V kolumna

Co może Biedroń
Zakotłowało się w polskim zatęchłym bajorku, gdy Robert Biedroń na konwencji założycielskiej partii Wiosna ogłosił projekt radykalnej zmiany stosunków państwo-Kościół. Zaraz też odezwali się realiści, że nie można usunąć religii ze szkół, bo to sprzeczne z konkordatem, konkordatu zaś nie można renegocjować, bo przykościelni politycy wpisali go do konstytucji (art. 25 p. 4). Właściwie rząd polski może zaproponować renegocjację, lecz jeśli Stolica Apostolska odmówi, co jest pewne, nie mamy już żadnego ruchu, bo zerwanie konkordatu jawnie gwałciłoby konstytucję. Jedynym prawnikiem, który uważa, że Polska może w zgodzie z prawem zerwać konkordat, ponieważ Kościół od lat nie respektuje niektórych jego postanowień, jest nasz autor Jerzy Dolnicki. Gdyby został ekspertem u Biedronia, program Wiosny zyskałby ręce i nogi (na razie ma głównie skrzydła).

Taca i kasa
W programie Wiosny jest punkt, który budzi silne emocje: opodatkować tacę, jak to ujął Biedroń. Natychmiast rzuciła się na niego armia krytyków: to przecież niemożliwe, ksiądz musiałby chodzić po kościele z kasą fiskalną i wydawać paragony płatnikom! Albo ustawić wiernych w kolejce do kasy… Już łatwiej sobie wyobrazić kasę fiskalną w kancelarii parafialnej i rejestrowanie opłat za śluby czy pogrzeby, ale i to uderzałoby w odwieczne obyczaje i wywołało wściekły opór kleru. A może by tak zacząć od posunięć dużo prostszych? Podnieść wysokość płaconego przez księży podatku ryczałtowego, obecnie śmiesznie niskiego, a leży to w gestii ministra finansów. Zlikwidować przywileje kościelnych podmiotów gospodarczych, które rzekomo przeznaczają cały zysk „na cele kultu” i pod tym pretekstem w ogóle nie płacą podatków. I oczywiście obciąć dotacje na kolejne papieskie muzeum czy inne fanaberie wielebnych.

Superświęto
Senatorowie Platformy chcą ustanowić rekordowe w dziejach Polski, dziewięciodniowe święto na pamiątkę pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w roku 1979 (historycznej celebry, podczas której papież wołał na pl. Zwycięstwa, dziś Piłsudskiego: „Niech zstąpi duch Twój i zmieni oblicze ziemi, tej ziemi”). Obchody nowego święta, nazwane Dniami Wolności, trwałyby od 2 do 10 czerwca 2019 r. Fajny termin, idealny na wycieczki i grillowanie w ogródkach lub na balkonach. Po ogłoszeniu tego populistycznego projektu platformersi nie powinni zarzucać konkurentom populizmu w jakiejkolwiek sprawie. Nie powinni się także dziwić, że duża część antypisowskich wyborców ma już powyżej uszu ich lawirowania: Kościołowi świecę, a zwolennikom świeckiego państwa ogarek.

Godek do Strasburga
„Musimy tam być, by pewne rzeczy hamować i ograniczać wpływ Unii na polskie prawodawstwo” – ogłosiła Kaja Godek, która chce kandydować do Parlamentu Europejskiego razem z członkami Ruchu Narodowego i Partii Wolność (pod jakim szyldem, nie wiadomo). Zdaniem Godek, PiS skręca w lewo, tzn. nie chce uchwalić totalnego zakazu aborcji ani nawet zakazu „aborcji eugenicznej” (przerywania ciąży w razie ciężkich i nieuleczalnych wad płodu). Kaczyński zdradził, ale prawdziwi katolicy nie odpuszczą, zajmą fotele eurodeputowanych i za unijne pieniądze będą pluć bezbożnej Unii w twarz. Skończy się to pewnie tak, jak europejska kariera Janusza Korwin-Mikkego, który miał rozwalać Unię od wewnątrz, lecz wylądował na marginesie politycznym, wyśmiewany i karcony za swoje wyskoki. Jest tylko jeden powód, dla którego możemy wspierać wspólny start oszołoma Korwina i fanatyczki Godek: urwą trochę PiS-owi!

Rydzyk szkoli sędziów
Toruńska uczelnia Ojca Dyrektora, WSKSiM, dostała z Ministerstwa Sprawiedliwości blisko 3 mln na szkolenie sędziów w celu „podniesienia kompetencji w zakresie komunikacji i negocjacji”. Ponad 80 proc. tej kwoty stanowią fundusze unijne. Do tej pory przygotowywaniem sędziów do wystąpień medialnych zajmowała się Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie. Szkolenie „w zakresie negocjacji” jest czystym absurdem, bo z kim mają negocjować sędziowie – z oskarżonymi? Ujawnienie kolejnego transferu kasy od Ziobry do Rydzyka spowodowało spore zamieszanie. Wielu sędziów pytało, czy kurs w Toruniu jest obowiązkowy. Zareagowała Beata Górszczyk, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Krakowie, gdzie prezesem jest koleżanka Ziobry Dagmara Pawełczyk-Woicka: udział w szkoleniu jest dobrowolny, a prezes Pawełczyk-Woicka powiadomiła o nim podwładnych w trosce poziom zawodowy sędziów. Mamy pytanie: czy jeśli nikt się nie zgłosi, Rydzyk zwróci kasę?

