V kolumna

Dwa kościoły
Jedno chlapnięcie o „tęczowej zarazie” i człowiek nie ma spokoju. Pod krakowską kurią demonstrowali oponenci abp. Jędraszewskiego pod hasłami „Jestem człowiekiem, nie zarazą”, „Sam jesteś zarazą”. Podobna manifestacja, z większą frekwencją, odbyła się w Warszawie pod siedzibą nuncjusza papieskiego. Druga strona kontratakuje. Przed 39. pielgrzymką krakowską na Jasną Górę odprawiono mszę w katedrze na Wawelu, gdzie wierni zrobili owację swemu biskupowi. Do Częstochowy idzie 8,5 tys. osób, modląc się za Jędraszewskiego. Rozpad polskiego Kościoła na dwie części, które mają ze sobą coraz mniej wspólnego, nabiera tempa.

Pokuta
Dominikanin o. Paweł Gużyński wezwał, by Jędraszewski honorowo podał się do dymisji, a ponieważ niespecjalnie liczy na honor metropolity, namawia wiernych, by ten apel poparli: sekretariat@diecezja.krakow.pl. Został za to ukarany, prowincjał dominikanów o. Paweł Kozacki wysłał go na trzytygodniową pokutę do zakonu kontemplacyjnego. „Mam nadzieję, że rekolekcje te pozwolą mu odnaleźć właściwy dla osoby duchownej sposób wypowiadania się w sprawach wiary i moralności oraz prowadzenia sporów ideowych” – objaśnił Kozacki. Polscy duchowni, od zoologicznego homofoba ks. Oko po ks. Stańka, który życzył śmierci papieżowi, wygadują rzeczy wołające o pomstę do nieba i jakoś omijają ich kościelne kary. Ale Gużyński uderzył w interes korporacji, jaką jest Kościół: nie można pozwolić, by szeregowy zakonnik odwoływał biskupa.

Bezbożni ludzie
Konserwa w episkopacie zdusiła opcję papieską, „franciszkańską”. Abp Stanisław Gądecki ogłosił: „Szacunek dla konkretnych osób nie może prowadzić do akceptacji ideologii, która stawia sobie za cel przeprowadzenie rewolucji…”; nie zgodził się też na zmianę prawa pod dyktando LGBT (jakby pod rządami PiS było to możliwe!). W diecezji szczecińsko-kamieńskiej odczytano list pasterski abp. Andrzeja Dzięgi o „pogańskim bezbożnictwie”, propagowanym przez lewicę oraz osoby LGBT. Do tego chóru dołączył najmłodszy polski biskup Mirosław Milewski, który święcił w podwarszawskim Radzyminie obraz Matki Boskiej Śnieżnej, pouczając, że parady równości to „niemoralne marsze”, a uczestniczą w nich „bezbożni ludzie”. „Maryjo, ocal nas od zła, które chce zawojować umysły i dusze Polaków, zaradź rozprzestrzenianiu się chorej ideologii LGBT, która uderza w tradycyjną rodzinę” – grzmiał bp Milewski. Panie biskupie, jeśli ktoś jest gejem, to z przyczyn biologicznych (dla wierzących, z woli Boga), a nie dlatego, że dał się uwieść ideologii.

Obrona krzyża
„Trzeba być krótkowzrocznym, by nie zauważyć znieważenia krzyża, jego wyszydzenia, wyśmiania” – ogłosił biskup włocławski Wiesław Mering, w aktach esbeckich TW „Lucjan”. Podekscytowany rzekomym znieważaniem krzyża (znowu histeria z powodu banneru z ukoronowaną waginą na gdańskim Marszu Równości!), Mering zapowiedział na 14 września wielką akcję pod hasłem „Polska pod krzyżem” na lotnisku Kruszyna pod Włocławkiem. Organizatorzy liczą na co najmniej milion uczestników. Mering sądzi więc, że ma taką siłę przyciągania tłumów, jak nieboszczyk święty Wojtyła. Ale na pewno jest gorszym aktorem, a charyzmy ma tyle, co kot napłakał.

Miasteczko Rydzyka
Dopiero fotoreportaż w Onecie daje pojęcie o rozmiarach inwestycji Ojca Inkasenta na terenach dawnego Portu Drzewnego w Toruniu. Redemptoryści mają tam Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej, gigantyczny kościół, amfiteatr, plac zabaw, siłownię, boisko do siatkówki plażowej i boisko piłkarskie, wybudowane ze środków toruńskiego budżetu obywatelskiego. Obok siebie rosną: Park Pamięci Narodowej (są już alejki i lampy), muzeum „Pamięć i Tożsamość” oraz ciepłownia geotermalna, która za rok będzie ogrzewać, rzecz jasna nie za darmo, zachodnią część miasta. Pracują potężne dźwigi, uwija się tłum robotników. Do tych trzech inwestycji pisowska władza dołożyła w sumie, pod różnymi pretekstami, 161 mln zł, a przynajmniej do takiej kwoty się przyznaje. Proponujemy zrobić Rydzyka ministrem inwestycji i rozwoju, może wreszcie ruszy z kopyta program Mieszkanie Plus, bo do tej pory klapa (402 lokale w cztery lata).

Księdza tam nie będzie
Nawiązując do wydarzeń w Białymstoku, prof. Monika Płatek zwróciła się do kiboli, z którymi ma dobre relacje, ponieważ kiedyś ich broniła: „Kiedy rzucicie kamieniem, policja was wsadzi. I księdza przy was nie będzie. Jeżeli chcecie podnieść rękę na słabszego, to zaproście abp. Jędraszewskiego, niech idzie z wami. Jeśli go tam nie będzie, to znaczy, że was wrabia”. Sprawdziło się to jota w jotę po białostockiej zadymie: abp Wojda i jego podwładni, którzy wzywali do obrony miasta przed „dewiantami”, pozostali bezkarni, podczas gdy szeregowi zadymiarze płacili mandaty albo mają sprawy karne. Wielebni zawsze potrafili wysyłać zindoktrynowanych ludzi na święte wojny w imię Jezusa, sami pozostając w bezpiecznym ukryciu.

Płaczcie i płaćcie
Informowaliśmy o procesie toruńskiego działacza SLD Marka Joppa przeciwko Rydzykowej uczelni, WSKSiM, do której nie został przyjęty, ponieważ nie miał zaświadczenia od proboszcza. Chodzi o kierunek finansowany ze środków publicznych, który radiomaryjni traktowali jak własność prywatną. No i wreszcie doczekaliśmy się wyroku. „Doszło do naruszenia zasady równego traktowania” – orzekł sąd. WSKSiM musi zapłacić Joppowi 5 tys. zł odszkodowania, która to kwota jest w imperium Rydzyka drobiazgiem niewartym wzmianki. Co dzisiaj powie Gowin, autor opinii: „Wydaje się, że uczelnia postąpiła właściwie”? Wypłaci odszkodowanie z budżetu resortu?

Niech siedzą w domu
W Płocku odbył się pierwszy w tym mieście Marsz Równości z udziałem około tysiąca osób, w tym europosłów Rasmusa Andresena z Niemiec, Julie Ward z Wielkiej Brytanii oraz polityków lewicy: Czarzastego, Biedronia, Zandberga. Podobnie jak w Białymstoku, miejscowy biskup pomocniczy Mirosław Milewski potępił „tęczową prowokację”. Mimo to zapowiadane od dawna kontrmanifestacje, m.in. Młodzieży Wszechpolskiej, zgromadziły niewiele osób, ryczących tradycyjne hasła katolickie: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, „Wy……ać!”. Oczekiwanych przez „obrońców wiary” kiboli Jagiellonii nie było widać, bo tym razem musieliby się zmierzyć nie z bezbronnymi kobietami, lecz z dobrze przygotowaną policją, wyposażoną w broń gładkolufową. Z mieszkańcami Płocka, którzy witali marsz gwizdami, rozmawiał reporter Onetu. „Niech siedzą w domu i nie wk…..ją ludzi” – powiedział jeden z nich. To kwintesencja polityki PiS i Kościoła wobec 1,9 mln obywateli (według niemieckich badań tyle jest w Polsce osób LGBT).

Pielgrzymka warszawska
Ponad 5 tys. pątników z Warszawy wyruszyło na 308. pielgrzymkę pieszą na Jasną Górę. Modlili się o beatyfikację prymasa Wyszyńskiego, którego olbrzymi portret od 12 lat ze sobą taszczą („Ze względu na rozmiary i wagę tego portretu, ma to dla nich także wymiar pokutny” – mówił „Niedzieli” Sławomir Zakrzewski, weteran pielgrzymki). Specjalną mszą w kościele Świętego Ducha wyprawił pątników w drogę kardynał Kazimierz Nycz. Na Jasną Górę dotarli 14 sierpnia, a tam…, hokus-pokus, powitał ich mszą ten sam Nycz. Oni szli osiem dni w upale i kurzu, lecząc pęcherze na stopach, on przemknął limuzyną. „Zaprawdę godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne”.

V kolumna

Czyste ręce
Po zamieszkach w Białymstoku Kościół zrobił krok w tył. Tamtejszy metropolita abp Wojda oświadczył: „Nie do pogodzenia z postawą chrześcijanina, naśladowcy Chrystusa, były akty przemocy i pogardy”. Modlitwy w intencji obrony przed dewiantami były OK, konkurencyjny wobec Marszu Równości piknik rodzinny również (chociaż na filmach z tej radosnej kościelno-pisowskiej imprezy widać policję w szyku zwartym i hordę nazioli szykujących się do akcji), tylko z rękoczynami chłopcy przesadzili… Krucjata przeciw LGBT będzie trwać, skutecznie bowiem przykrywa grzechy kleru i nadaje się na paliwo w kampanii wyborczej. Jeśli zaś tu i ówdzie katolicy przesadzą i skopią „grzeszników”, kapłani umyją ręce gestem Piłata.

Bóg zapłać
Posługując się danymi Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w Polsce, Superbiz.se.pl oblicza, ile zarabia polski ksiądz. W 2018 r. aż 92,8 proc. Polaków zadeklarowało się jako katolicy, ale tylko 16,6 mln wiernych, co tydzień chodzi do kościoła. Każdy z nich zostawia na tacy średnio 30 zł miesięcznie. W kraju jest ok. 10 tys. parafii, w których pracuje 21 tys. księży, co daje ok. dwóch duszpasterzy na parafię, ta zaś ma przeciętnie 1 660 dusz. Tylko z tacy parafia zgarnia zatem niemal 50 tys. zł miesięcznie. „Czyli każdy ksiądz średnio otrzymuje od wiernych wypłatę w postaci 25 tys. zł co miesiąc!” – pisze Superbiz. Nasza korekta: są też zyski z sakramentów, kolędy, wypominków na Wszystkich Świętych, sprzedaży miejsc na cmentarzach, święcenia nowych obiektów itd. Czarni dorabiają też w szkołach i szpitalach. Gdyby to wszystko obliczyć, okazałoby się pewnie, że 25 tys. zł miesięcznie ma tylko ostatni gamoń w sutannie.

