i Polsce, a jej liderką i mistyczką jest Beata H. Wierne wsparcie, a jak niektórzy twierdzą „mózg charyzmy”, stanowi jej mąż Sławomir…
Autor Renata Byżycka
Więcej efaktyimity.eu

Biedni pod płot

Pod płotem, obok wychodka – tak pochowano mieszkankę Domu Pomocy Społecznej w Brzezinach pod Łodzią. To miejsce zarezerwowane dla najuboższych.

Okazała kaplica i kostka brukowa wyłożona w głównych alejach sprawiają, że cmentarz rzymskokatolicki w Brzezinach (woj. łódzkie), administrowany przez miejscową parafię pw. Podwyższenia Świętego Krzyża, robi wrażenie dobrze zarządzanego. Odczucie to znika, kiedy patrzy się na grób zmarłej na początku czerwca br. podopiecznej miejscowego domu pomocy społecznej.

Gdy pani Grażyna zmarła, pracownicy DPS zajęli się organizacją pogrzebu. Za wszystko płacili pieniędzmi publicznymi, więc musieli wybrać najtańszą opcję. Najtańsze place na cmentarzu znajdują się przy płocie. To tam, w jednym rzędzie, pochowano zmarłych wcześniej mieszkańców DPS. Dla pani Grażyny miejsce wyznaczono po drugiej stronie alei równoległej do kaplicy. Też przy płocie i obok przenośnej toalety typu toi-toi.

– Ludzie to nie mogli w to uwierzyć. Jak można tak człowieka pochować? Jak psa pod płotem i jeszcze koło toalety – denerwuje się starsza kobieta, myjąca grobowiec swoich bliskich…
Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimity.eu

Śmierdzący Dom Boży

Gdy zaprasza się gości, warto choćby z grubsza posprzątać mieszkanie, chyba że ściąga się ludzi po to, by pokazać biedę i błagać o wsparcie.

Są granice wstydu, żenady i obciachu. Przekroczył je słynny kościół w Warszawie. Przy ulicy Łazienkowskiej są dwie znane na całą Polskę budowle. Jedna to stadion Legii. Dużo bardziej przerażający jest kościół Matki Bożej Jerozolimskiej po drugiej stronie ulicy. Ową szkaradę budowlaną ustawiono wzdłuż trasy Łazienkowskiej. Z racji kubatury i koloru budowla nazywana jest przez mieszkańców stolicy Malborkiem. (…)

Do zwiedzenia „Malborka” zaprosili mnie mnisi opiekujący się kościołem, siostra Agnieszka i brat Ireneusz Maria. Zgodziłem się chętnie, bo od zawsze o tym miejscu krążyły legendy, nie tylko na Ujazdowie, Solcu, Czerniakowie czy Sielcach, z których pochodzę, ale w całej Warszawie. Kiedyś rodzice mówili mi, że do „Malborka” nie wolno się zbliżać, bo straszą tam duchy zakopanych żywcem powstańców warszawskich. Później, że w podziemiach kościoła co jakiś czas wybija woda z Wisły, która porywa nieszczęśników modlących się do Matki Bożej Jerozolimskiej. Już w XXI w. krążyły opowieści o czynach lubieżnych, których mieli się dopuszczać mnisi i mniszki w habitach mieszkający tam (o zgrozo!) pod jednym dachem. Nigdy nie można było tego sprawdzić, bo „Malbork” pilnie strzegł swoich tajemnic. Do dziś.

Na miejscu okazało się, że miejskie legendy to mały pikuś w porównaniu ze stanem faktycznym. Pomijam, że faktycznie siostry i bracia pomieszkują wspólnie (choć jedzą i kąpią się ponoć osobno), modlą się i śpiewają razem tylko rano i wieczorem, a w ciągu dnia normalnie pracują „na mieście”, przebierając się w stroje „cywilne”. Przyglądając się z bliska ich codziennemu życiu, odniosłem wrażenie, że bogobojni lokatorzy budynku przy ulicy Łazienkowskiej 14 traktują monastyczną wspólnotę jak hostel, gdzie można się przespać, o dbaniu o porządek wokół siebie zapominając. Sorry, ale takiego syfu w miejscu kultu nigdy nie widziałem…
Autor Artur Kulikowski

Biedny jak Watykan

Pogłoski o bogactwie Watykanu są mocno przesadzone – twierdzi dziennikarz Mimmo Muolo, który w książce „Pieniądze Kościoła” rozprawia się z kilkoma „mitami” o zasobności Stolicy Apostolskiej. Jej publikacja zbiegła się z ujawnieniem nowych informacji o aferze wokół Fundacji Papieskiej, uderzającej w dobre imię Franciszka.

