Zdrowaś Mario…

Zawierzona Matce Boskiej polska służba zdrowia zaczyna bardziej służyć katolickiej mitologii niż zdrowiu obywateli. Religia wkracza do aptek i na porodówkę.

Stowarzyszenie Farmaceutów Katolickich Polski zbiera podpisy pod petycją w sprawie możliwości ustawowego powołania się na klauzulę sumienia. Chce, by do artykułu 34 projektu ustawy o zawodzie farmaceutów dopisać zdanie: „Farmaceuta może odmówić wykonania usługi farmaceutycznej, jeśli jej wykonanie jest niezgodne z jego sumieniem, chyba że odmowa ta mogłaby spowodować stan nagłego zagrożenia życia lub zdrowia pacjenta”.

Sprawa „farmaceutycznych sumień” wraca po raz kolejny, mimo że w 2012 r. główny inspektor farmaceutyczny przedstawił stanowisko, zgodnie z którym (w świetle obowiązujących przepisów) farmaceuta nie ma prawa do odmowy sprzedaży produktu leczniczego z powołaniem się na klauzulę sumienia. Oczywiście „sumienia” niektórych aptekarzy najbardziej łkają, gdy rzecz dotyczy pigułek antykoncepcyjnych…

Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimity.eu

Karawana trędowatych

Obecnie w drodze po życie przemieszcza się między krajami ponad 70 mln ludzi – to największa liczba migrantów od czasów II wojny światowej. Wielu z nich nigdy nie dotrze do celu, wielu zasili grono ponad 40 mln współczesnych niewolników.

Kuriozalnym i hańbiącym wydaje się fakt, że kraj, uznający Chrystusa za swojego króla, a Maryję za królową, kraj co roku świętujący uchodźczą podróż Świętej Rodziny, zamyka granice dla uciekających przed Herodami XXI w. Polscy politycy, którzy przy rozmaitych okazjach umiejętnie żonglują chrześcijańskimi wartościami, w kwestiach związanych z migrantami permanentnie o tych wartościach zapominają, co najwyżej strasząc, że nacierająca na granice Polski „ludzka szarańcza” poważnie owym wartościom zagrozi.
Rzecz w tym, że napływ obcych i mieszanie się kultur wydają się nieuniknione. Polska, podobnie jak inne kraje Europy, będzie musiała się z tym zmierzyć, bowiem tak dużego exodusu ludzi, uciekających przed wojnami, przemocą, bezprawiem, głodem i kataklizmami, nie było od czasów II wojny światowej. Wszystko wskazuje na to, że w wyniku zmian klimatycznych i degradacji środowiska będzie on coraz większy.

(…) Niehumanitarne zachowania wobec migrantów zdarzają się niemal wszędzie, bez względu na poziom cywilizacji danego społeczeństwa. Czy zatem to Australia, która bezterminowo zamyka migrantów docierających do niej drogą morską w obskurnych obozach na odległej wyspie Nauru, czy Włochy, które układają się ze skorumpowaną libijską milicją, by ta nie pozwoliła „obcym” przedostać się do nich, czy USA rozdzielające dzieci migrantów od rodziców – wszyscy przyczyniają się do tworzenia kolejnych kręgów piekła dla tych, którzy od piekła próbują uciec…
Autor Blanka Florczyk
Więcej efaktyimity.eu

Kadry towarzysza ministra

Do dymisji szykują się najbardziej zaufani ludzie Jarosława Zielińskiego, wiceszefa MSWiA. To skutek przygotowywanego raportu Najwyższej Izby Kontroli o sytuacji w Policji.
„NIK obecnie prowadzi czynności kontrolne w ramach doraźnej kontroli pn. Organizacja i warunki służby funkcjonariuszy wybranych jednostek organizacyjnych podlaskiego garnizonu Policji. Wyniki kontroli będą znane najprawdopodobniej w IV kwartale br.” – informuje zespół prasowy Najwyższej Izby Kontroli.