Lepszy sort
Pisowska władza dorzuca coraz więcej do Funduszu Kościelnego (FK). Jak wykazał raport NIK, w roku 2018 Fundusz spuchł o 20 mln zł. Dodatkowa kasa poszła głównie na podwyżki dla księży i zakonników emerytów, bo przecież nie można oczekiwać, żeby jak zwykli szaracy zadowolili się nędzną rewaloryzacją. Dzięki temu Fundusz osiągnął rekordową wysokość ponad 176 mln zł, czyli wzrósł prawie 90 razy w ciągu ostatnich 30 lat. Jak z kolei informuje Superbiz. se.pl, w tym roku FK wzrośnie o nowe 20 mln. Pospolity emeryt sam w 100 proc. finansuje swoją emeryturę (chyba że jest rolnikiem, górnikiem czy funkcjonariuszem służb mundurowych), księdzu zaś w 80 proc. funduje ją państwo. Tusk chciał zlikwidować Fundusz, rekompensując czarnym tę stratę dobrowolnym odpisem podatkowym. Kiedy strony rządowa i kościelna wynegocjowały jego wysokość na 0,5 proc., biskupi znienacka zerwali rozmowy. Czekali na zwycięstwo PiS – i doczekali się.

Kuchciński na kolanach
Czy uchwała, która miała upamiętnić wizytę Jana Pawła II w polskim parlamencie, jest ważna? – zastanawia się „Rzeczpospolita”. Papież Wojtyła odwiedził Sejm i Senat 11 czerwca 1999 r. Dwudziestolecie tego wydarzenia uczczono okolicznościową uchwałą sejmową. Rządzące PiS jak zwykle wykazało się dewocją i niekompetencją równocześnie: w tytule uchwały znalazł się błąd językowy – „Jego Świętobliwość” zamiast „Jego Świątobliwości” – i taką wersję Sejm przyjął przez aklamację. Na etapie druku w Monitorze Polskim jakieś mróweczki błąd poprawiły, chociaż nie wolno wprowadzać zmian do uchwalonych aktów prawnych. Przypomina się przedwojenna anegdota, w której Stwórca przemówił do sławnego wówczas malarza: „Ty mnie, Styka, nie maluj na kolanach, ty mnie maluj dobrze!”.

Adoracja zamiast festiwalu
Im bliżej festiwalu Pol’and’Rock, tym więcej kościelno-pisowskich ataków na Owsiaka. W Kostrzynie n. Odrą pojawiły się ulotki z apelem do rodziców, by nie pozwolili dzieciom na udział w tej ohydzie i „nie byli powodem zgorszenia dla swoich dzieci i wnuków”. Zamiast na festiwal, należy ruszyć do kościoła na adorację Najświętszego Sakramentu i „przepraszać za zgorszenie i wszelkie grzechy”. Ulotki rozprowadza Wspólnota dla Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa. Gdyby WOŚP czy inna niekościelna organizacja wezwała do bojkotu jakiejkolwiek katolickiej imprezy, np. pielgrzymki na Jasną Górę, wrzask byłby pod niebiosa: skandaliczny atak na Kościół, prześladowanie katolików, obraza uczuć religijnych itd. Natychmiast zajęłaby się tym policja, a ziobrowa prokuratura w mig napisałaby akt oskarżenia.

Rycerze w akcji
Na wieść o tym, że 7 września odbędzie się w Katowicach Marsz Równości, powstała Krucjata Ekspiacyjna, która chce bronić miasta przed „sodomitami”, tak jak abp Wojda i marszałek podlaski Kosicki bronili Białegostoku. Członkowie Krucjaty, którzy uważają się za „rycerzy Jezusa”, będą organizować modły „w intencji zadośćuczynienia Panu Bogu za grzech sodomii” i apelować do miejscowych biskupów, żeby dali odpór „sodomitom”. Na FB dwóch panów zarejestrowało wydarzenie pod nazwą „Blokada marszu równości w Katowicach”, przyjęte entuzjastycznymi komentarzami typu „Jebać pedalstwo!”. Jeden z nich wyznaje: „Żyję w kraju, gdzie dwie pięści rozwiązują każdy problem”. Drugi rycerz Jezusa trenuje sztuki walki, a swoje zdjęcie profilowe ozdobił hasłem „Strefa wolna od LGBT”. Miejmy nadzieję, że policja też trenuje.

Pompa ssąco-tłocząca
Jak odkrył portal OKO.press, premier Morawiecki przeznaczył 5 mln zł z rezerwy budżetowej na nową fanaberię Rydzyka – Park Pamięci Narodowej w Toruniu. Dotację przyznano w październiku ub.r. i ukrywano to przed opinią publiczną. Kolejnego odkrycia dokonał Onet: w maju br. Morawiecki dorzucił 3 mln na „zadanie publiczne”, za jakie uznano Park, lecz… informacji o tym nie ma w Internetowym Systemie Aktów Prawnych ani w Monitorze Polskim. Tym samym rzeka pieniędzy od PiS, wpompowanych w „dzieła” Ojca Inkasenta, sięgnęła 217 mln zł! A redemptorystom wciąż mało: aplikują o dofinansowanie tej inwestycji z unijnego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018–2030. Swój wniosek zatytułowali obłudnie: „Budowa Parku Pamięci działaniem na rzecz polskiej nauki”. Co mają wspólnego z nauką pamiątkowe tablice ze znanymi już przecież nazwiskami Polaków, którzy ratowali Żydów za okupacji? Nieważne. Każdy pretekst do wyłudzania szmalu jest dobry.

Zabójca na drodze
Gdyby ksiądz z Bochni rozjechał przypadkową osobę, pewnie by został przez pisowską władzę potraktowany ulgowo. Wielebny jednak nie miał szczęścia. Według policji wymusił pierwszeństwo podczas skrętu w lewo: na drodze krajowej nr 79 w okolicy Buska-Zdroju jego toyota rąbnęła w motocykl, którym jechał komendant policji w Mikołowie Krzysztof Skowron. Mimo 50-minutowej reanimacji policjant zmarł. Sprawca usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, lecz nie przyznaje się do winy; szczegóły utajnia Prokuratura Okręgowa w Kielcach „ze względu na dobro postępowania”. Naszym zdaniem, dobro postępowania polega na tym, żeby klecha z Bochni odpowiedział za swój czyn jak każdy inny obywatel.

Proboszcz plus
Gdańsk. Proboszcz Adam Kalina grzmi z ambony, że w dzielnicy Chełm ma powstać składowisko toksycznych odpadów. W rzeczywistości chodzi o niegroźny PSZOK, punkt selektywnej zbiórki odpadów komunalnych, a ksiądz załatwia własne porachunki z ratuszem. To biznesmen pełną gębą: przy kościele prowadzi hotel i firmę transportową „Patron plus”. Ongiś domagał się od miasta działki w sąsiedztwie parafii, a gdy jej nie dostał, przeszedł do opozycji wobec prezydenta Adamowicza. W 2014 r. „GW” ujawniła, że sprzedał „słupowi” swe udziały w zarejestrowanej na plebanii zadłużonej spółce, aby wyłgać się ze zobowiązań. W chwilach wolnych od biznesu i duszpasterstwa ks. Kalina reklamuje kandydatów PiS w wyborach. Teraz straszy parafian, że będą mieli pod nosem trujące odpady, wobec czego prezydent Dulkiewicz skierowała do niego list otwarty, który da się streścić jednym zdaniem: ksiądz łże.

V kolumna

Haracz dla św. Piotra
Imieniny Piotra i Pawła, w Kościele święto apostołów o tych imionach, to dzień zbierania kasy dla papieża i Watykanu. Wierni, dając na tacę lub wrzucając pieniądze do puszki, płacą wtedy daninę zwaną obolem św. Piotra, czyli świętopietrze. Z tego tytułu w latach 2000 z kościołów lokalnych płynie do Stolicy Apostolskiej rok w rok 70-100 mln dolarów (z tendencją spadkową). Ile świętopietrza uiszcza Polska, stanowi starannie skrywaną tajemnicę. Podejrzewamy, że nie są to astronomiczne kwoty, bo po cóż płacić na „lewaka” Franciszka, kiedy pieniądze można wykorzystać na luksusy Głódziów oraz Jędraszewskich. I nowe megainwestycje.

Ziobro w rozkroku
Wspominaliśmy już w „FiM” o ataku Ziobry na sieć Ikea, która zwolniła pracownika za hejt wymierzony w osoby LGBT, zamaskowany cytatami z Biblii (mocno anachronicznymi). Na pewno nie użyłby ich obecny papież. Nie wiadomo zresztą, co ma oznaczać wymienione w jednym z nich „zgorszenie” – dla jednych będzie to homoseksualizm, dla innych pedofilia kleru. Tak czy owak Ziobro, grając obrońcę wolności religijnej, wpada we własne sidła, licząc zapewne na to, że pisowski ciemny lud tego nie zauważy. Bo skoro drukarzowi z Łodzi wolno pogonić precz klientów, którzy chcą wydrukować materiały fundacji LGBT, to Ikei też wolno prowadzić własną politykę w kwestiach zahaczających o światopogląd (i zwolnić pracownika, który ostentacyjnie olewa przyjęte przez firmę zasady). Przyjmując logikę Ziobry, doszlibyśmy do absurdu: drukarz korzysta z wolności sumienia, a szwedzki koncern (który też ma właścicieli) już nie? Wolnoć Tomku w swojej firmie, prawda, panie Zbyszku?

Bojkot sterowany
Rozkręca się katolicki bojkot sklepów Ikea. Głosy jego zwolenników w sieci dowodzą, że nie jest to spontaniczna akcja społeczna, tylko działanie sterowane z jednego ośrodka, niczym bombardowanie strajkujących nauczycieli setkami mutacji postu o kuzynce. Powtarza się kilka schematów. 1) Wszyscy chcieli wydać sporą kasę w Ikei, patrz wyznanie: „Miałem kupić kuchnię, ale dam zlecenie polskiej firmie… Straciliście 6 000 zł”; 2) Użycie ognia, niczym starotestamentowy Bóg wobec Sodomy i Gomory: „Dobrze się palą w piecu mebelki, zupełnie jak wasze deklaracje równości, skoro prześladujecie heteryków” (prześladowanie heteryków w Ikei polega na tym, że nie pozwala im się prześladować homo); 3) Użycie wody, nawiązujące do biblijnego potopu: „W ramach walki ze szwedzkim najeźdźcą spuściłem im 83 razy wodę w toalecie”; 4) Najwyższy wymiar kary: „Mam szklanki z Ikei. Przyjadę do domu i je wszystkie potrzaskam”. Nie brak w Polsce fanatyków, ale nie aż takich, żeby palili swoje meble i tłukli swoje szklanki.

