V Kolumna

Genderowe wampiry
Reklama „wstrząsającego dokumentu” – „Zmierzch. Ofensywa ideologii gender” – to produkcja Fundacji Polska Ziemia. Swoją premierę reklama ta miała w TVTrwam. Możemy zobaczyć, jak siedząca w toalecie, blada, demoniczna istota, z symbolem płci męskiej i żeńskiej na czole, wbija w widza hipnotyzujący wzrok. W pierwszej chwili trudno nie skojarzyć spotu z sagą Stephenie Meyer „Zmierzch” o wampirach. Czyżby to właśnie wampiry wydawały się katolom nieokreślone płciowo, zgenderyzowane? Nic bardziej mylnego, tytułowy zmierzch dotyczy cywilizacji chrześcijańskiej, która słabnie wskutek „genderowej wojny i zabijania tożsamości płciowej”. Występujący w filmie ks. prof. Paweł Bortkiewicz ostrzega przed atakiem na rodzinę i Kościół: „Genderyzm jako forma neomarksizmu nieustannie poszukuje
wroga”. Naszym zdaniem, jest dokładnie odwrotnie, to Kościół hierarchiczny poszukuje wroga, aby utrzymać owieczki w zagrodzie i wymyśla w tym celu brednie, wołające o pomstę do nieba.

Roma locuta…
W sieci krąży reprodukcja przedwojennej wolnomyślicielskiej ulotki, z nagłówkiem „Daty powstania niektórych rzymskokatolickich wierzeń i praktyk”. Wymieńmy tylko część: modlitwy za umarłych – rok 300 po Chrystusie, nabożeństwo do Marii i świętych – 788, oddawanie czci krzyżom, obrazom i relikwiom – 788, post w piątki i przed Wielkanocą – 998, wytwarzanie wody święconej – 1000, zakaz małżeństw kapłanów – 1079, sprzedaż odpustów – 1190, oddawanie czci opłatkowi (adoracja) – 1220, uszna spowiedź przed kapłanem – 1215 (nie znał tej daty „profesor” Jędraszewski, bredząc o spowiedniku Dobrawy z roku 966), czyściec wynaleziony – 1438, Niepokalane Poczęcie NMP uchwalone – 1864, nieomylność papieża wprowadzona – 1870. I przez dwa tysiące lat Kościół twierdzi, że jest depozytariuszem wiecznej, niezmiennej prawdy, a w jego doktrynie nie wolno zmienić nawet przecinka.

Efekt Sekielskich
Rządowy CBOS przeprowadził sondaż, w którym zapytał Polaków o ocenę działalności Kościoła katolickiego. Tak fatalnych ocen nie było od ćwierć wieku! Działalność Kościoła pozytywnie ocenia 48 proc. badanych (w porównaniu z badaniem sprzed dwóch miesięcy spadek o 9 proc.), negatywnie zaś 40 proc. (wzrost o 8 proc.). Komentatorzy tłumaczą to efektem filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, który podziałał jak wybuch bomby w naszym zatęchłym bajorku. Mimo to zadowolone ze swoich pasterzy owieczki wciąż przeważają liczbowo nad zbuntowanymi, co znalazło odzwierciedlenie w wynikach wyborów europejskich. Trend jednak jest antyklerykalny, nawet jeśli na odwrócenie proporcji trzeba poczekać jeszcze parę lat.

Lans Klepackiej
„Klepacka znów się pogrąża” – donosi nie bez satysfakcji portal Planeta.pl. Też odnosiliśmy ostatnio wrażenie, że czołowa polska windsurferka straciła instynkt samozachowawczy. Bez żenady wygłasza publicznie coraz bardziej agresywnie coraz większe brednie (edukacja seksualna to „zamach na nasze dzieci”, „homolobby” zniszczy wszelkie wartości i pozbawi Polaków tożsamości narodowej). Na ulicy przed lokalem wyborczym 26 maja wdała się w pyskówkę z Kingą Rusin, co natychmiast nagrała, żeby pochwalić się w mediach społecznościowych. Cud boski, że nie doszło do mordobicia. W nagrodę za zasługi dla Katolandu zaproszono Zosię do TV Trwam, gdzie bez przeszkód wyrażała opinie o gejach, normalsach, Polsce i świecie, licząc na aplauz widowni. Cóż, kariera sportowa się kończy, a u Rydzyka można zarobić. Lans Klepackiej na postawie anty-LGBT przyniósł jej nawet tytuł honorowego członka Światowego Związku Żołnierzy AK. Krótko się nim jednak cieszyła, bo okazało się, że przyznanie olimpijce przez władze Okręgu Warszawa Wschód odznaczenia wzbudziło sprzeciw ogólnopolskiego zarządu związku, który stwierdził, że z Klepackiej taki członek honorowy jak z koziej dupy trąba i natychmiast ją tytułu pozbawił.

Generalska emerytura Głódzia
Po filmie braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, w którym pojawia się wątek horrendalnie wysokiej emerytury arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, sprawą zainteresował się serwis Money.pl. Z jego ustaleń wynika, że mimo iż hierarcha przepracował w wojsku zaledwie 15 lat, pobiera emeryturę należną generałom po 35 latach służby. A ta, jak podaje MON, wynosi od 10 do 17 tys. zł. Skąd więc wzięło się cudowne 20 lat, które uprawniałoby Głódzia do pobierania wysokiego świadczenia? Oczywiście próżno się tego dowiedzieć oficjalnymi kanałami, bo ani Kuria Metropolitalna w Gdańsku, ani MON nie spieszą z wyjaśnieniami. Dlatego serwis poprosił o pomoc adwokata Piotra Modzelewskiego, specjalizującego się w sprawach związanych ze świadczeniami emerytalnymi dla żołnierzy. Jego zdaniem, na brakujący okres służby mogły się złożyć lata pracy duchownego przed i po służbie, na podstawie których wylicza się maksymalny wymiar emerytury. Tyle że emerytowany musiałby zawnioskować o zaliczenie dodatkowych lat. Czy to zrobił, czy jednak przyznano mu „po kolesiosku” wyższe uposażenie z automatu, tego nie udało się ustalić. Jak jednak konstatuje Money.pl, Głódziowi na emeryturze pieniądze z pewnością się przydadzą, bo przecież pałac, prywatny kościół i posiadłość w Bobrówce, które arcybiskup posiada, trzeba jakoś utrzymać.

Rydzykowy minister na aucie
Prof. Mariusz Orion Jędrysek stracił stołek wiceministra środowiska i głównego geologa kraju. Oficjalnie powodem miała być opieszałość Jędryska w wydawaniu koncesji na wydobycie surowców, z czego niezadowolone były spółki energetyczne. Nieoficjalnie mówi się, że to cios dla postaci, z którymi Jędrysek blisko współpracował: ojca dyrektora i Antoniego Macierewicza. Zwłaszcza temu pierwszemu były geolog kraju zrobił dobrze, bo dzięki jego decyzjom i osobistym staraniom rydzykowa fundacja Lux Veritatis otrzymała z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ok. 27 mln zł na toruńską geotermię, mimo że wszystkie ekspertyzy wskazywały, że geotermalne odwierty w Toruniu nie mają sensu. Jędrysek się uparł i tak kombinował, że fundusze jednak do redemptorysty popłynęły. Potem przelano mu jeszcze dodatkowo 19,5 mln zł na budowę ciepłowni i kolejne 12,3 mln zł na ciepłociągi. Na nieukończony projekt geotermalny w Toruniu NFOŚiGW przeznaczył łącznie 58,3 mln zł. Teraz Rydzyk stracił swojego „ciepłego” człowieka w rządzie. Czy to oznacza, że „biedaczek” zamarznie?

Jezus na lodzie
Na nowotarskim lodowisku Jezus z Nazaretu zajął miejsce hokeistów. Z budżetu obywatelskiego 2019 dla Nowego Targu zorganizowano po raz kolejny ewangelizacyjną imprezę z cyklu „Jezus na lodowisku”. Za przyczyną parafii pw. św. Katarzyny oraz burmistrza Nowego Targu Grzegorza Watychy wierni jednali się z Bogiem przez całą sobotę 8 czerwca br. Miejska Hala Lodowa w Nowym Targu, wzorem lat ubiegłych, została pięknie przystrojona na przyjście „Żywego Pana Jezusa oraz Matki Bożej w figurze Ludźmierskiej Pani, zwanej Gaździną Podhala”. Jej drewnianą wersję na miejsce dostarczyli ludźmierscy górale. Modlitewny harmonogram wypełniły konferencje, odczyty, msze i świadectwa nawróconych. Nie zabrakło także zdjęć z lądowania w 1979 r. JP2 na nowotarskim lotnisku. W sezonie Miejska Hala Lodowa w Nowym Targu służy treningom lokalnego hokejowego beniaminka, drużyny Podhale Nowy Targ, która po kolejnej zmianie trenera jest obecnie w fazie podpisywania kontraktów z nowymi zawodnikami. Miejmy nadzieję, że ta transformacja wraz z wymodloną na wskroś taflą przyniesie sukcesy. Przynajmniej sportowcom.

V kolumna

Na tropie Całusławy
Abp Marek Jędraszewski, profesor nauk teologicznych i profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, opublikował w kwartalniku „Łódzkie Studia Teologiczne” artykuł „Chrzest Polski”. Wychwala w nim Mieszka I za to, że „przed przyjęciem chrztu był zmuszony oddalić siedem żon, które dotychczas posiadał. Według Kpinomira, spowiednika Dobrawy, który w kronice zatytułowanej „Vita Mesconis” („Żywot Mieszka”) przekazał nam nawet ich imiona, Mieszko I podjął decyzję o ich oddaleniu na skutek zabiegów swojej nowej czeskiej małżonki”. Spowiednika Kpinomira wymyślił jednak mieszkający w Polsce amerykański historyk Philip Earl Steele na prima aprilis w 2016 r. Rzekoma kronika Kpinomira to bardzo zabawny tekst. Czytamy w niej, że pogańskie żony Mieszka I nosiły imiona: Całusława, Biustyna, Błogomina, Udowita, Pieściwoja, Rębicha i Pępicha (nas by od razu zaalarmowała niesłowiańska Biustyna!). Wojciech Maziarski, który ujawnił wpadkę Jędraszewskiego, pyta w „GW”, ile są warte profesorskie tytuły dostojników Kościoła. My zaś pytamy: czy oddalenie siedmiu żon dla ósmej nie jest świństwem?

Z igły widły
Trudno w to uwierzyć, ale awantura wokół rekwizytów użytych podczas gdańskiego Marszu Równości wpłynęła ponoć na wynik eurowyborów! Przebrany za anioła uczestnik marszu niósł bowiem obrazek z ukoronowaną waginą na kiju, co katolikom nie wiedzieć czemu skojarzyło się z… monstrancją. Kościelno-pisowski aparat propagandowy niesamowicie tę błahostkę rozdmuchał, wrzeszcząc o lesbijsko-gejowskiej prowokacji i profanacji Najświętszego Sakramentu, wzywając naród do obrony wiary. Już są donosy do prokuratury. W efekcie prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, która szła w pierwszym szeregu marszu, odcięła się od jego organizatorów, a nawet wystosowała karcący list do grupy Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom, odpowiedzialnej za happening z aniołami i waginą. A wcześniej sama napisała na Twitterze: „Kto tu się nabija z katolików? Miłość nie wyklucza nikogo”.

