Zboczeńcy na świętej ziemi

Dzień przed Paradą Równości w stolicy odbył się różaniec publiczny, by przeprosić Pana Boga i Matkę Przenajświętszą za publiczne propagowanie grzechu sodomii.
W samym centrum Krakowskiego Przedmieścia, przed figurą Matki Bożej Passawskiej zbiera się około pięćdziesięcioro żarliwych katolików. Tłumek jest dziwny. Dominują zapiekłe i nienawistne twarze, rozbiegany wzrok i różańce w rękach. Wyznawcy Pana Boga zupełnie nie pasują do barwnego otoczenia deptaka i upalnego końca dnia. Młodzi przypominają znienawidzonych przez resztę klasy prymusów, którzy zawsze wszystko wiedzą i siadają w szkole w pierwszych ławkach, a seniorzy zachowują się jak za okupacji. W każdej chwili spodziewają się skrytobójczego ataku ze strony znienawidzonego wroga. (…)

Między „Zdrowaś Mario” a „Ojcze nasz” katolicy słyszą od prowadzącego modlitwę, jak powinni traktować osoby homoseksualne. By usprawiedliwić klasyczną mowę nienawiści, młody człowiek z mikrofonem w ręku i pryszczami na policzkach powołuje się na słowa świętych i papieży. Nieważne, że żyjących tysiąc i więcej lat temu. Gejów czy lesbijki przyrównuje do trędowatych.
– Trzeba odseparować chorych na trąd od zdrowych, by w ten sposób ta straszna choroba nie infekowała zdrowych ludzi i nie rozprzestrzeniała się – zaczął swój wywód człowiek, stojący przed figurką Maryi, by po chwili wyjaśnić, jak „eksterminować zboczeńców”…
Autor Artur Kulikowski
Więcej efaktyimity.eu

Pedofil w habicie

Czy ksiądz żałuje, że jest księdzem? „Jak na was patrzę, to tak” – odpowiadał dzieciom paulin Paweł M. z klasztoru we Włodawie. Znalezienia ofiar pedofila w habicie podjął się jeden z mieszkańców tego miasteczka na krańcu wschodniej Polski.

(…) Idąc przez centrum miasteczka do urzędu pracy, banku czy nad rzekę, nie sposób nie zauważyć barokowego kościoła św. Ludwika i klasztoru paulinów. To właśnie tu jeden z zakonników, Paweł M., który 15 lat temu nagle opuścił miasto, teraz wrócił jak senny koszmar.
„Szanowni mieszkańcy Włodawy. Zwracam się z prośbą o pomoc w znalezieniu osób, które mogły paść ofiarą księdza Pawła M. z parafii św. Ludwika we Włodawie, który m.in. uczył w Gimnazjum nr 1 w latach 1998–2004. Chodzi o możliwość molestowania dzieci i nieletnich przez ojca paulina, który w ww. latach mieszkał w budynku parafialnym na wysokim parterze po lewej stronie od kościoła… Opis księdza Pawła M. jest zbędny, ponieważ potencjalne ofiary będą wiedziały, o kogo chodzi. Bardzo proszę o udostępnienie tej prośby swoim znajomym. Może ktoś też słyszał o takich przypadkach” – napisał Marek Korycki na facebookowym forum portalu informacyjnego „TV Włodawa”.

Autor postu nie posługuje się prawdziwym nazwiskiem.

„To przez małomiasteczkowość i obawę, że nie cała społeczność Włodawy może przyjąć takie rewelacje jako prawdziwe” – wyjaśnia lokalnemu tygodnikowi „Nowy Tydzień”. „Duża ilość drobnych dowodów, na pozór błahych, przeciwko Pawłowi M. świadczy o tym, że nie zachowywał się stosownie wobec uczniów Gimnazjum nr 1 we Włodawie” – dodaje.
Pod apelem pojawiło się ponad 170 komentarzy. Oczywiście nie wszystkie są autorstwa ofiar duchownego. Post wywołał jednak spore zamieszanie w miasteczku i odświeżył sprawę, o której wszyscy woleliby zapomnieć…
Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak

Niegodny kościelnego pochówku

Państwo Lucyna i Jan Zbożeniowie zapewnili dom i godne życie 14 sierotom i dzieciom z trudnych domów. Kiedy po ciężkiej chorobie pan Jan zmarł, miejscowy ksiądz nie zgodził się pochować go w rodzinnym grobowcu, bo stwierdził, że żył on „bez Chrystusa”. (…)

Państwo Zbożeniowie stworzyli niezawodową rodzinę zastępczą dla siedmiorga siostrzeńców (niezawodowa oznacza, że za opiekę nad dziećmi nie pobierali wynagrodzenia – przyp. red.). Na przestrzeni lat do rodziny trafiło kolejnych pięcioro, niespokrewnionych z nimi, dzieci. Jedne były z rodziną Zbożeniów kilka miesięcy, dopóki biologiczni rodzice nie odzyskiwali praw do opieki nad nimi, inne w ich domu dorosły i poszły na swoje. (…)

Trudno więc szukać bardziej miłosiernej i godnej podziwu postawy. Ksiądz Dariusz Firszt, proboszcz parafii pw. Macierzyństwa Najświętszej Marii Panny w Dziekanowicach, do której należeli państwo Zbożeniowie, nie podziela jednak tej opinii. Kiedy pan Jan po ciężkiej chorobie zmarł, ksiądz odmówił mu pochówku, twierdząc, że pan Jan po prostu na pochówek nie zasłużył. (…)
Wygląda więc na to, że ks. Firszt urządził sobie z parafii prywatny folwark, a prawo kanoniczne traktuje jak szwedzki stół, z którego bierze tylko to, co mu pasuje. A jego przełożeni stosują swoją starą sprawdzoną metodę – milczenie. Oczywiście „w imię Boże”…
Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimity.eu

Pokazówka Hosera

Henryk Hoser ma świetne samopoczucie. Choć nazwisko emerytowanego arcybiskupa pada w związku z aferą pedofilską w polskim Kościele, przez wiernych jest przyjmowany jak kapłan o nieposzlakowanej opinii i wzór cnót. Nie inaczej było w parafii Dobrego Pasterza w Miedzeszynie.

Były flagi papieskie, ksiądz z gitarą, dwa chóry, w tym jeden dziecięcy, oraz blisko 20 małoletnich ministrantów. By nadać jeszcze większej wyjątkowości zgromadzeniu, podczas mszy odbył się sakrament chrztu, którego udzielił oczywiście bohater dnia. Na zakończenie uroczystości padły podziękowania od proboszcza, wręczono kapłanowi w biskupiej mitrze białe róże od wiernych i życzenia „dla ekscelencji za przyniesienie Maryjnego tchnienia modlitwy, wyciszenia i zawierzenia, które jak płaszczem otacza każdego człowieka”. Egzaltacja zgromadzonych zakończyła się dopiero w momencie, gdy jego eminencja opuścił swoim luksusowym samochodem teren parafii.

Arcybiskupa nie opuszczało bardzo dobre samopoczucie.
– Zbliżam się do 45. rocznicy święceń kapłańskich, a więc jestem już staruszkiem zgrzybiałym, ale jeszcze Pan Bóg mi daje okazje, żeby głosić Słowo Boże i siły, by budować ten Kościół – mówił wzruszony do łez Henryk Hoser.

Podczas homilii 76-letni kapłan spokojnym głosem twierdził, że nie należy się niczego obawiać.
– Czytałem takie artykuły, że to co się teraz dzieje jest zwiastowaniem śmierci Kościoła. Tak nie będzie, ponieważ Jezus jest nieśmiertelny. On obiecał nam, że tego Kościoła nikt nie powali, nikt nie unicestwi. Kościół jest drogą ludzi do nieba i ta droga nigdy nie przestanie istnieć. Na tym polega wiara, nie wiara w grzeszników, którzy ten Kościół opuścili, czy też splamili swoimi grzechami. On jest jeden, święty, powszechny i apostolski.