Skąd wieje wiatr
„Od bezdomnego dostałem. Tak im powiedz. Przyjechał bezdomny i dał mi dwa samochody, pan Stanisław z Warszawy, a potem wziął i umarł” – mówi w nowym filmie Patryka Vegi pt. „Polityka” Zbigniew Zamachowski w roli Tadeusza Rydzyka. „Pozdrowienia od Ojca Dyrektora!” – pisze reżyser na Instagramie, publikując kolejny fragment filmu, żeby wzbudzić apetyt. Premiera na jesieni. Vega to ciekawy przypadek: twórca filmów, których ścieżka dźwiękowa zawiera głównie przekleństwa, opowiada o swoim cudownym nawróceniu („Na mszy o uzdrowienie modliłem się, aby Bóg sprawił, żeby przestał mnie boleć kręgosłup (…). W kościele zrobiło się lodowato, choć był środek lata. Do moich pleców zbliżył się zimny wiatr i poczułem, jak jakaś siła przestawia mi kręgi w odcinku szyjnym kręgosłupa. (…) Od tamtej pory Biblia stała się dla mnie instrukcją, jak żyć”). Za te wyznania i antyaborcyjny „Botoks” dostał nawet katolicką nagrodę św. Grzegorza. Ale ostatnio najbardziej kasowe są filmy antyklerykalne.

Kaplica w lesie
Lasy Państwowe (a raczej Lasy Pisowskie) za prawie pół miliona złotych zbudują kaplicę w sercu Puszczy Niepołomickiej – odkryli ekolodzy z facebookowego profilu „Nasze lasy”. Ten absurdalny projekt pilotuje metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. W czerwcu dygnitarze leśni wraz z kościelnymi odbyli naradę na temat rozpoczętej już inwestycji, stawili się też włodarze woj. małopolskiego oraz posłowie, a Jędraszewski odprawił mszę. Jan Kosiorowski, szef Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie, wyjaśnia, że kaplica ma być wotum dziękczynnym w stulecie odzyskania niepodległości (które minęło rok temu) oraz „dopełni znaczenie tej puszczy w historii Polski”. W celu dopełnienia znaczenia Puszczy Niepołomickiej trzeba wyrżnąć spory jej kawał, także pod drogi dojazdowe, ale Lasy Pisowskie głównie tym się zajmują: wycinają bez opamiętania, co się da. A ponieważ kasy im nie brakuje, ochoczo spełnią zachciankę arcybiskupa, który najwyraźniej uważa, że w Krakowie jest za mało kościołów.

Filmowa Bernadetta
Agata Buzek zagra siostrę Bernadettę w filmie Borysa Lankosza według scenariusza Justyny Kopińskiej. Przypomnijmy, w roku 2014 Kopińska opublikowała reportaż pt. „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?”, ujawniając koszmarne praktyki w ośrodku wychowawczym w Zabrzu, prowadzonym przez siostry boromeuszki. Wyjątkowo okrutne fizyczne i psychiczne znęcanie się nad wychowankami było tam na porządku dziennym, a ośrodkiem kierowała sadystyczna siostra Bernadetta. Skazana na dwa lata więzienia, długo unikała odbycia kary, powołując się na wiek i stan zdrowia; w końcu wysłał ją za kraty zabrzański sąd. Cała ta historia stanowi gotowy scenariusz na film równie mocny, jak „Kler”. Czy Agata Buzek poradzi sobie z rolą głównej bohaterki, lub raczej antybohaterki? Jest o pokolenie młodsza, nie ma wypisanej na twarzy nienawiści. Ale ma talent aktorski. Niech próbuje.

Lustrowanie Tischnera
Gra teczkami nie ma końca. Znany lustrator Sławomir Cenckiewicz napisał na Twitterze, że nieżyjący od 19 lat ks. prof. Józef Tischner był zarejestrowany jako „kontakt operacyjny” SB. I obłudnie dodał, że mu z tego powodu przykro. Mało kto wie, że esbecja kwalifikowała jako „kontakt operacyjny” osoby, które z różnym skutkiem próbowała zwerbować. Pisowcy już się cieszą: a więc Tischner, ten idol postępowych katolików, był kapusiem! Nic dziwnego, że nie popierał braci Kaczyńskich… Rozgorzała dyskusja. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, autor książki „Księża wobec bezpieki na przykładzie archidiecezji krakowskiej”, wyjaśnia, że w jego książce Tischner występuje jako „figurant”, czyli ktoś, wobec kogo SB prowadziła wrogie działania. Z kolei Maciej Gawlikowski przypomina, że status „kontaktu operacyjnego” miała też Maria Kaczyńska. Trzeba tupetu, by obrzucać błotem zmarłego, na którego współpracę z SB nie ma cienia dowodu, podczas gdy pisowskim ambasadorem w Berlinie jest TW Wolfgang, a połowa biskupów dzielnie wspierających PiS kapowała, aż się kurzyło.

Nietykalny
Stosunkiem głosów 15:10 radni odrzucili petycję o pozbawienie honorowego obywatelstwa Wrocławia kardynała Henryka Gulbinowicza. Petycję wystosował Dolnośląski Kongres Kobiet, kiedy wyszło na jaw, że w roku 2005 kardynał poręczył za ks. Pawła Kanię, sprawcę jednej z nagłośniejszych afer pedofilskich, dzięki czemu Kania uniknął aresztu (i mógł krzywdzić kolejne dzieci; w końcu 10 lat później został skazany na 7 lat więzienia). Gulbinowicza gorąco bronił Stanisław Huskowski, były prezydent Wrocławia, obecnie radny wojewódzki z ramienia KWW „Z Dutkiewiczem dla Dolnego Śląska”: „Dziś cała armia radykałów rzuca się do gardła obrońcy pedofila, plugawiąc jego postać. Oszalali hunwejbini tej sprawy, pełni żaru w oczach, jak już musicie, to walcie we mnie – obrońcę Kardynała, a Jemu dajcie spokój”. W polskich realiach oszalałym hunwejbinem jest ten, kto chce wyegzekwować minimum odpowiedzialności. Nie karnej nawet, ale przynajmniej moralnej, od hierarchy, który krył podwładnego pedofila.

V kolumna

Dwa końce kija
Ziobro postawił na swoim. Kontrolowany przez PiS Trybunał Konstytucyjny, czy raczej jego żałosna atrapa, na wniosek ministra sprawiedliwości orzekł, że uznany przez sądy wszystkich instancji za winnego łódzki drukarz, który odmówił wydrukowania materiałów fundacji LGBT, był „w prawie”. Bo przepis kodeksu wykroczeń, zakazujący dyskryminacji w dostępie do usług, jest… niekonstytucyjny. Mimo że konstytucja RP mówi wyraźnie: „Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny” (art. 32 ust. 2). Orzeczenie dublera Muszyńskiego i jego kolesi otwiera drogę do dzielenia klientów na lepszy i gorszy sort. Restaurator nie wpuści do knajpy Cyganów, hotelarz nie wynajmie pokoju parze gejów, aptekarz nie sprzeda „niekatolickich” środków antykoncepcyjnych itd. Jeśli jednak ktoś nie obsłuży pisowca, bo brzydzi się PiS, natychmiast rozlegnie się wrzask o niedopuszczalnej dyskryminacji.

Bliżej mamy
Cała Polska już wie, że ks. Tymoteusz Szydło, chluba byłej premier, po dwóch latach kariery wikarego w Buczkowicach (woj. śląskie), został przeniesiony do parafii św. Maksymiliana Męczennika w Oświęcimiu. Media są pełne zachwytów, że jako wikary zachowywał się… normalnie, a o polityce w ogóle nie wspominał. Tylko portal naTemat.pl wytropił, jak wyglądała kolęda w Buczkowicach: mieszkańcy brali w pracy wolne, żeby ugościć młodego księdza. Syna premierzycy wspierał przyjaciel, też wikary – „dusza człowiek”, „wulkan w parafii”. Kiedy go przeniesiono do innej miejscowości, na mszy pożegnalnej wzruszony ks. Tymoteusz dziękował, że kolega pomógł mu się odnaleźć, że bardzo wiele się od niego nauczył. Ale takie są losy księży – ledwo się chłopcy zaprzyjaźnią, a już kuria ich rozdziela. Dobrze przynajmniej, że Tymek wraca w rodzinne strony: według Google Maps, z jego nowej placówki jest 10 minut do domu Szydłów w Przecieszynie. Choć i z Buczkowic nie miał daleko – 40 km. Jak miło ze strony biskupa bielsko-żywieckiego, że dba o komfort rodziny pani Beaty.

Tylko dla dziewczynek
Czy kogoś może oburzyć chłopiec sypiący kwiatki podczas procesji Bożego Ciała? Ależ tak. Oburzył się ks. Daniel Wachowiak, przeniesiony z Poznania w zacisze Puszczy Noteckiej, obecnie proboszcz parafii NMP Wniebowziętej w Piłce, samozwańczy stróż kościelnej ortodoksji. Na Twitterze napiętnował incydent w jednej z poznańskich parafii: mały chłopczyk sypał kwiatki z koszyczka. „I fajnie. Komuś to przeszkadza?” – zapytała prawicowa blogerka Kataryna. „Tak. W Kościele role płciowe mają być różne, a nie ujednolicone. Kościół to nie poligon doświadczalny dla lewicy” – odciął się Krzysztof Bosak, wiceprezes Ruchu Narodowego. W dyskusji na ten temat wyszło na jaw, że w wielu parafiach w Polsce kwiatki na Boże Ciało sypią solidarnie chłopcy i dziewczynki. Gender jak nic, i to w sercu Kościoła!

Kto ma płacić
Gdybyśmy byli wierzący, poważnie byśmy się zastanowili, co dał nam do zrozumienia Bóg, dopuszczając do pożaru XIX-wiecznego kościoła pw. św. św. Piotra i Pawła w Lutolu Suchym (woj. lubuskie), akurat w dniu święta Bożego Ciała. Mniejsza jednak o zamiary Pana B., jak zwykle niezbadane. Zawaliła się część dachu, zniszczeniu uległa zabytkowa wieża. Biskup diecezji lubuskiej Tadeusz Lityński ogłosił zbiórkę na odbudowę świątyni. To typowa reakcja kleru w takich sytuacjach. Nietypowa jest jednak reakcja owieczek: w publicznych portalach i mediach społecznościowych rozpętała się burza. „Na ubezpieczenie szkoda było kasy, lepiej kupić nowy samochód dla proboszcza”, „Zwróćcie się do Rydzyka, niech odbuduje”, „Po co naprawiać, za kilka lat i tak kościoły będą puste i trzeba będzie coś z tymi ruinami zrobić” – to tylko niektóre z komentarzy. Była też konkretna propozycja: „Jaki problem sprzedać jedną z kilkudziesięciu tysięcy nieruchomości podarowanych przez państwo?”. Ten wątek rozwinęli inni internauci, przypominając, ile działek łyknęli czarni w Krakowie czy Poznaniu. Zbiórka na jeden wiejski kościół, a straty wizerunkowe ogromne.

Suplikacje za waginę
„Wszyscy widzimy, że w ostatnich tygodniach mają miejsce profanacje i świętokradztwa. To obraża przede wszystkim Pana Boga i ludzi, dlatego księża biskupi postanowili, aby w kościołach i kaplicach naszej ojczyzny na zakończenie mszy świętej była specjalna suplikacja jako wynagrodzenie Panu Bogu” – ogłosił w Radiu Maryja rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ks. Paweł Rytel-Andrianik. Grzechy, za które trzeba przepraszać, to happeningi na marszach równości – tęczowa msza w Warszawie, baner z waginą w Gdańsku, który nie wiedzieć czemu skojarzył się katolom z monstrancją, a także dzieło Elżbiety Podleśnej, Matka Boska w tęczowej aureoli. Komentatorzy polityczni twierdzą, że po szoku, jakim był film „Tylko nie mów nikomu”, Kościół przechodzi do kontrofensywy, udaje obiekt prześladowań. Nas zaciekawiło co innego – jak biskupi wyobrażają sobie wszechmogącego Stwórcę. Siedzi na tronie i kontroluje podwładnych, nagle widzi obrazek waginy na kiju… Oj, pogniewałem się na was! Musicie mnie przebłagać, bo inaczej ześlę plagi!… Ludwik Feuerbach napisał, że ludzie stworzyli Boga na własne podobieństwo.

