Tata Ryś

„Jak budować relacje w rodzinie” to temat wykładu, który dla członków i sympatyków łódzkiego Klubu Ojca wygłosił arcybiskup Grzegorz Ryś.

„Tato.net” to, jak czytamy na jego stronie internetowej, „inicjatywa inspirująca mężczyzn do przeżywania ojcostwa jako pasji oraz najważniejszej kariery życia”. To właśnie oni zorganizowali w Zespole Szkół Salezjańskich w Łodzi spotkanie z metropolitą łódzkim Grzegorzem Rysiem. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że ksiądz pouczał zebranych „Jak być ojcem dorosłych dzieci? Jak być dorosłym dzieckiem swoich rodziców? Jak budować piękne i trwałe relacje rodzicielskie? Co robić, by kiedyś nie zadawać sobie pytania: „Co zrobiłem nie tak?”. Złotych myśli biskupa na temat ojcostwa przybyło posłuchać ponad 100 mężczyzn w różnym wieku oraz ja, jedyna na spotkaniu kobieta.

Niestety, nie dowiedziałam się od biskupa niczego o rodzicielstwie. Biskup również sprawiał wrażenie, jakby nie do końca czuł się uprawniony, by poruszać ten temat. Ale robił co mógł, nazywając siebie od czasu do czasu „ojcem, ale w innym wymiarze”. Podczas wykładu metropolita łódzki uciekł się więc do tego, co księża potrafią najlepiej: wygłosił kazanie, przybliżając słuchaczom cztery postacie: biblijnego Tobiasza, św. Teresę Benedyktę od Krzyża, św. Tomasza Morusa oraz Hermasa z II wieku. Opowiedział o ich relacjach rodzinnych i wierze w Boga. Żeby nie było nudno, przez półtorej godziny wykładu pochwalił się znajomością hebrajskiego, opowiedział kilka anegdot ze swojego prywatnego życia i rzucił kilka „sucharów”:..
Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimiy.eu

Wampiry polskie – Kaczyński i biskupi

Rozmowa z prof. Zbigniewem Mikołejką, filozofem i historykiem religii.

Czy Kaczyński idzie za tą myślą Marksa, dekretując sojusz państwa i Kościoła?

Tak uważam. Kaczyński, wychowany na wulgarnym, siermiężnym marksizmie lat 60., uznał, że do swoich celów może użyć religii jako opium. Uczynił to na zimno, cynicznie, bo myślę, że nie jest człowiekiem wierzącym, ale zdał sobie sprawę, że trzeba ludzi zaczarować czy otumanić. Użył do tego, z wprawą starego, cynicznego „aparatczyka”, odmiany słynnej niemieckiej triady: Kinder, Küche und Kirche (dzieci, kuchnia i kościół – przyp. red.), czyli trzech swoich „k”: kłamstwo, kościół, kasa. Weźmy więc Kościół katolicki, który się do budzenia tego gniewu świetnie strukturalnie nadaje. Przecież tacy organizatorzy nienawiści, jak biskupi Jędraszewski, Mering czy Depo mają się doskonale, a nienawiść krzewią wszem i wobec, nieustannie wskazując wroga, jakąś „zarazę”. Na tym tle właśnie dokonuje się ścisła współpraca PiS z Kościołem: można by nawet sparafrazować znane hasło minionego systemu: „Mówimy Kościół, a myślimy Partia, mówimy Partia, a myślimy Kościół”. Polską mentalnością rządzą też, współgrając ze sobą, dwa inne jeszcze zasobniki wzorców i języka wyrazu: skarlały, szczątkowy, zdeformowany katechizm katolicki i tandeta popkulturowa. Najpierw więc mieliśmy tu tandetę „ducha”, a potem tandetne „ciało”, rodem z prasy kolorowej…
Rozmawiał Krzysztof Lubczyński
Więcej efaktyimity.eu