Ksiądz jest ważniejszy
Bunt łódzkich radnych zaczął się od tego, że na uroczystości w jednej ze szkół przewodniczący tamtejszej Rady Miasta Marcin Gołaszewski został powitany po proboszczu i katechecie, jako mniej ważny od nich. Gdy radni zorientowali się, że to dość powszechny zwyczaj, czworo z nich (z Platformy i Nowoczesnej) napisało interpelację, w której domagają się interwencji władz miasta w sprawie „niezręcznych sytuacji”, kiedy to obdarzeni demokratycznym mandatem samorządowcy traktowani są jak goście drugiej kategorii, a w roli pierwszoplanowej osobistości występuje katecheta, tylko dlatego że nosi sutannę. Rozgorzała dyskusja. Okazało się, że w niektórych szkołach, np. w XXIV LO, regulamin mówi wprost o witaniu biskupa i proboszcza przed prezydentem Łodzi, a dyrektor XI LO Bogusław Olejniczak przypomina „honorową zasadę pierwszeństwa stanu duchownego przed świeckim”. Jeszcze jeden średniowieczny kościelny przywilej. Dobrze, że przynajmniej prezydent RP jest witany przed biskupami, choć w przypadku Dudy niczego to nie zmienia.

Interes do zrobienia
Za 280 mln zł w 10 ratach władze Krakowa kupują od tamtejszego Szpitala Uniwersyteckiego, który przenosi się do nowej siedziby, budynki przy ul. Kopernika. Jest wśród nich kościół Niepokalanego Poczęcia NMP z przyległymi zabudowaniami, wart 24 mln zł. Upatrzył go sobie metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski i zgłosił chęć odkupienia go od miasta za… 500 tys. zł. Przepisy mówią bowiem, że Kościół może nabyć nieruchomość z 98-procentową bonifikatą, czyli praktycznie półdarmo. W Krakowie zdarzały się już takie transakcje, np. w 2010 r. kuria zapłaciła 18 600 zł za 0,6 ha gruntu, którego wartość rynkowa wynosiła milion. Tym razem może być inaczej. Przewodniczący rady miejskiej Dominik Jaśkowiec proponuje wymianę: kościół przy Kopernika w zamian za któryś z kościelnych budynków, w którym miasto prowadzi przedszkole, płacąc wysoki czynsz. Albo, jeszcze lepiej, w zamian za park Jalu Kurka przy ul. Szlak, należący do zakonu salwatorianów. Czy po 30 latach uwłaszczania krakowskiego Kościoła kosztem mieszkańców ktoś wreszcie powie STOP?

Haracz
Poseł Krzysztof Brejza (PO-KO) po długich staraniach zdobył wreszcie podsumowanie wydatków Ministerstwa Spraw Zagranicznych na „dzieła” Rydzyka. Od początku pisowskich rządów MSZ wyasygnowało na realizację rozmaitych projektów zaradnego mnicha ogółem 1,78 mln zł, jakby miał on udział w prowadzeniu polskiej polityki zagranicznej. Najwięcej, bo 926 tys. zł, pochłonął Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej, działający przy toruńskiej WSKSiM. 200 tys. zł poszło na ozdobienie świątyni Rydzyka tablicami z nazwiskami 1 059 Polaków, którzy w czasie wojny ratowali Żydów; w radiomaryjnej propagandzie to dowód, że w Polsce nie było i nie ma antysemityzmu. Na obchody stulecia niepodległości wydano 157 tys. zł (konferencja, dwie publikacje, kampania na FB i Twitterze). Czy w pisowskim rządzie jest choć jeden resort, który nie daje Rydzykowi?

Poniżej pasa
Głośno ostatnio o skazanym za molestowanie i rozpijanie 15-latki ks. Mirosławie Bużanie, którego chronił, a nawet awansował, abp Głódź. Na odsiecz propisowskiemu dostojnikowi i jego kumplowi spieszy tygodnik „Sieci” z wymowną okładką. Po lewej seksowna blondynka, ucharakteryzowana na panienkę lekkich obyczajów, z harmonią banknotów. Po prawej ks. Bużan, siwy, godny i smutny. Tytuł: „Wstrząsająca historia. Jak można WROBIĆ KSIĘDZA w pedofilię”. „Rzygaliście już dziś?” – pyta po tej lekturze Karolina Korwin-Piotrowska. Przypomnijmy, co się naprawdę stało: 15-letnią Olę, która przyszła do spowiedzi, ksiądz zwabił na plebanię, poił alkoholem i nachalnie obłapiał; wymiotującą nastolatkę znaleziono w lesie. Ksiądz zeznał, że za donos na niego zapłacił rodzicom Oli pewien biznesmen. Tę wersję miało potwierdzić nagranie, na którym dziewczyna wyznaje, że przed wizytą na plebanii piła piwo – tyle że Olę odegrała inna osoba. Trwa śledztwo w sprawie fabrykowania dowodów. Finansowane z pieniędzy ze SKOK „Sieci” braci Karnowskich przebiły dno i pukają od spodu.

Apostazja Dehnela
Pisarz Jacek Dehnel ogłosił w mediach społecznościowych, że „przez całe lata uważał apostazję za kompletnie zbędną”. Teraz jednak zdecydował się na ten krok. Skłania go do tego „rosnąca agresja Kościoła katolickiego wobec społeczności LGBT, publiczne wspieranie nacjonalizmu, zaangażowanie w politykę po stronie partii rządzącej, organizowanie propagandowych kampanii kłamstw i oszczerstw, przede wszystkim jednak obrzydliwy, powszechny i systemowy proceder ukrywania gwałtów i molestowania dzieci przez funkcjonariuszy Kościoła (w tym biskupów diecezji mojego chrztu i mojego zamieszkania, Głódzia i Nycza)”. Na końcu konkluduje: „Polecam”. W wojnie propagandowej katoprawicy i reszty świata większe znaczenie miałaby apostazja ojca gromadki dzieci. Dehnel jednak nie ukrywa, że jest gejem, więc łatwo będzie przypisać mu to, co innym gejom: złośliwe podgryzanie fundamentów rodziny, wiary i ojczyzny.

Wycofać koszulki?
Tomasz Sekielski firmuje sprzedaż koszulek z napisem „Tylko nie mów nikomu” w wersji damskiej i męskiej, po 35 zł sztuka. Zapewnia, że nie robi tego dla kasy: cena uwzględnia koszt projektu oraz obsługi zamówień i zwrotów. Komercjalizacja szlachetnej walki z pedofilią kleru wywołała mieszane uczucia i spotkała się z głosami krytyki. Jezuita o. Grzegorz Kramer, jeden z nielicznych porządnych księży, apeluje do Sekielskiego: „Panie Tomaszu, proszę wycofać te koszulki. Dla mnie – osobiście – ten krok mocno podważa wartość pana pracy”. A działający od wieków potężny kościelny przemysł eksploatacji „świętości” nie podważa przypadkiem wartości pracy ewangelizacyjnej kapłanów?

V kolumna

Katecheci w rozkroku
Okrakiem na barykadzie – tak można skwitować postawę katechetów w czasie strajku szkolnego. W zdecydowanej większości województw władze kościelne zabroniły im udziału w strajku (np. w woj. śląskim kuria wydała oświadczenie: „Żadne względy ekonomiczne nie usprawiedliwiają rezygnacji z głoszenia Ewangelii”). Zmobilizowani przez kuratoria katecheci oraz zwykli księża i zakonnice, niczym tajna armia Zalewskiej, zgłosili się do pomocy przy egzaminach. Są jednak szkoły, w których świeccy katecheci spontanicznie solidaryzują się z resztą nauczycieli, a niektóre diecezje, w tym łódzka i opolska, pozwalają im przystąpić do strajku (patrz wytyczne z Łodzi: „Proszę kierować się własnym sumieniem”). Jakkolwiek się to skończy, Kościół już poniósł straty wizerunkowe, obsadzając personel Pana B. w roli łamistrajków.

Czy Gniezno jest w Europie
Prezydent Gniezna Tomasz Budasz zabronił zorganizowania pierwszego w tym mieście marszu równości. A ponieważ nie jest moherem, tylko Europejczykiem z Platformy, nie uzasadnił swojej decyzji koniecznością obrony wiary i ojczyzny przed ofensywą LGBT. Nie – prezydent ma na względzie tylko zagrożenie życia i zdrowia mieszkańców (a także witryn sklepowych, parkujących aut i ogródków kawiarnianych), ponieważ kontrmanifestacje zapowiedziało kilkanaście grupek kibolsko-naziolsko-wszechpolskich. Organizatorzy marszu odwołali się do sądu. Tę lekcję przerobiło już kilka miast – Warszawa, Lublin, przy innej okazji Hajnówka – i za każdym razem okazywało się, że nie można prewencyjnie zakazać zgromadzenia, nawet jeśli jest groźba zadymy; bezpieczeństwo ma zapewnić policja. Budasz udaje, że nic o tym nie słyszał, jakby właśnie teleportował się z Marsa, dla niepoznaki przebrany w elegancki europejski garnitur.

Męski różaniec
Zdjęcia obiegły media społecznościowe: mężczyźni w różnym wieku zdejmują nakrycia głowy, formują kolumnę, która maszeruje warszawskimi ulicami, a w końcu zbiorowo klęka. „Matka, która wszystko rozumie” – śpiewają, nie bez powodu, bo ta impreza, Męski Różaniec Warszawa, ma wynagrodzić „bluźnierstwa przeciw dziewictwu Najświętszej Maryi Panny”. Nie chcemy wdawać się w szczegóły teologiczne, choć rozum ludzki wzdraga się przed celebrowaniem kawałka błony dziewiczej, jakby to był patent na świętość. Nie chcemy też bawić się w psychologów czy psychiatrów, którzy mieliby sporo do powiedzenia o kulcie dziewiczej matki (kompleks Madonny i prostytutki?…). Poprzestańmy na obrazku z ulic Warszawy: czy przywabi turystów (egzotyka!), czy ich odstraszy (ciemnogród!)?

„Uparł się, kurna”
Skazany w 2002 r. za molestowanie ministrantów na półtora roku w zawieszeniu na cztery lata (bo w tamtych czasach wielebni dostawali kary „w zawiasach”) ks. Edward P. został odwołany z parafii w Pszennie, woj. dolnośląskie. Ówczesny biskup wrocławski Edward Janiak zapewniał: „On już nigdy nie będzie mógł pełnić posługi kapłańskiej”. Ukryty chwilowo w Domu Księży Emerytów, ks. Edward wrócił do łask i dostał fuchę proboszcza w parafii w Brożcu. Tamtejsi parafianie nie mieli pojęcia o jego skłonnościach i przeszłości. W 2013 r. wytropili go dziennikarze TVN24 i „Gazety Wrocławskiej”, zrobił się szum. Kuria najpierw twierdziła, że nie ma przeszkód prawnych, by P. był proboszczem, w końcu jednak go odwołała. Nasz bohater pojawił się znowu w Sobótce: odprawia msze, spowiada, a nawet prowadzi rekolekcje wielkopostne dla dzieci. „Nie miał prowadzić tych rekolekcji. Ale uparł się, kurna, i dla świętego spokoju mówię: prowadź” – cytuje OKO.press proboszcza parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sobótce, ks. Marka Pieczykolana. Proboszcz nie boi się kłopotów. Zadał koledze fundamentalne pytanie: „No co ty chłopie nafikasz, jak ty masz 66 lat?”.

