Nafaszerowani prochami

Patriotyzm – zdaniem PiS – przejawia się zjadaniem parafarmaceutyków kupowanych w nielegalnych aptekach.

Polska jest mistrzem świata w aptekarstwie. Przy naszej populacji rzędu 38 mln, mamy około 15 tys. aptek. Brytyjczycy, choć jest ich 65 mln, mają takich sklepów 14 tys., zaś 82 mln Niemców obsługuje zaledwie 18 tys. punktów, gdzie można kupić antybiotyk.

(…) Gdyby ktoś zastanawiał się, dlaczego w zjadaniu produktów z apteki bijemy świat na głowę, to odpowiedź jest nader prosta. W przeciwieństwie do innych krajów, u nas wolno reklamować wszystkie produkty apteczne, z wyjątkiem tych na receptę. W tamtym roku branża farmaceutyczna wydała na reklamę prawie 1,2 mld zł. Wciskany w reklamie kit Polacy łykają na równi z tabletkami. To dlatego co druga złotówka za reklamę trafia do mediów od firm produkujących uzdrawiające specyfiki.
Na promocję ibupromu poszło w 2019 r. 24 mln zł. Neomag zasilił media 22 mln zł. Na wylansowanie preparatów na przeziębienie i grypę firmy wydały 270 mln złotych. Zaś na reklamę środków wspomagających puszczanie wiatrów, czyli wspierających układ trawienny, poszło około 130 mln zł.
Beneficjentami reklamowej hipochondrii Polaków są producenci oraz dystrybutorzy medykamentów, ale ponieważ cały sektor zarabia dobrze, to dzieli się zyskami z państwem. Budżet państwa zasilany miliardami się cieszy i dopóki farmaceuci płacą, to włos im z głowy nie spadnie i nikt, na przykład, nie zakaże reklamowania suplementacyjnego badziewia…
Autor Stefan Płonicki
Więcej efaktyimity.eu

Kogucia księga z nieba

Najpierw funkcjonariusze Kościoła zapragnęli spowiedzi w pociągach. Kilka dni później Rydzyk dyrygował członkami rządu, karnie trzymającymi się za łapki. Jednak to wszystko nic. Mistrzem Polski w nawijaniu chrześcijańskiego makaronu na uszy jest pewien ksiądz znad morza.

Z błogosławieństwem samego Watykanu od kilku lat działa katolicka Fundacja SMS z Nieba. To rozbudowana struktura internetowa, oferująca zbłąkanym owieczkom wszelką pomoc w dostaniu się po śmierci bezpośrednio do nieba, a na tym padole życie w nieustannym uwielbianiu Pana Boga. Fundacja stała się słynna, po tym jak zapragnęła pożyczyć na kilka dni krzyż stojący na Giewoncie. Prośba w tej sprawie trafiła nawet do Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Guru
Wnioskodawca, konkretnie guru fundacji ksiądz Rafał Jarosiewicz, miał prosty pomysł. Chciał najzwyczajniej krzyż zdemontować, przewieźć go na swoją chrześcijańską imprezę do Warszawy, a potem oddać. Niestety, nie wiedzieć czemu dyrektor TPN Szymon Ziobrowski nie wyraził na to zgody. Brak empatii? Przecież krzyż z Giewontu miał być swoistym „prezentem” dla uczestników wielkiego wydarzenia modlitewnego na Stadionie Narodowym w stolicy.
Ksiądz Jarosiewicz to człowiek o bardzo płodnym umyśle i wielu talentach. „Boży szaleniec”, jak nazywają go najbliżsi, dwa lata temu w Lesznie poprowadził swoiste rekolekcje, gdzie – jak pisał serwis Leszno24.pl – młodzież „zachowywała się jak w transie. Uczestnicy mdleli, krzyczeli i sprawiali wrażenie zahipnotyzowanych”. Prawda była jednak inna. Bardziej metafizyczna i niezrozumiała dla prostych zjadaczy hostii. Według księdza Jarosiewicza, owa hipnoza była zwykłym spoczynkiem w Duchu Świętym. Nieprawdą jest także, że jedna osoba zobaczyła Jezusa, bo to było klasyczne proroctwo. A tak w ogóle, wszystko odbyło się zgodnie z Pismem Świętym i nie ma się czego czepiać.