Na tropie przestępcy
Gdańsk. W połowie maja przed siedzibą Flaszki Głódzia wyświetlono film „Tylko nie mów nikomu”. Nie było łatwo – pisowska policja próbowała wylegitymować organizatorów akcji, ponad godzinę działacze Wiosny „z powodów technicznych” nie mogli rozpocząć emisji filmu. Teraz policja przesłuchuje świadków i docieka, kto powiesił na płocie rezydencji Głódzia białe prześcieradło, na którym wyświetlono dokument braci Sekielskich. Beata Maciejewska, ówczesna jedynka Wiosny w eurowyborach, przez megafon nawoływała arcybiskupa, by wyszedł z rezydencji i obejrzał film. Do którego, jak pamiętamy, nastawił się jak do pies do jeża: „Nie oglądam byle czego”. Maciejewską właśnie przesłuchano. Jest świadkiem w sprawie z art. 63a kodeksu wykroczeń („Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek…”.). Nie ma tam ani słowa o filmie i prześcieradle, ale pisowska władza traktuje ten przepis jak gumę do majtek – rozciąga do granic możliwości.

Wielgus: przedawnienie
Paulina Piechna-Więckiewicz z Wiosny zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez abp. Stanisława Wielgusa: wielebny długo ukrywał przed organami ścigania ekscesy seksualne księży diecezji płockiej, którą kierował w latach 1999¬2006. Chodzi o aferę w płockim Wyższym Seminarium Duchownym – molestowanie ministrantów i kleryków w wieku od 15 do 18 lat. I oto mamy decyzję Prokuratury Rejonowej w Płocku: odmowę wszczęcia postępowania z uwagi na przedawnienie, a ponieważ Piechna-Więckiewicz nie jest pokrzywdzoną w sprawie, nie przysługuje jej zażalenie. Nie przestają nas zdumiewać paradoksy polskiego prawa. Nie przedawniają się zbrodnie komunistyczne, do których zaliczono np. posadzenie przesłuchiwanego na niewygodnym stołku lub użycie wobec niego obelżywych słów, za to gwałcenie dzieci przez facetów w sutannach przedawnia się jak każde zwykłe przestępstwo. Nawet jeśli ofiara potrzebuje wielu lat, żeby uporać się z traumą i opowiedzieć o tym, co ją spotkało.

V kolumna

Jubel
Uroczystą mszą w katedrze na Wawelu uczczono 70. urodziny braci Kaczyńskich: tego w sarkofagu i tego, który trzęsie państwem. Stawili się wszyscy dostojnicy pisowscy, od prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu, premiera i ministrów aż po szeregowych posłów i europosłów, co napawało obawą, że jeśli przebiegły terrorysta odpali tam bombę, Polska zostanie całkowicie pozbawiona władz publicznych, gorzej niż po katastrofie smoleńskiej. Głównym żałobnikiem i jubilatem w jednej osobie był oczywiście Jarosław Kaczyński, którego prywatne emocje celebrują Kościół i aparat państwowy, bo kto ma taką pozycję, jak on, ten może wprowadzić nawet urzędowy kult swego kota, a cóż dopiero brata. Główny szaman ceremonii, abp Marek Jędraszewski, dziękował nieboszczykowi za „piękną i pełną poświęcenia służbę”, ale nie szczędził też ojcowskich błogosławieństw dla „wszystkich, którym Boża Opatrzność pozwala obecnie dzierżyć stery RP”. Amen, hosanna, alleluja.

Dzień śmierci brzóz
Boże Ciało, procesje, księża kroczą pod baldachimami, dziewczynki sypią im kwiatki pod nogi. I jak co roku towarzyszy temu masakra w przyrodzie. W Polsce jest ponad 10 tys. parafii, w każdej ustawia się na trasie procesji cztery ołtarze symbolizujące cztery strony świata (lub cztery ewangelie), każdy musi być udekorowany świeżo ściętymi brzózkami. Bo to takie ładne drzewka. Po obrzędach religijnych wierni mogą ułamać sobie gałązkę i zabrać do domu, bo według ludowych wierzeń mają one cudowne właściwości. Od wieków wtykano je za święte obrazy lub za framugi drzwi, by chroniły domostwo przed uderzeniem pioruna. To jeszcze religia czy już magia? Ta durna tradycja przyszła do nas z Niemiec, ale tam dawno odeszła w zapomnienie, w kościółkowej Polsce natomiast nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby ją zmienić.

Donosi Niemcom
Znowu ktoś donosi na Polskę! Ks. Andrzej Kobyliński, filozof i etyk, profesor UKSW w Warszawie, udzielił wywiadu niemieckiemu „Die Welt”. Pytany o spóźnioną reakcję na pedofilię księży, ks. Kobyliński mówi, że Polska jest nadal „krajem postkomunistycznym”. „To znaczy, że w Polsce istnieją dodatkowe struktury tuszowania i milczenia” – tłumaczy. Rozmówca „Die Welt” przyznaje, że duża część polskiego kleru, przede wszystkim kierownictwo, wspiera PiS. Za nieprawdziwy uważa jednak rozpowszechniony w Niemczech stereotyp, według którego katolicyzm w Polsce jest monolitem, a wszyscy katolicy oklaskują PiS. „Pozycja Kościoła od kilku już lat nie jest taka silna, jak to się wydaje osobom z zewnątrz. Katolicyzm w naszym kraju jest silny ze względu na pielęgnowaną tradycję. Jest jednak słaby intelektualnie i moralnie” – mówi ks. Kobyliński. Donosi Niemcom, że katolicyzm w Polsce jest słaby?! Jeśli do tej pory nie zaczęli go flekować „patrioci”, to tylko ze względu na nieznajomość języków obcych i zagranicznych mediów

Cywilizacja śmierci
Modły pod szpitalem, próba wtargnięcia na oddział, histeria w internecie, ocean hejtu wylany na lekarzy, brednie o strasznych skutkach szczepionki przeciw pneumokokom, donos do prokuratury – to reakcja Polaków katolików na przypadek Szymona. Okrzyknięty „polskim Alfie Evansem”, chłopiec miał zmutowany gen, powodujący uszkodzenie mózgu. W styczniu br. przyjęto go do warszawskiego szpitala na Niekłańskiej i zdiagnozowano śmierć mózgu, co według wszelkich definicji medycznych i prawnych oznacza śmierć człowieka. Od tego czasu sztucznie podtrzymywano funkcje organizmu, a rodzice łudzili się, że dziecku pomogą zagraniczni lekarze. W końcu pod nieobecność rodziców odłączono 11-miesięcznego chłopca od aparatury, co wywołało nową falę oburzenia: „Mordercy! Wstyd!”. Przytomnie skomentował to dyżurny katolik kraju Tomasz Terlikowski: „Nadchodzi taki moment, gdy pacjenta trzeba odłączyć od aparatury (…). Rodzinie chłopca składam szczere kondolencje, a lekarzom wyrazy współczucia z powodu internetowej nagonki”. I natychmiast oskarżono go, że przeszedł na stronę cywilizacji śmierci.

Teflonowy Kościół?
Działalność Kościoła pozytywnie ocenia ponad połowa Polaków (53 proc.). Od maja br. notowania Kościoła wzrosły o 5 proc. Jednocześnie o 6 proc., do 34 proc., spadła liczba badanych, którzy oceniają go negatywnie. To wyniki najnowszego sondażu rządowego CBOS, przeprowadzonego już po burzy wokół filmu „Tylko nie mów nikomu” i po wyborach europejskich. „Krytykę działalności Kościoła wyraźnie częściej niż aprobatę wyrażają badani nieuczestniczący w praktykach religijnych lub uczestniczący w nich sporadycznie, identyfikujący się z lewicą, jak również, choć rzadziej, z politycznym centrum, a poza tym mieszkańcy największych miast oraz respondenci najmłodsi” – konkluduje CBOS. To żadne odkrycie. Zastanawia tylko negatywna ocena Kościoła w grupie najmłodszych badanych, których większość głosuje na PiS. Sondaż CBOS mocno się jednak różni od innych, szacujących zaufanie do Kościoła czy udział w praktykach religijnych. Jeśli 10 badaczy mówi ci, że tracisz, a ten jedenasty zapewnia, że zyskujesz, to zastanów się nad ich wiarygodnością.

Z duchem czasu
Kościół nadąża za potrzebami wiernych. „Powstanie ogólnopolskie centrum kształcące egzorcystów, z siedzibą w Katowicach” – ogłosił biskup Andrzej Czaja na 383. zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski w Wałbrzychu. Do tej pory bowiem każdy egzorcysta wypędzał szatana jak umiał, za pomocą modłów, krzyków, kropienia wodą święconą, dotknięcia stułą i pokazywania opętanemu krzyża. Niestety, te zabiegi nie zawsze pomagają. „W przypadku ujawnienia się złego ducha ksiądz egzorcysta może zadawać pytania o liczbę i imiona demonów, przyczynę oraz czas ich przebywania w ofierze” – poucza portal Egzorcyzmy.katolik.pl. „Czasem zły duch próbuje zachować pozory obojętności i milczenie albo, chcąc odwrócić uwagę kapłana, staje się bardzo gadatliwy i udaje żal”. Po przeszkoleniu w ogólnopolskim centrum każdy egzorcysta odróżni ducha milczącego od gadatliwego.

Wiceminister w kolczatce?
Co tu kryć, nie byliśmy fanami Patryka Jakiego, lecz wydaje się on wzorem normalności w porównaniu z jego następcą. „Marcin Romanowski miał do niedawna dwie misje. Jako numerariusz Opus Dei dbał o formację religijną członków tej organizacji, czyli wychowanie zgodne z naukami Josemarii Escrivy de Balaguera. Jako twórca Pracowni Liderów Prawa przygotowywał wiernych i oddanych pracowników resortu Ziobry. 4 czerwca 2019 został wiceministrem sprawiedliwości” – informuje OKO.press. Numerariusze, choć są osobami świeckimi i pracują w różnych zawodach, żyją w celibacie i mieszkają w ośrodkach Opus Dei, męskich lub żeńskich. Umartwiają się, nosząc na udach cilice (drucianą kolczatkę) i osobiście się biczując. Oddają swój majątek którejś z firm imperium Opus Dei, przekazują jej też swe zarobki lub ich część. Wzorowy numerariusz może zostać zaproszony do przyjęcia święceń kapłańskich. Chociaż dopóki Romanowski będzie wiceministrem, na księdza go nie wyświęcą.