Bomba seksu
Tym razem znany z niebanalnych poglądów ks. prof. Dariusz Oko przebił sam siebie. „Genderyści dążą do władzy nad światem przy pomocy bomb seksualności” – ogłosił w Radiu Maryja. Ta, trzeba przyznać, nieszablonowa wypowiedź obiega sieć, wywołując masę komentarzy, np. „Tu medycyna jest bezradna”. Bezradna jest także logika: skoro według kościelnych „specjalistów” genderyści zacierają różnicę płci i wszyscy mamy być babochłopami czy chłopobabami, to jak tu liczyć na seksualne eksplozje? Kościół polski odkrył potwora „gender” dokładnie wtedy, gdy zaczęło się ujawnianie afer pedofilskich wśród kleru, i zręcznie odwrócił od nich uwagę, strasząc owieczki nowym wrogiem, tym groźniejszym, że obcym kulturowo. Ale na jak długo jeszcze ten straszak wystarczy?

Chip, czyli Znamię Bestii
Do popularnych youtuberów należy ks. dr Paweł Murziński, regularnie ostrzegający wiernych przed siedmioma plagami Apokalipsy, Żydami, którzy odrzucili Mesjasza, stając się Synagogą Szatana na Ziemi, i biskupami-masonami, którzy zawładnęli Kościołem i przygotowują go na przyjście Antychrysta. Zagrożeń dla chrześcijańskich dusz jest zresztą co niemiara. Czeka nas Wielki Ucisk, kiedy to jedynie osoby wyposażone w tajemniczy chip RFID, czyli przepowiedziane w księdze Apokalipsy Znamię Bestii, będą mogły coś kupić. Wielki Ucisk potrwa 3,5 roku, ale pomoc z Nieba pozwoli wybranym przetrwać ten okres… Ks. Murziński nie boi się atakować papieża Franciszka za „fałszywą naukę”, a wyższe szarże kościelne od lat mu na to pozwalają. Komentując takie informacje, jesteśmy rozdarci wewnętrznie. Generalnie boimy się fanatyków i wariatów. Ale kneblowanie takich księży jak Boniecki i wolność głoszenia bredni dla takich jak Oko czy Murziński prowadzą w prostej linii do wyjałowienia Kościoła z ludzi myślących i kryzysu tej instytucji, co może tylko cieszyć.

Ujawnić kasę
Ruszyła zbiórka 100 tys. wymaganych podpisów pod obywatelskim projektem ustawy „Świeckie państwo”. Przewiduje on jawność przychodów kościołów, w tym oczywiście tego największego. Musiałby ujawniać, ile pieniędzy zyskał z tacy, ile za sakramenty, ile z dotacji państwowych i składać odpowiednie oświadczenia skarbówce. „Zamierzamy skłonić Polki i Polaków do zastanowienia się nad tym, czy jest normalne, że przychody Kościoła, także te pochodzące z publicznych pieniędzy, są niejawne” – piszą przedstawiciele inicjatywy ustawodawczej, którą poparli już m.in. prof. Monika Płatek, Józef Hen, Sylwia Chutnik. A co jest normalne w Katolandzie?…

Transfer mocy
Czujcie się zaproszeni na Forum Charyzmatyczne w Szczecinie w dniach 31 maja – 2 czerwca, reklamowane obrazkiem Matki Boskiej i hasłem-cytatem biblijnym „Otrzymacie Jego moc”! Organizatorzy wpuszczą nawet niedowiarków pod warunkiem uiszczenia opłaty (120 zł za osobę, bez noclegów i wyżywienia). Imprezie błogosławi metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga, jeden z najbardziej rydzykoidalnych biskupów w Polsce. Będą modły o uzdrowienie i o wylanie Ducha Świętego oraz jego darów, oprawę muzyczną zapewni zespół Lew Judy. Jak pisze w „Polityce” Tomasz Maćkowiak, rodzimy Kościół ulega „pentekostalizacji”, przejmuje praktyki kościołów zielonoświątkowych – ekstatyczne obrzędy, „cudowne uzdrowienia”, zabezpieczanie się przed „złymi duchami” itd. „Magia, gusła, sekciarstwo” – to nowa choroba polskiego katolicyzmu.

V kolumna

Wróg się rodzi
W toruńskim teatrze im. Wilama Horzycy odbyła się premiera spektaklu „Wróg się rodzi”, inspirowanego działalnością Rydzyka i jego mediów. Natychmiast zareagował były poseł PiS Andrzej Jaworski: napisał donos do Prokuratury Generalnej i do ministra Ziobry, domagając się ścigania winnych „przestępstw zniesławienia i znieważenia o. Tadeusza Rydzyka oraz słuchaczy Radia Maryja”. Jaworski spektaklu nie widział, ale wystarczyło mu to, co mówił autor sztuki, Marcin Kącki z „Gazety Wyborczej” – że Radio Maryja propaguje mowę nienawiści. Rzecz jasna, znieważenie czy zniesławienie Rydzyka może być ścigane wyłącznie z oskarżenia prywatnego. Dlatego Jaworski doszukał się we „Wrogu” także nawoływania do nienawiści na tle różnic wyznaniowych oraz znieważania rzymskich katolików z powodu ich przynależności wyznaniowej, a tym z urzędu musi się zająć prokurator. I niech ktoś spróbuje wytłumaczyć podwładnym Ziobry, że krytykowanie Ojca Inkasenta nie jest atakiem na rzymskich katolików jako takich!

Kodeks Rysia
Dopuszczalne: uścisk dłoni, delikatne objęcie na powitanie, poklepanie po ramionach lub plecach, trzymanie za ręce dzieci na spacerze. Niedozwolone: łaskotanie, mocowanie się, klepanie w uda lub kolana, masaż, całowanie, zwłaszcza w usta; dotykanie piersi, pośladków lub miejsc intymnych, spanie w jednym łóżku lub w jednym pokoju z wychowankami (dodalibyśmy jeszcze zlizywanie śmietany z kolan wielebnego). Dzieci i młodzież nie powinny przebywać w pomieszczeniach mieszkalnych duchownych. Jeśli dojdzie do nadużyć seksualnych, trzeba natychmiast zawiadomić organy ścigania. Tego wymagają „Zasady ochrony małoletnich i niepełnosprawnych”, przyjęte właśnie w archidiecezji łódzkiej. To pierwsza w Polsce diecezja, w której opracowano taki dokument, a każdy duchowny czy pracujący dla Kościoła świecki wychowawca będzie musiał się pod nim własnoręcznie podpisać. Brawo patron tej akcji, abp Grzegorz Ryś! Ale czy wykształceni w seminariach dorośli mężczyźni nie wiedzą, że obmacywanie dziecięcych pośladków jest niewłaściwe, i muszą to dostać na piśmie?

Oblężona twierdza
„Zamurowane okno papieskie, uroczystość na dziedzińcu zamiast jak dotychczas na placu przed kurią, Rycerze JP2 selekcjonujący ludzi w bramie kurii i metropolita poruszający się w obstawie” – relacjonuje „Gazeta Wyborcza” rocznicę śmierci Karola Wojtyły. Kiedy pobożni krakowianie jak co roku 2 kwietnia przyszli pod sławne okno na Franciszkańskiej, by wspominać zgasłego papieża, abp Marek Jędraszewski zamknął się na kurialnym dziedzińcu. W bramie stanęli Rycerze w długich brązowych płaszczach i odpytywali wchodzących, kim są. Nie wpuścili fotoreportera „GW”, ekipy TVN i portalu LoveKrakow, za to wysłannicy TVP i Polsatu weszli bez przeszkód. Zatrzymywano młodych ludzi o „podejrzanym” wyglądzie, np. w kolorowych kurtkach. Ci, którym udało się wejść, czekali na wystąpienie swego arcypasterza. Jędraszewski pojawił się na kwadrans przed godziną śmierci Wojtyły, szczelnie otoczony Rycerzami niczym Kaczyński ochroniarzami, trochę poględził i umknął do swoich apartamentów. „Poszła plotka, że ma być pod kurią protest. Metropolita się wystraszył” – tłumaczy dziennikarzowi „GW” jeden z krakowskich księży. Kościelny beton zaczyna się bać? To dobry objaw!

Idzie nowe
Aż 64 proc. Polaków chce ograniczenia finansowania Kościoła przez państwo, sprzeciwia się temu 29 proc., 7 proc. nie ma zdania – wynika z sondażu Kantar Millward Brown dla „Wysokich Obcasów”. Za ograniczeniem państwowych dotacji dla Kościoła opowiada się 95 proc. zwolenników Wiosny, 82 proc. Koalicji Europejskiej i 38 proc. wyborców PiS! Nie są więc oni en bloc bezmyślną masą, która ochoczo oddaje ostatni grosz, aby proboszcz miał bardziej wypasioną limuzynę niż jego kolega z sąsiedniej wsi. W tym samym badaniu zapytano o skandale pedofilskie wśród kleru: 63 proc. respondentów twierdzi, że obniżają one zaufanie do Kościoła, dla 34 proc. „nie mają one wpływu na poziom mojego zaufania”. Likwidacja Funduszu Kościelnego, finansowanie lekcji religii w szkole przez kościoły, nie przez państwo, i opodatkowanie duchownych jak reszty obywateli – to główne punkty programu „Świeckie państwo” Inicjatywy Polska Barbary Nowackiej, obecnie w Koalicji Europejskiej. Podobne postulaty zgłasza zresztą Wiosna. Co na to elektorat? Za projektem świeckiego państwa opowiedziało się 88 proc. osób deklarujących się jako niewierzące oraz – uwaga! – 60 proc. wierzących. Nie po raz pierwszy przekonujemy się, że Polacy laicyzują się szybciej niż rządzący nimi politycy.

Nycz uświęca Banacha
W XLIV Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Banacha w Warszawie odbyła się uroczystość nadania szkole imienia… Stefana Banacha. Liceum od roku nosi imię tego wybitnego matematyka, ale celebry nigdy dość. Poprzedni patron szkoły Antoni Dobiszewski, nauczyciel i wychowawca trudnej młodzieży, więzień Pawiaka, zamordowany przez hitlerowców, padł ofiarą dekomunizacji. Uroczystość rozpoczęła się mszą w intencji pracowników i uczniów LO oraz poświęceniem sztandaru liceum w kościele św. Kazimierza. Mszę odprawiał sam kardynał Kazimierz Nycz, były modły i śpiewy, proklamowano 30 marca nowym świętem szkoły. W dymie kadzideł pojawił się burmistrz Mokotowa Rafał Miastowski z Platformy, który zapewne przez przeoczenie nie rozpoczął przemówienia od „W imię Ojca i Syna”. A tak chwaliliśmy ekipę Trzaskowskiego, że nie urzęduje na klęczkach!