Przypomnijmy, że kontrola w tym garnizonie prowadzona jest na wniosek posłanki Bożeny Kamińskiej. To ona od ubiegłego roku stała się nieformalną rzeczniczką funkcjonariuszy, którzy skarżą się, że Jarosław Zieliński, pisowski baron z Suwałk i sekretarz stanu w MSWiA, uczynił z podlaskiej policji swój prywatny folwark ze wszelkimi możliwymi konsekwencjami: nepotyzmem, kolesiostwem, powiększającą się pulą wakatów, złą organizacją pracy oraz masową produkcją policyjnych dyscyplinarek („FiM” 15/2019).

Musi być więc naprawdę „grubo”, bo na początku zakładano, że kontrola zostanie zakończona w maju, a teraz okazuje się, iż zostanie przedłużona, i to bynajmniej nie z lenistwa inspektorów…
Autor Wacław Jerzy Koniecpolski
Więcej efaktyimity.eu

Rady dla lewicy

Stało się. Partie lewicowe zostały zmuszone do wspólnego – lecz samodzielnego – startu w wyborach parlamentarnych.

Panie Biedroń
Panie Czarzasty
Panie Zandberg

Szanowni Panowie!
Wbrew powszechnie pokutującemu przekonaniu o konserwatywnej naturze Polaków, jesteśmy w znacznej mierze społeczeństwem przywiązanym do idei państwa opiekuńczego. Dzięki sztuczkom i sprytowi narodowo-katoliccy populiści ukradli część wyborców, która powinna zerkać raczej w stronę siły politycznej, wyrażającej społeczną wrażliwość w powiązaniu z takimi wartościami, jak wolność, demokracja i praworządność, postęp (nie tylko technologiczny, ale i społeczny), europejskość.

Wolta Platformy Obywatelskiej spowodowała, że mogą Panowie odzyskać zaufanie tych współobywateli. Ciężkie brzemię na Waszych barkach, nie zazdroszczę. Bo – powiedzmy sobie szczerze – wielu atutów w ręku Panowie nie dzierżą. Dziesięć procent, jakie Panów partie notują w sumie w ostatnich sondażach, oznaczałoby przekroczenie progu, ale – wiadomo – w koalicjach procenty nie sumują się automatycznie.

Nie są jednak Panowie na z góry straconej pozycji. Trzeba tylko wiedzieć do kogo i z jakim przesłaniem się zwrócić.

Odrzućcie populizm Schetyny

Musicie przejąć przynajmniej kawałek centrolewicowego elektoratu PO. Politycy SLD, Wiosny i Razem nie mogą spijać sobie z dzióbków i prawić duserów podczas telewizyjnych debat z przedstawicielami Koalicji Obywatelskiej. Im bardziej będą się z nimi zgadzać i przekonywać, że na opozycji nie ma wroga, tym bardziej będą utwierdzać widzów w przekonaniu, że lepiej głosować na partię dużą, która bez dwóch zdań próg przekroczy, niż ryzykować zmarnowanie głosu…
Autor Adrian Ziemiński
Więcej efaktyimity.eu

Nazizm u wrót

Osoby LGBT mogą dziś czuć się w Polsce jak Żydzi za Hitlera, gdy na drzwiach sklepu widzieli napis „nie dla Żydów”.

Postawa homofobiczna jest w Polsce modna i promowana. Homofobię szerzą kler katolicki i PiS (oraz ich zapijaczony sejmowy koalicjant), a także „dziennikarze” reżimowych mediów i ich nieliczni, za to głośni, celebryci. Język państwowej homofobii jest agresywny, a werbalna nienawiść sięga do retoryki przypominającej język nazistowskiej propagandy. Niejaki ks. Oko twierdzi na przykład, że osoby LGBT „chcą nas zdominować, chcą nami rządzić i trzeba się przed tym bronić”. Oko wyraźnie oddziela w tej wypowiedzi „nas” (czyli osoby heteroseksualne) od jakieś mitycznej społeczności, która zdolna jest w ocenie jego malutkiego rozumku do przeżywania zbiorowych emocji w postaci żądzy dominacji nad większością („chcą nami rządzić”). Brzmi to niemal identycznie jak wystąpienie nazistowskiego zbrodniarza Himmlera z 1937 r.: „Musimy zrozumieć, że nie możemy tej chorobie pozwolić rozwijać się w Niemczech i musimy ją zwalczać”.

