Ból milczenia

– Wbrew pozorom to dzięki Kościołowi stałem się silny. Molestowanie przez księdza i postawa instytucji, która go kryła sprawiły, że zdecydowałem się swoją krzywdę przekuć w coś dobrego. Pomogę innym ofiarom, które nie miały tyle szczęścia co ja, czyli wsparcia rodziny – mówi Dariusz Kołodziej.

(…) – Sześć lat milczałem. Przez ten cały czas się czegoś bałem… konsekwencji, wstydu, reakcji ludzi. Najgorszy jest chyba wstyd. Nie, najgorsze były pierwsze trzy miesiące, kiedy byłem z tym sam. Ksiądz udawał, że nic się nie stało, odprawiał msze. Tą ręką, którą mnie onanizował dawał komunię innym dzieciom. Nie mogłem na to patrzeć. Chodziłem do kościoła, ale sprawdzałem grafik, żeby się z nim nie spotkać. To było trudne, bo miałem z nim lekcje religii…
Autor: Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej: efaktyimity.eu

SPOWIEDŹ POD SPECJALNYM NADZOREM

Dokładnie w tym miejscu, opublikowaliśmy artykuł „Spowiedź pod specjalnym nadzorem”. Opowiedzieliśmy o pomysłach hierarchów kościoła na elektroniczną rejestrację spowiedzi osób nieletnich, co miałoby zapobiec wykorzystywaniu przez kler tego sakramentu do molestowania seksualnego dzieci. Niestety – władze kat. Kościoła nie są tak postępowe jak my i dzieciom przyjdzie dalej obcować w konfesjonałach sam na sam z dociekliwymi i często zboczonymi księżmi. Z przykrością przyznajemy, że publikacja ta była naszym żartem primaaprilisowym. Z jeszcze większym żalem zawiadamiamy, że wszystkie inne opisane przez nas w poprzednim numerze bezeceństwa kleru są prawdziwe.

Jan Paweł II – nie to złoto, co się święci

Po śmierci Jana Pawła II w polskich mediach panował bezkrytyczny i bałwochwalczy przekaz o zmarłym 2 kwietnia 2005 r. papieżu. Taki sam, jaki obowiązywał przez 27 lat jego pontyfikatu.

Kilka lat po śmierci Karola Wojtyły świat obiegła wieść o przestępstwach seksualnych, w tym o najcięższych z nich – masowym zjawisku pedofilii w Kościele katolickim i Watykanie. Wiele wskazuje na to, że polski papież krył pedofilię w Kościele. To zmienia utrwalony wizerunek tej postaci.

Najbardziej spektakularnym z ujawnionych wtedy faktów była sprawa Marciala Maciela Degollado, założyciela tzw. Legionu Chrystusa, przyjaciela Wojtyły. Ten czcigodny prałat przez wiele lat prowadził przestępczą działalność pedofilską, nie wspominając już o jego przebogatym, niemoralnym jak na duchownego, życiu seksualnym z paniami wszelkich sortów, w tym bogatymi starszymi kobietami, czyli „starymi skarbonkami”. Kilka lat później na jaw wyszła sprawa pedofilii uprawianej na Dominikanie przez arcybiskupa Józefa Wesołowskiego. Dziś, po ujawnieniu bardzo licznych skandali pedofilskich w Kościele kat., zarówno sprawa Degollado, jak i Wesołowskiego straciły na wyjątkowości i znalazły się w szeregu wielu zbrodni i okropności. Świadectwo samego papieża Franciszka (głośne wyznanie o tym, co powiedział kardynał Joseph Ratzinger, przyszły Benedykt XVI, po spotkaniu z Janem Pawłem na temat przestępstw seksualnych w Kościele: „Schowajcie te papiery. Druga strona wygrała”) już zmienia moralny wizerunek polskiego papieża.

Czy Wojtyła wiedział?