Zagrożenia duchowe
W portalu Deon.pl siostra Ewa Bartosiewicz wymienia czyhające na biednych katolików zagrożenia duchowe. Oto kilka z nich. „Dlaczego wszyscy mogą, a ja nie?” – to według autorki popularny sposób usprawiedliwiania swoich grzechów. Świetny patent dla pazernych pisiewiczów, którym ich własna propaganda wmówiła, że Platforma straszliwie kradła. „Niech on pierwszy przeprosi, to nie ja zacząłem” – tak rozumują politycy i publicyści dojnej zmiany, którzy wszystkie ekscesy swego obozu tłumaczą tym, że przed 14 laty Tusk wspomniał o „moherowej koalicji” (za co przeprosił), a 12 lat temu Sikorski wezwał do „dorżnięcia watahy”. „Oni też o mnie źle mówili” – dyżurna odpowiedź na zarzuty, że pisowiec stosuje mowę nienawiści. „Inni robią gorsze rzeczy” – to wręcz motto PiS. W ten sposób s. Bartosiewicz, chyba nieświadomie, opisała schemat pisowskiej propagandy, ocierającej się o infantylizm rodem z przedszkola (to on zaczął!).

Naganiacze
Pisaliśmy o tym w zeszłym roku, ale historia się powtarza: w okresie składania zeznań podatkowych posłowie i senatorowie PiS oraz pracownicy ich biur stają się naganiaczami Rydzyka. Pomagają w wypełnieniu PIT-ów pod warunkiem, że proszący o pomoc obywatel przekaże 1 proc. podatku fundacji Nasza Przyszłość. Wirtualna Polska przytacza dialog w jednym z biur poselskich: „Czy można u państwa rozliczyć PIT za ubiegły rok? – Oczywiście. Prowadzimy zapisy do jednego z naszych pracowników, który się tym zajmuje. Zapraszamy zwłaszcza emerytów, którzy nie zawsze radzą sobie z PIT-ami. – A co z przekazaniem 1 proc. podatku? – Wpisujemy fundację Nasza Przyszłość. Nikt się na to nie skarży”. A kto by się skarżył? Jeśli ktoś nie chce płacić na Rydzyka, wybierze biuro innej partii.

Znak z nieba?
Jak donosi portal Newspix.pl, w jeziorze Wigry w woj. podlaskim z nieznanych powodów zatonęła najsłynniejsza barka w Polsce, ta, na której pływał papież Jan Paweł II. „Nad powierzchnię wody wystaje tylko część kadłuba” – mówi jej właściciel Błażej Bieńkowski z Suwałk, który nie wie, jak mogło do tego dojść. Informacji towarzyszy zdjęcie. Rzeczywiście, papieska barka tonie. „To jakiś znak?” – zastanawiają się pobożni mieszkańcy okolicznych wsi. Internauci zaś sugerują, że idzie na dno mit świętego Wojtyły, podobnie jak jego jednostka pływająca. I jak tu teraz śpiewać „Barkę”?

Łajdak
Ks. Jacek Dunin-Borkowski zasłynął z agresywnych wpisów na Twitterze, m.in. sprzeciwił się modlitwie za zamordowanego Pawła Adamowicza. Wywołało to falę krytyki, z powodu której na jakiś czas zamknął konto, ale długo nie wytrzymał. Ogłoszenie żałoby narodowej po śmierci Jana Olszewskiego skłoniło kapłana do zamieszczenia takiego oto komentarza: „No! Jednak. A już się bałem, że skończy się na łajdaku Adamowiczu”. Wielu użytkowników Twittera uznało ten komentarz za skandaliczny, wobec czego ksiądz zrobił krok w tył: „Przepraszam (…). Chodziło mi o żałobę po Olszewskim, niepotrzebnie i niekulturalnie porównałem. Za karę pomodlę się za śp. Adamowicza”. Czyli nieszczerze przeprasza za chwilę szczerości. Kościół potrafi zakneblować księży Bonieckiego czy Lemańskiego, ale takie indywiduum, jak ks. Dunin-Borkowski pluje bez przeszkód.

V kolumna

Wasze kamienice
Przed komisją weryfikacyjną Patryka Jakiego zeznaje sławny adwokat Robert Nowaczyk, uważany za jednego z głównych macherów warszawskiej reprywatyzacji. Obciążając pisowców, w tym szefów CBA i Sasina, wspomina nagle, że jedną z reprywatyzowanych kamienic interesuje się pewien ksiądz i chce ją kupić za 800 tys. zł. Bo to przecież zupełnie normalne, że kapłan uciułał z tacy i rozgląda się za jakimś dochodowym interesem! Jedno wydaje się pewne, jeśli kamienicę kupi ksiądz, komisja Jakiego przyklepie tę reprywatyzację i odpuści sobie wszelkie pomysły zwracania poprzednim właścicielom.

Przepustka do nieba
Ojciec Inkasent bierze wiernych pod włos, apelując o wpłacanie 1 proc. podatku dochodowego na Fundację Nasza Przyszłość: „Wstań z tego fotela, pójdź do ludzi, powiedz znajomym, powiedz rodzinie” (że Rydzyk potrzebuje kasy). „Wykorzystaj telefon i porozmawiaj. Zrób to. Nie popełniajmy grzechu zaniedbania”. Grzechem jest więc nie tylko nieprzekazanie pieniędzy Rydzykowej fundacji, ale także niezawiadomienie rodziny i znajomych, że odbywa się ogólnonarodowa ściepa! Ale oprócz kija (grzech), pojawia się też marchewka (zbawienie wieczne): „To dobro zaniesiemy w wieczność. Gdy staniemy przed Panem Jezusem, powiemy: patrz, Panie, nie mam pustych rąk. Uczyniłem tyle dobra”. Nie zapomnijcie zabrać na Sąd Ostateczny zeznań podatkowych i dowodów wpłaty! Będzie tam niezły tłok, więc św. Piotr może uprościć procedurę: kto nie zna numeru konta Ojca Tadeusza, nie wejdzie do nieba.

