Oskarżam

Po politycznym mordzie na prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu odezwały się nożyce. Osoba o nazwisku Mazurek zapowiedziała, że PiS zacznie ścigać wszystkich, którzy będą „pomawiać” jej partię o polityczną odpowiedzialność za tę tragiczną śmierć. Pozwolą państwo, że ustawię się w kolejce.

(…) Przypomnę na wstępie, że to PiS sprawuje w Polsce całkowitą władzę nad prokuraturą, więziennictwem, służbami specjalnymi, a w dużym stopniu również sądami. Nie ma więc prawa wypierać się jakiejkolwiek odpowiedzialności za to, co się w Polsce dzieje. Taki jest urok autorytarnych rządów, szanowni państwo. Przypomnę dalej, że kiedy dwa lata temu faszystowscy bojówkarze zaatakowali działaczy KOD, pokojowo demonstrujących przeciwko władzy, to właśnie osoba o nazwisku Mazurek publicznie ogłosiła, że chociaż nie pochwala bandytów, to ich rozumie, gdyż „każda akcja wywołuje reakcję”. Osoba o nazwisku Mazurek demonstracyjnie i publicznie popełniła przestępstwo z art. 126a kodeksu karnego, czyli publicznie pochwaliła popełnienie czynu określonego w art. 119 par. 1 kk, za co należało jej się do pięciu lat odsiadki. Czynem z art. 119 par. 1 kk jest stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej wobec grupy osób lub osoby z powodu jej przynależności m.in. politycznej. Osoba o nazwisku Mazurek deklarując, że „nie pochwala, ale rozumie” napaść na działaczy KOD, w istocie pochwalała ten czyn. (…)
To również PiS sfinansowało, za pomocą powołanej przez siebie fundacji, billboardy szczujące przeciwko sędziom. To także PiS, za pomocą swojej gadzinówki zwanej dla zmyłki „nadawcą publicznym”, od trzech lat prowadzi systematyczną politykę szczucia opinii publicznej przeciwko swoim rywalom i wybranym przez siebie wrogom politycznym. Nawet transmisja z pogrzebu prezydenta Adamowicza została przez prawicę wykorzystana do ordynarnej manipulacji zohydzającej opozycję. To PiS ustami Pawłowiczówny, Piotrowicza, Ziobry, Jakiego, Suskiego i Morawieckiego pomawiało polskich sędziów o nieuczciwość…

Aut. Jerzy Dolnicki
Więcej: efaktyimity.eu

Femmes fatales

PiS nie ma szczęścia do kobiet.

1. Przypadek Emilewicz

Dziennik „Fakt” ujawnił, że mąż minister przedsiębiorczości pani Emilewicz (przedstawicielka satelickiej wobec PiS partii pana Gowina, który budzi moje wyjątkowe obrzydzenie, po tym jak spektakularnie „odciął się” od PO, mimo że był przez lata jej działaczem i wyjątkowo nieudanym ministrem) korzysta z „użyczenia” mercedesa zakupionego przez ministerstwo z naszych podatków. Ministerstwo „wyjaśniło”, że „kwestia użytkowania samochodu służbowego przez ministra przedsiębiorczości i technologii jest uregulowana umową użyczenia samochodu służbowego. Zgodnie z umową, osoba biorąca w użyczenie samochód może wykorzystywać samochód w celach prywatnych, ponosząc koszty korzystania z samochodu”. Otóż jest to wyjątkowy tupet w rozkradaniu naszych pieniędzy. Niezorientowanym wyjaśniam, że użyczenie to uregulowana kodeksem cywilnym umowa, polegająca na nieodpłatnym oddaniu rzeczy w używanie. Oznacza to, że pani Emilewicz zadysponowała państwowym samochodem, zakupionym i utrzymywanym z naszych podatków, jakby był jej prywatną własnością. Jednostka sektora finansów publicznych nie ma prawa oddać samochodu w użyczenie, bo osoba za to odpowiedzialna popełnia przestępstwo z art. 296 kodeksu karnego (niegospodarność). (…)