Gdyby sięgnąć głębiej, to oczywiście umotywowanie fobii nazistów i kleru jest także identyczne. Pojawiają się tezy o rzekomym szerzeniu się homoseksualizmu (nikt nigdy nie wyjaśnia, dlaczego dużo popularniejsza orientacja hetero nie jest zdolna do takiego „szerzenia się”, chociaż jej „promocję” należy uznać za tysiąckroć intensywniejszą: w filmach, reklamach, na ulicach). Należy założyć, że Oko zdaje sobie sprawę, iż nawiązuje do hitlerowskiej retoryki oraz zna jej skutki w postaci zbrodni masowej zagłady. Nie sądzę, aby było to dla niego problemem. Wypowiedzi Oko są reprezentatywne dla polskiego kleru i większości polskich katolików. Wystarczy poczytać komentarze internetowe pod jakimkolwiek artykułem dotyczącym osób LGBT – powtarzają się wezwania do kastrowania, tortur, zabijania…
Autor Jerzy Dolnicki
Więcej efaktyimity.eu

Komisja prawdy

Dostęp do kościelnych archiwów, zadośćuczynienie dla ofiar kościelnej pedofilii, sankcje dla biskupów za brak współpracy – to tylko niektóre założenia obywatelskiego projektu komisji ds. pedofilii w Kościele.

Po pół roku prac prawników, psychologów, seksuologów i przedstawicieli organizacji pozarządowych, 20 maja w Sejmie posłanka Joanna Scheuring-Wielgus i Fundacja „Nie lękajcie się” przedstawiły najważniejsze założenia projektu ustawy obywatelskiej o powołaniu niezależnej od rządu i Kościoła Komisji Prawdy i Zadośćuczynienia. Mimo wielu zapowiedzi i nagłego zainteresowania walką o sprawiedliwość dla ofiar kościelnej pedofilii, spowodowanego filmem braci Sekielskich, na piątej już konferencji poświęconej temu tematowi nie pojawili się politycy PiS ani PO, Kukiz ’15 czy PSL. Jedynymi obecnymi parlamentarzystami byli posłowie Nowoczesnej: Monika Rosa i Adam Szłapka, którzy już wcześniej interesowali się sprawą.

Jaki jest cel mającej powstać komisji ds. kościelnej pedofilii?

– Dogłębne wyjaśnienie przypadków nadużyć seksualnych, popełnionych przez osoby duchowne, w tym zaniechań oraz zaniedbań władz kościelnych, a także organów ścigania oraz sądów w ściganiu i skutecznym karaniu sprawców tych nadużyć, podejmowanie działań umożliwiających pociągnięcie do odpowiedzialności osób winnych tych nadużyć i ich tuszowania, a także zadośćuczynienie wyrządzonych szkód – mówiła Jolanta Banach, prezeska Stowarzyszenia „Lepszy Gdańsk”, koordynatorka projektu.

Zespół J. Banach sprawdził, jak działały takie komisje w Stanach Zjednoczonych, Irlandii, Niemczech i Australii. Wybrano rozwiązanie z Australii ze względu na niezależność komisji od episkopatu i rządu.

– Komisja ma być wybierana przez trzy piąte Sejmu i z poparciem Senatu. W jej skład wejdzie 15 osób: siedmiu prawników, trzech psychologów i psychiatrów, trzy osoby rekomendowane przez doświadczone organizacje pozarządowe, zajmujące się pomocą ofiarom przestępstw seksualnych oraz po jednej osobie wskazanej przez premiera i prezydenta RP – tłumaczyła prof. Monika Płatek.
Działalność komisji miałaby być finansowana z budżetu państwa, planowane jest utworzenie biura z dyżurującymi psychologami, seksuologami i prawnikami. Przewodniczący komisji, przy zgodzie jej większości, mógłby zapraszać na posiedzenia przedstawicieli Kościoła, ale tylko w charakterze obserwatorów, bez prawa głosu.