Arcybiskup Hoser wskazywał także winnych zamieszania związanego z pedofilią w polskim Kościele, podpierając się wyjątkowym autorytetem.
– Jezus jest realistą, gdy mówi, że przyjdą zgorszenia, bo piekło przecież działa, szatani działają. Zło w człowieku działa, lecz biada temu człowiekowi, przez którego te zgorszenia przyjdą – dodał na zakończenie człowiek, którego decyzje, a w zasadzie ich brak, doprowadziły do sytuacji, w której znalazła się instytucja polskiego Kościoła katolickiego.
Nazwisko Hosera znajduje się w raporcie Fundacji „Nie lękajcie się” na temat naruszeń prawa przez biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci. To za jego rządów podległy mu ksiądz Grzegorz K., mimo ciążącego na nim wyroku za molestowanie małoletniego, był proboszczem w jednej z parafii, gdzie opiekował się grupą 32 ministrantów. Hoser, ówczesny arcybiskup warszawsko-praski, usunął księdza z tej funkcji dopiero po emisji głośnego reportażu w telewizji TVN24 w 2014 r. Do momentu emisji filmu braci Sekielskich sprawa Grzegorza K. była jedną z najgłośniejszych afer pedofilskich w polskim Kościele.
Autor Artur Kulikowski
Więcej efaktyimity.eu

Fatimscy policjanci

Dzień po premierze filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” na Uniwersytecie Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie miała miejsce projekcja dokumentu pt. „Fatima, orędzie wciąż aktualne”. Po filmie przewidziana była dyskusja. Miało być kulturalnie, tymczasem ledwo uszedłem z życiem.

Od początku miałem pod górkę. By dostać się do „Dobrego Miejsca”, czyli placówki promującej wartości chrześcijańskie, musiałem przejść od tramwaju ponad kilometr. To tu, w Lasku Bielańskim, na terenie katolickiego uniwersytetu, znajduje się sala kinowa, gdzie wyświetlano „Fatimę”.

Jakież było moje szczęście, gdy po przejściu zaledwie 200 metrów zatrzymał się samochód, a kierowca zaproponował podwózkę. Starszy mężczyzna też jechał obejrzeć „Fatimę”. Korzystając z okazji zapytałem, czy widział już dokument Sekielskich i czy teraz powinny nastąpić zmiany w polskim Kościele katolickim. Zamiast odpowiedzi usłyszałem pisk opon i krzyk:
– Wynocha z mojego samochodu! Obrażasz pan Boga!

Przed wejściem do kina też nie było łatwo. Kierowca najwyraźniej opowiedział czekającym na projekcję o naszym spotkaniu, bowiem z ust krzątającej się cały czas wokół mnie zakonnicy usłyszałem krótkie: „Antychryst”. By nie napędzać spirali nienawiści i nie rzucać się nikomu w oczy, usiadłem w ostatnim, pustawym rzędzie kina. Gdy wyjąłem telefon, by zrobić zdjęcie reżyserowi, od razu pojawiła się obok mnie kobieta, która pouczyła, iż za moment zostanę wyproszony, ponieważ „takie zachowanie w świętym miejscu jest zabronione”. Struchlałem. Nastawiłem się więc wyłącznie na odbiór dzieła nagrodzonego na Międzynarodowym Festiwalu Filmów i Multimediów „Niepokalana” w kategorii „dokument” oraz nagrodą specjalną za walory patriotyczno-edukacyjne…
Autor Artur Kulikowski
Więcej efaktyimity.eu

Od Jana Pawła II do Franciszka

Od wyboru Karola Wojtyły na biskupa Rzymu do pontyfikatu Jorge Bergoglia wiele zmieniło się na świecie. Ale czy zmieniło się również oblicze Kościoła papieskiego?

Pozornie tak. Wielu szczerych katolików uważa nawet, że zmiany te zapoczątkował już II sobór watykański, który stawiał sobie za cel odnowę Kościoła poprzez powrót do chrześcijańskich korzeni, jedność z chrześcijanami niekatolikami i dążenie do porozumienia z religiami niechrześcijańskimi oraz niewierzącymi. Prawda jednak jest taka, że chociaż Jan XXIII zapoczątkował pewne pozytywne zmiany, m.in. zabiegał o pojednanie z Żydami i zwracał się do wszystkich ludzi dobrej woli o zachowanie pokoju między narodami, to jednak sobór ten rozpoczął się nie tylko uroczystą procesją i mszą pontyfikalną, ale także wyznaniem wiary, które zawierało m.in. nicejskie credo, doktrynę o siedmiu sakramentach, wiarę w czyściec, w zasługi i pośrednictwoMarii i świętych oraz w prymat i nieomylność biskupa Rzymu. Wyznanie to zresztą wygłosił sam papież.
Jan Paweł II (1978–2005)