Nie jest to łatwe do ustalenia, tym bardziej że w okresie, gdy afery pedofilskie i seksualne dopiero zaczęły być wydobywane na światło dzienne, Wojtyła był już bardzo stary, ciężko chory i niesprawny psychofizycznie. Po pierwsze, nie powinno się z góry wykluczyć, że nie wiedział o tym, oddalony i izolowany od rzeczywistości na swoim starczym szczycie na wzgórzu Watykanusa w Rzymie, choć jest to mało prawdopodobne. Przeczy temu zwłaszcza znany przypadek zaprzyjaźnionej z nim lekarki Wandy Półtawskiej, która korzystając z uprzywilejowanej relacji, przekazała papieżowi informację o aferze seksualnej arcybiskupa poznańskiego Juliusza Paetza. Po drugie, nie można też wykluczyć wersji, zgodnie z którą do Wojtyły docierały informacje o pedofilskich i innych seksualnych procederach kościelno-watykańskich, jednak w postaci na tyle niejasnych podejrzeń, przypuszczeń, plotek, że nie zdecydował się na „grzebanie w sprawie”. Jednak powszechna wiedza o trybie działania prastarych instytucji watykańskich wskazuje, że odznaczają się one wysoką precyzją, celowością i konsekwencją działania, jak dobrze naoliwiona maszyna. Nakazuje to przyjąć, po trzecie, jako najbardziej prawdopodobną wersję, zgodnie z którą Wojtyła wiedział o wszystkim, ale nie zdecydował się ujawnić tej wiedzy, względnie nie zdecydował się przyznać, że takie kryminalne procedery miały i mają miejsce w Kościele i Watykanie…
Autor: Krzysztof Lubczyński
Więcej: efaktyimity.eu

Katolicka kontrrewolucja

Baron krakowski i jednocześnie wiceszef Konferencji Episkopatu Polski Marek Jędraszewski wezwał swoich sympatyków do rewolucji.

– W świetle ostatnich tragicznych wydarzeń mówię wszystkim, a zwłaszcza mężczyznom: uzbrójcie się, by chronić swe zdrowie i własność. Jeśli potrzebujecie pomocy, to skontaktujcie się ze mną.
Powyższe słowa nie padły z ust pana Jędraszewskiego, lecz jego kolegi po fachu, pana imama Leonida Kuszniarenki, lidera społeczności muzułmańskiej w czeskiej Pradze. Obu panów dzieli mniej niż 500 km, ale łączą wiary, opierające się – w założeniu – na miłości. Pan arcybiskup Jędraszewski nie był tak bezpośredni w swym apelu, ujął to więc słowami:
– Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeżeli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. (…) Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy.

Imam Kuszniarenko wypowiedział swoje słowa w nawiązaniu do tragedii w Nowej Zelandii, gdzie 15 marca pobożny chrześcijanin – broniąc chrześcijańskich wartości, w które wierzył – zamordował 50 muzułmanów, a kolejnych 50 ranił. Marek Jędraszewski wygłosił swoją myśl zaledwie pięć dni po tej tragedii – 20 marca, w Krakowie podczas spotkania Mężczyzn Świętego Józefa. MŚJ, jak sami o sobie piszą, to: „katolicka sieć mężczyzn, którzy powierzyli swoje życie Jezusowi Chrystusowi”. Plakat reklamujący spotkanie z arcybiskupem przedstawiał jakiegoś zabójcę (lub potencjalnego zabójcę), odzianego w wojskowy kombinezon, kamizelkę taktyczną, hełm, gogle i niosącego na rękach jakieś dziecko. Nad tym mięśniolotem umieszczono pełen dobroci cytat z Księgi Psalmów: „bo Pan uznaje drogę sprawiedliwych, a droga występnych zaginie” (Ps 1,6). Poniżej wklejono fotografię krakowskiego arcybiskupa, a całość upstrzono tytułem imprezy: „Bitwa o odpowiedzialność”.