#Halo, tu Kuba Wątły

W minionym tygodniu jedna z parafii w Bełchatowie testowała irańskie rozwiązania dotyczące współpracy na linii muezini – policja religijna. Sytuacją, która umożliwiła testy, było karygodne zachowanie 13-latka, który wypluł w kościele Święty Wafel podany mu do ust. Księża katoliccy, zgodnie z irańskim pierwowzorem, zaczęli ganiać po kościele zbrodniarza, po czym, złapawszy go, powiadomili policję – jeszcze – państwową oraz rodziców złoczyńcy. Do czasu przybycia jednych i drugich chłopaka zatrzymano i nie zgwałcono. Nim minęło pięć zdrowasiek, policja pojawiła się na miejscu i rozpoczęło się przesłuchanie bandyty. Po chwili pojawili się także skruszeni rodzicie. A teraz: jeśli ktoś z państwa chciałby zapytać, czy księża w Polsce mają prawo komukolwiek i z jakiegokolwiek powodu ograniczać wolność, tym bardziej przerażonemu rozwojem sytuacji dziecku, czy policja nie powinna w tej sytuacji natychmiast aresztować księży, a prokuratura oskarżyć ich o porwanie i przetrzymywanie wbrew woli, czy rodzice nie powinni w drodze do kościoła powiadomić policji o tym, że ich dziecko zostało porwane przez księży i istnieje uzasadnione podejrzenie możliwości zgwałcenia nieletniego (wszak każdy duchowny w Polsce musi być podejrzany z uwagi na brak wiarygodnych danych dotyczących skali pedofilii wśród nich) – to pytajcie. Pytajcie sobie spokojnie i bez nerwów, a ja już teraz odpowiem: staczamy się na dno państwa, w którym katolicki kler będzie swoistą „nadwładzą” nad nami wszystkimi. Powyższa sytuacja jest kolejnym na to, wyjątkowo mocnym, dowodem.
***
Ponad milion protestujących na ulicach Santiago w Chile, kraju, który ma ok. 18 milionów mieszkańców. To tak, jakby w Warszawie zaczęło jednocześnie protestować prawie 2,5 miliona ludzi. Przypomnijmy: to właśnie w Chile w latach 1973–1990 rządził prawicowy zbrodniarz gen. Augusto Pinochet, który z pomocą Kościoła katolickiego torturował i mordował przeciwnych reżimowi ludzi. To właśnie do niego, w 1999 r., zaopatrzeni w ryngraf z wizerunkiem Matki Boskiej pojechali pokłonić się ówczesny poseł AWS-ZChN Michał Kamiński, potem jeden z dwóch speców (obok Bielana) od wizerunku Jarosława i Lecha Kaczyńskich, Marek Jurek, wtedy członek KRRiT oraz dawny redaktor naczelny gazety „Życie” Tomasz Wołek. Mieszkańcy Chile jakoś szybko nauczyli się demokracji obywatelskiej. Może gdyby Jaruzelski zdecydował się masowo torturować i zabijać Polaków, to dziś nie mielibyśmy faszystów w Sejmie i w rządzie? Ech, zawsze coś nie tak.
***
Według „Newsweeka”, wiceprzewodniczący SLD Andrzej Szejna postanowił nie być gorszy od prawicowego motłochu, który na co dzień korzysta z farm trolli. Podczas ostatniej kampanii wyborczej w jednej z firm wykupił dwie usługi: pierwsza to niby-atakujące go bojówki z prawej strony, a druga to niby-broniące go z lewej. Jeśli dołożymy do tego stwierdzenie szefa SLD Włodzimierza Czarzastego, że nie ma sprawy, skoro Szejna mówi, że to kłamstwo oraz wspomnimy kłamstwa Roberta Biedronia na temat pozostania w samorządzie (poszedł do PE) czy zrzeczenia się mandatu europosła na rzecz prof. Moniki Płatek (nie zrzekł się), to możemy być spokojni: „odnowiona” lewica wróciła do parlamentu w dobrej, bo takiej samej jak PiS czy PO, formie moralnej.
***
Mija właśnie pół roku od premiery dokumentalnego filmu braci Sekielskich na temat pedofilii wśród katolickiego kleru. Wiele osób głośno wyrażało swoją opinię, że po „Klerze” Smarzowskiego, film braci będzie epickim gwoździem do trumny Kościoła. Jakieś pół roku przed premierą tego, doskonałego skądinąd, dokumentu, tłumaczyłem w mediach, dlaczego nie będzie ani trumny, ani nawet gwoździa, bez względu na to, ile takich lub zbliżonych w treści filmów pojawi się w Polsce. Dlaczego? Mogę to zrobić znów: otóż Kościół to korporacja, nawet jeśli przestępcza, to nadal korporacja. Korporacja, której fundamentem jest pozycja społeczna, a ta, w polskich warunkach, zależna jest współcześnie jedynie od ilości posiadanych pieniędzy. To co roku ponad 19 miliardów złotych. Policzyłem to ponad rok temu wspólnie z zespołem doskonałego ekonomisty, doktora Andrzeja Polaczkiewicza. To sytuacja jak z włoską mafią na początku lat 90.: ówcześni włoscy prokuratorzy podjęli decyzję, że ukrócenie przemocy, złodziejstwa, morderstw i gwałtów możliwe będzie jedynie poprzez odcięcie mafii tlenu, a tlenem dla każdej organizacji przestępczej są pieniądze. Taką organizacją jest właśnie Kościół katolicki z jego wyjątkową mutacją „polsko-katolicką”. Kwestią odcięcia Kościoła od ponad 19 mld zł rocznie nie jest zainteresowana żadna partia obecna w nowym parlamencie. Z lewicą na czele, która, kiedy tylko może, ucieka od tego tematu. Dziś jedyną polityczką, która publicznie powołuje się na wyniki naszych obliczeń, jest obecna posłanka lewicy Joanna Scheuring-Wielgus. Nikt więcej, bo absolutna większość polityków nie chce odseparowania Kościoła od naszych pieniędzy. Większość z nich doskonale wie, że ostatnie wybory do polskiego parlamentu znów wygrał Kościół katolicki. Stało się tak z powodu polityków ze wszystkich partii, którzy od 1989 r. zabezpieczają przejmowanie Polski przez pazerną, złodziejską i zbrodniczą korporację. To właśnie rodzaj zamkniętego w Polsce koła: wybieramy do Parlamentu tych, którzy albo trzęsą się z podniecenia na widok księdza, albo zwyczajnie się go boją. Antidotum? Długa i kosztowna edukacja społeczna, która z czasem wytworzy fundament, na którym stanie społeczeństwo obywatelskie.
Kuba Wątły