Według zapowiedzi, komisja będzie miała szerokie kompetencje, będzie mogła m.in. żądać udostępnienia związanych ze sprawą dokumentów, pism, korespondencji oraz archiwów, które są w posiadaniu Kościoła. W przypadku odmowy współpracy komisja będzie mogła zwrócić się do prokuratora okręgowego o wydanie przez niego zarządzenia o przeszukaniu przez policję budynku danej kurii.
Do uprawnień komisji będzie należeć również wnioskowanie o powiadomienie, co dzieje się ze skazanym księdzem po wyroku za pedofilię (by mimo zakazu pracy z dziećmi nie zostawali proboszczami i nie mieli kontaktu np. z ministrantami). Komisja byłaby także uprawniona do pośredniczenia w polubownym rozwiązaniu sprawy zadośćuczynienia. Kuria miałaby 30 dni na przedstawienie propozycji formy zadośćuczynienia. W przypadku odmowy, Komisja mogłaby występować z powództwem o odszkodowanie.
Projekt ustawy przewiduje ponadto zawieszenie przedawnienia w odniesieniu do ścigania nadużyć seksualnych popełnianych przez duchownych oraz ochronę osób pokrzywdzonych, które ukończyły 15. rok życia.

Przedstawiony projekt rozwiązań został już przekazany legislatorom, którzy stworzą z niego projekt ustawy. Kiedy będzie gotowy, rozpocznie się zbiórka 100 tysięcy podpisów, wymaganych pod projektem obywatelskim.
Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimity.eu

21 lat hip hip, hurra!

Konkordaty ze Stolicą Apostolską zawierały w historii różne państwa, przy czym takich, które się na to zdecydowały, jest w gruncie rzeczy niewiele.
Traktaty laterańskie zawarły faszystowskie Włochy w 1929 r. Stolica Apostolska zawarła również konkordat z hitlerowskimi Niemcami, legitymizując tym natychmiast władze nazistowskie. Kardynał Faulbaher zachwalał wtedy porozumienie z papieżem, podkreślając jego uznanie dla Hitlera jako męża stanu, który podniósł głos przeciwko bolszewizmowi. Stolec Piotrowy zadzierzgnął nici przyjaźni, za pomocą konkordatów, również z faszystowską Hiszpanią Francisca Franco (1953 r.). Dobór przyjaciół był więc szczególny i nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że w elitarnym gronie wybrańców Stolca znalazła się i Polska.

Zresztą po raz drugi. Również przed II wojną światową Polska dostąpiła zaszczytu zawarcia konkordatu ze Stolicą Apostolską (1925 r.). Obowiązywał on do 1945 r. i zakończył żywot wskutek uchwały Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, stwierdzającej, że Stolica Apostolska zerwała konkordat jednostronnie poprzez naruszanie jego istotnych postanowień. (…)
Obecny konkordat podpisał w 1993 r. Krzysztof Skubiszewski, ówczesny szef dyplomacji w rządzie Hanny Suchockiej (późniejszej polskiej ambasadorki w Watykanie). Następnie umowa poleżała sobie w zamrażarce przez cztery lata rządów koalicji SLD-PSL, by ostatecznie zostać ratyfikowana dopiero za rządów AWS. (…)

Konkordat pozostawia w gruncie rzeczy sporą swobodę interpretacyjną. Jednak jego myślą przewodnią – jak wynika z lektury uzasadnienia projektu ustawy o ratyfikacji tej upokarzającej umowy – pozornie było zabezpieczenie autonomii i niezależności Kościoła i państwa w ich sferach zadań. Praktyka pokazała, że ta myśl jakoś szybko zgasła, kler katolicki z bezczelnością faceta srającego na wycieraczkę i dzwoniącego do drzwi, by poprosić o papier toaletowy, wpiernicza się bezustannie w sprawy państwa. Daje to wystarczającą podstawę do stwierdzenia wygaśnięcia konkordatu przez Polskę z powodu jego permanentnego naruszania przez drugą stronę, na podstawie art. 60 ust. 1 konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów. To jednak wymagałoby premiera Biedronia, zamiast bandy watykańskich agentów u władzy.