Afront dla Rydzyka
Nie wszystko jednak układa się tak, jak zacny redemptorysta by sobie życzył. Dotychczasowy sojusznik Ziobro zrobił mu wielki afront. Mimo że Rydzyk wystosował oficjalny list z osobistym poręczeniem za Bartłomieja M., byłego rzecznika MON, prokuratura zupełnie to zlekceważyła i wystąpiła o areszt dla podejrzanego, a Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu wniosek przyjął i biedny Miś trafił na trzy miesiące za kraty. Złośliwe tabloidy już pokazują, jak ciasną dostał celę. Do czego to podobne, żeby podwładni Ziobry nie liczyli się z opinią Ojca Dyrektora? Wszak jest on prawdziwym autorytetem w takich sprawach, jak korupcja, przekręty, powoływanie się na wpływy i płatna protekcja. A swoją drogą, co ten Miś w sobie ma, że tak go protegują starsi panowie?
Epoka antychrysta
Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak jest hospitalizowany w Wielkopolskim Centrum Onkologii. Pod artykułem tygodnika „Do Rzeczy” na ten temat ukazało się ok. 100 komentarzy, w ogromnej większości nienawistnych, a przy tym tak obrzydliwych, że wywołują odruch wymiotny. „Żydokomuna zdycha”, „Jeden umarł od noża, drugi może pod nożem”, „Nie zapomnijcie w ch… wbić osinowy kołek”, „Nareszcie, mam nadzieję, że ta k… zdechnie, i to szybko. Tego ci życzę, ty lewacka szmato” itp. Nie minęły trzy tygodnie od zamordowania Pawła Adamowicza, a już widać, że chór dramatycznych apeli o powstrzymanie mowy nienawiści trafił w próżnię. Naczelnym „Do Rzeczy” jest konserwatywny katolik Paweł Lisicki, autor książek „Czy Jezus jest Bogiem? Od judaizmu do chrześcijaństwa” i „Epoka antychrysta”, promujący model „mediów tożsamościowych”, dla których nie liczą się fakty, tylko budowanie wspólnoty odbiorców. Uroczą katolicką wspólnotę udało mu się zbudować.

Walka o dusze
Puławy. Radny Ignacy Czeżyk z klubu PiS, były poseł i były dyrektor liceum, domaga się, żeby samorząd przyjrzał się wychowaniu dzieci i młodzieży, zareagował na „zbytnią świeckość” szkolnych ślubowań („One nie uskrzydlają. Nie znalazłem w nich wartości chrześcijańskich”) i zaprosił księży do przeanalizowania „etycznych i ideologicznych znamion” Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Toczy się bowiem „walka o dusze” młodego pokolenia, a Owsiak i jego sojusznicy „tworzą nową religię”. Radny Czeżyk osobiście odkrył zagrożenie, rozmawiając 13 stycznia z wolontariuszami, stojącymi pod kościołem z puszkami. Te dzieciaki „chcą nieść dobro, ale są niedoinformowane”. Nie mają wiedzy np. o chrześcijańskich fundacjach charytatywnych. Radni komisji oświaty uznali jednak, że postulaty uskrzydlonego kolegi Czeżyka są zbyt ogólne i wykraczają poza kompetencje rady miasta. No i nowa religia Owsiaka będzie szerzyć się bez przeszkód.
Krucjata za kapłanów
Koordynacja Odnowy w Duchu Świętym Archidiecezji Wrocławskiej (jest takie ciało) zainaugurowała krucjatę modlitwy za kapłanów. „Chcemy naszą modlitwą objąć jak największą liczbę kapłanów naszej diecezji” – zapewnia Koordynacja Odnowy. W tym celu publikuje nazwiska i zdjęcia księży, „których otoczyliśmy już naszą modlitwą”. Jest ich 299, lecz nie wiadomo, dlaczego akurat ich wybrano, wzorowo pełnią posługę kapłańską, czy wprost przeciwnie, grzeszą i błądzą, i dlatego wymagają modlitwy? Co najciekawsze, organizatorzy krucjaty na bieżąco informują, kto się modli za wytypowanych księży. Np. 29 stycznia modliło się 116 osób z 25 wspólnot: Dobra Nowina, Dom na Skale, Lumen Christi, Wieczernik, Źródło itd. Były czasy, gdy ludzie wierzyli, że Pan Bóg rejestruje ich modły. A dziś to wszystko załatwia internet.

Z wilgotnych wiatrów
28 stycznia w Kościele obchodzono dzień św. Tomasza z Akwinu (1227-1274). Ogłoszony przez innego świętego, Alberta Wielkiego, „świetnością i kwiatem całego świata”, został nazwany przez kolejnego świętego, papieża Piusa V, Doktorem Anielskim. Kościół zaś nadał mu tytuł Doktora Powszechnego „z racji jego niezrównanej mądrości teologicznej i filozoficznej”. Z jego poglądów wyrósł system filozoficzny nazwany tomizmem, dominujący w Kościele przez kilkaset lat, współcześnie odrodzony jako neotomizm. Z tej okazji warto przypomnieć kilka myśli Akwinaty: „Kobiety są błędem natury z tym ich nadmiarem wilgoci, temperaturą ciała świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu; są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny”; „Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych”, „Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów”. Bez komentarzy.
Kto się w grobie przewraca
Sąd Rejonowy w Toruniu 4 marca rozpatrzy zażalenie na decyzję prokuratury, która odmówiła ścigania z urzędu b. premiera Włodzimierza Cimoszewicza za powyższą opinię o projekcie inwestycji Rydzyka muzeum „Pamięć i Tożsamość”: „Papież się w grobie przewraca, kiedy robią z niego złotego cielca. To jest skandal, żeby w ten sposób obchodzić się z człowiekiem, który miał zupełnie inne zasady i nigdy nie pogodziłby się z tym, żeby dla jego wizerunku wydawać takie pieniądze, zamiast przekazać je tym, którzy ich potrzebują”. Co ciekawe, Cimoszewicza nie ściga osobiście Rydzyk, tylko były poseł Ryszard Nowak, przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami i Przemocą, który od lat donosi prokuraturze o przypadkach domniemanej obrazy uczuć religijnych lub zniesławienia kościelnych idoli. Wiele wskazuje na to, że z tego żyje.