Nie i amen
W krytycznym dla „zreformowanej” oświaty roku coraz więcej samorządów i szkół próbuje ograniczyć liczbę godzin religii, żeby mieć więcej swobody w układaniu planu lekcji i uniknąć nauki do wieczora lub w soboty. Jak już informowaliśmy, Episkopat ogłosił, że nie ma mowy o „redukcji” tego przedmiotu. Mimo to abp Ryś w Łodzi zgodził się na jedną lekcję religii tygodniowo. Kiedy w Gdańsku z podobnym wnioskiem wystąpili radni Koalicji Obywatelskiej, tamtejszy metropolita, abp Sławoj Leszek Głódź, kategorycznie odmówił. I od razu wsparli go pisowcy. „Dziwi mnie, że znaczna część radnych Koalicji Obywatelskiej deklaruje, że są wierzący. To trochę wygląda tak, jakby niekoniecznie uznawali wartości chrześcijańskie czy katolickie” – skomentował radny Waldemar Jaroszewicz z PiS, a jego koleżanka, radna Joanna Cabaj, zażądała… zwiększenia liczby lekcji religii. Gdyby czas spędzony na wkuwaniu katechizmu przekładał się na cnoty chrześcijańskie, bylibyśmy narodem aniołów.

Ofiara postojowa
Kościół św. Stanisława Biskupa w Ostrowie Wielkopolskim sąsiaduje z aresztem śledczym, a w pobliżu mieszczą się też sąd i ratusz. Na kościelnym parkingu zostawiali więc samochody nie tylko wierni, także interesanci pobliskich urzędów. Postanowił to wykorzystać proboszcz, ks. Krzysztof Nojman: wyłożył parking kostką, zamontował szlaban i zatrudnił parkingowych wyposażonych w bloczki z kwitami. Nie jest drogo – 2 zł za godzinę, lecz parafianom, którzy przyjeżdżają na mszę, trudno się z tym pogodzić. Reporterka Wirtualnej Polski przypomniała proboszczowi, że papież Franciszek krytykuje księży zarabiających na wiernych i stosujących cenniki opłat. „Papież mówił o sakramentach świętych, a nie o parkingu. To zupełnie inny temat” – uciął ks. Nojman. Najzabawniejsze, że obowiązkową opłatę nazwał „ofiarą postojową”, a na kwitku z pieczątką parafii widnieje motto „Serviens in spe” („Służąc w nadziei”).

V kolumna

„Klecha” nie płaci
Film Jacka Gwizdały „Klecha”, opowiadający o ks. Romanie Kotlarzu, zwanym „kapelanem radomskiego Czerwca”, miał być katolicką odpowiedzią na „Kler” (i dlatego otrzymał 2 mln zł dofinansowania). Zdjęcia zakończono w październiku 2018 r., ale do tej pory wielu statystów z Radomia nie dostało wynagrodzenia za pracę. Odpowiedzialne za to instytucje stosują metodę kelnera z PRL: to nie ja, to kolega. Producent filmu czeka na fundusze z TVP i Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, PISF twierdzi, że płacił zgodnie z umową, a resztę dorzuci dopiero po rozliczeniu produkcji w raporcie końcowym, TVP zaś udaje, że jej w tym biznesie nie ma. Nie ma też nadziei, że publiczność tłumnie ruszy do kin i wesprze „Klechę” swoimi pieniędzmi.

Bezczelność w Poznaniu
Wojciech Chudy, poznański radny Koalicji Obywatelskiej, zaproponował, żeby na znak protestu przeciw pedofilii kleru nie zapraszać duchownych na miejskie uroczystości. Przynajmniej dopóki Kościół „nie rozwiąże tego problemu w swoich szeregach”. „Czarę goryczy przelała ostatnia konferencja prasowa Episkopatu Polski (…). Kościołowi nie zależy na wewnętrznym oczyszczeniu” – oświadczył radny. Szef klubu radnych PiS Przemysław Alexandrowicz nie mógł tego słuchać i wybiegł z sali, po czym ogłosił, że oświadczenie kolegi było „popisem arogancji, bezczelności, ignorancji i złej woli”. Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak nie jest bigotem, lecz Chudego nie poparł: „Ja do kościoła zbyt często nie chodzę i nie szukam asysty osób duchownych. Ale w tych sprawach, w których mogę współpracować z arcybiskupem, dalej będę współpracował”. Radnemu pozostaje satysfakcja, że „dał świadectwo”.

Serwis poronień
Bielsko-Biała. 8 marca odbył się w tym mieście marsz kobiet, które postulowały m.in. otwarcie całodobowego gabinetu ginekologicznego z lekarzem, który nie będzie się zasłaniał klauzulą sumienia, lecz w razie potrzeby zapisze tabletkę antykoncepcyjną lub „dzień po” (taki system działa już m.in. w Poznaniu). Kobiety złożyły petycję w tej sprawie do Rady Miasta. Radny Janusz Buzek z PiS, szef komisji skarg, wniosków i petycji, widzi w tej inicjatywie „całodobowy serwis wczesnych poronień”. „Otwarcie przez miasto placówki w myśl złożonej petycji oznaczałoby wyraźne opowiedzenie się rady miejskiej przeciwko Bożej woli, a tym samym światopoglądowi chrześcijańskiemu” – dodał. Nie będziemy uświadamiać radnego Buzka, czym się różni pigułka „dzień po” od wczesnoporonnej, niech się radny dokształci. Czy nie jest jednak nadużyciem tłumaczenie Bożą wolą wszelkich wpadek „ciążowych”? Nie Bóg zapładnia, tylko faceci!

Zero ustępstw
„Nie ma podstaw do organizowania zajęć z religii wyłącznie na pierwszych bądź tylko ostatnich godzinach lekcyjnych” – ogłosiła Konferencja Episkopatu Polski. Ułatwienie życia dzieciom, które na religię nie chodzą, a w obecnym systemie podczas tych zajęć muszą bez sensu tkwić w szkole, na korytarzu czy w świetlicy, nie jest dla biskupów żadnym argumentem. Komunikat KEP znaczy tyle: dobrowolnie nie cofniemy się nawet o pół milimetra. Historia zna wiele przypadków, gdy beneficjenci takich czy innych przywilejów kurczowo się ich trzymali, nie zważając na przemiany społeczne, aż wreszcie doczekali się buntu, w wyniku którego polegli wraz ze swoimi przywilejami.

Samobójczy seks
Ministerstwo Zdrowia finansuje program zdrowotny dla młodzieży „W stronę dojrzałości”. W 2018 r. media wzięły pod lupę ministerialne filmy „edukacyjne”, pełne takich rewelacji: stosowanie antykoncepcji może być przyczyną rozwodu, seks przed ślubem może się skończyć samobójstwem (!), a związki homoseksualne są nietrwałe. Po fali krytyki filmy zniknęły ze strony internetowej resortu, lecz program jest nadal realizowany. Jak odkrył serwis OKO.press, przeznaczony dla edukatorów przewodnik metodyczny poucza m.in., że swoboda seksualna prowadzi do pustki, szczególnie u kobiet, „gdyż mają zakodowane całkowite oddanie swemu ukochanemu” (mężczyźni ulegają popędom). Seks przedmałżeński grozi aborcją, załamaniem, uzależnieniem, niemoralnością, depresją (kobiety), stanem wiecznego niezaspokojenia (mężczyźni); w najlepszym razie rozczarowaniem. Za to po ślubie, hokus pokus, parę czeka niezmącone łóżkowe szczęście, tym większe, im więcej będzie miała dzieci.

Duda dla gejów
„Jeżeli byłaby taka wola parlamentu, prezydent Andrzej Duda byłby skłonny podpisać ustawę o statusie osoby najbliższej” – powiedział „Faktowi” rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. Klęcznik Duda nie zgodzi się na związki partnerskie, choć są one normą w połowie krajów UE (druga połowa zalegalizowała małżeństwa osób tej samej płci). Nie zgłasza też projektu ustawy o statusie osoby najbliższej. Gadanie o niej ma zamydlić oczy centrowym wyborcom, bo bez nich Duda nie wywalczy reelekcji. Co konkretnie Duda i jego mocodawca prezes mogliby przełknąć? Rzecznik Spychalski napomknął tylko o odwiedzaniu chorego partnera w szpitalu i pozyskiwaniu informacji o jego zdrowiu. A wspólnota majątkowa, prawo do dziedziczenia po partnerze i renty po nim? To już po zmianie władzy…

Wypędzanie duchów
64-letnią mieszkankę gminy Trawniki (woj. lubelskie) odwiedziła nieznajoma kobieta. Od progu zawiadomiła gospodynię, że jej dom zamieszkują złe duchy, które trzeba wypędzić. W tym celu ofiara duchów musiała zawinąć w chustę pieniądze dla wybawicielki. Gdy to zrobiła, nieznajoma wytknęła jej, że to nie wszystkie pieniądze, jakie są w domu. 64-latka uzupełniła więc zawartość chusty i zgodnie z poleceniem schowała w szafie. Po tych wszystkich operacjach specjalistka od wypędzania duchów zniknęła bez śladu, z chusty zaś zniknęło 1300 zł. Czy zniknęły także złe duchy, nie wiadomo. Nie dziwmy się, że księża egzorcyści mają moc zleceń, a wybory na lubelskiej wsi wygrywa PiS.

Opieszały święty
„Pojawiające się opinie, że Jan Paweł II był opieszały w kierowaniu odpowiedzi Kościoła na wykorzystywanie seksualne małoletnich przez niektórych duchownych są krzywdzące i przeczą im historyczne fakty” – napisał w opublikowanym 20 marca oświadczeniu kardynał Stanisław Dziwisz, ongiś kapciowy Wojtyły, jak nazywają go antyklerykałowie. W długim wywodzie Dziwisz wraca do kryzysu pedofilskiego w USA i Irlandii, do sprawy „ojca” Degollado. Przypomina, że JP2 w stosownym czasie ogłaszał stosowne dokumenty i proklamował politykę „zero tolerancji” (którą dziś abp Jędraszewski kojarzy z bolszewizmem i nazizmem). Dziwisz ujawnia jednak niechcący opieszałość szefa. Dowiadujemy się np., że kiedy wybuchł skandal pokazany w filmie „Spotlight”, „papież najpierw obserwował poczynania episkopatu USA”. I generalnie „nie zastępował biskupów w poszczególnych krajach”. Obrona Wojtyły w wykonaniu Dziwisza przypomina nam stare polskie przysłowie: „Świadczył się Cygan swoimi dziećmi”.