A Jan Paweł II? Chociaż polski papież jeszcze jako arcybiskup brał czynny udział w pracach II soboru watykańskiego, mającego doprowadzić do odnowy życia kościelnego, to jednak w żadnym stopniu nie przyczynił się do tej odnowy. Nawet jeśli po II soborze nastąpiło pewne wewnątrzkościelne i społeczne otwarcie oraz dostosowanie do współczesności, to zasadniczo papiestwo…

Aut. Bolesław Parma

Bez happy endu

Z Moniką Płatek, prawniczką i nauczycielką akademicką, doktor habilitowaną nauk prawnych, profesor Uniwersytetu Warszawskiego i feministką, rozmawia Anna Durka.
Tysiąc numerów tygodnika „Fakty i Mity”, czyli ponad 19 lat. Lat psucia tego kraju…

Mój mąż, filozof, najbardziej mnie wkurza, gdy mówi „to jest zdecydowanie bardziej skomplikowane”. Rzecz jednak w tym, że to jest naprawdę bardziej skomplikowane. Nie wszystko zostało zepsute. Wiele naprawiono. Wcześniej to jednak nie był kraj ani zbytnio demokratyczny, ani zbyt równościowy. Pamiętam czasy, gdy nie rozumiałam, jak może być getto ławkowe. A jednak było. Polska to kraj z bagażem II wojny światowej. Trzeba było wielu lat, żeby ten bagaż rozładować i zrozumieć. Jesteśmy młodą, niedoświadczoną demokracją. Dopiero się uczymy.
Demokracją? Ależ w kraju, w którym choć jedna grupa społeczna jest uprzywilejowana, jak u nas Kościół katolicki, nie ma demokracji.

Wchodząc w sposób niezwykle nowoczesny, bo pokojowy, w nowy ustrój, popełniliśmy na samym wstępie, jak mi się wydaje, trzy kardynalne błędy. Wprowadziliśmy religię do szkół i zrobiliśmy to ze złamaniem prawa. Pokazaliśmy tym samym, że zmiana jest zaledwie pozorna. Dawniej ponad prawem byli „czerwoni”, dzisiaj „czarni”. Kiedyś mieliśmy w szkole pierwszego sekretarza, teraz mamy księdza lub katechetkę…
Więcej: efaktyimity.eu

Uwolnić Polskę

28 lipca 1993 r. Polska zawarła konkordat. Jak się okazało, podpisała cyrograf. Dopiero co odzyskaną od czerwonych niepodległość oddała czarnym, i to dobrowolnie. A oni, na wzór innych zaborców, kantują nasz kraj i terroryzują nas, przy pobożnej akceptacji zindoktrynowanych mas.

Chyba mało kto w Polsce ma świadomość rozmiaru grabieży i bezprawia, jakie dokonały się od podpisania przez Rzeczpospolitą Polską umowy ze Stolicą Apostolską. Podejmowane od czasu do czasu przez media próby analizy kosztów tejże umowy kończą się niepowodzeniem, ponieważ Kościół katolicki strzeże rzeczywistego obrazu wyzysku, dokonywanego na państwie polskim. Ogólnopolski raport finansowy Kościół ujawnił tylko raz: w 2012 r. Katolicka Agencja Informacyjna w porozumieniu z episkopatem wydała dokument o stanie finansów Kościoła i zarobkach duchownych. Trudno to nazwać dokumentem obiektywnym, ukazującym faktyczny stan posiadania polskiego Kościoła. Wydźwięk tego raportu jest taki, że sytuacja materialna polskich parafii jest coraz trudniejsza, Kościół i duchowni klepią biedę, bo kryzys gospodarczy, bo wierni mniej zaangażowani, bo nie sypią groszem, a przecież parafie utrzymują się głównie z niedzielnych tac. Krótko mówiąc, głód zagląda polskiemu duchowieństwu w oczy. Tymczasem kwoty, jakie z budżetu państwa płyną do Kościoła wartkim strumieniem wydają się temu „dramatycznemu” stanowi KK wyraźnie przeczyć lub każą mniemać, że polski Kościół, niczym czarna dziura, potrafi wchłonąć dosłownie wszystko, co do niego wpadnie i śladu po tym nie będzie… Oprócz dziury oczywiście… W dodatku czarnej. (…)

