Festiwal cudów i obietnic

Jak na wybory, które faktycznie mogą zmienić ustrój Polski, kampania była dość nijaka.
Jarosław Kaczyński idzie po władzę. Więcej władzy. Od momentu, kiedy „dobra zmiana” zabuksowała przy próbach podporządkowania sobie sądownictwa, stało się jasne, że w mijającej kadencji nie uda się wprowadzić cichcem tzw. czwartej RP. Posłuszne sądy były potrzebne, by wsadzać do więzień oponentów. Tymczasem sędziowie pokazali Kaczyńskiemu gest Kozakiewicza. Na dodatek zaczęli realizować koncepcję rozproszonej kontroli konstytucyjności praw uchwalanych przez pisowską większość, kierowali się oczywistym rozumieniem ustawy zasadniczej, a nie sfalandyzowanymi przepisami. I poszło się bujać znaczenie przejęcia siłą Trybunału Konstytucyjnego; cóż z tego, że od tej pory Prezes miał sto procent gwarancji, że TK orzeknie wszystko, czego sobie zażyczy, skoro nikt pani Przyłębskiej i jej sędziów-nie-sędziów o zdanie nie pytał?…

Autor Blanka Florczyk
Więcej efaktyimity.eu

Harvard w każdej gminie

Po upadku komuny w naszym kraju studiowało 400 tys. studentów, a wyższe wykształcenie miało 7 proc. Polaków. Dziś w Polsce studiuje około miliona osób, a blisko 22 proc. chwali się wykształceniem wyższym. Mądrości od tego nam jednak nie przybywa.

Sześćset lat temu, żeby „wysoko” kształcić Polaków wystarczyła Akademia Krakowska. Teraz w naszym kraju funkcjonuje 387 uczelni. Statystycznie daje to jedną uczelnię na powiat. 148 szkół wyższych jest uczelniami publicznymi, a 239 prywatnymi. Dla cywilizowanego Europejczyka to proporcja dziwna. W większości europejskich krajów bowiem prywatne szkoły wyższe są w mniejszości. Na przykład niemieckie szkolnictwo wyższe ma 350 uczelni publicznych i 80 prywatnych bądź wyznaniowych.

Tak czy inaczej ilość nijak ma się do jakości. Liczba uczelni i rosnące wykształcenie Polaków marnie przekładają się na poziom naszych narodowych zasobów intelektualnych. Mimo że studiuje u nas dwa razy tyle ludzi co w Wielkiej Brytanii czy Szwecji, nasze najlepsze uczelnie, według rankingów, nie dorastają tamtym do pięt. Polska ze wskaźnikiem innowacyjności też drepcze w ogonie Europy. Wygląda więc na to, że nasze wyższe wykształcenie nie przekłada się na skok mentalnościowy, cywilizacyjny czy technologiczny…
Autor: Stefan Płonicki
Więcej efaktyimity.eu

Niewygodny dla PiS

Krzysztof Brzózka przez 13 lat walczył z alkoholizowaniem Polaków, zarządzając Państwową Agencją Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA). Nagle stracił posadę, bo to, co mówił o problemach w Polsce, nie przystawało do rządowej wizji narodu.

(…)Przez okres zarządzania PARPA żył pan raczej na stopie pokojowej z kolejnymi ekipami rządzących, co więc się stało, że nagle postanowił pan zacząć głośno i wszędzie mówić o alkoholowych problemach Polaków?

Gdy Polską rządzili liberałowie, sprawa była jasna – takie koncepcje jak ograniczenie sieci sprzedaży alkoholu, wprowadzenie ceny minimalnej za 0,5 l wódki czy likwidacja „małpek” w ogóle nie podlegały dyskusji. Liberałowie twierdzili: „jest wolny rynek, jak ktoś chce się zapisać, ma do tego prawo”. Gdy rządy objął PiS, który dogadywał się z Kościołem, a Kościół był zainteresowany włączeniem się do walki z alkoholizacją Polaków, opracowując nawet Narodowy Program Trzeźwości, sądziłem, że może wreszcie uda się wprowadzić jakieś istotne zmiany systemowe. Władze wiele obiecywały. Przyklaskiwały zarówno działaniom PARPA, jak i Konferencji Episkopatu Polski, pod sztandarami której powstał wspomniany program. Tymczasem wszystkie obietnice rządu okazały się czcze. Dosłownie nie zrobiono nic, kompletnie nic z tego, co obiecano. I chyba to właśnie przelało czarę goryczy…