Święty bus
Było, minęło. Nikt wówczas nie umarł ani nie zaczął chodzić po wodzie, więc wróćmy do codzienności związanej z działaniem Fundacji SMS z Nieba. Na stronach swojego portalu ksiądz Jarosiewicz daje prawdziwy upust niebiańskim wizjom i pomysłom. Jego sława wykracza daleko poza diecezję koszalińsko-kołobrzeską, w której urzęduje. Wszystko dzięki mobilnemu konfesjonałowi, wykonanemu w fabryce mebli sakralnych na Podlasiu, a pobłogosławionemu przez samego biskupa Edwarda Dajczaka. Ksiądz Jarosiewicz, gdy tylko może, wyrusza swoim spowiedziobusem na ulice. Staje przy wielkich centrach handlowych, na rynkach miast, czy też podczas koncertów i… czeka. Gdy już znajdzie swoje ofiary, a w zasadzie one znajdą jego, kapłan daje błądzącym owieczkom dodatkową szansę na rozmowę oraz możliwość „doświadczania Boga w sakramencie pokuty i pojednania”. Mobilny konfesjonał z księdzem w środku ma na drzwiach napis „Odpady się wyrzuca, nie kolekcjonuje”. Odwiedza również szkoły, bary, a także domy publiczne. Roboty ma co niemiara. Niestety duchowny, odwiedzając miejsca pełne bezeceństwa i rozpusty, gdzieś się zatracił. Od ponad miesiąca nie wiadomo, gdzie jest i komu wyznacza pokutę…

Aut. Artur Kulikowski
Więcej: efaktyimity.eu

Tłusta katastrofa

To już nie epidemia, to pandemia – mówią naukowcy, bo otyłość i nadwaga dotykają ludzi we wszystkich krajach świata. (…)
(…)W Polsce otyłych jest już 25,2 proc. ludzi. Znaleźliśmy się w pierwszej piątce najbardziej otyłych narodów w Europie. W ciągu ostatnich dwóch lat odsetek osób otyłych w naszym kraju powiększył się o 2,1 pkt proc.

Najbardziej niepokoi szybko postępujący wzrost wagi dzieci i młodzieży. W latach 1980–2013 częstość występowania nadwagi lub otyłości w grupie młodych ludzi wzrosła prawie o 50 proc. Na całym świecie jedna na 10 młodych osób (od 5 do 17 lat) boryka się z nadwagą lub otyłością (10-krotny wzrost w tej grupie na przestrzeni czterech dekad). W Polsce otyłość lub nadwaga dotyka 31–35 proc. Polaków do 11. roku życia.

Świat naukowy nie ma wątpliwości, że głównymi czynnikami epidemii otyłości na świecie są nieprawidłowa dieta i niska aktywność fizyczna.
„17 proc. 8-latków nie je śniadań codziennie, co najmniej 4 dni w tygodniu 30 proc. dzieci pije słodkie napoje, 8 proc. spożywa słodycze, 27 proc. sięga po słodkie przekąski, a 4 proc. spożywa produkty typu fast food. W tym wszystkim 76 proc. nie spożywa codziennie warzyw, a 65 proc. owoców” – wymieniają źródła rodzimego problemu specjaliści z Instytutu Matki i Dziecka oraz Instytutu Kardiologii.

Te wszystkie tendencje utrwalają się i nasilają z wiekiem. W efekcie liczba dorosłych ludzi z nadwagą bądź otyłością zarówno w Polsce, jak i na świecie stale wzrasta, a wraz z otyłością rodzą się kolejne „zwyżki”. Między innymi wzrost osób z cukrzycą typu 2, z chorobami układu krążenia, takimi jak udar mózgu czy nadciśnienie tętnicze, z astmą, z nowotworami złośliwymi (rak jelita grubego, sutka, gruczołu krokowego), z kamicą żółciową, niealkoholowym stłuszczeniem wątroby, chorobami ortopedycznymi, a także innymi problemami: z nauką, niską samooceną, zaburzeniami emocjonalnymi etc. i w końcu z przedwczesną śmiercią…

Aut. Blanka Florczyk
Więcej: efaktyimity.eu