2. Przypadek Szydło

Inna ogromnie zadowolona z siebie osoba to niejaka Szydło. Ona również nie ma prokuratorskich zarzutów, po tym jak ujawniono, że państwową limuzyną i w obstawie państwowej ochrony, z „dyskoteką” na dachu, woziła mamusię do lekarza na badania. Tymczasem takie zachowanie to przekroczenie uprawnień i okradanie podatnika z jego pieniędzy.
Ostatnio okazało się, że ABW zatrzymała pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Chin faceta, który – jak podały media – był konsultantem Beaty Szydło w rządzie. Pani Szydło, która ostatnio zajmuje się wyłącznie lansowaniem swojej żenującej osoby po wiochach (gdzie bywa niekiedy i nie wiadomo dlaczego szanowana), natychmiast „wyjaśniła”, że podejrzany o szpiegostwo „nie pracował” dla niej, tylko dla Urzędu Komunikacji Elektronicznej, a także był „przedstawicielem UKE w zespole przygotowującym wizytę papieża na Światowych Dniach Młodzieży”. Zarzuciła też mediom manipulację. Znów trzeba wyjaśnić niezorientowanym, że to pani Szydło manipuluje, zatajając przed opinią publiczną kilka prostych faktów. Otóż prezesa UKE powołuje Sejm na wniosek premiera, a jego zastępców powołuje minister ds. informatyzacji. Zatem rząd, a na jego czele stała w 2016 r. (tj. kiedy podejrzany o szpiegostwo pracował dla UKE) pani Szydło, miał ogromny wpływ personalny na tę instytucję. Udawanie zatem, że pani Szydło nie jest za tę sytuację odpowiedzialna, to jest dopiero manipulacja.
Manipulacją jest też udawanie, że pani Szydło nie miała nic wspólnego z człowiekiem podejrzanym o szpiegostwo, skoro „jedynie” pracował on w zespole przygotowującym ŚDM. Otóż zespół ten był powołany przez premier zarządzeniem. Pierwsze takie zarządzenie wydano jeszcze w 2015 r. za czasów premier Kopacz, ale to pani Szydło w styczniu 2016 r. zmieniła skład zespołu, na czele stawiając niejaką Kempę. Co ciekawe, weszli doń przedstawiciele 11 ministerstw, skazany (i dwuznacznie ułaskawiony) Mariusz Kamiński, szef ABW, wojewoda małopolski, a także wiceprzewodniczący i sekretarz – obaj powołani również przez premiera. W składzie zespołu nie było żadnego „przedstawiciela UKE”. Stawiam zatem pytanie: czy podejrzany o szpiegostwo człowiek został powołany przez panią Szydło do tego zespołu? A jeżeli tak, z jakich powodów powołała ona człowieka, który był chińskim szpiegiem, jak twierdzi obecnie ABW?…

Aut. Jerzy Dolnicki
Więcej: efaktyimity.eu

Trolle, wszędzie trolle

Gdyby policzyć wszystkie konta na Twitterze i Facebooku, wyszłoby zapewne, że Polaków jest nie 38 mln, a co najmniej drugie tyle.

(…)Wojna psychologiczna prowadzona przez Rosję trwa już blisko 30 lat. Jej celem jest destabilizacja ładu europejskiego poprzez celową dezinformację, podgrzewanie atmosfery i szczucie jednych na drugich. Wojnę prowadzą trolle, rozprzestrzeniające w internecie nieprawdziwe informacje i podburzające do dyskusji. Dla tych z nich, dla których patriotyzm jest pojęciem nieznanym, to w sumie fajna robota. Mogą zarobić, nie wychodząc z domu. Inni realizują się przez zwyczajne sianie zamętu.

Struktura takiej wirtualnej organizacji jest bardzo prosta. Hierarchiczna, przypominająca piramidę. Jak twierdzi Tomasz Piątek, autor książek o Antonim Macierewiczu i jego powiązaniach z rosyjskim wywiadem, na czele każdej takiej piramidy stoją generałowie. To wyłącznie Rosjanie. Niżej są kapitanowie, a na samym dole żołnierze. Generałowie podają swoim podwładnym tematy i inicjują akcje w internecie. Kapitanowie (w większości również Rosjanie) pilnują, aby te akcje były w odpowiedni sposób realizowane przez żołnierzy. Najbardziej powinno zainteresować szefów wszystkich naszych trzyliterowych agencji bezpieczeństwa to, że większość żołnierzy stanowią Polacy…

Aut. Artur Kulikowski
Więcej: efaktyimity.eu

Pogrzebani w mule

Polska stoczyła się na dno, po czym udało jej się spaść jeszcze niżej.