Autor Blanka Florczyk
Więcej efaktyimity.eu

Sen o PRL

Kaczyński jest reliktem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

Świadczy o tym jego prostacki sposób myślenia o ustroju państwa i gospodarce.
Jeśli chodzi o ustrój państwa, to szczerbaty Gensek mniemał, że zdobywając za pomocą oszukania wyborców (np. poprzez chowanie na czas kampanii nielubianych polityków, w tym siebie) większość parlamentarną i obsadzając urząd prezydenta RP posłuszną sobie marionetką, stworzy tym samym w miejsce polskiego państwa mechanizm całkowicie sobie powolny – usunie bowiem wewnętrzne mechanizmy bezpieczeństwa, takie jak sądy czy kontrolę konstytucyjną, i będzie w swym radosnym dziele zniszczenia bezkarny. Jeśli zaś chodzi o gospodarkę, to Kaczyński, nie mając o niej pojęcia, posłuchał dyletantów w rodzaju Morawieckiego, którzy podpowiadali mu, że wzmożenie akcji socjalnej państwa (analogicznie do akcji kredytowej banków) rozkręci na wieczność koniunkturę, a zarazem wyhoduje Kaczyńskiemu społeczeństwo wiecznie mu już wdzięczne. Oba te założenia były w istocie realizacją mitu o możliwości restaurowania PRL – państwa, które charakteryzowało się zamknięciem na otoczenie zagraniczne, pewną ustrojową ksobnością. Niestety dla posępnego starca,tak to nie działa i PRL nie da się na dłuższą metę odrestaurować. O czym piszę zresztą z pewną nostalgią, gdyż państwo to miało swój przaśny powab.

Na naszych oczach rozpada się sen Kaczyńskiego o restaurowaniu PRL…
Autor Jerzy Dolnicki
Więcej efaktyimity.eu

Zakończyć wojnę polsko-polską

Mając 13 lat śpiewała papieżowi, dziś uważa, że Kościół to instytucja szkodliwa. Hanna Gill-Piątek, kandydatka do Sejmu RP – numer 2 na łódzkiej liście Lewicy, opowiada „FiM”, dlaczego chce rozdziału Kościoła od państwa i pochwala program 500+.
Likwidację Funduszu Kościelnego, opodatkowanie tacy, wyrzucenie lekcji religii ze szkół, zakończenie grandy powoływania się na klauzulę sumienia i wtrącania się Kościoła w sprawy państwa oraz przywrócenie aborcji na żądanie – obiecuje nowa lewica. Jak realnie wyobraża sobie pani te zmiany w ponoć katolickiej Polsce?
Po pierwsze, chcę podkreślić, że Lewica nie idzie na wojnę z osobami wierzącymi, tylko chce wyraźnie oddzielić Kościół od państwa i skończyć z uprzywilejowanym traktowaniem tej instytucji. Jeśli okaże się, że do przywrócenia równości w tym względzie konieczna będzie rewizja zapisów umowy konkordatowej, będziemy to negocjować w ramach przepisów prawa międzynarodowego. Po drugie, nie zamierzamy nikogo odciągać od jego wiary, lecz zapewnić Polakom takie warunki, by sami mogli dokonać wyboru.
To znaczy?
W Polsce Kościół od lat zastępował słabe państwo w wielu jego obowiązkach, był blisko ludzi i dla ludzi w czasie, gdy kolejne władze na tych zwykłych ludzi się wypinały. Jeśli w końcu państwo przestanie się migać od swoich obowiązków, jeśli zacznie do tych ludzi wychodzić, dając im szansę angażowania się i wpływu na sprawy społeczne, to mając alternatywę, oni sami zaczną odchodzić od Kościoła. Co zresztą już się powoli dzieje…
Więcej efaktyimity.eu

Jeden Kościół, jedna partia

Kościół katolicki po 1989 r. angażował się w każdą kampanię wyborczą. W tym roku idzie mu to naprawdę dobrze.