V kolumna

Ateiści to zwierzęta
W sieci krąży kazanie ks. Marka Dziewieckiego, kościelnego intelektualisty, doktora psychologii, wykładowcy psychologii i pedagogiki w Seminarium Duchownym w Radomiu, autora ponad 70 książek, eksperta MEN, odznaczonego medalem Komisji Edukacji Narodowej: „Skąd niewiara w Boga? Z problemów z postępowaniem. Powiedz mi, jak postępujesz, a powiem ci, w co lub kogo wierzysz. Niektórzy ludzie postępują tak, jakby byli zwierzętami. Interesują się tylko popędami, narządami seksualnymi. Są okrutni, żyją jak dzikie zwierzęta kosztem innych ludzi, prymitywnie, wulgarnie. Jeśli żyją jak zwierzęta, to wierzą, że są zwierzętami. A zwierzęta nie mają więzi z Bogiem. Zwierzętom nie wyjaśnimy, że istnieje Bóg, bo to jest nieosiągalne dla zwierząt”. Nasz komentarz: hau, hau! (DW)
Otłuszczenie wiary
„Polski Kościół jest jak spasiony, obżarty kot. Ma wszystko podstawione pod nos i nic mu się nie chce. Pilnie potrzebuje terapii odchudzającej” – pisze w „GW” Artur Nowak, współautor książki o kościelnej pedofilii „Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos” i autor „Dzieci, które gorszą”, książki o dzieciach księży katolickich. „Obżarty kot nie chce rezygnować z czegokolwiek. Jeży się, kiedy ktoś czegoś od niego wymaga. Dlatego Kościół tak niewiele chce z siebie dać, np. partycypować w ponoszeniu kosztów religii, sprawiedliwie opodatkować swoje dochody, czy też dobrowolnie zadośćuczynić pokrzywdzonym, na których w ich dzieciństwie duchowni dopuścili się gwałtów. Jednak odchudzenie kota jest konieczne, bo bez tego w końcu zdechnie” – konstatuje Nowak. Ale czy rzeczywiście byłaby to wielka strata dla społeczeństwa? (DW)

Nadzwyczajna kasta
Na falach Radia Maryja ks. prof. Paweł Bortkiewicz stwierdził: „Jako ksiądz mogę być pijakiem, mogę być cudzołożnikiem, choć oczywiście nie powinienem, mogę mieć nadużycia finansowe, to jednak nie zmienia faktu, że to, co Kościół głosi, nie głosi mocą autorytetu jednego czy drugiego księdza. Głosi to mocą autorytetu samego Chrystusa”. Dodał także, że „atakowanie przez środowiska niechętne Kościołowi poszczególnych biskupów czy kapłanów poprzez podważanie ich autorytetu nie jest zachowaniem racjonalnym, bo reprezentują oni Chrystusa” (tu ksiądz profesor zgrzeszył przeciwko logice, gdyż dla środowisk niechętnych Kościołowi podważanie autorytetu biskupów i kapłanów jest jak najbardziej racjonalne!). Innymi słowy, kapłanowi wszystko wolno, bo przez jego grzeszne usta zawsze przemawia Chrystus. Niestety, nie można zapytać Chrystusa, czy życzy sobie, żeby reprezentowali go Rydzyk, Głódź, Hoser lub sam Bortkiewicz. (DW)
Gejostwo uświęcone
„Gazeta Wyborcza” przechadza się po Watykanie, konwersując z Frédérikiem Martelem, francuskim socjologiem, dziennikarzem i pisarzem, który obnażył „nagość czarnych pasibrzuchów” w swojej najnowszej książce „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”.
Książka lada moment ukaże się w kilku krajach świata, w tym także w Polsce, i z pewnością narobi sporo zamieszania, bo tematem jest homoseksualizm kleru. Jak pisze o książce gazeta: „To opowieść o konsekwencjach ukrywania własnej orientacji. O podwójnym życiu Kościoła”. Sam autor w rozmowie z polskim medium mówi, iż homoseksualizm kleru to klucz do odpowiedzi na pytanie, jak doszło do wielkiego kryzysu w Kościele. W pracy nad „Sodomą…” Francuz rozmawiał z 40 kardynałami, 100 biskupami i księżmi, miał też na stałe 27 homoseksualnych księży urzędujących w Watykanie. Twierdzi, że homoseksualizm w Stolicy Apostolskiej jest rodzajem systemu, w którym geje nie są mniejszością, ale zdecydowaną większością, tyle że otoczoną aurą „wielkiego sekretu”. Według francuskiego socjologa, owa „sekretność”, która miała chronić gejów, zaczęła też chronić pedofilów, za co w dużej mierze odpowiada papież Polak. Dlatego, zdaniem Martela, „Jan Paweł II zostanie pozbawiony tytułu świętego właśnie dlatego, że jego poglądy i decyzje wykreowały system chronienia przestępców seksualnych. Nieważne, czy wiedział, czy nie wiedział. Ważne są jego wybory ideologiczne w sferze stosunku do homoseksualizmu i etyki seksualnej” – uważa. Cóż, witamy w Sodomie!

Bóg, Honor, Ojczyzna
Ponad 1500 osób wniosło skargę do rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara na umieszczenie w nowym wzorze paszportu hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Zdaniem skarżących, napis ten narusza wolność sumienia i wyznania – podaje Superstacja.tv. Nowe paszporty, gdzie umieszczono „patriotyczno-religijną” dewizę, wydawane są od jesieni 2018 r. Skarżący się Polacy uważają, że dewiza umieszczona w obrysie hologramu zdjęcia posiadacza paszportu „może prowadzić do utożsamienia wizerunku człowieka z konkretnym światopoglądem”. W związku z tym RPO zaapelował do ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Brudzińskiego o rozważenie zmian w przepisach związanych z paszportami, tak by „uszanować prawa wszystkich obywateli”. „Paszport to dokument urzędowy, a nie deklaracja światopoglądowa”, powinien być „w najwyższym stopniu neutralny, techniczny i nie budzący sporów” – twierdzi rzecznik. Trudno się dziwić oburzonym. W czasach, gdy hasło: „Bóg, Honor, Ojczyzna” kojarzy się głównie z ONR-em, żołnierzami wyklętymi, PiS-em i Kościołem, można je uznać w zasadzie za potwarz.

Otwock w Walo…nkach
Otwock to jedyne miasto na Mazowszu, w którym prezydentem jest działacz PiS. Jednak to nie 32-letni Jarosław Margielski wydaje się stanowić największe kuriozum w podwarszawskiej mieścinie, ale jeden z jego zastępców, niejaki Paweł Walo. Sylwetkę 38-letniego wiceprezydenta kreśli stołeczna Wyborcza.pl: „Walo to asystent Michała Marusika, europosła Kongresu Nowej Prawicy. Jako rzecznik KNP ma na koncie litanię mocno kontrowersyjnych wypowiedzi”. Przyklaskiwał decyzji Anglików o wyjściu z UE i wyrażał nadzieję, że ruch ten „wytyczy szlaki, którymi będą podążać inne europejskie narody”, kobiety maszerujące w czarnych protestach nazywał „idiotkami”, a gdy część Polaków ze zgrozą patrzyła na masową wycinkę drzew po decyzjach ministra Szyszki, Walo wzruszał ramionami twierdząc, że to sprawa nie warta uwagi, bo „natura sama się obroni”. W reklamówce KNP Walo wciela się w strzelca, który kładzie trupem wrogów ojczyzny. Kim są wrogowie? Dla Walo to przede wszystkim imigranci. „Wojna tuż za naszą wschodnią granicą, a na Zachodzie – hordy agresywnych imigrantów, z którymi nie potrafią poradzić sobie władze. Gwałty, rozboje na ulicach. I kolejne miliony tak zwanych uchodźców, wdzierających się do Europy. To świat, który nas otacza. Nie pozostawiajmy Polaków bez broni” – apeluje do widzów. Prezydent Otwocka, wybierając swoich zastępców twierdził, że w wyborze kierował się przede wszystkim dobrem miasta „przy którym indywidualne poglądy polityczne kandydatów schodzą na drugi plan”. Cóż, pogratulować gustu. Wszak Walo-nki to moda na miarę PiS.

Konserwatywne LGBT+
Konfederacja LGBT+ – tak brzmi nazwa komitetu wyborczego Koalicji Propolskiej do europarlamentu. Nazwa wzięła się od pierwszych liter nazwisk liderów ugrupowań ją tworzących. Konfederacja oznacza Korwina, który jest w całym towarzystwie najważniejszy. LGBT zaś: Liroya, Godek (Kaję), Brauna (Grzegorza). Tajemnicze „T+” sugeruje natomiast, że do koalicji niebawem dołączy jeszcze jedno nazwisko. W kuluarach mówi się o Tomaszu Terlikowskim. (…) „Nie dziwi fakt, że przy takiej nazwie Konfederacja LGBT+ wzięła sobie na sztandary prawa osób nieheteroseksualnych” – donosi internetowy ASZdziennik. Gdyby nie to, że ASZdziennik to z założenia newsy całkowicie i celowo zmyślone przez redaktorów, w Polsce nagle mogłoby się zrobić ciekawie. A tak, nuda, nic się nie dzieje. Jak w polskim filmie. Patrzą w prawo, w lewo… dłużyzna. Aż się z kina chce wyjść.
Blanka Florczyk

V kolumna

W dżinsach u papieża
Prawoskrętne media trzęsą się z oburzenia: Franciszek przyjął delegację, która przywiozła raport o pedofilii kleru w Polsce. Były w tej grupie warszawska radna Agata Diduszko-Zyglewska, ta sama, która „rozpaczała, że na spotkanie wigilijne do ratusza przyszedł ksiądz”, a także posłanka Joanna Scheuring-Wielgus. Ta pierwsza przynajmniej ubrała się „przyzwoicie”, na czarno (choć nie owinęła sobie głowy koronką, jak kiedyś Szydło i Kempa), ale Scheuring-Wielgus prowokacyjnie wystąpiła w czerwonym płaszczu i dżinsach! „Ubrana jakby wychodziła po bułki do sklepu. Albo nawet gorzej” – pomstują pisowcy. Nieoceniona posłanka Pawłowicz pyta na Twitterze: „A kto im w ogóle umożliwił przestąpienie progów papieskich?”. Świat się zmienia, pani Krysiu, i to chyba na lepsze.

Ostatni taki biskup
W wieku 90 lat zmarł emerytowany biskup Alojzy Orszulik, swego czasu mocno zaangażowany w politykę. Bliski współpracownik prymasa Wyszyńskiego, podobnie jak jego szef przyjął Sierpień ’80 z obawą, że dojdzie do powtórki krwawego Grudnia ’70. Z czasem zaczął dyskretnie popierać Solidarność, w stanie wojennym zabiegał o uwolnienie internowanych i aresztowanych. Miał udział w porozumieniu Okrągłego Stołu. Gdy obóz postsolidarnościowy pogrążył się w „wojnie na górze”, Orszulik zachował dobre relacje zarówno z Wałęsą, jak i z Mazowieckim. Jako delegat Stolicy Apostolskiej negocjował z polskim rządem konkordat – sądząc po rezultatach, skutecznie. Jako biskup łowicki przeniósł do innej parafii wikarego z Witoni, winnego molestowania seksualnego ministrantów, i nakłonił rodziców ofiar do wycofania zeznań. „Często reprezentował twardą ortodoksję, ale zawsze był skłonny do rozmowy i wysłuchania cudzych rad” – pisze o nim Adam Michnik. Taka piękna kościelna kariera i takie paskudne zakończenie: biskup trafił na czarną listę hierarchów, którzy chronili księży pedofilów.
Alarm dla miasta Warszawy
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał „Deklarację LGBT+”, przewidującą m.in., że miasto wprowadzi edukację antydyskryminacyjną w szkołach i otworzy hostel, w którym znajdą schronienie osoby LGBT w krytycznych sytuacjach życiowych, np. wyrzucone przez rodziców z domu, co wciąż się zdarza. Zaatakowała go za to małopolska kurator oświaty Barbara Nowak, pisząc na Twitterze: „Czy Rafał Trzaskowski poinformował, czym LGBT jest naprawdę? Czy wspominał, że to propagowanie między innymi pedofilii? Sprzedaje się ludziom kłamstwa, że to walka o równe prawa dla homoseksualistów. Warszawiacy, dlaczego godzicie się na krzywdzenie waszych dzieci?!”. Gdyby te bezeceństwa działy się w Krakowie, kurator Nowak zasłoniłaby niewinne dzieci własną piersią. Kłopot z pisowcami nie polega na tym, że wierzą w Boga i święty Kościół powszechny. Kłopot tkwi w tym, że do religii katolickiej dokładają ślepą wiarę w masę bredni i udają, że to wiedza naukowa.