Propedofilscy biskupi
Serwis OKO.press publikuje analizę grudniowego sondażu, z którego wynika, że 60 proc. Polaków uważa, że biskupi stają po stronie księży, sprawców przestępstw seksualnych wobec małoletnich, a nie po stronie skrzywdzonych dzieci. Najbardziej wyrozumiali dla biskupów są wyborcy PiS, ale i oni częściej wskazują, że biskupi stają po stronie sprawców (36 proc.). Tylko nieco ponad 17 proc. ankietowanych wskazało, że kościelni hierarchowie stają po stronie ofiar. O tym, że biskupi chronią sprawców najczęściej przekonane są osoby z wyższym wykształceniem, z dużych miast i o największych dochodach. Taką odpowiedź wybrało też więcej mężczyzn (64 proc.) niż kobiet (57 proc.). 72 proc. osób w wieku 40-49 lat uważa, że biskupi wspierają molestujących księży. Najbardziej wyrozumiałe dla biskupów są osoby powyżej 60. roku życia.
B.F.

Słowo na niedzielę

Papież kontra PiS
Zła wiadomość dla Kaczyńskiego, Terleckiego, Pawłowicz, Cejrowskiego, propagandystów TVP i całej armii rydzykopodobnych księży! Do żony i matki Pawła Adamowicza zadzwonił z Rzymu kardynał Konrad Krajewski, piastujący urząd jałmużnika papieskiego. Przekazał im w imieniu papieża, że „Ojciec Święty przytula je do serca i modli się za nie”. Podczas mszy pogrzebowej było jeszcze gorzej – abp Głódź wręczył każdemu z najbliższych Adamowicza po różańcu w prezencie od papieża. Franciszek znowu się naraża najbardziej katolickim z polskich katolików i grozi mu pisowska ekskomunika.

Miara zasług
Wybuchła dyskusja w mediach społecznościowych, czy Paweł Adamowicz zasłużył na pochówek w bazylice Mariackiej. Ci, którzy twierdzą stanowczo, że nie zasłużył, to zwykle ci sami, którzy parę lat temu gorąco oklaskiwali decyzję o pochowaniu Lecha Kaczyńskiego z małżonką na Wawelu, wśród królów i bohaterów narodowych, po sąsiedzku z marszałkiem Piłsudskim, choć w bardziej okazałym sarkofagu. Różnice są dwie. Po pierwsze, rządzone przez Adamowicza miasto Gdańsk od lat dokłada do remontów bazyliki Mariackiej (którą my, antyklerykałowie, prywatnie uważamy za najpiękniejszy kościół w Polsce) oraz innych zabytków sakralnych, podczas gdy „poległy” prezydent RP katedry wawelskiej nie wyremontował i z Krakowem niewiele miał wspólnego. Po drugie zaś, Adamowicza naprawdę zamordowano.

Przepychanki na pogrzebie
Abp Sławoj Leszek Głódź nie zgodził się, aby homilię na mszy pogrzebowej wygłosił krytyczny wobec Kościoła instytucjonalnego dominikanin o. Ludwik Wiśniewski, związany z Ruchem Młodej Polski, z którego wywodził się Paweł Adamowicz, rodzina zaś nie życzyła sobie przemówienia Andrzeja Dudy. Bliski zmarłemu o. Wiśniewski mógł zabrać głos dopiero w pożegnaniach pod koniec sobotniej mszy i wywołał huragan oklasków. Homilię w piątek – banalną, lecz niekontrowersyjną – wygłosił biskup pomocniczy Zbigniew Zieliński, w sobotę zaś przemówił sam Głódź. Sypiąc jak z rękawa sloganami o miłości, solidarności i pojednaniu, nie omieszkał podkreślić, że niektórzy chcą „wypłukiwania roli Kościoła”, co przecież grozi ogólnym armagedonem. Ten sam hierarcha niedawno przyznał Jackowi Kurskiemu, szefowi propagandowej szczujni TVP, nagrodę nazwaną Pierścieniem „Inki”, deklamując: „Panie prezesie, otworzył pan oczy wielu Polakom”. Tak to jest z uroczystościami kościelnymi – mają one efektowną oprawę, ale niejednej bredni trzeba wysłuchać.

Ratujcie dzieci
Katolicka ekstrema sprzeciwia się zajęciom w szkołach pod hasłem „Stop mowie nienawiści”, które po zamordowaniu Pawła Adamowicza organizują m.in. Wrocław, Warszawa i Toruń. Chodzi o to, że w materiałach dla nauczycieli, np. w publikacji Rady Europy, jako osoby szczególnie narażone na hejt wymienia się muzułmanów, uchodźców, gejów i lesbijki, których katole pragną bez przeszkód zwalczać i dyskryminować. „Uwaga! Pod płaszczykiem walki z przemocą prezydent Warszawy chce indoktrynować dzieci w szkołach. Piszcie dzieciakom zwolnienie z tych zajęć albo zostawcie je w domu” – agituje na Twitterze Kaja Godek. Według mec. Jerzego Kwaśniewskiego, prezesa Ordo Iuris, pojęcie „mowy nienawiści” jest subiektywne i nieostre, i służy ono „radykalnej lewicy” do… cenzurowania dyskusji (jakby dyskusja nie mogła się obejść bez poniżania i obrażania ludzi). Tak oto religia miłości bliźniego zamienia się we własną karykaturę.