Olimpijczycy
Olimpiada Teologii Katolickiej, organizowana przez Uniwersytet Stefana Kardynała Wyszyńskiego, otrzyma dotację z Ministerstwa Edukacji Narodowej. Przez najbliższe trzy lata na organizację eventu przeznaczone zostanie aż 120 tysięcy zł. Dużo? I tak mniej od tego, czego domagał się USK… Katolicki uniwersytet wnioskował o 149 719 zł. Innymi konkursami, które dostaną dotację z budżetu państwa, są m.in. Olimpiada Wiedzy o Rodzinie (187 366 zł) i Olimpiada Prawosławnej Wiedzy Religijnej (40 tys. zł). Może wystąpimy do ministerstwa z wnioskiem o dofinansowanie Olimpiady Wiedzy Młodego Racjonalisty? (N.T.)

V Kolumna

Genderowe wampiry
Reklama „wstrząsającego dokumentu” – „Zmierzch. Ofensywa ideologii gender” – to produkcja Fundacji Polska Ziemia. Swoją premierę reklama ta miała w TVTrwam. Możemy zobaczyć, jak siedząca w toalecie, blada, demoniczna istota, z symbolem płci męskiej i żeńskiej na czole, wbija w widza hipnotyzujący wzrok. W pierwszej chwili trudno nie skojarzyć spotu z sagą Stephenie Meyer „Zmierzch” o wampirach. Czyżby to właśnie wampiry wydawały się katolom nieokreślone płciowo, zgenderyzowane? Nic bardziej mylnego, tytułowy zmierzch dotyczy cywilizacji chrześcijańskiej, która słabnie wskutek „genderowej wojny i zabijania tożsamości płciowej”. Występujący w filmie ks. prof. Paweł Bortkiewicz ostrzega przed atakiem na rodzinę i Kościół: „Genderyzm jako forma neomarksizmu nieustannie poszukuje
wroga”. Naszym zdaniem, jest dokładnie odwrotnie, to Kościół hierarchiczny poszukuje wroga, aby utrzymać owieczki w zagrodzie i wymyśla w tym celu brednie, wołające o pomstę do nieba.

Roma locuta…
W sieci krąży reprodukcja przedwojennej wolnomyślicielskiej ulotki, z nagłówkiem „Daty powstania niektórych rzymskokatolickich wierzeń i praktyk”. Wymieńmy tylko część: modlitwy za umarłych – rok 300 po Chrystusie, nabożeństwo do Marii i świętych – 788, oddawanie czci krzyżom, obrazom i relikwiom – 788, post w piątki i przed Wielkanocą – 998, wytwarzanie wody święconej – 1000, zakaz małżeństw kapłanów – 1079, sprzedaż odpustów – 1190, oddawanie czci opłatkowi (adoracja) – 1220, uszna spowiedź przed kapłanem – 1215 (nie znał tej daty „profesor” Jędraszewski, bredząc o spowiedniku Dobrawy z roku 966), czyściec wynaleziony – 1438, Niepokalane Poczęcie NMP uchwalone – 1864, nieomylność papieża wprowadzona – 1870. I przez dwa tysiące lat Kościół twierdzi, że jest depozytariuszem wiecznej, niezmiennej prawdy, a w jego doktrynie nie wolno zmienić nawet przecinka.

Efekt Sekielskich
Rządowy CBOS przeprowadził sondaż, w którym zapytał Polaków o ocenę działalności Kościoła katolickiego. Tak fatalnych ocen nie było od ćwierć wieku! Działalność Kościoła pozytywnie ocenia 48 proc. badanych (w porównaniu z badaniem sprzed dwóch miesięcy spadek o 9 proc.), negatywnie zaś 40 proc. (wzrost o 8 proc.). Komentatorzy tłumaczą to efektem filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, który podziałał jak wybuch bomby w naszym zatęchłym bajorku. Mimo to zadowolone ze swoich pasterzy owieczki wciąż przeważają liczbowo nad zbuntowanymi, co znalazło odzwierciedlenie w wynikach wyborów europejskich. Trend jednak jest antyklerykalny, nawet jeśli na odwrócenie proporcji trzeba poczekać jeszcze parę lat.

Lans Klepackiej
„Klepacka znów się pogrąża” – donosi nie bez satysfakcji portal Planeta.pl. Też odnosiliśmy ostatnio wrażenie, że czołowa polska windsurferka straciła instynkt samozachowawczy. Bez żenady wygłasza publicznie coraz bardziej agresywnie coraz większe brednie (edukacja seksualna to „zamach na nasze dzieci”, „homolobby” zniszczy wszelkie wartości i pozbawi Polaków tożsamości narodowej). Na ulicy przed lokalem wyborczym 26 maja wdała się w pyskówkę z Kingą Rusin, co natychmiast nagrała, żeby pochwalić się w mediach społecznościowych. Cud boski, że nie doszło do mordobicia. W nagrodę za zasługi dla Katolandu zaproszono Zosię do TV Trwam, gdzie bez przeszkód wyrażała opinie o gejach, normalsach, Polsce i świecie, licząc na aplauz widowni. Cóż, kariera sportowa się kończy, a u Rydzyka można zarobić. Lans Klepackiej na postawie anty-LGBT przyniósł jej nawet tytuł honorowego członka Światowego Związku Żołnierzy AK. Krótko się nim jednak cieszyła, bo okazało się, że przyznanie olimpijce przez władze Okręgu Warszawa Wschód odznaczenia wzbudziło sprzeciw ogólnopolskiego zarządu związku, który stwierdził, że z Klepackiej taki członek honorowy jak z koziej dupy trąba i natychmiast ją tytułu pozbawił.

Generalska emerytura Głódzia
Po filmie braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, w którym pojawia się wątek horrendalnie wysokiej emerytury arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, sprawą zainteresował się serwis Money.pl. Z jego ustaleń wynika, że mimo iż hierarcha przepracował w wojsku zaledwie 15 lat, pobiera emeryturę należną generałom po 35 latach służby. A ta, jak podaje MON, wynosi od 10 do 17 tys. zł. Skąd więc wzięło się cudowne 20 lat, które uprawniałoby Głódzia do pobierania wysokiego świadczenia? Oczywiście próżno się tego dowiedzieć oficjalnymi kanałami, bo ani Kuria Metropolitalna w Gdańsku, ani MON nie spieszą z wyjaśnieniami. Dlatego serwis poprosił o pomoc adwokata Piotra Modzelewskiego, specjalizującego się w sprawach związanych ze świadczeniami emerytalnymi dla żołnierzy. Jego zdaniem, na brakujący okres służby mogły się złożyć lata pracy duchownego przed i po służbie, na podstawie których wylicza się maksymalny wymiar emerytury. Tyle że emerytowany musiałby zawnioskować o zaliczenie dodatkowych lat. Czy to zrobił, czy jednak przyznano mu „po kolesiosku” wyższe uposażenie z automatu, tego nie udało się ustalić. Jak jednak konstatuje Money.pl, Głódziowi na emeryturze pieniądze z pewnością się przydadzą, bo przecież pałac, prywatny kościół i posiadłość w Bobrówce, które arcybiskup posiada, trzeba jakoś utrzymać.

Rydzykowy minister na aucie
Prof. Mariusz Orion Jędrysek stracił stołek wiceministra środowiska i głównego geologa kraju. Oficjalnie powodem miała być opieszałość Jędryska w wydawaniu koncesji na wydobycie surowców, z czego niezadowolone były spółki energetyczne. Nieoficjalnie mówi się, że to cios dla postaci, z którymi Jędrysek blisko współpracował: ojca dyrektora i Antoniego Macierewicza. Zwłaszcza temu pierwszemu były geolog kraju zrobił dobrze, bo dzięki jego decyzjom i osobistym staraniom rydzykowa fundacja Lux Veritatis otrzymała z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ok. 27 mln zł na toruńską geotermię, mimo że wszystkie ekspertyzy wskazywały, że geotermalne odwierty w Toruniu nie mają sensu. Jędrysek się uparł i tak kombinował, że fundusze jednak do redemptorysty popłynęły. Potem przelano mu jeszcze dodatkowo 19,5 mln zł na budowę ciepłowni i kolejne 12,3 mln zł na ciepłociągi. Na nieukończony projekt geotermalny w Toruniu NFOŚiGW przeznaczył łącznie 58,3 mln zł. Teraz Rydzyk stracił swojego „ciepłego” człowieka w rządzie. Czy to oznacza, że „biedaczek” zamarznie?

Jezus na lodzie
Na nowotarskim lodowisku Jezus z Nazaretu zajął miejsce hokeistów. Z budżetu obywatelskiego 2019 dla Nowego Targu zorganizowano po raz kolejny ewangelizacyjną imprezę z cyklu „Jezus na lodowisku”. Za przyczyną parafii pw. św. Katarzyny oraz burmistrza Nowego Targu Grzegorza Watychy wierni jednali się z Bogiem przez całą sobotę 8 czerwca br. Miejska Hala Lodowa w Nowym Targu, wzorem lat ubiegłych, została pięknie przystrojona na przyjście „Żywego Pana Jezusa oraz Matki Bożej w figurze Ludźmierskiej Pani, zwanej Gaździną Podhala”. Jej drewnianą wersję na miejsce dostarczyli ludźmierscy górale. Modlitewny harmonogram wypełniły konferencje, odczyty, msze i świadectwa nawróconych. Nie zabrakło także zdjęć z lądowania w 1979 r. JP2 na nowotarskim lotnisku. W sezonie Miejska Hala Lodowa w Nowym Targu służy treningom lokalnego hokejowego beniaminka, drużyny Podhale Nowy Targ, która po kolejnej zmianie trenera jest obecnie w fazie podpisywania kontraktów z nowymi zawodnikami. Miejmy nadzieję, że ta transformacja wraz z wymodloną na wskroś taflą przyniesie sukcesy. Przynajmniej sportowcom.

V kolumna

Na tropie Całusławy
Abp Marek Jędraszewski, profesor nauk teologicznych i profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, opublikował w kwartalniku „Łódzkie Studia Teologiczne” artykuł „Chrzest Polski”. Wychwala w nim Mieszka I za to, że „przed przyjęciem chrztu był zmuszony oddalić siedem żon, które dotychczas posiadał. Według Kpinomira, spowiednika Dobrawy, który w kronice zatytułowanej „Vita Mesconis” („Żywot Mieszka”) przekazał nam nawet ich imiona, Mieszko I podjął decyzję o ich oddaleniu na skutek zabiegów swojej nowej czeskiej małżonki”. Spowiednika Kpinomira wymyślił jednak mieszkający w Polsce amerykański historyk Philip Earl Steele na prima aprilis w 2016 r. Rzekoma kronika Kpinomira to bardzo zabawny tekst. Czytamy w niej, że pogańskie żony Mieszka I nosiły imiona: Całusława, Biustyna, Błogomina, Udowita, Pieściwoja, Rębicha i Pępicha (nas by od razu zaalarmowała niesłowiańska Biustyna!). Wojciech Maziarski, który ujawnił wpadkę Jędraszewskiego, pyta w „GW”, ile są warte profesorskie tytuły dostojników Kościoła. My zaś pytamy: czy oddalenie siedmiu żon dla ósmej nie jest świństwem?