– Ludzie uważają, że Watykan skrywa nieprzebrane bogactwa. To nieprawda – stwierdza Mimmo Muolo, dziennikarz dziennika „Avvenire”, organu prasowego Konferencji Episkopatu Włoch. W nowej książce „Pieniądze Kościoła: bajkowe bogactwo i ewangeliczne ubóstwo” tłumaczy, że papież nie śpi na złocie, a organizacje i jednostki kościelne miewają deficyty budżetowe. (…)

Jego książka omija jednak wiele niejasnych i niewyjaśnionych kwestii, jak np. watykańskie inwestycje oraz rzeczywista liczba nieruchomości posiadanych przez Kościół i podległe mu instytucje, które (według szacunków Business Insider) czynią z papieża trzeciego właściciela ziemskiego na świecie, po Elżbiecie II i królu Arabii Saudyjskiej…
Autor Michał Kostur
Więcej efaktyimity.eu

Watykański Bond w Polsce

Wstrząśnięci i zmieszani – tak można streścić reakcję polskich ofiar księży pedofilów na wystąpienie abp. Charlesa Scicluny, zwanego Watykańskim Bondem.

Maltański kardynał przybył na 383. zebranie plenarne Konferencji Episkopatu Polski w Wałbrzychu, to zaś towarzyszyło uroczystościom 15-lecia diecezji świdnickiej.
Na konferencję podsumowującą obrady i rocznicę nie zostali wpuszczeni działacze Fundacji „Nie lękajcie się” i ofiary pedofilów w koloratkach. To niejedyna osobliwość specjalnego, kryzysowego zebrania KEP.

Z wizytą Scicluny polskie media wiązały ogromne oczekiwania. Poważne tytuły liczyły na „oczyszczenie” krajowego Kościoła, mniej poważne – na czystkę.
Nic podobnego nie nastąpiło i nastąpić nie mogło. Arcybiskup Scicluna przybył do Wałbrzycha z wizytą zaplanowaną ponad rok wcześniej, kurtuazyjną i jednocześnie roboczą. Nie da się jednak tej obecności nazwać zwykłą. Między Scicluną a polskim episkopatem widoczny był ogromny dystans. Wiernie przy maltańskim hierarsze stał jedynie prymas Polak, zdeklarowany zwolennik linii Franciszka, wciąż, jak się zdaje, mniejszościowej w polskim Kościele. Osobliwą kulminacją tego dystansu była ważna, bo jedyna konferencja prasowa Scicluny w Polsce. Nie wziął w niej udziału formalny gospodarz miejsca, znany z propisowskich sympatii i ostrego języka biskup świdnicki Ignacy Dec. (…)

Oburzenie ofiar

Zapewnienie arcybiskupa Scicluny jest dla mnie śmieszne, mówił po wałbrzyskiej konferencji Marek Mielewczyk, ofiara księdza pedofila i działacz Fundacji „Nie lękajcie się”.
Zapewnienie, o którym mowa to słowa maltańskiego biskupa o tym, że „nigdy nie odmówi spotkania z ofiarą”, a same ofiary „nie powinny udawać, że tylko arcybiskup Scicluna może ich wysłuchać”. W Wałbrzychu jednak Scicluna z ofiarami się nie spotkał – trudno powiedzieć, czy była to jego własna decyzja, czy ruch polskiego episkopatu, wyraźnie obawiającego się takiego kontaktu. Na drugą możliwość wskazuje przekazanie „bezpośredniego kontaktu” do maltańskiego hierarchy obecnej również na miejscu posłance Joannie Scheuring-Wielgus. Fatalne wrażenie wywarło jednak oświadczenie Scicluny, który przyznał, że nie widział na oczy raportu o kościelnej pedofilii w Polsce, opracowanego przez Fundację „Nie lękajcie się” i wręczonego osobiście papieżowi…

Autor Oskar Lipman
Więcej efaktyimity.eu

Zboczeńcy na świętej ziemi

Dzień przed Paradą Równości w stolicy odbył się różaniec publiczny, by przeprosić Pana Boga i Matkę Przenajświętszą za publiczne propagowanie grzechu sodomii.
W samym centrum Krakowskiego Przedmieścia, przed figurą Matki Bożej Passawskiej zbiera się około pięćdziesięcioro żarliwych katolików. Tłumek jest dziwny. Dominują zapiekłe i nienawistne twarze, rozbiegany wzrok i różańce w rękach. Wyznawcy Pana Boga zupełnie nie pasują do barwnego otoczenia deptaka i upalnego końca dnia. Młodzi przypominają znienawidzonych przez resztę klasy prymusów, którzy zawsze wszystko wiedzą i siadają w szkole w pierwszych ławkach, a seniorzy zachowują się jak za okupacji. W każdej chwili spodziewają się skrytobójczego ataku ze strony znienawidzonego wroga. (…)

Między „Zdrowaś Mario” a „Ojcze nasz” katolicy słyszą od prowadzącego modlitwę, jak powinni traktować osoby homoseksualne. By usprawiedliwić klasyczną mowę nienawiści, młody człowiek z mikrofonem w ręku i pryszczami na policzkach powołuje się na słowa świętych i papieży. Nieważne, że żyjących tysiąc i więcej lat temu. Gejów czy lesbijki przyrównuje do trędowatych.
– Trzeba odseparować chorych na trąd od zdrowych, by w ten sposób ta straszna choroba nie infekowała zdrowych ludzi i nie rozprzestrzeniała się – zaczął swój wywód człowiek, stojący przed figurką Maryi, by po chwili wyjaśnić, jak „eksterminować zboczeńców”…
Autor Artur Kulikowski
Więcej efaktyimity.eu