Jednak nawet gdyby konkordat utrzymać w mocy, to jego skrupulatne stosowanie, zgodnie z rzeczywistą treścią ustaleń stron, nie oznacza konieczności klęczenia przed klerem, jak wykonuje to obecna (i wszystkie poprzednie) „polska” władza…
Autor Jerzy Dolnicki
Więcej: efaktyimity.eu

Lektury z polityką w tle

Gdy Polska otrząśnie się po długim weekendzie, będzie na ostatniej prostej przed wyborami. Tymczasem najważniejsze tematy tej kampanii zostały w ostatnich miesiącach zgubione.
To oczywiście nie przypadek. Prawu i Sprawiedliwości bardzo zależało na tym, aby nie spierać się o sprawy niewygodne dla tej partii. I zdołało narzucić oponentom takie tematy, w których czuje się mocne. Widać, ma dobrych speców od marketingu politycznego; ale też w ostatnim czasie do formy wrócił Jarosław Kaczyński: z powłóczącego nogami i gubiącego wątki dziadka znów przeobraził się w drapieżnego przywódcę. Na nic nadzieje, że PiS bez swego lidera popadnie w niemoc i marazm! Prezes sprawnie prowadzi swe hufce do boju, zaskakuje rywali, zastawia na nich pułapki, myli tropy. (…)

Herkules Poirot
Naprawdę potrzebujemy genialnego detektywa z powieści i opowiadań Agaty Christie, aby ustalić, jak doszło do tego, że skradziony został cały główny powód organizacji wyborów do Parlamentu Europejskiego. Niby wszystko jest oczywiste: będziemy głosować nad składem legislatury odpowiadającej za jakieś dwie trzecie (niektórzy mówią, że nawet 80 procent) uchwalanego i obowiązującego nas wszystkich prawa. Ich decyzje będą miały bezpośredni wpływ na nasze życie. Powinniśmy więc dyskutować o tym, które ugrupowania opowiadają się za bardziej, a które za mniej zintegrowaną Unią. Zwłaszcza że nad Europą krąży widmo populizmu. Chcemy, aby Kaczyński i podobni mu eurosceptycy – jak włoski Salvini, węgierski Orbán, austriacki Strache, Francuzka Le Pen, hiszpańska partia Vox, Alternatywa dla Niemiec, Szwedzcy Demokraci czy Prawdziwi Finowie – mieli do powiedzenia więcej czy mniej?
PiS, które przez trzy i pół roku ostro parło do polexitu, po wyborach samorządowych nagle zmieniło twarz i zaczęło lansować się hasłem „Polska sercem Europy”. Dostało bowiem żółtą kartkę od wyborców, także swoich, wystraszonych nieustannymi kłótniami z Komisją Europejską, przegrywanymi UE w Luksemburgu, przegraną 1:27 oraz wnioskiem Ziobry do posłusznego Nowogrodzkiej Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie, czy europejskie traktaty są zgodne z ustawą zasadniczą. Topór wojenny schowało za plecami, a skrzywioną minę Morawieckiego zastąpiło wymuszonym
uśmiechem.

Zabieg – wydawałoby się – beznadziejny, a jednak się powiódł. Zamiast dyskusji o marginalizacji Polski i ryzyku wyprowadzenia Rzeczypospolitej z UE, rozmawialiśmy o „500 plus” na pierwsze dziecko, 888,25 złotych dla każdego emeryta i innych prezentach Prezesa. A później o zagrożeniu świętej polskiej rodziny ze strony homoseksualistów. W końcu zaczął się strajk szkolny i temat przyszłości Polski w zjednoczonej Europie w ogóle znikł z pola widzenia…
Aut. Adrian Ziemiński
Więcej: efaktyimity.eu

Krzyż na Nowogrodzkiej

Już nie do Częstochowy ani Lichenia. Dziś w intencji rozwiązywania spraw beznadziejnych pielgrzymuje się do siedziby Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie. Licząc na audiencję i błogosławieństwo prezesa Kaczyńskiego.