Z igły widły
Trudno w to uwierzyć, ale awantura wokół rekwizytów użytych podczas gdańskiego Marszu Równości wpłynęła ponoć na wynik eurowyborów! Przebrany za anioła uczestnik marszu niósł bowiem obrazek z ukoronowaną waginą na kiju, co katolikom nie wiedzieć czemu skojarzyło się z… monstrancją. Kościelno-pisowski aparat propagandowy niesamowicie tę błahostkę rozdmuchał, wrzeszcząc o lesbijsko-gejowskiej prowokacji i profanacji Najświętszego Sakramentu, wzywając naród do obrony wiary. Już są donosy do prokuratury. W efekcie prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, która szła w pierwszym szeregu marszu, odcięła się od jego organizatorów, a nawet wystosowała karcący list do grupy Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom, odpowiedzialnej za happening z aniołami i waginą. A wcześniej sama napisała na Twitterze: „Kto tu się nabija z katolików? Miłość nie wyklucza nikogo”.

Ksiądz jest ważniejszy
Bunt łódzkich radnych zaczął się od tego, że na uroczystości w jednej ze szkół przewodniczący tamtejszej Rady Miasta Marcin Gołaszewski został powitany po proboszczu i katechecie, jako mniej ważny od nich. Gdy radni zorientowali się, że to dość powszechny zwyczaj, czworo z nich (z Platformy i Nowoczesnej) napisało interpelację, w której domagają się interwencji władz miasta w sprawie „niezręcznych sytuacji”, kiedy to obdarzeni demokratycznym mandatem samorządowcy traktowani są jak goście drugiej kategorii, a w roli pierwszoplanowej osobistości występuje katecheta, tylko dlatego że nosi sutannę. Rozgorzała dyskusja. Okazało się, że w niektórych szkołach, np. w XXIV LO, regulamin mówi wprost o witaniu biskupa i proboszcza przed prezydentem Łodzi, a dyrektor XI LO Bogusław Olejniczak przypomina „honorową zasadę pierwszeństwa stanu duchownego przed świeckim”. Jeszcze jeden średniowieczny kościelny przywilej. Dobrze, że przynajmniej prezydent RP jest witany przed biskupami, choć w przypadku Dudy niczego to nie zmienia.

Interes do zrobienia
Za 280 mln zł w 10 ratach władze Krakowa kupują od tamtejszego Szpitala Uniwersyteckiego, który przenosi się do nowej siedziby, budynki przy ul. Kopernika. Jest wśród nich kościół Niepokalanego Poczęcia NMP z przyległymi zabudowaniami, wart 24 mln zł. Upatrzył go sobie metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski i zgłosił chęć odkupienia go od miasta za… 500 tys. zł. Przepisy mówią bowiem, że Kościół może nabyć nieruchomość z 98-procentową bonifikatą, czyli praktycznie półdarmo. W Krakowie zdarzały się już takie transakcje, np. w 2010 r. kuria zapłaciła 18 600 zł za 0,6 ha gruntu, którego wartość rynkowa wynosiła milion. Tym razem może być inaczej. Przewodniczący rady miejskiej Dominik Jaśkowiec proponuje wymianę: kościół przy Kopernika w zamian za któryś z kościelnych budynków, w którym miasto prowadzi przedszkole, płacąc wysoki czynsz. Albo, jeszcze lepiej, w zamian za park Jalu Kurka przy ul. Szlak, należący do zakonu salwatorianów. Czy po 30 latach uwłaszczania krakowskiego Kościoła kosztem mieszkańców ktoś wreszcie powie STOP?

Haracz
Poseł Krzysztof Brejza (PO-KO) po długich staraniach zdobył wreszcie podsumowanie wydatków Ministerstwa Spraw Zagranicznych na „dzieła” Rydzyka. Od początku pisowskich rządów MSZ wyasygnowało na realizację rozmaitych projektów zaradnego mnicha ogółem 1,78 mln zł, jakby miał on udział w prowadzeniu polskiej polityki zagranicznej. Najwięcej, bo 926 tys. zł, pochłonął Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej, działający przy toruńskiej WSKSiM. 200 tys. zł poszło na ozdobienie świątyni Rydzyka tablicami z nazwiskami 1 059 Polaków, którzy w czasie wojny ratowali Żydów; w radiomaryjnej propagandzie to dowód, że w Polsce nie było i nie ma antysemityzmu. Na obchody stulecia niepodległości wydano 157 tys. zł (konferencja, dwie publikacje, kampania na FB i Twitterze). Czy w pisowskim rządzie jest choć jeden resort, który nie daje Rydzykowi?

Poniżej pasa
Głośno ostatnio o skazanym za molestowanie i rozpijanie 15-latki ks. Mirosławie Bużanie, którego chronił, a nawet awansował, abp Głódź. Na odsiecz propisowskiemu dostojnikowi i jego kumplowi spieszy tygodnik „Sieci” z wymowną okładką. Po lewej seksowna blondynka, ucharakteryzowana na panienkę lekkich obyczajów, z harmonią banknotów. Po prawej ks. Bużan, siwy, godny i smutny. Tytuł: „Wstrząsająca historia. Jak można WROBIĆ KSIĘDZA w pedofilię”. „Rzygaliście już dziś?” – pyta po tej lekturze Karolina Korwin-Piotrowska. Przypomnijmy, co się naprawdę stało: 15-letnią Olę, która przyszła do spowiedzi, ksiądz zwabił na plebanię, poił alkoholem i nachalnie obłapiał; wymiotującą nastolatkę znaleziono w lesie. Ksiądz zeznał, że za donos na niego zapłacił rodzicom Oli pewien biznesmen. Tę wersję miało potwierdzić nagranie, na którym dziewczyna wyznaje, że przed wizytą na plebanii piła piwo – tyle że Olę odegrała inna osoba. Trwa śledztwo w sprawie fabrykowania dowodów. Finansowane z pieniędzy ze SKOK „Sieci” braci Karnowskich przebiły dno i pukają od spodu.

Apostazja Dehnela
Pisarz Jacek Dehnel ogłosił w mediach społecznościowych, że „przez całe lata uważał apostazję za kompletnie zbędną”. Teraz jednak zdecydował się na ten krok. Skłania go do tego „rosnąca agresja Kościoła katolickiego wobec społeczności LGBT, publiczne wspieranie nacjonalizmu, zaangażowanie w politykę po stronie partii rządzącej, organizowanie propagandowych kampanii kłamstw i oszczerstw, przede wszystkim jednak obrzydliwy, powszechny i systemowy proceder ukrywania gwałtów i molestowania dzieci przez funkcjonariuszy Kościoła (w tym biskupów diecezji mojego chrztu i mojego zamieszkania, Głódzia i Nycza)”. Na końcu konkluduje: „Polecam”. W wojnie propagandowej katoprawicy i reszty świata większe znaczenie miałaby apostazja ojca gromadki dzieci. Dehnel jednak nie ukrywa, że jest gejem, więc łatwo będzie przypisać mu to, co innym gejom: złośliwe podgryzanie fundamentów rodziny, wiary i ojczyzny.

Wycofać koszulki?
Tomasz Sekielski firmuje sprzedaż koszulek z napisem „Tylko nie mów nikomu” w wersji damskiej i męskiej, po 35 zł sztuka. Zapewnia, że nie robi tego dla kasy: cena uwzględnia koszt projektu oraz obsługi zamówień i zwrotów. Komercjalizacja szlachetnej walki z pedofilią kleru wywołała mieszane uczucia i spotkała się z głosami krytyki. Jezuita o. Grzegorz Kramer, jeden z nielicznych porządnych księży, apeluje do Sekielskiego: „Panie Tomaszu, proszę wycofać te koszulki. Dla mnie – osobiście – ten krok mocno podważa wartość pana pracy”. A działający od wieków potężny kościelny przemysł eksploatacji „świętości” nie podważa przypadkiem wartości pracy ewangelizacyjnej kapłanów?

V kolumna

Katecheci w rozkroku
Okrakiem na barykadzie – tak można skwitować postawę katechetów w czasie strajku szkolnego. W zdecydowanej większości województw władze kościelne zabroniły im udziału w strajku (np. w woj. śląskim kuria wydała oświadczenie: „Żadne względy ekonomiczne nie usprawiedliwiają rezygnacji z głoszenia Ewangelii”). Zmobilizowani przez kuratoria katecheci oraz zwykli księża i zakonnice, niczym tajna armia Zalewskiej, zgłosili się do pomocy przy egzaminach. Są jednak szkoły, w których świeccy katecheci spontanicznie solidaryzują się z resztą nauczycieli, a niektóre diecezje, w tym łódzka i opolska, pozwalają im przystąpić do strajku (patrz wytyczne z Łodzi: „Proszę kierować się własnym sumieniem”). Jakkolwiek się to skończy, Kościół już poniósł straty wizerunkowe, obsadzając personel Pana B. w roli łamistrajków.

Czy Gniezno jest w Europie
Prezydent Gniezna Tomasz Budasz zabronił zorganizowania pierwszego w tym mieście marszu równości. A ponieważ nie jest moherem, tylko Europejczykiem z Platformy, nie uzasadnił swojej decyzji koniecznością obrony wiary i ojczyzny przed ofensywą LGBT. Nie – prezydent ma na względzie tylko zagrożenie życia i zdrowia mieszkańców (a także witryn sklepowych, parkujących aut i ogródków kawiarnianych), ponieważ kontrmanifestacje zapowiedziało kilkanaście grupek kibolsko-naziolsko-wszechpolskich. Organizatorzy marszu odwołali się do sądu. Tę lekcję przerobiło już kilka miast – Warszawa, Lublin, przy innej okazji Hajnówka – i za każdym razem okazywało się, że nie można prewencyjnie zakazać zgromadzenia, nawet jeśli jest groźba zadymy; bezpieczeństwo ma zapewnić policja. Budasz udaje, że nic o tym nie słyszał, jakby właśnie teleportował się z Marsa, dla niepoznaki przebrany w elegancki europejski garnitur.

Męski różaniec
Zdjęcia obiegły media społecznościowe: mężczyźni w różnym wieku zdejmują nakrycia głowy, formują kolumnę, która maszeruje warszawskimi ulicami, a w końcu zbiorowo klęka. „Matka, która wszystko rozumie” – śpiewają, nie bez powodu, bo ta impreza, Męski Różaniec Warszawa, ma wynagrodzić „bluźnierstwa przeciw dziewictwu Najświętszej Maryi Panny”. Nie chcemy wdawać się w szczegóły teologiczne, choć rozum ludzki wzdraga się przed celebrowaniem kawałka błony dziewiczej, jakby to był patent na świętość. Nie chcemy też bawić się w psychologów czy psychiatrów, którzy mieliby sporo do powiedzenia o kulcie dziewiczej matki (kompleks Madonny i prostytutki?…). Poprzestańmy na obrazku z ulic Warszawy: czy przywabi turystów (egzotyka!), czy ich odstraszy (ciemnogród!)?

