Bagno po Zielińskim

Posłanka PO opublikowała raport o stanie polskiej Policji. Dane są wstrząsające, a pamiętajmy, że to ledwie wycinek tego, co zafundowali obywatelom rządzący resortem.
Opublikowany 11 września raport obejmuje informacje o wykroczeniach, prośby o interwencje oraz zgłoszenia nieprawidłowości w służbach mundurowych, które wpłynęły między 1 października 2018 r. a 4 września 2019 r. do suwalskiego biura posłanki PO Bożeny Kamińskiej. W objętym raportem okresie otrzymano 202 sygnały o nieprawidłowościach, wśród których są 63 anonimy oraz 169 informacji podpisanych imiennie wraz z podaniem miejscowości, której sprawa dotyczy. Z uwagi na to, że posłanka Kamińska sprawuje swoją funkcję na terenie woj. podlaskiego, z niego pochodzi najwięcej zgłoszeń i próśb o interwencję.
(…)
KPP Wysokie Mazowieckie: fałszowanie podpisów za policjantów.
KMP Suwałki: zastraszanie oraz szantażowanie Policji w Suwałkach. Obowiązkowy udział funkcjonariuszy w mszach. Pełnienie służby przez policjantów przez okres dwóch lat na posesji Jarosława Zielińskiego, oczywiście za pieniądze podatników.
KMP Bielsko-Biała: doprowadzenie przez kierownictwo roszadami
personalnymi do upadku wydziału narkotykowego…
(…) „Przeglądając przedstawione materiały trudno nie dostrzec, że jednym z ich głównych, a jednocześnie niesławnych bohaterów stał się wiceminister MSWiA Jarosław Zieliński” – pisze posłanka Kamińska. „Podwładni przypisują mu już nie tylko słynne confetti czy używane samochody dla komend, ale również wiele innych spraw, które mają wpływ na funkcjonowanie jednostek i warunki służby funkcjonariuszy…
Autor Renata Byżycka
Więcej efaktyimity.eu

Kościelna sodoma

„Atak na środowiska LGBT to atak na Kościół” – mówił w Łodzi Frédéric Martel, autor książki o homoseksualizmie i hipokryzji w Watykanie.

(…) Kościół katolicki to społeczność, w której jest największy odsetek homoseksualistów na świecie.
– W Watykanie wszyscy o tym wiedzą. Wiedzą o tym szeregowi księża, biskupi, kardynałowie, wie o tym papież. Wiedzą o tym mieszkańcy Watykanu. Jednak nikt o tym nie mówi… To, że jestem Francuzem ułatwiło mi napisanie tej książki. Nie mógł tego zrobić Włoch ani żaden watykanista, bo po prostu straciłby pracę – opowiadał.
Jak twierdzi, 80 proc. duchownych w Watykanie jest homoseksualistami, często prowadzącymi aktywne życie seksualne.
– Jeden z moich rozmówców, nie powiem który, powiedział, że to nieprawda. Twierdził, że 90 proc. księży to geje… W małych wsiach, na misjach, księża zazwyczaj mają dziewczyny, w dużych miastach mają chłopaków – żartował. – Kardynałowie, którzy są gejami, mówiąc o homoseksualności innych wypierają się swojej orientacji. W zasadzie to wygląda tak, że im bardziej ksiądz jest homofobiczny, tym większe prawdopodobieństwo, że jest gejem. Duchowni starają się ukrywać swój homoseksualizm poprzez zwiększoną homofobię… Atak na środowiska LGBT to atak na Kościół – mówił Martel…
Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimiy.eu

Jan Osik

Juraj Jánošík w grobie się przewraca. Pyzdra, Kwicoł, hrabia i murgrabia też. Dla polskich katolików nie ma żadnej świętości: ze słowackiego bohatera narodowego zrobili bogobojną pierdołę.
Najmłodszych, którzy jeszcze niewiele rozumieją, uczą, że trzeba w życiu być „pierdołą”. Właśnie stworzyli nowego bohatera kultury masowej – Janosika katolika. Według nich Janosik zbój nigdy nie istniał.
Zakłamywanie rzeczywistości i przeinaczanie faktów ludzie związani z polskim klerem mają chyba we krwi. Ciągle słyszymy, że Karol Wojtyła był nieomylny, pedofilia w Kościele to zjawisko marginalne, Watykan nigdy nie prał brudnych pieniędzy, a wszyscy, którzy nie należą do naszej przaśnej i zacofanej społeczności katolickiej są nihilistami. W walce o nowe duszyczki poddanym Konferencji Episkopatu Polski nie wystarcza już komunia, obowiązkowa religia w szkołach i zaganianie na siłę młodziutkich owieczek na msze. Przyszedł czas na teatr dla zaledwie kilkulatków. Posłużył do tego Janosik.
Janosik to już nie jest zbój, który zabierał bogatym i dawał biednym. Nie mieszkał w jaskini, nie miał kochanki, nie pił litrami wina z innymi łazikami, zagryzając alkohol pieczonymi baranami, a swojego zbójnickiego żywota nie zakończył na haku wbitym pod żebro. Dziś to przemiły, ale zagubiony młodzieniec z Warszawy, który po zakończeniu studiów wraca z Biblią pod pachą w ukochane przez Jana Pawła II Tatry, by tam odnaleźć sens życia pod skrzydłami Pana Boga. Poszukujący sensu życia Janosik to człowiek, który nie ma własnego zdania i musi szukać pomocy, łażąc po tatrzańskich halach i turniach…