Rydzyk z Żabką
Ojciec Dyrektor podjął współpracę biznesową z siecią sklepów Żabka. Ściśle mówiąc, jego uczelnia ma współpracować z funduszem CVC Polska, do którego należy Żabka. Tadeusz Rydzyk i Krzysztof Krawczyk, prezes CVC, podpisali list intencyjny w tej sprawie. Wcześniej sieć obchodziła zakaz handlu w niedzielę pod pretekstem, że w jej sklepach działają punkty pocztowe. Nie podobało się to Solidarności i pisowskiej władzy. Powstał projekt uszczelnienia zakazu, który uderzał w Żabkę, lecz nagle zdjęto go z porządku obrad w Sejmie. Z błogosławieństwem Rydzyka sklepy tej sieci będą czynne siedem dni w tygodniu i jakoś nikt się nie martwi, że ich biedni, wyzyskiwani pracownicy nie spędzą świętej niedzieli w kościele i z rodziną w domu. Biedronka czy Lidl mogą tylko żałować, że nie wpadły na pomysł dogadania się z Ojcem Inkasentem. Patronat Rydzyka nad Żabką nie wszystkich jednak zachęca do odwiedzania placówek tej sieci: coraz więcej zwolenników ma pomysł, żeby przechrzcić Żabkę na Ropuchę.

Krzyż w gabinecie
„Nie mam krzyża w gabinecie, bo nigdy go tam nie było. Hanna Gronkiewicz-Waltz nigdy nie demonstrowała swojej religijności publicznie w miejscach, w których sprawowała urząd” – mówi Konradowi Piaseckiemu w TVN24 Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. To, trzeba przyznać, niespodzianka dla antyklerykałów – HGW kojarzono wszak z Kościołem kat. i Ruchem Odnowy w Duchu Świętym. Nie miała krzyża w gabinecie? Czyżby jako profesor prawa poważnie traktowała art. 25 ust. 2 Konstytucji RP, ten o bezstronności władz publicznych RP w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych? Jakkolwiek jednak ocenimy HGW, jej następcą jest Trzaskowski, a on deklaruje: „Nie powiesiłem krzyża dlatego, że uważam, że urząd i prezydent powinien być niezależny, nie pokazywać swoich poglądów publicznie. Sam urząd powinien być neutralny”. Jak na polskie standardy to rewolucja.

Kościelne RODO
W Białopolu, powiat chełmski, na niedzielnych nabożeństwach proboszcz wyczytuje z ambony, kto ile dał po kolędzie. „Osobiście uważam, że ksiądz nie powinien upubliczniać, kto ile włożył do koperty. Znam osoby, które ledwo było stać na wysupłanie 20 zł” – żali się „Dziennikowi Wschodniemu” jeden z mieszkańców Białopola. Zapytany o to przez dziennikarza „DW”, ks. Henryk Borzęcki nie widzi problemu, bo ujawnianie wysokości datków ma w jego parafii 30-letnią tradycję. Mimo to część parafian szemrze, że jest to sprzeczne z unijnymi przepisami o ochronie danych osobowych, czyli RODO. Sutannowi mają jednak własnego Kościelnego Inspektora Ochrony Danych w osobie ks. Piotra Kroczka. I właśnie ks. Kroczek, czyli KIODO, orzekł, że proboszcz z Białopola nie łamie prawa, gdyż „przetwarzanie danych osobowych miało miejsce podczas sprawowania mszy świętej i w związku z czynnościami duszpasterskimi”. A ponieważ wszystko, co robi Kościół, ma związek z czynnościami duszpasterskimi, RODO można zawiesić na kołku.

Cyberkonferencja
My tu sobie buszujemy w internecie, a tatko Rydzyk zadbał o nas i zorganizował na swojej uczelni konferencję „Wyzwania XXI wieku, sojusz polsko-amerykański – cyberbezpieczeństwo”. Amerykańskich sojuszników reprezentowały trzy osoby, których nazwiska nic nam nie mówią, a kwalifikacje wydają się skromne. Za to ze strony polskiej wystąpił sam kwiat ekspertów, czyli Macierewicz (przedstawiony jako nauczyciel akademicki) z Bączkiem, do niedawna szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego, który skarżył się kiedyś, że tajemniczy wróg podrzucił mu martwą wiewiórkę. Byli też minister Tchórzewski i prof. Ryba z KUL, który zna się na wszystkim, więc na cyberbezpieczeństwie też. „Pytanie nie brzmi, czy nastąpi skoordynowany wielowektorowy atak na polski system energetyczny, tylko kiedy to nastąpi?” – straszył pan Bryła z PKP Energetyka. Co za szczęście, że Macierewicz z kolegami wiedzą, jak się przed takim atakiem obronić.

V kolumna

Antykrucjata

„Krzyż chrześcijański jest dla wyznawców i mają pełne prawo korzystać z jego wizerunku. Nie mają jednak żadnego prawa, by w miejscu publicznym kogokolwiek przymuszać do kontemplacji krzyża, jeżeli sobie tego nie życzy” – głosi petycja o usunięcie krzyży z miejsc publicznych, pod którą zbierane są podpisy na stronie Avaaz (uzbierano do tej pory prawie 10 tys.). Krzyż traktuje się tu jak pornografię: w polskim prawie też jest dla amatorów i prywatnie karmi się nią, kto chce, ale nie wolno eksponować jej publicznie, bo nie każdy sobie tego życzy. To dość radykalne rozwiązanie, oznaczające likwidację tysięcy krzyży przydrożnych, a może nawet krzyży na kościołach i kaplicach, widocznych przecież dla przypadkowych przechodniów.