Pecunia non olet
„Kto dziś wejdzie do kościoła Ojców Franciszkanów w Kaliszu, nie pozna odnowionej świątyni” – zachwyca się „Gazeta Wyborcza”. Na ten remont Unia Europejska dała 8,8 mln zł, miasto Kalisz 2,1 mln, a franciszkanie tylko 940 tys. Unijnych prezentów dla Kościoła w Wielkopolsce jest więcej. Kaliska parafia ordynariatu polowego łyknęła 5,2 mln zł na renowację zabytkowej świątyni jezuickiej. Na konserwację Sanktuarium Matki Bożej Ucieczki Grzeszników w Wieleniu Zaobrzańskim k. Wolsztyna poszło 2,2 mln zł, dla pustelników z Kongregacji Eremitów Kamedułów Góry Koronnej 2,8 mln zł na budynki w Bieniszewie, Zgromadzenie Misjonarzy św. Rodziny dostało prawie 3 mln zł na ośrodek w Kazimierzu Biskupim, a parafia św. Pawła w Kraszewicach 870 tys. zł na remont kościoła. Mniejsze kwoty chapną parafie w Trzemesznie i Wytomyślu. Obdarowani i tak będą oskarżać Unię, że chce wyrugować chrześcijaństwo, aby oddać pole islamowi. Dlatego na każdym z wymienionych obiektów sakralnych powinna zawisnąć tablica: SFINANSOWANO ZE ŚRODKÓW UE.

Watchdog kontra Rydzyk
Uczelnia Rydzyka przegrała w sądzie z siecią obywatelską Watchdog Polska. Ta ostatnia w 2016 r. wystąpiła do WSKSiM z wnioskiem o udostępnienie wyników wszystkich kontroli, wewnętrznych i zewnętrznych, oraz statutu uczelni. Ludzie Rydzyka olali wniosek, twierdząc, że dokumenty pokontrolne nie są informacją publiczną i nie muszą ich udostępniać. Watchdog złożył skargę do NSA w Bydgoszczy i wreszcie doczekał się wyroku. Według sądu, WSKSiM dopuściła się „bezczynności z rażącym naruszeniem prawa”, musi ujawnić dokumenty i zapłacić 100 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania (mało…). Szkółka Rydzyka chce być traktowana na równi z uczelniami publicznymi, kiedy bierze kasę z budżetu państwa, ale gdy w grę wchodzą typowe dla uczelni publicznych obowiązki, np. transparentność finansów, nagle okazuje się placówką prywatną, od której wara obcym.

Gwałciciel parafialny
Jak informuje Polsat News, co najmniej trzy lata więzienia grożą księdzu katechecie z małej miejscowości w Podlaskiem, który miał trzykrotnie zgwałcić nastolatkę. Akt oskarżenia w tej sprawie skierowała do Sądu Okręgowego w Białymstoku Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce. Z jej ustaleń wynika, że 28-letni wikary Marcin Ł., katecheta w szkole podstawowej i gimnazjum, w maju i czerwcu ubiegłego roku podstępem zwabiał dziewczynkę na plebanię, zamykał drzwi na klucz i wykorzystywał ją seksualnie. Prokuratura nie podaje nazwy miejscowości ani innych szczegółów sprawy ze względu na dobro pokrzywdzonej, która ma mniej niż 15 lat. Internauci jednak błyskawicznie wytropili wszystkie detale: nazwę parafii, nazwisko oskarżonego, a nawet datę jego wyświęcenia, i dość gwałtownie wskazują, co należy temu reprezentantowi Chrystusa obciąć. Choć jest też złośliwy komentarz: „Pewnikiem postawią mu pomnik”.
Kazanie Ziobry
„Nie istnieją rozwody, które nie zostawiałyby negatywnych skutków u osób rozwodzących się, a przede wszystkim u ich dzieci. Jeden rodzic nie zastąpi dziecku drugiego, dziecko potrzebuje ich obojga. Utrata pełnej rodziny wskutek rozwodu powoduje u dziecka poczucie zagrożenia”. Rozwód to także „dotkliwy psychologicznie podział wspólnego majątku” oraz „obniżenie standardu życia”. Kto straszy pary, które chcą się rozstać – jakiś biskup, ksiądz czy wojujący katol typu Terlikowski? Nie tym razem. To fragment projektu nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, przepychanego właśnie kolanem przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Te głodne kawałki będą odtąd obowiązkowo serwowane dorosłym ludziom, którzy chcą się rozwieść i mają dzieci. Ale czy tę formułkę ma odklepywać sędzia? Lepiej puszczać nagranie z aksamitnym głosem ministra Ziobry, który jest przecież autorytetem. Małżonkowie posłuchają i pukną się w czoło: „Cholera, jednak rozwód nie jest fajny! Kochanie, wracamy do domu!”.

Ordo Iuris w natarciu
Prezydent Andrzej Duda powołał na sędziego SN Aleksandra Stępkowskiego, założyciela ultrakatolickiego Instytutu Ordo Iuris (organizacji z podejrzanymi powiązaniami zagranicznymi), byłego wiceministra spraw zagranicznych. To fundamentalista religijny, zwolennik całkowitego zakazu aborcji, doktor habilitowany i uczelniany profesor. Stępkowski nigdy nie pracował jako sędzia, ale skoro już nabrał ochoty na tę robotę, musiał od razu dostać stołek w Sądzie Najwyższym. Co prawda były przeszkody formalne. Gdy w ubiegłym roku zgłosił swoją kandydaturę, to pisowska, niekonstytucyjna Krajowa Rada Sądownictwa zauważyła, że kandydat ma obywatelstwo brytyjskie. Dziś Stępkowski poprzestaje na obywatelstwie polskim, bo inaczej przecież Duda by go nie powołał. To drugi przedstawiciel Ordo Iuris w Sądzie Najwyższym, wcześniej trafił tam prof. Krzysztof Wiak, prawnik z KUL. Gdy odzyskamy państwo, trzeba będzie wymyślić sposób na to, żeby tych pseudosędziów w zgodzie z prawem wyautować.

V kolumna

Co może Biedroń
Zakotłowało się w polskim zatęchłym bajorku, gdy Robert Biedroń na konwencji założycielskiej partii Wiosna ogłosił projekt radykalnej zmiany stosunków państwo-Kościół. Zaraz też odezwali się realiści, że nie można usunąć religii ze szkół, bo to sprzeczne z konkordatem, konkordatu zaś nie można renegocjować, bo przykościelni politycy wpisali go do konstytucji (art. 25 p. 4). Właściwie rząd polski może zaproponować renegocjację, lecz jeśli Stolica Apostolska odmówi, co jest pewne, nie mamy już żadnego ruchu, bo zerwanie konkordatu jawnie gwałciłoby konstytucję. Jedynym prawnikiem, który uważa, że Polska może w zgodzie z prawem zerwać konkordat, ponieważ Kościół od lat nie respektuje niektórych jego postanowień, jest nasz autor Jerzy Dolnicki. Gdyby został ekspertem u Biedronia, program Wiosny zyskałby ręce i nogi (na razie ma głównie skrzydła).

Taca i kasa
W programie Wiosny jest punkt, który budzi silne emocje: opodatkować tacę, jak to ujął Biedroń. Natychmiast rzuciła się na niego armia krytyków: to przecież niemożliwe, ksiądz musiałby chodzić po kościele z kasą fiskalną i wydawać paragony płatnikom! Albo ustawić wiernych w kolejce do kasy… Już łatwiej sobie wyobrazić kasę fiskalną w kancelarii parafialnej i rejestrowanie opłat za śluby czy pogrzeby, ale i to uderzałoby w odwieczne obyczaje i wywołało wściekły opór kleru. A może by tak zacząć od posunięć dużo prostszych? Podnieść wysokość płaconego przez księży podatku ryczałtowego, obecnie śmiesznie niskiego, a leży to w gestii ministra finansów. Zlikwidować przywileje kościelnych podmiotów gospodarczych, które rzekomo przeznaczają cały zysk „na cele kultu” i pod tym pretekstem w ogóle nie płacą podatków. I oczywiście obciąć dotacje na kolejne papieskie muzeum czy inne fanaberie wielebnych.

Superświęto
Senatorowie Platformy chcą ustanowić rekordowe w dziejach Polski, dziewięciodniowe święto na pamiątkę pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w roku 1979 (historycznej celebry, podczas której papież wołał na pl. Zwycięstwa, dziś Piłsudskiego: „Niech zstąpi duch Twój i zmieni oblicze ziemi, tej ziemi”). Obchody nowego święta, nazwane Dniami Wolności, trwałyby od 2 do 10 czerwca 2019 r. Fajny termin, idealny na wycieczki i grillowanie w ogródkach lub na balkonach. Po ogłoszeniu tego populistycznego projektu platformersi nie powinni zarzucać konkurentom populizmu w jakiejkolwiek sprawie. Nie powinni się także dziwić, że duża część antypisowskich wyborców ma już powyżej uszu ich lawirowania: Kościołowi świecę, a zwolennikom świeckiego państwa ogarek.

Godek do Strasburga
„Musimy tam być, by pewne rzeczy hamować i ograniczać wpływ Unii na polskie prawodawstwo” – ogłosiła Kaja Godek, która chce kandydować do Parlamentu Europejskiego razem z członkami Ruchu Narodowego i Partii Wolność (pod jakim szyldem, nie wiadomo). Zdaniem Godek, PiS skręca w lewo, tzn. nie chce uchwalić totalnego zakazu aborcji ani nawet zakazu „aborcji eugenicznej” (przerywania ciąży w razie ciężkich i nieuleczalnych wad płodu). Kaczyński zdradził, ale prawdziwi katolicy nie odpuszczą, zajmą fotele eurodeputowanych i za unijne pieniądze będą pluć bezbożnej Unii w twarz. Skończy się to pewnie tak, jak europejska kariera Janusza Korwin-Mikkego, który miał rozwalać Unię od wewnątrz, lecz wylądował na marginesie politycznym, wyśmiewany i karcony za swoje wyskoki. Jest tylko jeden powód, dla którego możemy wspierać wspólny start oszołoma Korwina i fanatyczki Godek: urwą trochę PiS-owi!

Rydzyk szkoli sędziów
Toruńska uczelnia Ojca Dyrektora, WSKSiM, dostała z Ministerstwa Sprawiedliwości blisko 3 mln na szkolenie sędziów w celu „podniesienia kompetencji w zakresie komunikacji i negocjacji”. Ponad 80 proc. tej kwoty stanowią fundusze unijne. Do tej pory przygotowywaniem sędziów do wystąpień medialnych zajmowała się Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie. Szkolenie „w zakresie negocjacji” jest czystym absurdem, bo z kim mają negocjować sędziowie – z oskarżonymi? Ujawnienie kolejnego transferu kasy od Ziobry do Rydzyka spowodowało spore zamieszanie. Wielu sędziów pytało, czy kurs w Toruniu jest obowiązkowy. Zareagowała Beata Górszczyk, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Krakowie, gdzie prezesem jest koleżanka Ziobry Dagmara Pawełczyk-Woicka: udział w szkoleniu jest dobrowolny, a prezes Pawełczyk-Woicka powiadomiła o nim podwładnych w trosce poziom zawodowy sędziów. Mamy pytanie: czy jeśli nikt się nie zgłosi, Rydzyk zwróci kasę?