Autor Artur Kulikowski
Więcej efaktyimity.eu

Wyrok na detektywa

Jest bardzo skutecznym prywatnym detektywem. Prokuratura usiłuje wsadzić go do więzienia za… korumpowanie policjantów, które – jak twierdzi detektyw – nigdy nie miało miejsca. Dramat trwa od kilkunastu lat.

Jacek Orzechowski niemal całe życie walczy z bezprawiem. Pracę zaczynał w policji, potem został jednym z pierwszych prywatnych detektywów w kraju; licencję na prowadzenie usług wydano mu już w styczniu 1992 r. Przez lata prowadzona przez niego Secret Service współpracowała z organami ścigania Polski i Niemiec. Nikt nie przypuszczał, że Orzechowski wyląduje w areszcie, a jego życie zamieni się w koszmar.

Dramat Orzechowskiego rozpoczął się w styczniu 2004 r., kiedy o pomoc poprosił go przyjaciel, ówczesny prezes Polskiego Związku Karate (PZK) Wacław Antoniak. Mężczyzna opowiedział historię swojego syna Jerzego, którego zatrzymano pod zarzutem kradzieży ośmioletniego forda mondeo. Detektyw zdecydował się pomóc Antoniakom i rozpoczął śledztwo. Policjanci już kilka godzin po zgłoszeniu kradzieży odnaleźli auto w podszczecińskim warsztacie samochodowym. Właściciel zeznał, że sprawcy zostawili wóz dla niejakiego „Czyraka”. Pod tym pseudonimem ukrywał się Krzysztof C., syn byłej policjantki i pasierb jednego z wpływowych oficerów szczecińskiej policji Andrzeja K…
Autor Norman Tabor
Więcej efaktyimity.eu

Cuda nad Wisłą

W Ossowie z okazji 99. rocznicy Bitwy Warszawskiej urządzono… szopkę. Kłamstwa i agitacje, jakie towarzyszyły wydarzeniu, zamieniły pamięć o bohaterach we wspominkową karykaturę.

15 sierpnia to ważna data w historii polskiego oręża. Tego dnia w 1920 r. wojsko polskie odwróciło losy wojny z bolszewikami. Najbardziej zacięte walki miały miejsce na północny wschód od Warszawy: pod Radzyminem, Zielonką i Ossowem. Czy był to niekwestionowany triumf polskiej armii? Okazuje się, że dla dzisiejszej prawicy i Kościoła katolickiego ówczesne zwycięstwo nie było wynikiem heroizmu walczących ani taktyki wojskowej, wspartej najnowszymi zdobyczami techniki tamtych czasów, ale efektem działania Matki Boskiej oraz Ignacego Skorupki. To ten duet przesądził o wygranej Polski z bolszewicką nawałą. Czerwoną zarazę powstrzymała pod Ossowem Maryja objawiona wyłącznie Rosjanom i ateistom oraz niezłomny młody ksiądz, który chwilę po objawieniu zginął. Taką właśnie wersję historii przez cały dzień przedstawiał przybyłym na uroczystości w Ossowie ordynariusz diecezji warszawsko- -praskiej bp Romuald Kamiński. Przy okazji rocznicy Bitwy Warszawskiej uczczono w Ossowie również pamięć żołnierzy zamordowanych w Katyniu oraz „poległych” w katastrofie pod Smoleńskiem. Tu, oprócz wspomnianego już biskupa, pierwsze skrzypce grali lokalni działacze PiS, wspomagani przez prawicowych ministrów, marszałka, posłów oraz senatorów z ul. Wiejskiej.

Więcej: efaktyimity.eu

Wróg na wybory

Wróg i zagrożenie konsolidują społeczeństwo wokół partii rządzącej, bo tylko ona ma siłę, by je obronić w razie ewentualnego ataku. Wiedzą o tym politycy i bezwzględnie to wykorzystują; zwłaszcza przed wyborami.