Nazywając rzeczy po imieniu, wiceministrem cyfryzacji został właśnie ksenofob i homofob, lat 28, którego jeden były zwierzchnik organizacyjny określa delikatnie jako „przeciętnego intelektualnie” (Winnicki), drugi zaś zarzucił mu przestępstwo kryminalne (Kukiz). Jest to były prezes Młodzieży Wszechpolskiej, która na swojej stronie internetowej szczuje przeciwko Żydom, której działalność organizacje żydowskie określają jako rasistowską i która jest spadkobierczynią swojej przedwojennej poprzedniczki o tej samej nazwie, głoszącej potrzebę „radykalnego zmniejszenia liczby Żydów w państwie” (marzenia te się spełniły dzięki ideowej sojuszniczce ówczesnych wszechpolaków, niemieckiej NSDAP, która radykalnie zmniejszyła liczbę Żydów, zagazowując ich w obozach koncentracyjnych). Mowa oczywiście o Adamie Andruszkiewiczu, nowym wiceministrze pisowskiego rządu, działaczu formacji kierowanej przez tatusia naszego kłamliwego premiera, niejakiego Kornela Morawieckiego. Tatuś nie taił zresztą, że rozmawiał z synalkiem o zatrudnieniu Andruszkiewicza za nasze podatki. (…)

(…)Andruszkiewicz nie ma kwalifikacji na wiceministra cyfryzacji, ani w ogóle na jakiekolwiek stanowisko publiczne. Świadczą o tym jego pisane skandaliczną polszczyzną interpelacje, które płodzi seryjnie. Zainteresowania tego zwolennika Putina i Łukaszenki dotyczą przede wszystkim obronności państwa. Cóż, nie jestem zdziwiony.
Jestem natomiast zdziwiony skrajną nieudolnością PiS i jego marionetkowego premiera-bankstera. Jeszcze niedawno PiS usiłowało nas przekonywać, że oto zmienia front i odtąd będzie kochać Unię Europejską, nadto zaś, że wcale nie zamierza Polski z Unii wyprowadzać. I tuż po tych kłamstwach (nawet chamską Pawłowiczównę schowali na chwilę) członkiem rządu zostaje człowiek reprezentujący formację o jawnie antyunijnej orientacji, która nawet „świętej pamięci” Lecha Kaczyńskiego określiła mianem zdrajcy za podpisanie traktatu z Lizbony. Panie Jarozbawie Kaczyński, idź pan na całość: zrób pan Andruszkiewicza ministrem spraw zagranicznych zamiast tego tchórzliwego Ciaputowicza, a truchło „zdrajcy” Lecha wywal pan z Wawelu. Akurat w tym większość Polaków ci przyklaśnie…

Aut. Jerzy Dolnicki
Więcej: efaktyimity.eu

Czarna pedofilia w Sejmie

– Przez trzy miesiące od publikacji „Mapy kościelnej pedofilii” do Fundacji „Nie lękajcie się” zgłosiło się kilkaset kolejnych ofiar księży – ogłoszono na poświęconej temu problemowi konferencji w Sejmie.

7 stycznia Fundacja „Nie lękajcie się” wraz z organizatorką konferencji Joanną Scheuring-Wielgus, posłanką Teraz!, zaprezentowała zaktualizowaną „Mapę kościelnej pedofilii w Polsce”. (…)

• Polska drugim Chile

Przedstawiciele Fundacji „Nie lękajcie się” ogłosili również, że przygotowują specjalny raport, w którym ujawnią nazwiska polskich biskupów odpowiedzialnych za tuszowanie pedofilii. Raport ma być gotowy do końca stycznia, tak by mógł zostać przekazany papieżowi Franciszkowi przed zaplanowanym na drugą połowę lutego spotkaniem przewodniczących episkopatów z całego świata. Ma ono być poświęcone problemowi przestępstw seksualnych w Kościele. Do Watykanu zjadą wówczas nie tylko biskupi, ale i ofiary księży.

Do tego czasu Fundacja na podstawie zgłoszeń ma także złożyć co najmniej pięć zweryfikowanych zawiadomień o popełnieniu przestępstw seksualnych przez księży.