Parada kuriozów

Nie musimy składać oświadczeń o „wypisaniu” dziecka z lekcji religii.

Dlatego tym bardziej odświeżająco brzmi niedawny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (z 31 października 2019 r.) w sprawie „Papageorgiou i inni przeciwko Grecji”. Skarżący to mieszkańcy uroczych wysepek Milos i Sifnos w archipelagu Cykladów, którym nie podobało się, że greckie prawo zmusza ich do wypisywania dziecka z lekcji religii. Napisałem „prawo”, a tak naprawdę, podobnie jak w Polsce, „obowiązek” składania oświadczeń o rezygnacji z „nauczania” religii wynikał nawet nie z przepisów prawa, lecz z okólnika ministra edukacji, czyli czegoś o znaczeniu prawnym zbliżonym do papieru toaletowego.

Skarżący uważali, że zmuszanie ich do składanie oświadczeń o tym, że nie chcą, aby ich dziecko uczęszczało na zajęcia określane szumnie mianem „nauki” religii, stanowi naruszenie art. 8 i 9 EKPC oraz art. 2 Protokołu nr 1 do Konwencji. Trybunał rozpoznał skargę w zakresie naruszenia tego ostatniego przepisu i stwierdził jego naruszenie, nadto zaś nakazał Grecji, żeby zapłaciła każdej z rodzin po 8 tys. euro zadośćuczynienia za moralną krzywdę plus ponad 6,5 tys. euro kosztów postępowania…
Autor Jerzy Dolnicki
Więcej efaktyimity.eu

Kuba Wątły w „Faktach i Mitach”

Tygodnik „Fakty i Mity” rozpoczął współpracę z Kubą Wątłym. Znany z bezkompromisowości i krytyki kościoła dziennikarz i publicysta, w stałej rubryce „#Halo, tu Kuba Wątły” komentować będzie aktualne wydarzenia społeczne i polityczne.