Oprócz specjalnych praw, jakie otrzymał KK na mocy konkordatu oraz obowiązków, w jakie wobec Kościoła wpakowała się Polska, sprawy finansowe na linii państwo – Kościół regulowały ponadto zapisy ustawy z 20 marca 1950 r. „o przejęciu przez państwo dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom posiadania gospodarstw rolnych i utworzeniu Funduszu Kościelnego”. Na mocy tej ustawy od 1989 r. przy MSWiA działały komisje majątkowe, które przez wiele lat przekazywały KK grunty, odkupując je od właścicieli po zaniżonych cenach. Jak w 2008 r. stwierdził Klub Lewicy, zgłaszając sprawę do Trybunału Konstytucyjnego, summa summarum komisje majątkowe przekazały Kościołowi więcej gruntów, niż państwo przejęło od niego w okresie PRL. W efekcie szacuje się, że majątek polskiego Kościoła w gruntach wynosi aż 160 tys. hektarów!

Co do Funduszu Kościelnego, od 1990 r. dotowanego wyłącznie z budżetu państwa, większa część pieniędzy z tego funduszu idzie właśnie na KK. Z FK finansowane jest 80 proc. składek na ubezpieczenie społeczne, rentowe i wypadkowe osób duchowych oraz 100 proc. składek za członków zakonów kontemplacyjnych klauzurowych i misjonarzy w okresie pracy na terenach misyjnych. Dodatkowo od 2016 r. pieniądze z Funduszu mogą również dotować konserwację i remonty obiektów sakralnych oraz kościelnych o wartości zabytkowej. W efekcie z 2 mln zł, które w 1990 r. ramach FK otrzymał Kościół z budżetu państwa, rozmiar dotacji w ramach tego instrumentu wzrósł do blisko 157 mln zł w 2018 r. W ciągu 28 lat państwo dało KK, tylko i wyłącznie w ramach FK, 1 838 067 000 zł…

V kolumna

Niewierni atakują
Sława Ojca Inkasenta dociera w coraz dalsze zakątki globu, reportaż o nim nadała telewizja Al Jazeera. Bohater i jego podwładni odmówili rozmowy z arabskimi dziennikarzami i nie pozwolili sfilmować siedziby Radia Maryja. Wypowiadają się więc jego krytycy, i to ostro (np. Marcin Kącki z „GW” mówi, że to poniżające, gdy premier z ministrami jadą jak szaleni na drugi koniec Polski, żeby się stawić przed Rydzykiem). Konkluzja: toruńska rozgłośnia polaryzuje społeczeństwo, a Rydzyk stał się „obiektem kultu”. Gdy Arabowie uderzyli w stół, odezwały się nożyce, czyli oburzeni politycy PiS. „Muzułmańska Al Jazeera opłacana przez Saudów recenzuje o. Tadeusza. Tak chcą zniszczyć chrześcijańską Europę. Wiedzą, że majowe wybory będą końcem hidżry!” – ekscytuje się poseł Dominik Tarczyński. Biednemu Jenotowi wszystko się pozajączkowało: Al Jazeerę finansuje Katar, Saudowie zaś ją zwalczają. Ale jak tu się połapać w tym skomplikowanym świecie, w którym muzułmanie mogą być oświeceni i liberalni, a katolicy ciemni jak tabaka w rogu?
Bezbożna Unia

„Przywódcy Unii Europejskiej gardzą wartościami chrześcijańskimi i Chrystusa chcą wyrzucić na margines życia, a może nawet na śmietnik historii” – powiedział biskup świdnicki Ignacy Dec. Ciekawe, jak głosował w referendum w sprawie wejścia Polski do Unii w roku 2003? Ówczesny papież Wojtyła popierał wtedy naszą akcesję do UE (słynne hasło „Od unii lubelskiej do Unii Europejskiej”), myśląc, że przyspieszy to rozwój Polski, ale zyska także Kościół, wprowadzając do wspólnoty 38 mln gorliwych katolików, gotowych do „rechrystianizacji” Europy. Po 15 latach od akcesji widać, że te nadzieje się nie spełniły, bo polski model katolicyzmu, nacjonalistyczny i obskurancki, nie jest atrakcyjny dla Europejczyków. Za to Kościół w Polsce dużo zyskał: jako największy po skarbie państwa właściciel ziemski zgarnia rekordowe dotacje unijne. A mimo to hierarchowie, tacy jak Dec, gryzą rękę, która ich karmi.