(…) Przez długie lata polskim biskupom udawało się sprawiać wrażenie ludzi z klasą, a w zasadzie nadludzi, którym należą się szczególne przywileje. Oszustwo było trudne do wykrycia, bo bliski kontakt wiernych z kościelnymi hierarchami w ogóle nie istniał, jeśli nie liczyć rzadkiego zaszczytu ucałowania ich pierścienia. Choć tylko kardynałowie są nazywani książętami Kościoła, wszyscy biskupi czują się królami czy wręcz bogami i tak są traktowani. Także przez władze państwowe i samorządowe. Toteż ich rozbestwienie sięga zenitu. Oni nie siedzą, tylko zasiadają, nie chodzą, lecz kroczą, a przede wszystkim nie mówią, ale wygłaszają prawdy objawione. Żyją w swoistych wieżach z kości słoniowej, bez kontaktu z rzeczywistością. Wprawdzie zdarzało się, że któryś coś chlapnął na trzeźwo lub w stanie wskazującym, ale dopiero teraz stanęli z politykami PiS do wyścigu o tytuł największego homofoba Kaczystanu.

(…) Społeczność LGBT jest oskarżana o deptanie świętości, bluźnienie Bogu i deprawację człowieka (abp Gądecki), diabelskie działanie mające na celu deprawację dzieci (abp Depo), promocję moralnego nihilizmu i społecznej arogancji, akceptację największych wynaturzeń, niszczenie narodowych tradycji, podważanie istoty rodziny, małżeństwa, świętości życia (abp Głódź), a nawet brak umiejętności normalnego grzeszenia (bp Zawitkowski). Swoistą kropkę nad i postawił abp Jędraszewski, mówiąc o tęczowej zarazie…
Autor prof. Joanna Senyszyn
Więcej efaktyimity.eu

Dziki kraj

Kiedy „samobójstwo” popełnił Kostecki, Ziobro nie podał się do dymisji. Nawet nie raczył się w tej sprawie wypowiedzieć.

(…)W zakładzie karnym podległym pisowskiemu ministrowi Ziobrze samobójstwo miał popełnić Dawid „Cygan” Kostecki, który ujawnił aferę podkarpacką w 2012 r. Jest to trzecie „samobójstwo” świadka w tej sprawie. Na dodatek Kostecki miał się powiesić… na leżąco, a na jego szyi ujawniono ślady po wkłuciu. Jest oczywiste, że w takim przypadku minister sprawiedliwości składa dymisję. Tak postąpił w 2009 r. prof. Ćwiąkalski, ostatni minister sprawiedliwości, który miał pojęcie o resorcie, którym przyszło mu kierować. Po samobójstwie osadzonego Roberta Pazika, skazanego na dożywocie za udział w zabójstwie Krzysztofa Olewnika, Ćwiąkalski złożył dymisję, a premier Tusk ją przyjął. Takie są standardy w cywilizowanych państwach.

Kiedy „samobójstwo” popełnił Kostecki, Ziobro nawet nie raczył się w tej sprawie wypowiedzieć (może to zresztą i lepiej, bo pewnie usłyszelibyśmy, że śmierć Kosteckiego to wina LGBT albo Tuska), a jego zastępca Wójcik jął opowiadać pierdoły o tym, że ludzie w zakładach karnych umierają. Wyjaśniam Wójcikowi: facet, przestań z ludzi robić kretynów. Idiotyzmem jest twierdzenie, że śmierć kluczowego świadka (trzeciego już!) w aferze, która może wysadzić twój rząd w powietrze, to po prostu jedna z wielu śmierci w zakładzie karnym. Wójciku, ludzie umierają również od zatrucia gazem, ale chyba dostrzegasz różnicę pomiędzy zatruciem gazem i komorami gazowymi? Skandalem jest opowiadanie społeczeństwu takich bzdur. Jest to taki sam skandal, jak wmawianie społeczeństwu, że Tusk latający rejsowym samolotem w klasie ekonomicznej do Gdańska to taki sam przypadek, jak „Penelopa” latająca z całą rodziną i znajomkami luksusowym, państwowym gulfstreamem na partyjne spotkania i weekendy. Tego rodzaju propaganda nie jest już nadużyciem, lecz zwyczajną paszą dla półdebilów…

Autor Jerzy Dolnicki
Więcej efaktyimity.eu

Od oazy do niewoli

Rodziny katolickie się organizują i radykalizują. Są bardziej papieskie niż sam papież i bronią religijnych przesądów silniej niż polski episkopat.