Wątły przygodę dziennikarską rozpoczął w 1994 r. w Radiu Radom, następnie związany był m.in. z Radiem Zet, Radiem Plus i Polskim Radiem BIS. Od 2009 r. do lipca 2019 r. był dziennikarzem Superstacji, gdzie prowadził dwa programy: „Krzywe zwierciadło” i „Suma tygodnia”. Od kilku lat Wątły aktywnie działa w mediach społecznościowych stworzył m.in. Kuba Wątły TV na portalu Youtube i Kuba Wątły TV3 na Facebooku. W ramach Fundacji Obywatelskiej realizuje projekt dostępnego w sieci Medium Obywatelskiego – Halo.Radio. Utworzone przez Kubę Wątłego radio rozpoczęło nadawać 1 października br.

Tygodnik „Fakty i Mity” (wydawca – Błaja News), jest ogólnopolskim tygodnikiem opinii o charakterze „nieklerykalnym”. Pismo istnieje na rynku od marca 2000 r. Według informacji wydawcy, średnia cotygodniowa sprzedaż „FiM” wynosi ok. 25 400 egzemplarzy.

Podkarpackie Zagłębie Penitencjarne

W podziw wprawia mnogość inwestycji w więzienia. Ulubionym placem budowy ministra Ziobry jest Podkarpacie.
Październik okazał się miesiącem wspaniałych wiadomości dla Podkarpacia, które już niebawem ma zostać penitencjarną potęgą i potężnym zapleczem dla polityki ministra Ziobry. W tej chwili w zakładach karnych na terenie Podkarpacia przebywa ok. 3500 tys. osadzonych, czyli miejsca są „obłożone” w 93 proc. Niedługo, dzięki rozbudowie istniejących i budowie nowych obiektów, liczba ta może wzrosnąć o kilka tysięcy.

(…) – Aktualnie w zakładach penitencjarnych przebywają 74 532 osoby, w tym około trzech tysięcy kobiet – informował gen. Jacek Kitliński. – Pawilon więzienny dla 250 kobiet będzie spełniał najwyższe europejskie standardy. W oknach nie będzie już krat, a przestronne cele mieszkalne będą miały oddzielne węzły sanitarne. Inwestycja przewiduje także powstanie hali produkcyjnej, gdzie osadzone będą mogły pracować, i tzw. domu przejściowego, czyli miejsca dla 40 skazanych kobiet, które odbywały karę po raz pierwszy. System dozoru ma być tam maksymalnie zmniejszony, a warunki do złudzenia przypominać domowe. Rozwiązanie, które podpatrzono w Norwegii, jest zresztą finansowane z tak zwanych funduszy norweskich. W zakładzie będzie nie tylko nowoczesna infrastruktura. Będziemy tu realizować nowatorskie programy resocjalizacyjne, będzie oddział dla kobiet uzależnionych od alkoholu, planujemy też rozszerzyć terapię na uzależnionych od hazardu. Nowa jednostka będzie też miejscem, do którego lokalni rolnicy będą mogli dostarczać swoje towary, lokalni przedsiębiorcy będą mogli dostarczać swoje usługi, gdzie znajdą licznie pracę mieszkańcy okolic. To duża szansa dla rozwoju, nowe miejsca pracy…
Autor Renata Byżycka
Więcej efaktyimity.eu