(…) Uważam Marka Jędraszewskiego za manipulatora – czemu wielokrotnie dawałem wyraz. Nie nazwałbym jego manipulacji mistrzostwem, ale przyznam, że osiągnął kunszt w przekazach podprogowych.
Zwracając się do Mężczyzn św. Józefa mówił m.in. o wolności.

„Relacja między mną a drugim człowiekiem nie jest symetryczna. Jeżeli ten drugi, z którym się spotykam i którego twarz widzę, mówi mi: tobie nie wolno, to po pierwsze on mnie uczy mojej wolności. Nie jest ona dowolnością, kaprysem, ale ma reguły. (…) Ten drugi jawi się jako mistrz i nauczyciel, ktoś, kto mnie uczy mojego człowieczeństwa”. Sens tej dość pogmatwanej wypowiedzi sprowadza się do tego, że człowiekowi wolno dokładnie tyle, na ile pozwoli mu jego „mistrz” – za którego zapewne uważa się sam M. Jędraszewski, dając sobie tym samym prawo do wskazywania innym granic ich wolności…

Autor: Dariusz Cychol
Więcej: efaktyimity.eu

Powiedz prawdę i milcz

To nie jest schorzenie duszy, to jest pedofilia – mówił przez łzy Darek Kołodziej, ofiara księdza pedofila.
Kościelne manipulacje i perfidne kłamstwa po raz kolejny wyszły na jaw podczas konferencji w Sejmie, zorganizowanej (18 marca) przez Joannę Scheuring-Wielgus. Posłanka wraz z publicystką Agatą Diduszko-Zyglewską i przedstawicielami fundacji „Nie lękajcie się” odnieśli się do oświadczeń 10 diecezji, dotyczących raportu o biskupach tuszujących pedofilię w Kościele, przekazanego niedawno papieżowi.

– Codziennie dostaję wiadomości od znajomych i nieznajomych „Lecz się na głowę, człowieku”, „Ogarnij się”, „Dostałeś to, czego chciałeś”, „Miałeś 13 lat i dałeś się, nie mogłeś uciec?”. Gdzie ucieknie 13-letnie dziecko, samo w samochodzie z 33-letnim księdzem pośrodku pola. Nie widać samochodów, latarni, domów, gdzie ma uciec takie dziecko? – pytał retorycznie Darek Kołodziej, ofiara księdza pedofila z diecezji opolskiej.

Diecezja ta w swoim oświadczeniu utrzymuje, że w raporcie „podano wiele nieprawdziwych informacji”, a sprawą Darka nigdy nie zajęła się prokuratura, ponieważ wyraźną wolą jego najbliższych było zachowanie dyskrecji w tej sprawie.

– Ksiądz, który jest autorytetem dla ministranta, dla ludzi, wsadza ręce w spodnie 13-latka, onanizuje się jego ręką, wsadza mu palce w odbyt. Na koniec perfidnie robi zdjęcia – mówił dławiony płaczem chłopak, który nie ukrywa, że stracił szacunek do biskupa Andrzeja Czai.
„Szokuje mnie stanowisko biskupa”

– Wszystkie twoje kłamstwa, wszystkie twoje zaprzeczenia… Przyjeżdżasz do naszej parafii, odprawiasz Drogę Krzyżową, przepraszasz parafian za to, co się stało. Kiedy przeprosisz mnie? – zwracał się do biskupa Darek…
Autor: Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej: efaktyimity.eu

Zwierzenia Tomka Rudnika, ofiary księdza pedofila.