Zagrożenia duchowe
W portalu Deon.pl siostra Ewa Bartosiewicz wymienia czyhające na biednych katolików zagrożenia duchowe. Oto kilka z nich. „Dlaczego wszyscy mogą, a ja nie?” – to według autorki popularny sposób usprawiedliwiania swoich grzechów. Świetny patent dla pazernych pisiewiczów, którym ich własna propaganda wmówiła, że Platforma straszliwie kradła. „Niech on pierwszy przeprosi, to nie ja zacząłem” – tak rozumują politycy i publicyści dojnej zmiany, którzy wszystkie ekscesy swego obozu tłumaczą tym, że przed 14 laty Tusk wspomniał o „moherowej koalicji” (za co przeprosił), a 12 lat temu Sikorski wezwał do „dorżnięcia watahy”. „Oni też o mnie źle mówili” – dyżurna odpowiedź na zarzuty, że pisowiec stosuje mowę nienawiści. „Inni robią gorsze rzeczy” – to wręcz motto PiS. W ten sposób s. Bartosiewicz, chyba nieświadomie, opisała schemat pisowskiej propagandy, ocierającej się o infantylizm rodem z przedszkola (to on zaczął!).

Naganiacze
Pisaliśmy o tym w zeszłym roku, ale historia się powtarza: w okresie składania zeznań podatkowych posłowie i senatorowie PiS oraz pracownicy ich biur stają się naganiaczami Rydzyka. Pomagają w wypełnieniu PIT-ów pod warunkiem, że proszący o pomoc obywatel przekaże 1 proc. podatku fundacji Nasza Przyszłość. Wirtualna Polska przytacza dialog w jednym z biur poselskich: „Czy można u państwa rozliczyć PIT za ubiegły rok? – Oczywiście. Prowadzimy zapisy do jednego z naszych pracowników, który się tym zajmuje. Zapraszamy zwłaszcza emerytów, którzy nie zawsze radzą sobie z PIT-ami. – A co z przekazaniem 1 proc. podatku? – Wpisujemy fundację Nasza Przyszłość. Nikt się na to nie skarży”. A kto by się skarżył? Jeśli ktoś nie chce płacić na Rydzyka, wybierze biuro innej partii.

Znak z nieba?
Jak donosi portal Newspix.pl, w jeziorze Wigry w woj. podlaskim z nieznanych powodów zatonęła najsłynniejsza barka w Polsce, ta, na której pływał papież Jan Paweł II. „Nad powierzchnię wody wystaje tylko część kadłuba” – mówi jej właściciel Błażej Bieńkowski z Suwałk, który nie wie, jak mogło do tego dojść. Informacji towarzyszy zdjęcie. Rzeczywiście, papieska barka tonie. „To jakiś znak?” – zastanawiają się pobożni mieszkańcy okolicznych wsi. Internauci zaś sugerują, że idzie na dno mit świętego Wojtyły, podobnie jak jego jednostka pływająca. I jak tu teraz śpiewać „Barkę”?

Łajdak
Ks. Jacek Dunin-Borkowski zasłynął z agresywnych wpisów na Twitterze, m.in. sprzeciwił się modlitwie za zamordowanego Pawła Adamowicza. Wywołało to falę krytyki, z powodu której na jakiś czas zamknął konto, ale długo nie wytrzymał. Ogłoszenie żałoby narodowej po śmierci Jana Olszewskiego skłoniło kapłana do zamieszczenia takiego oto komentarza: „No! Jednak. A już się bałem, że skończy się na łajdaku Adamowiczu”. Wielu użytkowników Twittera uznało ten komentarz za skandaliczny, wobec czego ksiądz zrobił krok w tył: „Przepraszam (…). Chodziło mi o żałobę po Olszewskim, niepotrzebnie i niekulturalnie porównałem. Za karę pomodlę się za śp. Adamowicza”. Czyli nieszczerze przeprasza za chwilę szczerości. Kościół potrafi zakneblować księży Bonieckiego czy Lemańskiego, ale takie indywiduum, jak ks. Dunin-Borkowski pluje bez przeszkód.

V kolumna

Wasze kamienice
Przed komisją weryfikacyjną Patryka Jakiego zeznaje sławny adwokat Robert Nowaczyk, uważany za jednego z głównych macherów warszawskiej reprywatyzacji. Obciążając pisowców, w tym szefów CBA i Sasina, wspomina nagle, że jedną z reprywatyzowanych kamienic interesuje się pewien ksiądz i chce ją kupić za 800 tys. zł. Bo to przecież zupełnie normalne, że kapłan uciułał z tacy i rozgląda się za jakimś dochodowym interesem! Jedno wydaje się pewne, jeśli kamienicę kupi ksiądz, komisja Jakiego przyklepie tę reprywatyzację i odpuści sobie wszelkie pomysły zwracania poprzednim właścicielom.

Przepustka do nieba
Ojciec Inkasent bierze wiernych pod włos, apelując o wpłacanie 1 proc. podatku dochodowego na Fundację Nasza Przyszłość: „Wstań z tego fotela, pójdź do ludzi, powiedz znajomym, powiedz rodzinie” (że Rydzyk potrzebuje kasy). „Wykorzystaj telefon i porozmawiaj. Zrób to. Nie popełniajmy grzechu zaniedbania”. Grzechem jest więc nie tylko nieprzekazanie pieniędzy Rydzykowej fundacji, ale także niezawiadomienie rodziny i znajomych, że odbywa się ogólnonarodowa ściepa! Ale oprócz kija (grzech), pojawia się też marchewka (zbawienie wieczne): „To dobro zaniesiemy w wieczność. Gdy staniemy przed Panem Jezusem, powiemy: patrz, Panie, nie mam pustych rąk. Uczyniłem tyle dobra”. Nie zapomnijcie zabrać na Sąd Ostateczny zeznań podatkowych i dowodów wpłaty! Będzie tam niezły tłok, więc św. Piotr może uprościć procedurę: kto nie zna numeru konta Ojca Tadeusza, nie wejdzie do nieba.

Afront dla Rydzyka
Nie wszystko jednak układa się tak, jak zacny redemptorysta by sobie życzył. Dotychczasowy sojusznik Ziobro zrobił mu wielki afront. Mimo że Rydzyk wystosował oficjalny list z osobistym poręczeniem za Bartłomieja M., byłego rzecznika MON, prokuratura zupełnie to zlekceważyła i wystąpiła o areszt dla podejrzanego, a Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu wniosek przyjął i biedny Miś trafił na trzy miesiące za kraty. Złośliwe tabloidy już pokazują, jak ciasną dostał celę. Do czego to podobne, żeby podwładni Ziobry nie liczyli się z opinią Ojca Dyrektora? Wszak jest on prawdziwym autorytetem w takich sprawach, jak korupcja, przekręty, powoływanie się na wpływy i płatna protekcja. A swoją drogą, co ten Miś w sobie ma, że tak go protegują starsi panowie?
Epoka antychrysta
Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak jest hospitalizowany w Wielkopolskim Centrum Onkologii. Pod artykułem tygodnika „Do Rzeczy” na ten temat ukazało się ok. 100 komentarzy, w ogromnej większości nienawistnych, a przy tym tak obrzydliwych, że wywołują odruch wymiotny. „Żydokomuna zdycha”, „Jeden umarł od noża, drugi może pod nożem”, „Nie zapomnijcie w ch… wbić osinowy kołek”, „Nareszcie, mam nadzieję, że ta k… zdechnie, i to szybko. Tego ci życzę, ty lewacka szmato” itp. Nie minęły trzy tygodnie od zamordowania Pawła Adamowicza, a już widać, że chór dramatycznych apeli o powstrzymanie mowy nienawiści trafił w próżnię. Naczelnym „Do Rzeczy” jest konserwatywny katolik Paweł Lisicki, autor książek „Czy Jezus jest Bogiem? Od judaizmu do chrześcijaństwa” i „Epoka antychrysta”, promujący model „mediów tożsamościowych”, dla których nie liczą się fakty, tylko budowanie wspólnoty odbiorców. Uroczą katolicką wspólnotę udało mu się zbudować.

Walka o dusze
Puławy. Radny Ignacy Czeżyk z klubu PiS, były poseł i były dyrektor liceum, domaga się, żeby samorząd przyjrzał się wychowaniu dzieci i młodzieży, zareagował na „zbytnią świeckość” szkolnych ślubowań („One nie uskrzydlają. Nie znalazłem w nich wartości chrześcijańskich”) i zaprosił księży do przeanalizowania „etycznych i ideologicznych znamion” Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Toczy się bowiem „walka o dusze” młodego pokolenia, a Owsiak i jego sojusznicy „tworzą nową religię”. Radny Czeżyk osobiście odkrył zagrożenie, rozmawiając 13 stycznia z wolontariuszami, stojącymi pod kościołem z puszkami. Te dzieciaki „chcą nieść dobro, ale są niedoinformowane”. Nie mają wiedzy np. o chrześcijańskich fundacjach charytatywnych. Radni komisji oświaty uznali jednak, że postulaty uskrzydlonego kolegi Czeżyka są zbyt ogólne i wykraczają poza kompetencje rady miasta. No i nowa religia Owsiaka będzie szerzyć się bez przeszkód.
Krucjata za kapłanów
Koordynacja Odnowy w Duchu Świętym Archidiecezji Wrocławskiej (jest takie ciało) zainaugurowała krucjatę modlitwy za kapłanów. „Chcemy naszą modlitwą objąć jak największą liczbę kapłanów naszej diecezji” – zapewnia Koordynacja Odnowy. W tym celu publikuje nazwiska i zdjęcia księży, „których otoczyliśmy już naszą modlitwą”. Jest ich 299, lecz nie wiadomo, dlaczego akurat ich wybrano, wzorowo pełnią posługę kapłańską, czy wprost przeciwnie, grzeszą i błądzą, i dlatego wymagają modlitwy? Co najciekawsze, organizatorzy krucjaty na bieżąco informują, kto się modli za wytypowanych księży. Np. 29 stycznia modliło się 116 osób z 25 wspólnot: Dobra Nowina, Dom na Skale, Lumen Christi, Wieczernik, Źródło itd. Były czasy, gdy ludzie wierzyli, że Pan Bóg rejestruje ich modły. A dziś to wszystko załatwia internet.