Chrystusowcy walczą o milion

„Dobrozmianowy” skład Sądu Najwyższego rozpatrzy kasację w sprawie milionowego odszkodowania od zakonu chrystusowców na rzecz ofiary księdza pedofila. Chyba że wkroczy Unia Europejska.
20 grudnia br. o godzinie 11.15 Sąd Najwyższy zajmie się słynną sprawą milionowego odszkodowania dla ofiary księdza pedofila Romana B. z zakonu chrystusowców. Katarzyna jako 13-latka trafiła pod opiekę zakonnika, który przez wiele miesięcy gwałcił ją, bił, zastraszał, więził i odurzał, a także doprowadził do aborcji. Został za to skazany na osiem lat więzienia. Odsiedział cztery. Po raz pierwszy w historii polskiego sądownictwa, sądy – I i II instancji – uznały, że Kościół odpowiada za czyny swoich funkcjonariuszy, jeśli były związane z pełnioną przez nich funkcją i nakazały zakonowi wypłatę milionowego odszkodowania oraz wypłacanie Katarzynie dożywotniej renty. Kościół sprzeciwia się jednak ponoszeniu jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoich funkcjonariuszy. Stoi na stanowisku, że odszkodowania należy zasądzać od sprawców jako osób prywatnych. Chrystusowcy złożyli więc w Sądzie Najwyższym wniosek o kasację obciążającego wyroku.
– W dniu 4 września 2019 r. na posiedzeniu niejawnym Sąd Najwyższy zadecydował o przyjęciu skargi kasacyjnej pozwanych do rozpoznania – informuje Martyna Łuczak z zespołu prasowego SN.
Wygrana jest dla Kościoła bardzo ważna, bo orzeczenie SN będzie wskazówką dla wszystkich sądów w Polsce, czy uznawać odpowiedzialność Kościoła za ich funkcjonariuszy, czy nie. W skład sędziów, którzy mieli precedensową sprawę Katarzyny rozpatrzyć, jeszcze kilka dni temu wchodzili: przewodnicząca Beata Janiszewska, która w maju br. orzekała na rzecz jednej z parafii w sprawie o zasiedzenie, sprawozdawca Joanna Misztal-Konecka, sędzia od 2007 r., powołana przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wykładowca na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oraz Marcin Krajewski, który jako radca prawny w 2014 r. reprezentował diecezję koszalińsko-kołobrzeską i jedną z parafii w sprawie księdza pedofila o zadośćuczynienie dla ofiary.

– Jak zobaczyłam, jaki jest skład sędziowski, to się całkowicie załamałam – mówi nam Katarzyna. – Trwające kilka lat procesy w tej sprawie były dla mnie bardzo wyniszczające. Teraz okazuje się, że mogę przegrać, ponieważ skład sędziowski jest cały „dobrozmianowy”…
Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimity.eu

Ryba psuje się od głowy

Matematyka nie jest królową nauk, rankingi uniwersytetów nie są ważne, astronomia to akademicka debata, a doktor Mengele nie był zły. To tylko niektóre ze złotych myśli profesora Mieczysława Ryby, jednego z głównych ideologów w wojnie katolickiej Polski z resztą populacji.

Ryba to przyjaciel T. Rydzyka, odznaczony przez prezydenta Dudę Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za osiągnięcia w pracy naukowej i dydaktycznej. Swoje rewelacje przedstawił w wypełnionej po brzegi, przez co dusznej, sali Domu Literatury w Warszawie. Duchota podczas spotkania nie wynikała tylko z nadmiernej liczby uczestników, ale przede wszystkim z tego, co profesor nadzwyczajny KUL gadał i jak na to reagowali zebrani. W zdecydowanej większości byli to seniorzy nienawidzący tego, co postępowe i niekatolickie. Ryba czuł się w tym towarzystwie dosłownie jak ryba w wodzie. Pojechał, aż miło.

Na wstępie ochrzanił PiS za błędy w kampanii wyborczej, które nie dały prawicy zwycięstwa umożliwiającego zmianę konstytucji i wzmocnienie wiary katolickiej. Postraszył „lewicą rewolucyjną”, która weszła do parlamentu. Ze słów Ryby wynika, że to właśnie „bezbożnicy” będą teraz celem permanentnego i łatwego ataku środowisk narodowych oraz katolickich. Jego zdaniem, dobrze się stało, że propagatorzy rewolucji seksualnej, profani mszy i symboli najświętszego sakramentu ujawnili się i od dziś demoralizować będą z trybuny sejmowej. Po prostu łatwiej będzie poznać ich twarze.