Mamy w tej sprawie propozycję: niech krzyże znikną z siedzib władz państwowych, urzędów i szkół publicznych, bo tego wymaga konstytucja.

Roma locuta

Ginekolodzy w sutannach pracują. Kościół uznał histerektomię, czyli operacyjne usunięcie macicy, za zabieg moralnie uprawniony, „gdy narządy rodne nie są w stanie chronić płodu do chwili porodu, czyli pełnić swojej naturalnej funkcji prokreacyjnej” – ogłosiła watykańska Kongregacja Nauki Wiary, a zaaprobował papież Franciszek. Jeszcze w roku 1993 Stolica Apostolska bezwzględnie potępiła histerektomię, traktując jak żywy inkubator kobietę, której nie tylko nie wolno przerwać ciąży, ale nawet pozbawić się szansy zajścia w ciążę w przyszłości; lepiej umrzeć na raka lub cierpieć z powodu mięśniaków. A dziś, co za postęp, można wyciąć macicę, jeśli „narodziny żywego płodu są biologicznie niemożliwe”! Czekamy na równouprawnienie w Kościele: uznanie, że choremu na raka jąder mężczyźnie można je usunąć dopiero wtedy, gdy nie będzie już rokował nadziei na „pełnienie swojej naturalnej funkcji prokreacyjnej”. Czyli w wieku co najmniej 80 lat.

Wyznawcy

„Od lat się mówi, że trzon wyborców PiS stanowią wyznawcy, a nie wyborcy, a wyznawcom niewiele trzeba tłumaczyć” – powiedziała w „Faktach po Faktach” TVN Justyna Pochanke w rozmowie z Markiem Borowskim, Ludwikiem Dornem i Markiem Migalskim. Ta dość banalna konstatacja wywołała oburzenie w obozie PiS i zmasowany atak hejterów na Pochanke. Przykład w miarę cenzuralnego postu: „Mam nadzieję, że przyjdzie czas i TVN znajdzie swoje miejsce, ale na śmietniku za to opluwanie i poniżanie Polaków, czego życzę w nowym roku”. Ta reakcja zdumiewa, jeśli się weźmie pod uwagę silny związek PiS z Kościołem i ujawnione w wielu badaniach wysokie poparcie dla tej partii wśród osób religijnych, regularnie praktykujących. Czy w katolickim kraju epitet „wyznawca” może kogokolwiek obrazić? Powinien być powodem do dumy!

Siostry za Owsiakiem

Jak co roku przed finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nasilają się ataki na Jurka Owsiaka i jego działalność. Tym razem pierwsze skrzypce wśród atakujących grał Łukasz Foltyn, twórca Gadu-Gadu. Niespodziewanie w obronie Owsiaka wystąpiły popularne w sieci „siostry pingwiny”, dominikanki, które zebrały 5 mln zł na Dom Pomocy Społecznej dla niepełnosprawnych chłopców w Broniszewicach, woj. wielkopolskie. Dziś przyznają, że gdy brakowało nawet na chleb dla ich podopiecznych, to właśnie szef WOŚP przyszedł z pomocą. „To niesamowite, że po napisanej mejlem prośbie za chwilę był telefon od samego Jurka Owsiaka, a za miesiąc chłopcy leżeli na takich superwypasionych materacach, na które normalnie stać by nas nie było. Komfort życia chłopaków tak wzrósł, że nawet nam się to nie śniło” – mówi TVN24 siostra Eliza. Po prostu szok, zakonnice chwalą Owsiaka!

Pod górkę

Ciężko idzie zakładanie radiomaryjnej partii, do czego został delegowany europoseł Mirosław Piotrowski. Już drugi raz warszawski Sąd Okręgowy z powodów formalnych odrzucił wniosek o rejestrację nowego ugrupowania pod nazwą „Ruch Prawdziwa Europa – Europa Christi”. „Złożymy kolejny, poprawiony wniosek” – zapewnia Piotrowski. Trzeba się spieszyć, bo eurowybory coraz bliżej, a bez własnej partii Rydzyk nie będzie miał czym szantażować Kaczyńskiego. Tymczasem sam Ojciec Dyrektor udaje, że nie ma z tym nic wspólnego, bo przecież księdzu nie wolno zakładać partii. Doniesienia mediów, kojarzące go z inicjatywą Piotrowskiego „to jest wielkie kłamstwo, brak dobrej woli, zło po prostu”. Według sondażu IBRIS dla „Rzeczpospolitej”, partia Rydzyka mogłaby liczyć na 2 proc. głosów. Niby niewiele, ale te 2 proc. może być języczkiem u wagi.

Nykiel prowokuje

Wokalistkę Natalię Nykiel spotkał hejt za to, że na sylwestrowym koncercie TVN wystąpiła w stroju z wizerunkiem Matki Boskiej na rękawie. Zmieszały ją z błotem takie autorytety moralno-religijne, jak Krystyna Pawłowicz i Krzysztof Ziemiec. Obrońcy Nykiel wyciągnęli zdjęcie Cejrowskiego w koszulce z Matką Boską na brzuchu, argumentując, że skoro wolno Cejrowskiemu, to dlaczego nie wolno Nykiel. Przypomnieli, że np. w katolickim Meksyku popularna jest odzież z motywami religijnymi, na co odpowiadano im: „Tu jest Polska!”. Sama Nykiel, zamiast posypać głowę popiołem, opublikowała na Instagramie zdjęcie jeszcze bardziej prowokacyjne: pokazuje na nim plecy okryte chałatem z wielką Matką Boską. Tylko patrzeć, a jakiś katol zawiadomi prokuraturę o obrazie uczuć religijnych.