Z wilgotnych wiatrów
28 stycznia w Kościele obchodzono dzień św. Tomasza z Akwinu (1227-1274). Ogłoszony przez innego świętego, Alberta Wielkiego, „świetnością i kwiatem całego świata”, został nazwany przez kolejnego świętego, papieża Piusa V, Doktorem Anielskim. Kościół zaś nadał mu tytuł Doktora Powszechnego „z racji jego niezrównanej mądrości teologicznej i filozoficznej”. Z jego poglądów wyrósł system filozoficzny nazwany tomizmem, dominujący w Kościele przez kilkaset lat, współcześnie odrodzony jako neotomizm. Z tej okazji warto przypomnieć kilka myśli Akwinaty: „Kobiety są błędem natury z tym ich nadmiarem wilgoci, temperaturą ciała świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu; są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny”; „Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych”, „Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów”. Bez komentarzy.
Kto się w grobie przewraca
Sąd Rejonowy w Toruniu 4 marca rozpatrzy zażalenie na decyzję prokuratury, która odmówiła ścigania z urzędu b. premiera Włodzimierza Cimoszewicza za powyższą opinię o projekcie inwestycji Rydzyka muzeum „Pamięć i Tożsamość”: „Papież się w grobie przewraca, kiedy robią z niego złotego cielca. To jest skandal, żeby w ten sposób obchodzić się z człowiekiem, który miał zupełnie inne zasady i nigdy nie pogodziłby się z tym, żeby dla jego wizerunku wydawać takie pieniądze, zamiast przekazać je tym, którzy ich potrzebują”. Co ciekawe, Cimoszewicza nie ściga osobiście Rydzyk, tylko były poseł Ryszard Nowak, przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami i Przemocą, który od lat donosi prokuraturze o przypadkach domniemanej obrazy uczuć religijnych lub zniesławienia kościelnych idoli. Wiele wskazuje na to, że z tego żyje.

Propedofilscy biskupi
Serwis OKO.press publikuje analizę grudniowego sondażu, z którego wynika, że 60 proc. Polaków uważa, że biskupi stają po stronie księży, sprawców przestępstw seksualnych wobec małoletnich, a nie po stronie skrzywdzonych dzieci. Najbardziej wyrozumiali dla biskupów są wyborcy PiS, ale i oni częściej wskazują, że biskupi stają po stronie sprawców (36 proc.). Tylko nieco ponad 17 proc. ankietowanych wskazało, że kościelni hierarchowie stają po stronie ofiar. O tym, że biskupi chronią sprawców najczęściej przekonane są osoby z wyższym wykształceniem, z dużych miast i o największych dochodach. Taką odpowiedź wybrało też więcej mężczyzn (64 proc.) niż kobiet (57 proc.). 72 proc. osób w wieku 40-49 lat uważa, że biskupi wspierają molestujących księży. Najbardziej wyrozumiałe dla biskupów są osoby powyżej 60. roku życia.
B.F.

Słowo na niedzielę

Papież kontra PiS
Zła wiadomość dla Kaczyńskiego, Terleckiego, Pawłowicz, Cejrowskiego, propagandystów TVP i całej armii rydzykopodobnych księży! Do żony i matki Pawła Adamowicza zadzwonił z Rzymu kardynał Konrad Krajewski, piastujący urząd jałmużnika papieskiego. Przekazał im w imieniu papieża, że „Ojciec Święty przytula je do serca i modli się za nie”. Podczas mszy pogrzebowej było jeszcze gorzej – abp Głódź wręczył każdemu z najbliższych Adamowicza po różańcu w prezencie od papieża. Franciszek znowu się naraża najbardziej katolickim z polskich katolików i grozi mu pisowska ekskomunika.

Miara zasług
Wybuchła dyskusja w mediach społecznościowych, czy Paweł Adamowicz zasłużył na pochówek w bazylice Mariackiej. Ci, którzy twierdzą stanowczo, że nie zasłużył, to zwykle ci sami, którzy parę lat temu gorąco oklaskiwali decyzję o pochowaniu Lecha Kaczyńskiego z małżonką na Wawelu, wśród królów i bohaterów narodowych, po sąsiedzku z marszałkiem Piłsudskim, choć w bardziej okazałym sarkofagu. Różnice są dwie. Po pierwsze, rządzone przez Adamowicza miasto Gdańsk od lat dokłada do remontów bazyliki Mariackiej (którą my, antyklerykałowie, prywatnie uważamy za najpiękniejszy kościół w Polsce) oraz innych zabytków sakralnych, podczas gdy „poległy” prezydent RP katedry wawelskiej nie wyremontował i z Krakowem niewiele miał wspólnego. Po drugie zaś, Adamowicza naprawdę zamordowano.

Przepychanki na pogrzebie
Abp Sławoj Leszek Głódź nie zgodził się, aby homilię na mszy pogrzebowej wygłosił krytyczny wobec Kościoła instytucjonalnego dominikanin o. Ludwik Wiśniewski, związany z Ruchem Młodej Polski, z którego wywodził się Paweł Adamowicz, rodzina zaś nie życzyła sobie przemówienia Andrzeja Dudy. Bliski zmarłemu o. Wiśniewski mógł zabrać głos dopiero w pożegnaniach pod koniec sobotniej mszy i wywołał huragan oklasków. Homilię w piątek – banalną, lecz niekontrowersyjną – wygłosił biskup pomocniczy Zbigniew Zieliński, w sobotę zaś przemówił sam Głódź. Sypiąc jak z rękawa sloganami o miłości, solidarności i pojednaniu, nie omieszkał podkreślić, że niektórzy chcą „wypłukiwania roli Kościoła”, co przecież grozi ogólnym armagedonem. Ten sam hierarcha niedawno przyznał Jackowi Kurskiemu, szefowi propagandowej szczujni TVP, nagrodę nazwaną Pierścieniem „Inki”, deklamując: „Panie prezesie, otworzył pan oczy wielu Polakom”. Tak to jest z uroczystościami kościelnymi – mają one efektowną oprawę, ale niejednej bredni trzeba wysłuchać.

Ratujcie dzieci
Katolicka ekstrema sprzeciwia się zajęciom w szkołach pod hasłem „Stop mowie nienawiści”, które po zamordowaniu Pawła Adamowicza organizują m.in. Wrocław, Warszawa i Toruń. Chodzi o to, że w materiałach dla nauczycieli, np. w publikacji Rady Europy, jako osoby szczególnie narażone na hejt wymienia się muzułmanów, uchodźców, gejów i lesbijki, których katole pragną bez przeszkód zwalczać i dyskryminować. „Uwaga! Pod płaszczykiem walki z przemocą prezydent Warszawy chce indoktrynować dzieci w szkołach. Piszcie dzieciakom zwolnienie z tych zajęć albo zostawcie je w domu” – agituje na Twitterze Kaja Godek. Według mec. Jerzego Kwaśniewskiego, prezesa Ordo Iuris, pojęcie „mowy nienawiści” jest subiektywne i nieostre, i służy ono „radykalnej lewicy” do… cenzurowania dyskusji (jakby dyskusja nie mogła się obejść bez poniżania i obrażania ludzi). Tak oto religia miłości bliźniego zamienia się we własną karykaturę.

Rydzyk z Żabką
Ojciec Dyrektor podjął współpracę biznesową z siecią sklepów Żabka. Ściśle mówiąc, jego uczelnia ma współpracować z funduszem CVC Polska, do którego należy Żabka. Tadeusz Rydzyk i Krzysztof Krawczyk, prezes CVC, podpisali list intencyjny w tej sprawie. Wcześniej sieć obchodziła zakaz handlu w niedzielę pod pretekstem, że w jej sklepach działają punkty pocztowe. Nie podobało się to Solidarności i pisowskiej władzy. Powstał projekt uszczelnienia zakazu, który uderzał w Żabkę, lecz nagle zdjęto go z porządku obrad w Sejmie. Z błogosławieństwem Rydzyka sklepy tej sieci będą czynne siedem dni w tygodniu i jakoś nikt się nie martwi, że ich biedni, wyzyskiwani pracownicy nie spędzą świętej niedzieli w kościele i z rodziną w domu. Biedronka czy Lidl mogą tylko żałować, że nie wpadły na pomysł dogadania się z Ojcem Inkasentem. Patronat Rydzyka nad Żabką nie wszystkich jednak zachęca do odwiedzania placówek tej sieci: coraz więcej zwolenników ma pomysł, żeby przechrzcić Żabkę na Ropuchę.

Krzyż w gabinecie
„Nie mam krzyża w gabinecie, bo nigdy go tam nie było. Hanna Gronkiewicz-Waltz nigdy nie demonstrowała swojej religijności publicznie w miejscach, w których sprawowała urząd” – mówi Konradowi Piaseckiemu w TVN24 Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. To, trzeba przyznać, niespodzianka dla antyklerykałów – HGW kojarzono wszak z Kościołem kat. i Ruchem Odnowy w Duchu Świętym. Nie miała krzyża w gabinecie? Czyżby jako profesor prawa poważnie traktowała art. 25 ust. 2 Konstytucji RP, ten o bezstronności władz publicznych RP w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych? Jakkolwiek jednak ocenimy HGW, jej następcą jest Trzaskowski, a on deklaruje: „Nie powiesiłem krzyża dlatego, że uważam, że urząd i prezydent powinien być niezależny, nie pokazywać swoich poglądów publicznie. Sam urząd powinien być neutralny”. Jak na polskie standardy to rewolucja.

Kościelne RODO
W Białopolu, powiat chełmski, na niedzielnych nabożeństwach proboszcz wyczytuje z ambony, kto ile dał po kolędzie. „Osobiście uważam, że ksiądz nie powinien upubliczniać, kto ile włożył do koperty. Znam osoby, które ledwo było stać na wysupłanie 20 zł” – żali się „Dziennikowi Wschodniemu” jeden z mieszkańców Białopola. Zapytany o to przez dziennikarza „DW”, ks. Henryk Borzęcki nie widzi problemu, bo ujawnianie wysokości datków ma w jego parafii 30-letnią tradycję. Mimo to część parafian szemrze, że jest to sprzeczne z unijnymi przepisami o ochronie danych osobowych, czyli RODO. Sutannowi mają jednak własnego Kościelnego Inspektora Ochrony Danych w osobie ks. Piotra Kroczka. I właśnie ks. Kroczek, czyli KIODO, orzekł, że proboszcz z Białopola nie łamie prawa, gdyż „przetwarzanie danych osobowych miało miejsce podczas sprawowania mszy świętej i w związku z czynnościami duszpasterskimi”. A ponieważ wszystko, co robi Kościół, ma związek z czynnościami duszpasterskimi, RODO można zawiesić na kołku.

Cyberkonferencja
My tu sobie buszujemy w internecie, a tatko Rydzyk zadbał o nas i zorganizował na swojej uczelni konferencję „Wyzwania XXI wieku, sojusz polsko-amerykański – cyberbezpieczeństwo”. Amerykańskich sojuszników reprezentowały trzy osoby, których nazwiska nic nam nie mówią, a kwalifikacje wydają się skromne. Za to ze strony polskiej wystąpił sam kwiat ekspertów, czyli Macierewicz (przedstawiony jako nauczyciel akademicki) z Bączkiem, do niedawna szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego, który skarżył się kiedyś, że tajemniczy wróg podrzucił mu martwą wiewiórkę. Byli też minister Tchórzewski i prof. Ryba z KUL, który zna się na wszystkim, więc na cyberbezpieczeństwie też. „Pytanie nie brzmi, czy nastąpi skoordynowany wielowektorowy atak na polski system energetyczny, tylko kiedy to nastąpi?” – straszył pan Bryła z PKP Energetyka. Co za szczęście, że Macierewicz z kolegami wiedzą, jak się przed takim atakiem obronić.