„To nie ja mam wstydzić…”

Wyzwiska, zastraszanie i wykluczenie społeczne – z tym musi mierzyć się 21-latek z Podlasia, który wyjawił, że molestował go ksiądz. Przeciwko sobie ma nie tylko dawnych znajomych i sąsiadów, ale również znaną kancelarię prawniczą, z której usług korzystali politycy PiS, w tym Zbigniew Ziobro.
– Miesiącami rozmyślałem o tym, żeby wreszcie komuś powiedzieć. Jednak zawsze przypominały mi się słowa księdza: „Będziemy mieć kłopoty. Tobie nikt nie uwierzy, a mnie przeniosą, wtedy ty zostaniesz z tymi ludźmi”. Miał rację – mówi 21-letni Tomek Rudnik, ofiara księdza.
Pierwszy raz publicznie, właśnie w rozmowie z „FiM”, zdecydował się pokazać twarz i ujawnić tożsamość.
– Wreszcie zrozumiałem, że to nie ja mam się wstydzić – tłumaczy. – Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Kiedy ksiądz powiedział, że teraz weźmie się za mojego młodszego brata, coś we mnie pękło. Wiedziałem, że nie oddam mu go, że muszę działać. Bałem się, że nikt mi nie uwierzy. Pierwszymi ludźmi, którym o wszystkim opowiedziałam, byli mój przyjaciel Patryk i jego mama. Stwierdziliśmy, że tu, na Podlasiu, nie mamy siły przebicia, że to się nigdy nie skończy, jak nie ja, to będzie ktoś inny, w innej parafii, dlatego postanowiliśmy zacząć od mediów – wyrzuca z siebie Tomek, którego po pierwszych kilku minutach można ocenić jako cichego, wycofanego i bardzo niepewnego siebie…
Autor: Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej: efaktyimity.eu

Biznesmen z Powązek

Gdyby od księdza administratora Starych Powązek zależała definicja „wiecznego odpoczynku”, to nie miałaby ona nic wspólnego ze świętym spokojem po śmierci.

Awantury z żałobnikami, przeprowadzki pochówków, lekceważący stosunek do bliskich zmarłych, brak dbałości
o bezpieczeństwo nekropolii – to nieliczne z win krnąbrnego duchownego. Powązki to cmentarz symbol. Są one jedną z cenniejszych kolekcji małej architektury i rzeźby nagrobnej w Polsce. Administracyjnie znajdują się pod opieką Metropolitarnej Diecezji Warszawsko-Praskiej. Od kilkudziesięciu lat funkcję nadzorcy nekropolii pełni ks. Marek Gałęziewski. Od początku kariery ksiądz Gałęziewski nie cieszy się opinią dobrego gospodarza. W roku 2014 r., po fali tzw. złej prasy, jaka spłynęła na księdza administratora, pojawiła się mała szansa na to, że kuria zaprowadzi porządek na Powązkach. – Dotarły do nas sygnały, że na Starych Powązkach dzieją się niepokojące rzeczy. Zostanie to wkrótce wyjaśnione – zapowiadał wówczas rzecznik kurii ksiądz Przemysław Śliwiński. Do dziś nic nie zostało wyjaśnione, a konfliktów oraz niedociągnięć zdaje się tylko przybywać.

Samowola, złodzieje i monitoring

Ciężko się o tym pisze, ale po kilkunastu latach urzędowania ks. Gałęziewskiego odwiedzający Powązki zdążyli się już przyzwyczaić do porozrzucanych gałęzi, sterty liści, wypalonych zniczy czy zeschłych wianków, walających się pomiędzy nagrobkami. Tylko w 2018 r. Komenda Rejonowa Policji przy ul. Żytniej przyjęła ponad 50 zgłoszeń o zniszczeniu grobów. Złodzieje wyrwali metalowe litery i ornamenty z grobów przedwojennych lotników Żwirki i Wigury, Stefana Jaracza, Władysława Podkowińskiego, Niny Andrycz, przodków Katarzyny
Skrzyneckiej, Ilony Łebkowskiej oraz wielu innych artystów i powstańców warszawskich. Teren Powązek zajmuje około 43 ha, a ks. Gałęziewski zdecydował się na zainstalowanie zaledwie kilku kamer…

Aut.
Więcej: faktyimity.pl

Gwałt na plebanii

Już dziś zachęcamy do lektury piątkowego wydania „Faktów i Mitów”. Opowiemy Wam historię Tomka Rudnika – ofiary gwałtu księdza – pedofila. Przeczytacie o tym jak do tego doszło, dlaczego zdecydował się pokazać twarz i ujawnić nazwisko. Dowiecie się co czuje ofiara księdza mieszkająca w malutkiej miejscowości.