„Uparł się, kurna”
Skazany w 2002 r. za molestowanie ministrantów na półtora roku w zawieszeniu na cztery lata (bo w tamtych czasach wielebni dostawali kary „w zawiasach”) ks. Edward P. został odwołany z parafii w Pszennie, woj. dolnośląskie. Ówczesny biskup wrocławski Edward Janiak zapewniał: „On już nigdy nie będzie mógł pełnić posługi kapłańskiej”. Ukryty chwilowo w Domu Księży Emerytów, ks. Edward wrócił do łask i dostał fuchę proboszcza w parafii w Brożcu. Tamtejsi parafianie nie mieli pojęcia o jego skłonnościach i przeszłości. W 2013 r. wytropili go dziennikarze TVN24 i „Gazety Wrocławskiej”, zrobił się szum. Kuria najpierw twierdziła, że nie ma przeszkód prawnych, by P. był proboszczem, w końcu jednak go odwołała. Nasz bohater pojawił się znowu w Sobótce: odprawia msze, spowiada, a nawet prowadzi rekolekcje wielkopostne dla dzieci. „Nie miał prowadzić tych rekolekcji. Ale uparł się, kurna, i dla świętego spokoju mówię: prowadź” – cytuje OKO.press proboszcza parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sobótce, ks. Marka Pieczykolana. Proboszcz nie boi się kłopotów. Zadał koledze fundamentalne pytanie: „No co ty chłopie nafikasz, jak ty masz 66 lat?”.

Bomba seksu
Tym razem znany z niebanalnych poglądów ks. prof. Dariusz Oko przebił sam siebie. „Genderyści dążą do władzy nad światem przy pomocy bomb seksualności” – ogłosił w Radiu Maryja. Ta, trzeba przyznać, nieszablonowa wypowiedź obiega sieć, wywołując masę komentarzy, np. „Tu medycyna jest bezradna”. Bezradna jest także logika: skoro według kościelnych „specjalistów” genderyści zacierają różnicę płci i wszyscy mamy być babochłopami czy chłopobabami, to jak tu liczyć na seksualne eksplozje? Kościół polski odkrył potwora „gender” dokładnie wtedy, gdy zaczęło się ujawnianie afer pedofilskich wśród kleru, i zręcznie odwrócił od nich uwagę, strasząc owieczki nowym wrogiem, tym groźniejszym, że obcym kulturowo. Ale na jak długo jeszcze ten straszak wystarczy?

Chip, czyli Znamię Bestii
Do popularnych youtuberów należy ks. dr Paweł Murziński, regularnie ostrzegający wiernych przed siedmioma plagami Apokalipsy, Żydami, którzy odrzucili Mesjasza, stając się Synagogą Szatana na Ziemi, i biskupami-masonami, którzy zawładnęli Kościołem i przygotowują go na przyjście Antychrysta. Zagrożeń dla chrześcijańskich dusz jest zresztą co niemiara. Czeka nas Wielki Ucisk, kiedy to jedynie osoby wyposażone w tajemniczy chip RFID, czyli przepowiedziane w księdze Apokalipsy Znamię Bestii, będą mogły coś kupić. Wielki Ucisk potrwa 3,5 roku, ale pomoc z Nieba pozwoli wybranym przetrwać ten okres… Ks. Murziński nie boi się atakować papieża Franciszka za „fałszywą naukę”, a wyższe szarże kościelne od lat mu na to pozwalają. Komentując takie informacje, jesteśmy rozdarci wewnętrznie. Generalnie boimy się fanatyków i wariatów. Ale kneblowanie takich księży jak Boniecki i wolność głoszenia bredni dla takich jak Oko czy Murziński prowadzą w prostej linii do wyjałowienia Kościoła z ludzi myślących i kryzysu tej instytucji, co może tylko cieszyć.

Ujawnić kasę
Ruszyła zbiórka 100 tys. wymaganych podpisów pod obywatelskim projektem ustawy „Świeckie państwo”. Przewiduje on jawność przychodów kościołów, w tym oczywiście tego największego. Musiałby ujawniać, ile pieniędzy zyskał z tacy, ile za sakramenty, ile z dotacji państwowych i składać odpowiednie oświadczenia skarbówce. „Zamierzamy skłonić Polki i Polaków do zastanowienia się nad tym, czy jest normalne, że przychody Kościoła, także te pochodzące z publicznych pieniędzy, są niejawne” – piszą przedstawiciele inicjatywy ustawodawczej, którą poparli już m.in. prof. Monika Płatek, Józef Hen, Sylwia Chutnik. A co jest normalne w Katolandzie?…

Transfer mocy
Czujcie się zaproszeni na Forum Charyzmatyczne w Szczecinie w dniach 31 maja – 2 czerwca, reklamowane obrazkiem Matki Boskiej i hasłem-cytatem biblijnym „Otrzymacie Jego moc”! Organizatorzy wpuszczą nawet niedowiarków pod warunkiem uiszczenia opłaty (120 zł za osobę, bez noclegów i wyżywienia). Imprezie błogosławi metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga, jeden z najbardziej rydzykoidalnych biskupów w Polsce. Będą modły o uzdrowienie i o wylanie Ducha Świętego oraz jego darów, oprawę muzyczną zapewni zespół Lew Judy. Jak pisze w „Polityce” Tomasz Maćkowiak, rodzimy Kościół ulega „pentekostalizacji”, przejmuje praktyki kościołów zielonoświątkowych – ekstatyczne obrzędy, „cudowne uzdrowienia”, zabezpieczanie się przed „złymi duchami” itd. „Magia, gusła, sekciarstwo” – to nowa choroba polskiego katolicyzmu.

V kolumna

Wróg się rodzi
W toruńskim teatrze im. Wilama Horzycy odbyła się premiera spektaklu „Wróg się rodzi”, inspirowanego działalnością Rydzyka i jego mediów. Natychmiast zareagował były poseł PiS Andrzej Jaworski: napisał donos do Prokuratury Generalnej i do ministra Ziobry, domagając się ścigania winnych „przestępstw zniesławienia i znieważenia o. Tadeusza Rydzyka oraz słuchaczy Radia Maryja”. Jaworski spektaklu nie widział, ale wystarczyło mu to, co mówił autor sztuki, Marcin Kącki z „Gazety Wyborczej” – że Radio Maryja propaguje mowę nienawiści. Rzecz jasna, znieważenie czy zniesławienie Rydzyka może być ścigane wyłącznie z oskarżenia prywatnego. Dlatego Jaworski doszukał się we „Wrogu” także nawoływania do nienawiści na tle różnic wyznaniowych oraz znieważania rzymskich katolików z powodu ich przynależności wyznaniowej, a tym z urzędu musi się zająć prokurator. I niech ktoś spróbuje wytłumaczyć podwładnym Ziobry, że krytykowanie Ojca Inkasenta nie jest atakiem na rzymskich katolików jako takich!

Kodeks Rysia
Dopuszczalne: uścisk dłoni, delikatne objęcie na powitanie, poklepanie po ramionach lub plecach, trzymanie za ręce dzieci na spacerze. Niedozwolone: łaskotanie, mocowanie się, klepanie w uda lub kolana, masaż, całowanie, zwłaszcza w usta; dotykanie piersi, pośladków lub miejsc intymnych, spanie w jednym łóżku lub w jednym pokoju z wychowankami (dodalibyśmy jeszcze zlizywanie śmietany z kolan wielebnego). Dzieci i młodzież nie powinny przebywać w pomieszczeniach mieszkalnych duchownych. Jeśli dojdzie do nadużyć seksualnych, trzeba natychmiast zawiadomić organy ścigania. Tego wymagają „Zasady ochrony małoletnich i niepełnosprawnych”, przyjęte właśnie w archidiecezji łódzkiej. To pierwsza w Polsce diecezja, w której opracowano taki dokument, a każdy duchowny czy pracujący dla Kościoła świecki wychowawca będzie musiał się pod nim własnoręcznie podpisać. Brawo patron tej akcji, abp Grzegorz Ryś! Ale czy wykształceni w seminariach dorośli mężczyźni nie wiedzą, że obmacywanie dziecięcych pośladków jest niewłaściwe, i muszą to dostać na piśmie?

Oblężona twierdza
„Zamurowane okno papieskie, uroczystość na dziedzińcu zamiast jak dotychczas na placu przed kurią, Rycerze JP2 selekcjonujący ludzi w bramie kurii i metropolita poruszający się w obstawie” – relacjonuje „Gazeta Wyborcza” rocznicę śmierci Karola Wojtyły. Kiedy pobożni krakowianie jak co roku 2 kwietnia przyszli pod sławne okno na Franciszkańskiej, by wspominać zgasłego papieża, abp Marek Jędraszewski zamknął się na kurialnym dziedzińcu. W bramie stanęli Rycerze w długich brązowych płaszczach i odpytywali wchodzących, kim są. Nie wpuścili fotoreportera „GW”, ekipy TVN i portalu LoveKrakow, za to wysłannicy TVP i Polsatu weszli bez przeszkód. Zatrzymywano młodych ludzi o „podejrzanym” wyglądzie, np. w kolorowych kurtkach. Ci, którym udało się wejść, czekali na wystąpienie swego arcypasterza. Jędraszewski pojawił się na kwadrans przed godziną śmierci Wojtyły, szczelnie otoczony Rycerzami niczym Kaczyński ochroniarzami, trochę poględził i umknął do swoich apartamentów. „Poszła plotka, że ma być pod kurią protest. Metropolita się wystraszył” – tłumaczy dziennikarzowi „GW” jeden z krakowskich księży. Kościelny beton zaczyna się bać? To dobry objaw!

Idzie nowe
Aż 64 proc. Polaków chce ograniczenia finansowania Kościoła przez państwo, sprzeciwia się temu 29 proc., 7 proc. nie ma zdania – wynika z sondażu Kantar Millward Brown dla „Wysokich Obcasów”. Za ograniczeniem państwowych dotacji dla Kościoła opowiada się 95 proc. zwolenników Wiosny, 82 proc. Koalicji Europejskiej i 38 proc. wyborców PiS! Nie są więc oni en bloc bezmyślną masą, która ochoczo oddaje ostatni grosz, aby proboszcz miał bardziej wypasioną limuzynę niż jego kolega z sąsiedniej wsi. W tym samym badaniu zapytano o skandale pedofilskie wśród kleru: 63 proc. respondentów twierdzi, że obniżają one zaufanie do Kościoła, dla 34 proc. „nie mają one wpływu na poziom mojego zaufania”. Likwidacja Funduszu Kościelnego, finansowanie lekcji religii w szkole przez kościoły, nie przez państwo, i opodatkowanie duchownych jak reszty obywateli – to główne punkty programu „Świeckie państwo” Inicjatywy Polska Barbary Nowackiej, obecnie w Koalicji Europejskiej. Podobne postulaty zgłasza zresztą Wiosna. Co na to elektorat? Za projektem świeckiego państwa opowiedziało się 88 proc. osób deklarujących się jako niewierzące oraz – uwaga! – 60 proc. wierzących. Nie po raz pierwszy przekonujemy się, że Polacy laicyzują się szybciej niż rządzący nimi politycy.