Biskup żydożerca
Tradycji nakazującej rytualnie bić kukłę Żyda Judasza bronił biskup Andrzej Jeż w tarnowskiej katedrze. Zasugerował mianowicie, że Żydzi nie mogą mieć do nas pretensji, bo sami od lat knują, żeby zniszczyć Kościół. Ma tego dowodzić „wypowiedź wygłoszona podczas jednego z kongresów pewnej nacji, nie mogę powiedzieć jakiej, bo byłbym tutaj zaraz zaszczuty ze wszystkich stron”. Po tym wstępie Jeż zacytował… prymitywną antysemicką fałszywkę z początku XX w., rzekomą mowę rabina (podobnym fejkiem, spreparowanym przez carską ochranę, były osławione Protokoły Mędrców Syjonu). Publicyści „Tygodnika Powszechnego” okazali się jednak lepiej wykształceni niż biskup i fałszywkę szybko rozpoznali. Teraz się oburzają i zarzucają Jeżowi lekceważenie spuścizny JP2, który zabiegał o poprawę relacji katolicko-żydowskich. A przecież biskup mówił tylko to, co wierni pragnęli usłyszeć.

Rączka rączkę myje
„Bardzo bym chciał, panie premierze, żeby czuł się pan tu, między nami, człowiekiem nie tylko akceptowanym, ale i podziwianym”. To wyznanie miłosne, adresowane do Jarosława Kaczyńskiego, wyszło z ust biskupa Wiesława Meringa na konferencji we Włocławku „Być Polakiem – duma i powinność”. „Jesteśmy wdzięczni za wszystko, co pan robi i robił dla Polski razem ze swoim bratem prof. Lechem Kaczyńskim. Pańskie sukcesy są naszymi sukcesami” – podlizywał się hierarcha. Nieboszczyk Lech jako prezydent zablokował kiedyś nominację abp. Stanisława Wielgusa na metropolitę warszawskiego, ponieważ wyszła na jaw jego 20-letnia współpraca z SB. Brat i czciciel Lecha trwa w miłosnym uścisku z Meringiem, tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Lucjan”.

Zemsta na katechetce?
Internetową armię pisowskich trolli, wynajętych do dyskredytowania nauczycieli, zasilił jezuita o. Andrzej Batorski pisząc: „W jednej ze szczecińskich szkół podczas egzaminów strajkujący nauczyciele siostrze zakonnej katechetce dosypali do kawy środek przeczyszczający. Taki belfrowski żarcik. Kto to naprawi: towarzysz Broniarz czy kochany pan Grzegorz?”. Nie ma zatem żadnego znaczenia, że 600 tys. ludzi w referendach wybrało strajk, dla jezuity to i tak ciemna masa, sterowana przez Broniarza i Schetynę. Mimo poszukiwań z pomocą mediów i internautów nie znaleziono szkoły, w której miało dojść do podtrucia katechetki. Zresztą na salę egzaminacyjną nie wolno, także egzaminatorom, wnosić jedzenia i picia. A więc ewidentny fake news! Proszony o konkrety, o. Batorski wyniośle milczy. Typowe dla czarnych: jak już cię przyłapią na kłamstwie, upieraj się przy swoim, zawsze jakaś część owieczek da się nabrać.

Dzieci rodzą dzieci
Policja w Suwałkach znalazła zakopane zwłoki noworodka. Okazało się, że urodziła go 14-latka. Śledztwo objęło też domniemanego ojca dziecka, który ma 16 lat i jest podejrzewany o to, że zakopał dziecko, nie wiadomo, żywe czy martwe. Jeśli było żywe, prokuratura zwróci się do Sądu Rodzinnego i Nieletnich o opinię, czy 16-latek może odpowiadać karnie jak dorosły. Odpowiadać zapewne może, może też trafić do więzienia. Ale według rządzących tym krajem katoli zarówno on, jak i jego małoletnia dziewczyna są za młodzi, żeby otrzymać w szkole konkretne informacje o zapobieganiu ciąży. Wszelkie próby wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej wraz z wiedzą o antykoncepcji uznawane są przez tychże katoli za „seksualizację dzieci”. W zamian karmi się uczniów bajkami o świętości rodziny i małżeństwa, ze skutkiem jak wyżej.