– Liczymy, że przyniesie to podobne konsekwencje dla biskupów jak w Chile: dymisje – wyjaśnia Agata Diduszko-Zyglewska, aktywistka Fundacji, a także radna Warszawy.

Aut. Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej: efaktyimity.eu

Ruski zajob

Mamy kolejną odsłonę wojny polsko-ruskiej. I znowu wszystko zaczęło się od Wałęsy.

Między świętami Bożego Narodzenia i Nowym Rokiem rosyjski państwowy portal Sputnik opublikował wywiad z Lechem Wałęsą. Nigdy nie byłem jego fanem. Ale oddajmy mu sprawiedliwość: był symbolem Solidarności; jest laureatem Nagrody Nobla; jest jednym z tych, dzięki którym padł PRL; został pierwszym prezydentem III RP, wybranym w wyborach powszechnych; prócz setek kompromitacji zawdzięczamy mu coś naprawdę wielkiego – wyprowadzenie wojsk radzieckich z Polski.

Wałęsa naraził się wszystkim w Polsce, bo zgrzeszył, rozmawiając z rosyjskimi mediami. Gdyby naszczekał na Putina, gdyby wypomniał mu Krym, Donbas i zamordyzm, znowu byłby bohaterem. Ale nie naszczekał i naraził się na ataki dosłownie wszystkich cokolwiek znaczących sił politycznych w Polsce i związanych z nimi mediów. Co powiedział?
O współpracy z Rosją: (…) „my musimy mieć dobre stosunki. Jak my się dwaj kłócimy, to trzeci na nas zarabiają. Trzeba jak najszybciej zejść z tej drogi. Musimy się dogadać. Musimy się rozumieć. I jedni, i drudzy. I to jest możliwe”. (…)

(…)O Władimirze Putinie: (…) „Gdybym ja miał więcej rozmów z Putinem, to też dałoby się mu to wytłumaczyć. Dałoby się go przekonać, bo to mądry człowiek. Tylko mądry, ale trzeba mu dołożyć trochę argumentów. (…) Uważam Putina za mądrego człowieka, tylko któremu nie dostarczają argumentów, takich trochę innych”.

O współpracy Polski z USA: (…) „Dlatego mówię: nie kłóćmy się z Rosją, bo ci trzeci na nas zarabiają. My musimy znaleźć rozwiązanie. Musimy ustąpić jeden drugiemu na miarę wielkości. Zrozumieć, a wtedy będziemy razem robić naprawdę dobrą politykę. I nam bliżej do Moskwy niż do Nowego Jorku”.

No i przewalił Wałęsa sprawę. No, bo jak mógł podważać to, co niepowtarzalne, czyli wymierzony przeciw Rosji sojusz ze Stanami Zjednoczonymi?! W krytyce Wałęsy przewodziła TVN – stacja amerykańska… Póki wali Wałek w Kaczora, jest dobry. Jak wzywa do rozsądku – zły. (…)

Co chwilę też słychać ataki na szefową Departamentu Komunikacji i Promocji NBP Martynę Wojciechowską. Tę kręcącą się przy Adamie Glapińskim. Według wyliczeń „Gazety Wyborczej” i serwisu OKO.press, podobno zarabia co miesiąc około 76 tys. zł. Zakładając, że pracuje 40 godzin tygodniowo, minuta jej pracy warta jest 8 zł. Sądząc po tym, jak podległy jej departament radzi sobie z katastrofą wizerunkową NBP, o komunikacji z mediami nie ma pojęcia. W sumie nie musi – Andruszkiewicz też nie zna się na cyfryzacji. Ale w czymś chyba dobra jest, skoro Glapiński tyle jej płaci. Bądźmy wyrozumiali: Macierewicz miał swoich Misiewicza i Jannigera, to i Glapińskiemu coś się należy. Złośliwi (dziennik „Fakt”) wyliczyli, że to zarobki wyższe od premiera Wielkiej Brytanii, prezydentów Francji, Rosji, Brazylii, premiera Włoch i prawie cztery razy wyższe od zarobków prezydenta RP…

Aut. Dariusz Cychol
Więcej: efaktyimity.eu

Korupcja czy ignorancja?