Nycz uświęca Banacha
W XLIV Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Banacha w Warszawie odbyła się uroczystość nadania szkole imienia… Stefana Banacha. Liceum od roku nosi imię tego wybitnego matematyka, ale celebry nigdy dość. Poprzedni patron szkoły Antoni Dobiszewski, nauczyciel i wychowawca trudnej młodzieży, więzień Pawiaka, zamordowany przez hitlerowców, padł ofiarą dekomunizacji. Uroczystość rozpoczęła się mszą w intencji pracowników i uczniów LO oraz poświęceniem sztandaru liceum w kościele św. Kazimierza. Mszę odprawiał sam kardynał Kazimierz Nycz, były modły i śpiewy, proklamowano 30 marca nowym świętem szkoły. W dymie kadzideł pojawił się burmistrz Mokotowa Rafał Miastowski z Platformy, który zapewne przez przeoczenie nie rozpoczął przemówienia od „W imię Ojca i Syna”. A tak chwaliliśmy ekipę Trzaskowskiego, że nie urzęduje na klęczkach!

Nie i amen
W krytycznym dla „zreformowanej” oświaty roku coraz więcej samorządów i szkół próbuje ograniczyć liczbę godzin religii, żeby mieć więcej swobody w układaniu planu lekcji i uniknąć nauki do wieczora lub w soboty. Jak już informowaliśmy, Episkopat ogłosił, że nie ma mowy o „redukcji” tego przedmiotu. Mimo to abp Ryś w Łodzi zgodził się na jedną lekcję religii tygodniowo. Kiedy w Gdańsku z podobnym wnioskiem wystąpili radni Koalicji Obywatelskiej, tamtejszy metropolita, abp Sławoj Leszek Głódź, kategorycznie odmówił. I od razu wsparli go pisowcy. „Dziwi mnie, że znaczna część radnych Koalicji Obywatelskiej deklaruje, że są wierzący. To trochę wygląda tak, jakby niekoniecznie uznawali wartości chrześcijańskie czy katolickie” – skomentował radny Waldemar Jaroszewicz z PiS, a jego koleżanka, radna Joanna Cabaj, zażądała… zwiększenia liczby lekcji religii. Gdyby czas spędzony na wkuwaniu katechizmu przekładał się na cnoty chrześcijańskie, bylibyśmy narodem aniołów.

Ofiara postojowa
Kościół św. Stanisława Biskupa w Ostrowie Wielkopolskim sąsiaduje z aresztem śledczym, a w pobliżu mieszczą się też sąd i ratusz. Na kościelnym parkingu zostawiali więc samochody nie tylko wierni, także interesanci pobliskich urzędów. Postanowił to wykorzystać proboszcz, ks. Krzysztof Nojman: wyłożył parking kostką, zamontował szlaban i zatrudnił parkingowych wyposażonych w bloczki z kwitami. Nie jest drogo – 2 zł za godzinę, lecz parafianom, którzy przyjeżdżają na mszę, trudno się z tym pogodzić. Reporterka Wirtualnej Polski przypomniała proboszczowi, że papież Franciszek krytykuje księży zarabiających na wiernych i stosujących cenniki opłat. „Papież mówił o sakramentach świętych, a nie o parkingu. To zupełnie inny temat” – uciął ks. Nojman. Najzabawniejsze, że obowiązkową opłatę nazwał „ofiarą postojową”, a na kwitku z pieczątką parafii widnieje motto „Serviens in spe” („Służąc w nadziei”).

V kolumna

„Klecha” nie płaci
Film Jacka Gwizdały „Klecha”, opowiadający o ks. Romanie Kotlarzu, zwanym „kapelanem radomskiego Czerwca”, miał być katolicką odpowiedzią na „Kler” (i dlatego otrzymał 2 mln zł dofinansowania). Zdjęcia zakończono w październiku 2018 r., ale do tej pory wielu statystów z Radomia nie dostało wynagrodzenia za pracę. Odpowiedzialne za to instytucje stosują metodę kelnera z PRL: to nie ja, to kolega. Producent filmu czeka na fundusze z TVP i Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, PISF twierdzi, że płacił zgodnie z umową, a resztę dorzuci dopiero po rozliczeniu produkcji w raporcie końcowym, TVP zaś udaje, że jej w tym biznesie nie ma. Nie ma też nadziei, że publiczność tłumnie ruszy do kin i wesprze „Klechę” swoimi pieniędzmi.

Bezczelność w Poznaniu
Wojciech Chudy, poznański radny Koalicji Obywatelskiej, zaproponował, żeby na znak protestu przeciw pedofilii kleru nie zapraszać duchownych na miejskie uroczystości. Przynajmniej dopóki Kościół „nie rozwiąże tego problemu w swoich szeregach”. „Czarę goryczy przelała ostatnia konferencja prasowa Episkopatu Polski (…). Kościołowi nie zależy na wewnętrznym oczyszczeniu” – oświadczył radny. Szef klubu radnych PiS Przemysław Alexandrowicz nie mógł tego słuchać i wybiegł z sali, po czym ogłosił, że oświadczenie kolegi było „popisem arogancji, bezczelności, ignorancji i złej woli”. Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak nie jest bigotem, lecz Chudego nie poparł: „Ja do kościoła zbyt często nie chodzę i nie szukam asysty osób duchownych. Ale w tych sprawach, w których mogę współpracować z arcybiskupem, dalej będę współpracował”. Radnemu pozostaje satysfakcja, że „dał świadectwo”.

Serwis poronień
Bielsko-Biała. 8 marca odbył się w tym mieście marsz kobiet, które postulowały m.in. otwarcie całodobowego gabinetu ginekologicznego z lekarzem, który nie będzie się zasłaniał klauzulą sumienia, lecz w razie potrzeby zapisze tabletkę antykoncepcyjną lub „dzień po” (taki system działa już m.in. w Poznaniu). Kobiety złożyły petycję w tej sprawie do Rady Miasta. Radny Janusz Buzek z PiS, szef komisji skarg, wniosków i petycji, widzi w tej inicjatywie „całodobowy serwis wczesnych poronień”. „Otwarcie przez miasto placówki w myśl złożonej petycji oznaczałoby wyraźne opowiedzenie się rady miejskiej przeciwko Bożej woli, a tym samym światopoglądowi chrześcijańskiemu” – dodał. Nie będziemy uświadamiać radnego Buzka, czym się różni pigułka „dzień po” od wczesnoporonnej, niech się radny dokształci. Czy nie jest jednak nadużyciem tłumaczenie Bożą wolą wszelkich wpadek „ciążowych”? Nie Bóg zapładnia, tylko faceci!

Zero ustępstw
„Nie ma podstaw do organizowania zajęć z religii wyłącznie na pierwszych bądź tylko ostatnich godzinach lekcyjnych” – ogłosiła Konferencja Episkopatu Polski. Ułatwienie życia dzieciom, które na religię nie chodzą, a w obecnym systemie podczas tych zajęć muszą bez sensu tkwić w szkole, na korytarzu czy w świetlicy, nie jest dla biskupów żadnym argumentem. Komunikat KEP znaczy tyle: dobrowolnie nie cofniemy się nawet o pół milimetra. Historia zna wiele przypadków, gdy beneficjenci takich czy innych przywilejów kurczowo się ich trzymali, nie zważając na przemiany społeczne, aż wreszcie doczekali się buntu, w wyniku którego polegli wraz ze swoimi przywilejami.

Samobójczy seks
Ministerstwo Zdrowia finansuje program zdrowotny dla młodzieży „W stronę dojrzałości”. W 2018 r. media wzięły pod lupę ministerialne filmy „edukacyjne”, pełne takich rewelacji: stosowanie antykoncepcji może być przyczyną rozwodu, seks przed ślubem może się skończyć samobójstwem (!), a związki homoseksualne są nietrwałe. Po fali krytyki filmy zniknęły ze strony internetowej resortu, lecz program jest nadal realizowany. Jak odkrył serwis OKO.press, przeznaczony dla edukatorów przewodnik metodyczny poucza m.in., że swoboda seksualna prowadzi do pustki, szczególnie u kobiet, „gdyż mają zakodowane całkowite oddanie swemu ukochanemu” (mężczyźni ulegają popędom). Seks przedmałżeński grozi aborcją, załamaniem, uzależnieniem, niemoralnością, depresją (kobiety), stanem wiecznego niezaspokojenia (mężczyźni); w najlepszym razie rozczarowaniem. Za to po ślubie, hokus pokus, parę czeka niezmącone łóżkowe szczęście, tym większe, im więcej będzie miała dzieci.

Duda dla gejów
„Jeżeli byłaby taka wola parlamentu, prezydent Andrzej Duda byłby skłonny podpisać ustawę o statusie osoby najbliższej” – powiedział „Faktowi” rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. Klęcznik Duda nie zgodzi się na związki partnerskie, choć są one normą w połowie krajów UE (druga połowa zalegalizowała małżeństwa osób tej samej płci). Nie zgłasza też projektu ustawy o statusie osoby najbliższej. Gadanie o niej ma zamydlić oczy centrowym wyborcom, bo bez nich Duda nie wywalczy reelekcji. Co konkretnie Duda i jego mocodawca prezes mogliby przełknąć? Rzecznik Spychalski napomknął tylko o odwiedzaniu chorego partnera w szpitalu i pozyskiwaniu informacji o jego zdrowiu. A wspólnota majątkowa, prawo do dziedziczenia po partnerze i renty po nim? To już po zmianie władzy…

Wypędzanie duchów
64-letnią mieszkankę gminy Trawniki (woj. lubelskie) odwiedziła nieznajoma kobieta. Od progu zawiadomiła gospodynię, że jej dom zamieszkują złe duchy, które trzeba wypędzić. W tym celu ofiara duchów musiała zawinąć w chustę pieniądze dla wybawicielki. Gdy to zrobiła, nieznajoma wytknęła jej, że to nie wszystkie pieniądze, jakie są w domu. 64-latka uzupełniła więc zawartość chusty i zgodnie z poleceniem schowała w szafie. Po tych wszystkich operacjach specjalistka od wypędzania duchów zniknęła bez śladu, z chusty zaś zniknęło 1300 zł. Czy zniknęły także złe duchy, nie wiadomo. Nie dziwmy się, że księża egzorcyści mają moc zleceń, a wybory na lubelskiej wsi wygrywa PiS.

Opieszały święty
„Pojawiające się opinie, że Jan Paweł II był opieszały w kierowaniu odpowiedzi Kościoła na wykorzystywanie seksualne małoletnich przez niektórych duchownych są krzywdzące i przeczą im historyczne fakty” – napisał w opublikowanym 20 marca oświadczeniu kardynał Stanisław Dziwisz, ongiś kapciowy Wojtyły, jak nazywają go antyklerykałowie. W długim wywodzie Dziwisz wraca do kryzysu pedofilskiego w USA i Irlandii, do sprawy „ojca” Degollado. Przypomina, że JP2 w stosownym czasie ogłaszał stosowne dokumenty i proklamował politykę „zero tolerancji” (którą dziś abp Jędraszewski kojarzy z bolszewizmem i nazizmem). Dziwisz ujawnia jednak niechcący opieszałość szefa. Dowiadujemy się np., że kiedy wybuchł skandal pokazany w filmie „Spotlight”, „papież najpierw obserwował poczynania episkopatu USA”. I generalnie „nie zastępował biskupów w poszczególnych krajach”. Obrona Wojtyły w wykonaniu Dziwisza przypomina nam stare polskie przysłowie: „Świadczył się Cygan swoimi dziećmi”.