Komunia jak antybiotyk

„Komunia Święta jest jak lekarstwo, jak antybiotyk. Dlatego przyjmujemy Pana Jezusa, stając się jego tabernakulum” – zapewnia popularny youtuber ks. Piotr Glas w szóstym odcinku rekolekcji pod bojową nazwą „Niepokonani. Walcz i zwyciężaj!”. Leczniczą komunię powinni zatem przyjmować chorzy, walczący z uzależnieniami, opętani w trakcie egzorcyzmów itd. W komentarzach na FB powtarzają się apele do księży, żeby dali dowód prawdziwej wiary i leczyli się tym antybiotykiem zamiast korzystać z usług lekarzy i medycyny konwencjonalnej w ogóle. A przecież, jak mawiał pewien profesor etyki znany z pijaństwa i dziwkarstwa, drogowskaz nie musi chodzić.

Teczka Głódzia

Lustracja nie jest naszą pasją, chyba że chodzi o przedstawiciela obozu politycznego, który sam bezustannie tropi prawdziwych i rzekomych agentów. Abp Sławoj Leszek Głódź, zwany Flaszką, od polityki nie stroni, przeciwnie, wypowiada się chętnie i często, jakim dobrodziejstwem dla narodu są patriotyczne rządy PiS. Ostatnio wziął w obronę nieboszczyka ks. Jankowskiego. Ale media (Onet, „Rzeczpospolita”, Wirtualna Polska) dotarły do dokumentów IPN i odkryły jego mało chwalebną przeszłość. W roku 1981, jeszcze jako ksiądz, Głódź rozpoczął pracę w watykańskiej Kongregacji Kościołów Wschodnich. Dzięki temu wiedział, co się dzieje w Watykanie i znalazł się blisko papieża Jana Pawła II. Przez wiele lat był informatorem wywiadu wojskowego i cywilnego PRL, donosząc na papieża i kolegów duchownych. Jaki biskup, taki Kościół.

Nocna akcja

„Rozliczyć pedofilów” – tak brzmiało hasło aktywistów, którzy w nocy z 3 na 4 stycznia przeprowadzili akcję pod warszawską kurią. Na ogrodzeniu kurii zawisły plakaty: „Jan Paweł II wiedział”, „Kościół chroni pedofilów”. Hasła podobnej treści wymalowano czerwonym sprayem na chodniku. Pod akcją podpisała się grupa Mitochondrialna Ewa, która protestuje przeciwko „nachalnej uzurpacji autorytetu przez Kościół” i żąda ujawnienia nazwisk wszystkich „jawnogrzeszników w kapłańskich szatach”. Nazwa grupy nawiązuje do odnalezionych szczątków kobiety żyjącej w Afryce 200 tys. lat temu, uznanej za pramatkę wszystkich ludzi, po której dziedziczymy mitochondrialne żeńskie DNA. Mniejsza zresztą o przodków, współczesne polskie Ewy chcą dokopać zakłamanym facetom w sutannach, aż im w pięty pójdzie.

V Kolumna 50/2018

Wyścig dewotów

Urzędowa dewocja szerzy się jak zaraza. Prof. Magdalena Środa kpi na Facebooku: „Myślę, że warto wrócić do pomysłu urządzenia kaplic w supermarketach, jak również – chętnie odstąpię ten pomysł jakiemuś posłowi PiS, który jeszcze nie zrobił kariery – chrztów na Poczcie Polskiej. To obecnie bardzo prokościelna instytucja (a do tego narodowa i patriotyczna), gdzie po ochrzczeniu noworodka można go od razu zaopatrzyć na nową drogę życia wydawnictwami pocztowymi dotyczącymi relikwii, żywotów świętych i wypieków siostry Alicji. (…) Sama Polska jak wiadomo już od dawna jest królestwem Jezusowym (bez zgody samego zainteresowanego)… no to konkurs: kto wymyśli większy absurd?”. Co do nas, głosujemy na taneczne pląsy premiera i ministrów na spędzie u Rydzyka.

Ekspansja

Rozrasta się toruńskie imperium. Jak donosi Onet.pl, Ojciec Dyrektor wkrótce wprowadzi na rynek nowy miesięcznik – trzeci tytuł prasowy w jego koncernie multimedialnym, obok gazety „Nasz Dziennik” i miesięcznika „W Naszej Rodzinie”. Niedługo zostanie też otwarty Park Pamięci Narodowej, gdzie Rydzyk chce upamiętnić około 40 tys. nazwisk Polaków, którzy ratowali Żydów („Przecież Polacy to nie są antysemici, prawda?” – cytuje go Onet). Sponsorem Radia Maryja był stary żydożerca z Urugwaju Jan Kobylański, samo radio zaś w latach 90. kolportowało czarną listę polityków, którym przypisywano pochodzenie żydowskie, w tym Polaków z dziada pradziada, których Rydzyk nie lubił. Od tego czasu dojrzał: oficjalnie odżegnuje się od antysemityzmu, a nawet spotyka się z ambasadorem Izraela (sondując, czy jego kraj nie sypnie groszem na jakieś „dzieło”?). Tak się robi politykę – i biznes.