Pisowska ustawa, która ma zapobiec podwyżkom cen prądu w roku wyborczym, jest niekonstytucyjna, a podwyżki i tak będą.
Na ostatnim posiedzeniu Sejmu w 2018 r. uchwalono ustawę – tego samego dnia klepniętą oczywiście przez Senat oraz przez Dudopisa – o zmianie ustawy o podatku akcyzowym i ustaw dotyczących rynku energii. Z ustawy wynika, że obniża się stawki akcyzy i niektórych opłat dla przedsiębiorstw dostarczających energię elektryczną dla gospodarstw domowych. W efekcie – cytując uzasadnienie projektu ustawy – nastąpi „utrzymanie łącznych kosztów odbiorców (…) na poziomie zbliżonym do roku 2018”.

Uchwalono to w charakterystycznym dla PiS, czyli chaotycznym i skandalicznym trybie, a sama ustawa jest obliczona wyłącznie na osiągnięcie krótkotrwałego skutku – utrzymania poziomu cen energii przez rok; zresztą nawet tego celu nie osiągnie. Mówiąc krótko, ustawa jest niekonstytucyjna, a podwyżki i tak będą. To posunięcie obrazuje całkowitą nieudolność pisowskiej hołoty, która wynika z jej intelektualnej niezdolności do sprawowania władzy w Polsce. Potwierdza to znaną już tezę, że PiS jest groźne nie dlatego, że niszczy demokratyczne państwo, tylko dlatego, że nawet niszczyć porządnie nie umie.

Spóźnione przebudzenie

Przypomnijmy, że ceny energii na rynku hurtowym rosły błyskawicznie od końca 2017 r., zatem był ponad rok na przygotowanie i uchwalenie porządnych rozwiązań legislacyjnych, które ograniczałyby skutki wzrostu cen. Pisowskim śmieciowiskiem jest wrzucenie tego projektu na nadzwyczajne posiedzenie Sejmu na trzy dni przed końcem roku, a na dodatek doręczenie w ostatniej chwili posłom „autopoprawki”, która wywróciła projekt do góry nogami. Tak się nie proceduje projektów ustaw. Jeśli „poprawka” (w tym wniesiona przez autora projektu „autopoprawka”) pięciokrotnie przekracza objętością pierwotny projekt, to nie można jej traktować jako poprawki, tylko jako nowy projekt i tak procedować. Marszałkowi Sejmu z dydaktyczną obrazowością wyjaśniam, że Sejm tym winien odróżniać się od prostytutki, że jednak nie każde zlecenie wykonuje tak jak klient – czyli władza wykonawcza – sobie zażyczy.(…)
Aut. Jerzy Dolnicki
Więcej: efaktyimity.eu

Alimenty: patologie i nieszczęścia

Zaostrzenie kodeksu karnego wprowadzone 31 maja 2017 r. nie przyczyniło się do poprawienia ściągalności alimentów. Organy upoważnione do jego egzekwowania po prostu tego nie robią.

Celem nowelizacji art. 209 kk było poprawienie skuteczności egzekucji świadczeń alimentacyjnych poprzez wprowadzenie obiektywnej przesłanki warunkującej odpowiedzialność karną. Jest nią kwota zadłużenia, która stanowi równowartość trzech okresowych świadczeń alimentacyjnych. Zgodnie z nowym brzmieniem art. 209 kk za uchylanie się od alimentów grozi kara grzywny, ograniczenia wolności za pośrednictwem dozoru elektronicznego lub pozbawienia wolności do roku, zaś w sytuacji skrajnej, gdy osoba uprawniona do alimentów jest narażona na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, grozi kara pozbawienia wolności do dwóch lat. Karze nie podlega dłużnik, który w terminie 30 dni od przesłuchania w charakterze podejrzanego spłaci całość zadłużenia.

Rezultaty nowelizacji

Paradoksalnie, po wprowadzeniu możliwości karania dłużników alimentacyjnych dozorem elektronicznym, liczba osób odbywających karę w systemie dozoru elektronicznego za przestępstwo niealimentacji spadła. Z danych statystycznych Biura Dozoru Elektronicznego Centralnego Zarządu Służby Więziennej wynika, że w okresie 2016/2017 liczba „skazanych na obrożę” wynosiła 1166 osób, zaś w okresie 2017/2018, czyli już po zmianie kodeksu karnego, wynosiła 1087. Wyjaśnijmy: karanie „alimenciarzy” dozorem miało być głównym narzędziem do egzekwowania „nowego” prawa w taki sposób, żeby dłużnik mógł dalej pracować, a co za tym idzie wywiązać się ze zobowiązań finansowych wobec dziecka.