(…) Jednym z symboli tegorocznej kampanii stał się występ bp. Antoniego Długosza, który publicznie agitował kilkuletnie dzieci. Długosz, w jednym z programów Telewizji Trwam, mówił o sukcesach gospodarczych i wynosił pod niebiosa politykę socjalną rządu Morawieckiego. „Cieszę się niezmiernie, że obecny nasz rząd też bardzo troszczy się o rodzinę, a wyrazem zatroskania naszego rządu było pierwsze 500 plus dla każdego dziecka. Czy to nie piękne” – opowiadał wyraźnie rozweselony polityk w sutannie. To jednak nie koniec, biskup w dalszej części programu przystąpił do wyliczania (wątpliwych) sukcesów obecnej władzy. „I wy przynosicie teraz 500 zł rodzinie. Do 18. roku życia będziecie te pięćsetki każdego miesiąca dawali swoim rodzicom, czy to jest piękne? 300 zł dostaniecie jako wyprawkę na początek roku szkolnego, żeby rodzice wam kupili przybory szkolne” – kontynuował.
(…) Biskup dał przykład, nic więc dziwnego, że prowincjonalni proboszczowie korzystają ze swoistego przyzwolenia zwierzchników…
Autor Norman Tabor
Więcej efaktyimity.eu

Bagno po Zielińskim

Posłanka PO opublikowała raport o stanie polskiej Policji. Dane są wstrząsające, a pamiętajmy, że to ledwie wycinek tego, co zafundowali obywatelom rządzący resortem.
Opublikowany 11 września raport obejmuje informacje o wykroczeniach, prośby o interwencje oraz zgłoszenia nieprawidłowości w służbach mundurowych, które wpłynęły między 1 października 2018 r. a 4 września 2019 r. do suwalskiego biura posłanki PO Bożeny Kamińskiej. W objętym raportem okresie otrzymano 202 sygnały o nieprawidłowościach, wśród których są 63 anonimy oraz 169 informacji podpisanych imiennie wraz z podaniem miejscowości, której sprawa dotyczy. Z uwagi na to, że posłanka Kamińska sprawuje swoją funkcję na terenie woj. podlaskiego, z niego pochodzi najwięcej zgłoszeń i próśb o interwencję.
(…)
KPP Wysokie Mazowieckie: fałszowanie podpisów za policjantów.
KMP Suwałki: zastraszanie oraz szantażowanie Policji w Suwałkach. Obowiązkowy udział funkcjonariuszy w mszach. Pełnienie służby przez policjantów przez okres dwóch lat na posesji Jarosława Zielińskiego, oczywiście za pieniądze podatników.
KMP Bielsko-Biała: doprowadzenie przez kierownictwo roszadami
personalnymi do upadku wydziału narkotykowego…
(…) „Przeglądając przedstawione materiały trudno nie dostrzec, że jednym z ich głównych, a jednocześnie niesławnych bohaterów stał się wiceminister MSWiA Jarosław Zieliński” – pisze posłanka Kamińska. „Podwładni przypisują mu już nie tylko słynne confetti czy używane samochody dla komend, ale również wiele innych spraw, które mają wpływ na funkcjonowanie jednostek i warunki służby funkcjonariuszy…
Autor Renata Byżycka
Więcej efaktyimity.eu

Sprostowanie
W artykule autorstwa pani Renaty Byżyckiej pod tytułem „Bagno po Zielińskim” z dnia 20 września 2019 roku zamieszczonym w tygodniku „Fakty i Mity”, podano Czytelnikom nieprawdziwe informacje wymagające sprostowania.
Ksiądz Tomasz Duszkiewicz nigdy nie kupił nieruchomości od Lasów Państwowych we wsi Topiło. Ksiądz Tomasz Duszkiewicz nie jest też kapelanem leśników podlaskich i zatrudniony jest w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku na Stanowisku Współpracy z Otoczeniem Regionalnym, a nie na stanowisku ds. edukacji. Podana w artykule kwota zarobków księdza Tomasza Duszkiewicza, nie ma pokrycia w rzeczywistości.
Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku
Mgr inż. Andrzej Józef Nowak

Kościelna sodoma

„Atak na środowiska LGBT to atak na Kościół” – mówił w Łodzi Frédéric Martel, autor książki o homoseksualizmie i hipokryzji w Watykanie.