Parodia
Wpłynął donos do prokuratora generalnego, że Stefan Niesiołowski znieważył dyrektora Radia Maryja. Poseł miał się tego dopuścić w programie „#RZECZoPOLITYCE”: najpierw nazwał Rydzyka „panem”, a na uwagę dziennikarza, że redemptorysta jest duchownym, odpowiedział: „Nie, nie jest żadnym księdzem, jest parodią księdza. Powinien być wyrzucony z Kościoła”. Donos złożył Ryszard Nowak, szef Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami i Przemocą. Na falach Radia Maryja Nowak grzmi: „Takich zawiadomień ws. posła Niesiołowskiego składaliśmy w ostatnim czasie pięć lub sześć. Mimo że prokuratura prowadzi te postępowania, poseł w dalszym ciągu zieje nienawiścią do o. Tadeusza”. Szef koncernu multimedialnego i wpływowy polityk, przed którym pląsają premier z ministrami, nie potrzebuje Nowaka, żeby się bronić przed Niesiołowskim. To Nowak, ongiś poseł lewicowej Unii Pracy, od lat żyje z donosów na polityków i celebrytów, którzy „obrażają uczucia religijne” lub „znieważają” księży. A mentalne mohery w organach państwa te absurdalne śledztwa prowadzą, ponieważ mamy parodię prokuratury.

Monstrualna manipulacja
Sporo szumu w mediach wywołało odkrycie w książce Krzysztofa Szczerskiego pt. „Utopia europejska. Kryzys integracji i polska inicjatywa naprawy” propozycji wydawania obywatelom RP paszportu, który będzie zawierał „informację o wspólnotach katolickich, duszpasterstwach czy o polskich misjach działających w zachodniej Europie”. Miałoby to chronić polskich emigrantów przed odejściem od wiary przodków. Pomysł katolickiego paszportu został wyśmiany, bo Polska nie jest państwem wyznaniowym. Szczerski, dziś szef gabinetu Dudy, w radiowej Trójce oskarża krytyków o „monstrualną manipulację”. Zapewnia, że chodziło mu wyłącznie o informacje, które Kościół zapewniałby polskim emigrantom, np. adresy polskich misji katolickich. Na czym więc polega „monstrualna manipulacja”?! Monstrualne jest to, że szef gabinetu prezydenta RP nie odróżnia państwa od Kościoła i olewa art. 25 ust. 2 konstytucji.

7 grzechów głównych polskiego Kościoła

Siedem grzechów głównych to zachowania, które prowadzą do popełniania innych grzechów. Ich liczba jest jednak stanowczo za mała, by podsumować działalność polskiego Kościoła w czasie, kiedy wydajemy „Fakty i Mity”.

„Chrystus dał Apostołom władzę rządzenia, nauczania oraz uświęcania, której wszyscy muszą się podporządkować…” – czytamy w piśmie z 1956 r. hiszpańskiego jezuity o. Joachima Salaverriego.
Hierarchowie kościelni, czyli współcześni apostołowie, aż nadto wzięli sobie te słowa do serca. Przekonani, że wszyscy bez wyjątku muszą się im podporządkowywać, żyją w naszym kraju jak feudalni monarchowie. W Polsce, krainie egzorcyzmów, z mieszkańcami miłującymi się w rytuałach, obrzędach i pokropku, utożsamiającymi księży z Bogiem, nie wymaga to zbytniej finezji. Wszystkich grzechów Kościoła, wypierającego się instytucjonalnej odpowiedzialności za pedofilię podwładnych, wspierającego faszystów, niestającego w obronie pokrzywdzonych, zajętego wymyślaniem coraz to nowych powodów, by piętnować każdego, kto nie podporządkuje się jego władzy, szczującego i zohydzającego wiarę, budującego społeczne podziały, nie sposób wyliczyć. Dlatego zniekształcone twarze hierarchów jak w lustrze odbijają się w polskim Kościele, trawionym grzechami, które sam wymyślił…
Autor: Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej: efaktyimity.eu