Jak wynika ze statystyk Rejestru Dłużników BIG, liczba dłużników alimentacyjnych, a tym samym kwota zadłużenia, po chwilowym spadku, znowu rośnie i z miesiąca na miesiąc jest coraz większa. W marcu 2018 r. wynosiła ona 11,5 mld zł, z kolei w lipcu już 11,9 mld zł. Jedyną zmianą jest wzrost liczby doniesień na „alimenciarzy”. Jednak nie poprawiło to sytuacji bytowej dzieci, które w dalszym ciągu nie otrzymują należnych im świadczeń alimentacyjnych. W rzeczywistości zmiany wprowadzone w kodeksie karnym miały charakter „kosmetyczny”.(…)
Aut. Marta Hofman
Więcej: efaktyimity.eu

Muppet Show Kurskiego

Główne wydanie „Wiadomości” TVP zapędziło się w kozi róg. Robione przez pseudofachowców i wspomagane pseudoautorytetami jest po prostu beznadziejnie słabe merytorycznie.

Wystarczył tydzień szczegółowej obserwacji, by utwierdzić się w przekonaniu o słuszności powyższych wniosków. Analiza jest bolesna dla nadawcy, a oferta ciężkostrawna dla widzów. Grozi zaparciem u jednych lub rozwolnieniem u drugich. Tego się nie da przełknąć. Od samego patrzenia zbiera się na wymioty.

Abecadło wiadomości

Niepisaną zasadą każdego telewizyjnego serwisu informacyjnego jest, aby za wszelką cenę unikać sond ulicznych i wypowiedzi przypadkowych ludzi. Nic nie wnoszą do treści, a wprowadzają zamieszanie. Każda użyta w materiale tzw. setka (drobna forma telewizyjna, najczęściej wypowiedź – przyp. red.) ma być zwięzła. Najlepiej ostra. Oczywiście musi być powiedziana przez kogoś ważnego, koniecznie pod nazwiskiem. Powinna też być jak najbardziej aktualna. W końcu przekazujemy newsy dnia, a nie robimy tygodnik czy miesięcznik. Ponadto obowiązkiem dziennikarza jest przedstawienie opinii wszystkich stron, których omawiana sprawa dotyczy – materiał ma być jak najbardziej obiektywny. To widz powinien wyrobić sobie pogląd w sprawie, którą się zajmujemy.
Najważniejsze newsy podajemy zawsze na początku serwisu, aby przyciągnąć uwagę odbiorcy. Na końcu programu informacyjnego możemy dorzucić „michałka”, czyli materiał opisujący zdarzenie śmieszne, dziwne lub zaskakujące. Tak dla rozluźnienia. Później prowadzący mówi wszystkim…

Aut. A.Kulikowski

Więcej: efaktyimity.eu

Solidarność topi Polskę!

Związek Piotra Dudy ogłosił nawiązanie współpracy z The Heartland Institute. Amerykański think tank zajmuje się promowaniem antynaukowej teorii, mówiącej, że globalne zmiany klimatyczne nie mają nic wspólnego z działalnością człowieka. Teraz będą przekonywać o tym Polaków.

„Wyrażamy sceptycyzm wobec zapewnień Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu przy ONZ, że świat stoi na krawędzi katastrofy klimatycznej. Podkreślamy, że nie ma naukowego konsensusu co do powodów i konsekwencji zmian klimatycznych” – ogłosił na początku grudnia Region Śląsko-Dąbrowski NSZZ „Solidarność”. Stanowisko to zostało poparte przez centralę związku.
Solidarność w ostatnich latach występowała przeciwko prawu do aborcji, w obronie zarodków, kibicowała rządowi podczas zamachu na sądownictwo, a nawet jawnie sabotowała walkę pracowników LOT o podstawowe prawa pracownicze. Ostatnio stanęła okoniem w sprawie likwidacji pomnika pewnego gdańskiego pedofila. Przy okazji szczytu klimatycznego organizacja Piotra Dudy zainaugurowała nowy rozdział w historii działalności – otwarcie wystąpiła przeciw nauce…
Aut. Piotr Nowak
Więcej: efaktyimity.eu