(…) Kościół katolicki to społeczność, w której jest największy odsetek homoseksualistów na świecie.
– W Watykanie wszyscy o tym wiedzą. Wiedzą o tym szeregowi księża, biskupi, kardynałowie, wie o tym papież. Wiedzą o tym mieszkańcy Watykanu. Jednak nikt o tym nie mówi… To, że jestem Francuzem ułatwiło mi napisanie tej książki. Nie mógł tego zrobić Włoch ani żaden watykanista, bo po prostu straciłby pracę – opowiadał.
Jak twierdzi, 80 proc. duchownych w Watykanie jest homoseksualistami, często prowadzącymi aktywne życie seksualne.
– Jeden z moich rozmówców, nie powiem który, powiedział, że to nieprawda. Twierdził, że 90 proc. księży to geje… W małych wsiach, na misjach, księża zazwyczaj mają dziewczyny, w dużych miastach mają chłopaków – żartował. – Kardynałowie, którzy są gejami, mówiąc o homoseksualności innych wypierają się swojej orientacji. W zasadzie to wygląda tak, że im bardziej ksiądz jest homofobiczny, tym większe prawdopodobieństwo, że jest gejem. Duchowni starają się ukrywać swój homoseksualizm poprzez zwiększoną homofobię… Atak na środowiska LGBT to atak na Kościół – mówił Martel…
Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimiy.eu

Jan Osik

Juraj Jánošík w grobie się przewraca. Pyzdra, Kwicoł, hrabia i murgrabia też. Dla polskich katolików nie ma żadnej świętości: ze słowackiego bohatera narodowego zrobili bogobojną pierdołę.
Najmłodszych, którzy jeszcze niewiele rozumieją, uczą, że trzeba w życiu być „pierdołą”. Właśnie stworzyli nowego bohatera kultury masowej – Janosika katolika. Według nich Janosik zbój nigdy nie istniał.
Zakłamywanie rzeczywistości i przeinaczanie faktów ludzie związani z polskim klerem mają chyba we krwi. Ciągle słyszymy, że Karol Wojtyła był nieomylny, pedofilia w Kościele to zjawisko marginalne, Watykan nigdy nie prał brudnych pieniędzy, a wszyscy, którzy nie należą do naszej przaśnej i zacofanej społeczności katolickiej są nihilistami. W walce o nowe duszyczki poddanym Konferencji Episkopatu Polski nie wystarcza już komunia, obowiązkowa religia w szkołach i zaganianie na siłę młodziutkich owieczek na msze. Przyszedł czas na teatr dla zaledwie kilkulatków. Posłużył do tego Janosik.
Janosik to już nie jest zbój, który zabierał bogatym i dawał biednym. Nie mieszkał w jaskini, nie miał kochanki, nie pił litrami wina z innymi łazikami, zagryzając alkohol pieczonymi baranami, a swojego zbójnickiego żywota nie zakończył na haku wbitym pod żebro. Dziś to przemiły, ale zagubiony młodzieniec z Warszawy, który po zakończeniu studiów wraca z Biblią pod pachą w ukochane przez Jana Pawła II Tatry, by tam odnaleźć sens życia pod skrzydłami Pana Boga. Poszukujący sensu życia Janosik to człowiek, który nie ma własnego zdania i musi szukać pomocy, łażąc po tatrzańskich halach i turniach…

Autor Artur Kulikowski
Więcej efaktyimity.eu

Wyrok na detektywa

Jest bardzo skutecznym prywatnym detektywem. Prokuratura usiłuje wsadzić go do więzienia za… korumpowanie policjantów, które – jak twierdzi detektyw – nigdy nie miało miejsca. Dramat trwa od kilkunastu lat.

Jacek Orzechowski niemal całe życie walczy z bezprawiem. Pracę zaczynał w policji, potem został jednym z pierwszych prywatnych detektywów w kraju; licencję na prowadzenie usług wydano mu już w styczniu 1992 r. Przez lata prowadzona przez niego Secret Service współpracowała z organami ścigania Polski i Niemiec. Nikt nie przypuszczał, że Orzechowski wyląduje w areszcie, a jego życie zamieni się w koszmar.

Dramat Orzechowskiego rozpoczął się w styczniu 2004 r., kiedy o pomoc poprosił go przyjaciel, ówczesny prezes Polskiego Związku Karate (PZK) Wacław Antoniak. Mężczyzna opowiedział historię swojego syna Jerzego, którego zatrzymano pod zarzutem kradzieży ośmioletniego forda mondeo. Detektyw zdecydował się pomóc Antoniakom i rozpoczął śledztwo. Policjanci już kilka godzin po zgłoszeniu kradzieży odnaleźli auto w podszczecińskim warsztacie samochodowym. Właściciel zeznał, że sprawcy zostawili wóz dla niejakiego „Czyraka”. Pod tym pseudonimem ukrywał się Krzysztof C., syn byłej policjantki i pasierb jednego z wpływowych oficerów szczecińskiej policji Andrzeja K…
Autor Norman Tabor
Więcej efaktyimity.eu