Spór o pomnik

Gdy wyszło na jaw, że kapelan Solidarności ks. Henryk Jankowski miał na sumieniu gwałty i molestowanie seksualne młodzieży płci obojga, pojawiły się żądania likwidacji jego pomnika. Pisowcy są przeciw. Poseł Janusz Śniadek na Twitterze: „Mamy ikony Solidarności dużo bardziej kontrowersyjne od księdza prałata” (Śniadek zapewne ma na myśli Wałęsę, choć jemu nikt nie buduje pomników i nie stawia kryminalnych zarzutów). Pomnik Jankowskiego oblano czerwoną farbą, odbywają się tam protesty przeciw pedofilii kleru. Prezydent Adamowicz najpierw chciał zostawić decyzję Kościołowi, w końcu jednak oświadczył, że dla tego pomnika nie ma miejsca w przestrzeni publicznej. Ekscesy Jankowskiego długo tolerował nieżyjący już abp Gocłowski, a gdy go wreszcie pozbawił funkcji proboszcza parafii św. Brygidy (za wyskoki antysemickie, nie za pedofilię), następca Gocłowskiego, abp Głódź, przywrócił prałata na stanowisko. Może by się z tego wytłumaczył?

Koniec świeckiej szkoły

Tuszów Narodowy na Podkarpaciu. Jak już informowaliśmy, pisowski wójt Andrzej Głaz postanowił udekorować szkoły publiczne marmurowymi tablicami z Dekalogiem, aby chronić uczniów przed „złem, które wdziera się z Europy” (rodzimego, prapolskiego zła według katoli nie ma). Wywołało to awanturę. Wójt Głaz bronił się nieporadną polszczyzną: „W związku z różnymi komentarzami dotyczącymi założenia tablic z Dekalogiem na szkołach w Gminie, pragnę oświadczyć, że 10 Przykazań Bożych dane są dla dobra człowieka, co jest tak oczywiste, że nikt uczciwy i będący przy zdrowych zmysłach nie jest w stanie temu zaprzeczyć, aby się nie wystawić na pośmiewisko i na skompromitowanie”. Interweniowała fundacja „Wolność od religii”. A oto odpowiedź podkarpackiego kuratora oświaty Małgorzaty Rauch: „Nie znajduję podstaw do podjęcia działań nadzorczych w sprawie tablic z dekalogiem na budynkach szkół w Tuszowie Narodowym”. Konstytucja RP nie jest dla pani Rauch „podstawą do podjęcia działań”.

Konkurencja dla Grzybka

Coraz prężniej rozwija się w Polsce największa na świecie telewizja katolicka, amerykańska EWTN. Na razie jest dostępna w internecie, lecz wkrótce trafi do kablówek i na platformy cyfrowe. W październiku EWTN nadała z wrocławskiego studia pierwszy program. W ramówce będą transmisje mszy z Polski i z Watykanu oraz własne produkcje. Dyrektorem programowym został Krzysztof Kunert, do niedawna pracownik pisowskiego portalu wPolityce.pl, finansowanego przez senatora Biereckiego, ojca chrzestnego SKOK. Dziennikarze Wirtualnej Polski odkryli, że politycy PiS sondują możliwość współpracy z nową katotelewizją. Musi to strasznie wkurzać Ojca Dyrektora – konkurencja na jego podwórku?!

 

 

Bractwo Miłosierdzia

„Dziennik Wschodni” opisuje aferę w Bractwie Miłosierdzia im. św. Brata Alberta w Lublinie. W latach 2017–2018 prezes tej szacownej organizacji Monika S., działając wspólnie z księgową Dominiką S. i skarbniczką Magdaleną W., podprowadziła 220 tys. zł, które miały trafić do ubogich, chorych i bezdomnych. Pani prezes była tak bezczelna, że nie siliła się na jakieś skomplikowane przekręty, tylko zwyczajnie przelewała sobie pieniądze z konta bractwa. Księgowa i skarbniczka skromnie skubnęły tylko 15,5 tys. Wszystkie trzy mają prokuratorskie zarzuty, a Monika S. została aresztowana na trzy miesiące. Jak czytamy na stronie Bractwa św. Brata Alberta, od 1983 r. wspiera ono osoby potrzebujące pomocy. Najwyraźniej szefowa z podwładnymi wzięły sprawę we własne ręce i postanowiły same sobie pomóc.

Kto kogo pobił

Katole z Ordo Iuris skierowali do sądu prywatny akt oskarżenia wobec Sławomira Nitrasa, posła PO. Według nich Nitras naruszył nietykalność osobistą prolajfera nazwiskiem Dawid Wachowiak, który brał udział w pikiecie antyaborcyjnej 22 listopada w Warszawie. W wersji Ordo Iuris „w trakcie pikiety do demonstrantów zbliżyła się kobieta i w zamiarze zakłócenia zgromadzenia odłączyła kable zasilające nagłośnienie. (…) Funkcjonariusze przystąpili do legitymowania kobiety. Wtedy Sławomir Nitras usiłował zakłócić ich interwencję. (…) Jednocześnie w trakcie zdarzenia poseł naruszył nietykalność cielesną pokrzywdzonego, szturchając go, popychając i uderzając”. Inaczej widzi to Nitras: „Przechodziłem ulicą, kiedy usłyszałem wołanie o pomoc. Starsza pani wołała do mnie: Panie pośle, proszę mi pomóc! Trzymało ją dwóch wyrostków. (…) Oczywiście zareagowałem. Uwolniłem ją i uniemożliwiłem im szarpanie tej pani”. Wyrok zależy od tego, w jakim stopniu „dobra zmiana” opanowała sądy.

Na kurs!

Obóz „dobrej zmiany” ma nowy pomysł: skoro część nowożeńców poprzestaje na ślubie cywilnym, to trzeba ich zmusić do odbycia „cywilnych kursów przedmałżeńskich” na wzór kursów kościelnych – aby, jak piszą „Sieci”, „małżonkowie mieli szansę na dobre przygotowanie się do założenia rodziny”. Wywołało to oczywiście lawinę szyderczych propozycji, kto powinien te kursy prowadzić. Posłowie Pięta i Zbonikowski, senator Bonkowski, prezes Kurski, o ile znajdzie czas? A może sam Nadprezes?