Kościół Domowy, zwany także Oazą Rodzin, bo o nim mowa, to formacja będąca częścią Ruchu Światło-Życie, czyli tzw. nurtu odnowy w Kościele rzymskokatolickim. Co oferuje swoim członkom? Modlitwę i posłuszeństwo. Rodzina jest najważniejsza, oczywiście wielodzietna, z matką, która zajmuje się tylko i wyłącznie rosnącą gromadką pociech. W zasadzie ideał pisowskiego państwa. Członkowie Kościoła Domowego są posłuszni, zdyscyplinowani i podporządkowani. Nie dyskutują, rozmnażają się i już. Jest tylko jeden problem – bywają niepokorni, jeśli czują, że narusza ich „boską suwerenność”.

(…) Małżeństwa należące do Kościoła Domowego wybierają życie w posłuszeństwie doktrynie. „Duchowość małżeńska proponowana w ramach Domowego Kościoła jest realizowana poprzez przyjęcie elementów formacyjnych nazywanych zobowiązaniami – darami. Są to codzienna modlitwa osobista połączona z lekturą Pisma Świętego, regularne spotkanie ze słowem Bożym, codzienna modlitwa małżeńska jako wspólne stawanie przed Panem, codzienna modlitwa rodziny jako wspólnoty zanurzonej w Bogu, comiesięczny dialog małżeński i wynikająca z niego reguła życia (systematyczna praca nad sobą), uczestnictwo przynajmniej raz w roku w rekolekcjach formacyjnych. Nie są one celem samym w sobie, ale środkiem do celu. Ich realizowanie odbywa się w małżeństwie poprzez codzienny wspólny wysiłek małżonków, podejmujących i realizujących poszczególne zobowiązania oraz poprzez wzajemną pomoc małżeństw w kręgu w dążeniu do Chrystusa (idea małej grupy jako środowiska koniecznego do wzrostu wiary)” – czytamy na stronie www.dk.oaza.pl.

Wspólnota chroni, pomaga i pilnuje. Na wątpliwości nie ma miejsca, a uciec – jeśli mąż okaże się „zbyt surowy” – nie ma dokąd, zwłaszcza z gromadką dzieci…
Autor Marianna Rolla
Więcej efaktyimity.eu

„Kapłani rzezi wołyńskiej

Rzeź wołyńska należała do najbrutalniejszych ludobójstw w historii XX-wiecznej Europy. Współcześnie niewiele osób pamięta, że jednym z prowodyrów zbrodni był grekokatolicki kler.
(…) Do zbrodniczego zaangażowania duchowieństwa doszło w naszej części Europy jeszcze w latach 40. Kiedy w Chorwacji szaleli ultrakatoliccy ustasze, a Słowację terroryzował reżim księdza Jozefa Tiso, na Ukrainie wpływy zdobywała faszystowska Ukraińska Powstańcza Armia. W gronie sympatyków ruchu znalazła się śmietanka grekokatolickiego kleru. Księża nie tylko popierali działania UPA, wymierzone w ZSRR i Niemców, ale również wspierali antypolskie czystki etniczne…
Autor Norman Tabor
Więcej efaktyimity.eu

Śmierć w cudzej sutannie

Trwa śledztwo w sprawie przyczyn samobójstwa diakona w łomżyńskim seminarium. Badane są stosunki rodzinne i koleżeńskie niedoszłego duchownego.

18 maja br. około godz. 23.12 Prokuratura Rejonowa w Łomży została powiadomiona przez dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Łomży o nagłym zgonie diakona z łomżyńskiego Wyższego Seminarium Duchownego (WSD). Ciało ubrane w sutannę znaleziono na strychu w jednym z budynków należących do uczelni. Zwłoki diakona, pilnowane przez policjanta, wisiały całą noc w oczekiwaniu na pojawienie się prokuratora. Dopiero rankiem ruszyło śledztwo.

(…) Desperacki krok diakona zbiegł się w czasie z falą społecznego poruszenia, jaką wywołał film braci Sekielskich. Poruszany w dokumencie problem molestowania seksualnego w Kościele oraz zła sława, jaką okrył łomżyńskie seminarium były ordynariusz tamtejszej diecezji i późniejszy arcybiskup poznański Juliusz Paetz skłaniały do spekulacji. Szybko pojawiły się plotki o konflikcie pomiędzy współmieszkańcami internatu działającego przy seminarium, o swoistej „fali”, bardziej drastyczne pogłoski o wykorzystaniu seksualnym kleryków, a nawet próbie gwałtu, do której miało dojść dwa–trzy tygodnie przed samobójstwem Marcina. Jedna z nich – najpopularniejsza – mówiła o stosunkach seksualnych, które denat miał odbyć krótko przed popełnieniem desperackiego czynu. Nie potwierdziliśmy jej prawdziwości w ramach naszego redakcyjnego śledztwa…
Autor Renata Byżycka
Więcej efaktyimity.eu