– Lepsza jest otwarta walka na polu bitwy niż walka z niesprecyzowanym wrogiem – rzekł Ryba i z radością w głosie dodał: – Ta ich lewacka ideologia ma wręcz cechy religijne. Proszę zwrócić uwagę, jak często ludzie owładnięci ideologią neomarksistowską idą przeciwko Kościołowi albo religii. Oni mają zupełnie inną koncepcję zbawczą. Łatwo będzie z nimi walczyć….
Autor Artur Kulikowski
Więcej efaktyimity.eu

Przestępstwo zajścia

Za zajście w ciążę można dostać dożywocie. Za mówienie, jak nie zajść – trzy lata.

Bolało. Bardzo. A potem jeszcze bardziej. Domyśliła się, co jest. Kucnęła. Podłożyła poduszkę. Napięła się i, jak zaczęło boleć mocniej, jeszcze raz się napięła. Wypadło. Małe, sine, całe w płynie i brudnych wodach. Nie ruszało się. Nie oddychało. Coś próbowała robić: masowała, stukała. Nic. Po prostu nie żyło. Zaniosła dziecko do łazienki. Umyła. Potem odczekała, aż wypadnie z niej reszta ciąży. Włożyła w majtki podpaskę. I zaczęła płakać. Pierwszy raz łzy leciały jej z powodu połączenia smutku, strachu i braku pomysłu, co robić.
Po kwadransie szok trochę minął. Ruszyła się, zawinęła martwego dzieciaka w szmatkę i odłożyła na kanapę. Ubrała się i wyszła. Dlaczego wybrała sklep z torbami? Była w nim dwa tygodnie temu i nic fajnego nie znalazła. A teraz tak. Torba była idealna. Dziecku będzie w niej dobrze. W domu włożyła do niej trupka. Pasowała jak ulał. A potem poszła do opuszczonej fabryki…
Autor Stefan Płonicki
Więcej efaktyimity.eu

Gratulacje dla „nikczemnej noblistki”

Komitet Noblowski przyznał Oldze Tokarczuk literacką Nagrodę Nobla za 2018 r. Sukces okazał się gorzką do przełknięcia pigułką dla polskiej prawicy. Ruszyła nagonka.
W tym roku przyznano dwie Nagrody Nobla w dziedzinie literatury – za lata 2018 i 2019. Tę drugą dostał austriacki pisarz Peter Handke.
Prezydent, premier i ministrowie oczywiście pogratulowali noblistce, bo tak wypada. W krótkich, żołnierskich słowach. Cieszył się też minister kultury Piotr Gliński, choć gdy dostała w 2018 r. prestiżową nagrodę Bookera twierdził: „Dobrze by było, żeby była rozsądną polską pisarką, która by rozumiała polskie społeczeństwo i polską wspólnotę”. Teraz nawet obiecał, że dokończy czytać jej „Księgi Jakubowe”.

Pisarce wypomniano, że popiera środowiska LGBT; twierdzi, że „Polacy zabijali Żydów”; że jest za aborcją, WOŚP i w ogóle walczy z rządem. Motywem przewodnim nagonki są jej słowa z 2015 r.: „Myślę, że trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy, które robiliśmy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów”. Takich rzeczy w Polsce rządzonej przez „dobrą zmianę” mówić nie wolno.
(…) Prawicowa narracja na temat Tokarczuk brzmi więc tak: świetnie, że „my Polacy mamy Nobla”, ale niedobrze, że dostała go lewaczka, która ładnie pisze, ale kłamie i ma zły stosunek do obecnej władzy.

Nad fenomenem recepcji w Polsce Nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk pochylili się dziennikarze „The New York Times”. Nie mogli wyjść z podziwu, ale ta nagroda zamiast zjednoczyć, podzieliła Polaków i wywołała falę hejtu…
Autor Marianna Rolla
Więcej efaktyimity.eu