Nawet popularne ostatnio ekstremalne drogi krzyżowe, liczące 45 kilometrów, są niczym przy wyczynie, którego dokonali rolnicy szukający pomocy w rozwiązaniu problemów trapiących polską wieś. Z pielgrzymką do Jarosława Kaczyńskiego wyruszyli z Puław i przez 25 godzin bezustannego marszu doszli na ulicę Nowogrodzką. Przemierzyli 125 kilometrów bez snu, targając wielki drewniany krzyż oraz „intencje”, nazwane „Piątką rolnika”. Marsz poboczami lokalnych dróg rozpoczęli w dziesiątkę. Trudy pielgrzymki wytrzymało siedmiu najbardziej wytrwałych.

Niestety, na miejscu czekało ich wielkie rozczarowanie. Zamiast choćby gorącej herbaty czy słów wsparcia ze strony rządzących, spotkali się z totalną ignorancją. Prezes Kaczyński nie był zainteresowany wspólną modlitwą na ostatniej stacji „Drogi krzyżowej rolników”. O godzinie 11 zapewne jadł jeszcze śniadanie i powoli szykował się do wyjazdu do Sejmu, gdzie dotarł po południu. Sekretarka prezesa nie mogła, lub nie chciała, w niczym pomóc, a ochroniarze z radością i zdecydowanie zatrzasnęli za nimi drzwi centrali. Po wyjściu z budynku policja kulturalnie, acz stanowczo przeganiała pielgrzymów sprzed wejścia do siedziby PiS i co chwila ich legitymowała. Jakiekolwiek zainteresowanie rolnikami przejawiali jedynie robotnicy, wymieniający obok rury gazowe…
Autor Teresa Ziemska
Więcej efaktyimity.eu

Minister Zieliński i jego dwór

O sekretarzu stanu w MSWiA Jarosławie Zielińskim powiedziano i napisano już wiele. W normalnym państwie byłby zdymisjonowany wielokrotnie, tyle że nie żyjemy w normalnym państwie.
Ostatnio jego pozycja uległa nawet wzmocnieniu, gdyż pochwalił go publicznie szef MSWiA Joachim Brudziński, mimo że musi przecież znać, przynajmniej z omówienia, pełną treść 14 interpelacji poselskich, które skierowała w ubiegłym roku pod jego adresem Bożena Kamińska, posłanka Koalicji Obywatelskiej z Suwałk. Prezydium Sejmu nie chce ich ujawnić opinii publicznej, gdyż rzekomo nie spełniają przepisów regulaminu sejmowego.

Według tego szacownego sejmowego grona chodzi o rzekome niespełnienie przez Kamińską wymogów ustępów 1 i 2 artykułu 192: „1. Posłowi przysługuje prawo złożenia interpelacji w sprawach o zasadniczym charakterze i odnoszących się do problemów związanych z polityką państwa. 2. Interpelacja powinna zawierać krótkie przedstawienie stanu faktycznego będącego jej przedmiotem oraz wynikające zeń pytania oraz powinna być skierowana zgodnie z właściwością interpelowanego”.
Szkoda, bo takiego bajzlu, jaki ma miejsce w podlaskiej policji dowodzonej przez zaufanych Zielińskiego, nie było od lat. To lektura – zaręczamy – w całości bardzo smakowita, choć zadziwia trochę nieporadność językowa posłanki. Ale mniejsza o to…

Weźmy pod lupę chociażby tyko dwie komendy, o których media nie zdążyły jeszcze napisać i tylko jedną interpelację.

Naczelnicy z politycznego nadania
„Funkcjonariusze Policji z Łomży proszą o zdecydowaną interwencję w sprawie warunków Ich Służby. Wydziałem Kryminalnym łomżyńskiej Komendy Policji kierują, jak podkreślają Naczelnicy z nadania politycznego w myśl upowszechnionego już skrótu/kodu tzw. BMW (Bierny Mierny ale Wierny). W ramach „dobrej zmiany” owym Zastępcą Naczelnika Wydziału Kryminalnego został starszy sierżant Jakub Chojnowski” – pisze posłanka Kamińska w interpelacji „W sprawie warunków i atmosfery pracy w podlaskiej Policji”…
Aut. Wacław Jerzy Koniecpolski
Więcej: efaktyimity.eu