„Kiedy ksiądz powiedział, że teraz weźmie się za mojego młodszego brata, coś we mnie pękło. Wiedziałem, że nie oddam mu go, że muszę działać. Bałem się, że nikt mi nie uwierzy” – zwierza się Tomek.

Niecierpliwym polecamy skorzystać z wersji elektronicznej „FiM” dostępnej na efaktyimity.eu (Tekst pojawi się tam w nocy z czwartku na piątek).

Czytajcie nas, bo warto!

Redakcja.

Pedofile w Luksemburgu

Kościół katolicki w Luksemburgu zaprezentował raport, dotyczący nadużyć seksualnych, jakich duchowieństwo dopuściło się względem poddanych wielkiego księcia Henryka.
Efekty pracy zaprezentowano na konferencji prasowej z udziałem arcybiskupa Luksemburga Jean-Claude’a Hollericha. Raport został opracowany na podstawie analizy nadużyć seksualnych, zgłaszanych za pośrednictwem działającej od 2011 r. „gorącej linii Kościoła”, dedykowanej ofiarom duchownych. Według Martine Jungers, kościelnej delegatki ds. zapobiegania nadużyciom, zgłoszono 24 tego typu zdarzenia. Spośród odnotowanych aktów przemocy seksualnej aż 21 dotyczyło osób nieletnich, z których część w momencie zdarzenia nie przekroczyła 12. roku życia. Większość ofiar zboczeńców w sutannach stanowili chłopcy i mężczyźni, których łącznie było 17. Kościół uznał cierpienie ofiar i 15 wypłacił po 5 tys. euro zadośćuczynienia…
Autor: Norman Tarbor
Więcej: efaktyimity.eu

To my jesteśmy rewolucją!

„W tym roku już nie żądamy, nie czekamy, nie prosimy – jesteśmy wkurwione, ale zdecydowane, w jakim kraju chcemy żyć” – tak zaczęła się jedna z manifestacji kobiet, które wyszły na ulice w całym kraju, by sprzeciwiać się nierównościom i podziałom społecznym.

Dzień Kobiet w Polsce to już nie rajstopy i goździk. Polki nauczyły się, że muszą walczyć o swoje prawa, nie zapominając przy tym o prawach wszelkich mniejszości. I tak w całym kraju kobiety coraz śmielej domagają się m.in.: darmowej antykoncepcji, edukacji seksualnej w świeckich szkołach, miejsc w żłobkach i przedszkolach dla swoich dzieci, lepszej ochrony prawnej, w tym właściwej opieki alimentacyjnej, szacunku do przyrody, uchodźców, mniejszości LGBT+, prawa do aborcji i Kościoła bez polityki. (…)

– Oskarżamy Kościół katolicki o to, że działając w sposób świadomy, przemyślany i zorganizowany przyczynił się i przyczynia nadal do krzywdzenia dzieci. Oskarżamy Kościół katolicki o to, że dba o dobro zboczeńców, zasilających jego szeregi. Oskarżamy biskupów Kościoła katolickiego o to, że z premedytacją ukrywali, utrudniali lub uniemożliwiali wyciągnięcie prawnych konsekwencji wobec pedofilów. Oskarżamy Kościół katolicki o hipokryzję, przemoc, kłamstwa, okrucieństwo i manipulację. Wszyscy, którzy skrzywdzili dzieci, oraz ci, którzy ich ukrywali, poniosą zasłużoną karę! – mówiła Katarzyna Wójtowicz…

Autor: Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej: efaktyimity.eu