Konserwatywny kwartalnik „Fronda” wskazał religijną alternatywę wobec ateistycznej metody zapłodnienia in vitro. Jest nią pasek św. Dominika i starannie dobrany zestaw modlitw.

Zapłodnienie z pomocą paska jest znacznie starsze aniżeli internet. Już kilka wieków temu setki pielgrzymów odmierzały materiałową tasiemką obwód obrazu św. Dominika. W ten sposób powstały tzw. święte miary.
Redaktorzy „Frondy” zalecają użycie pasków wykonywanych przez mniszki zakonu kaznodziejskiego z krakowskiego Gródka. Niezawodni redaktorzy uspokajają – pasek św. Dominika nie jest talizmanem ani innym przedmiotem magicznym! Możemy być spokojni, gdyż jest „tylko wezwaniem małżonków do usilnej i ufnej modlitwy o upragnione potomstwo za wstawiennictwem tego świętego”.
Paski wykonane są z tasiemki bądź białej wstążeczki. Na materiale wypisane są słowa antyfony do św. Dominika „O spem miram” (łac. tł.: „O nadziejo przedziwna”). Wyprodukowany przez mniszki pasek trafia następnie do dominikanów, którzy go święcą. Gotowy produkt nadaje się do sprzedaży i produkcji nowych katolików. Paski są skuteczne przy jednoczesnym stosowaniu modlitwy. Pasek – rzecz jasna – jest przeznaczony wyłącznie dla kobiet zamężnych. Internetowe źródła podają, że świętość paska zostaje wyłączona w przypadku małżeństw zawartych w obrządku innym niż rzymskokatolicki.
Krakowskie mniszki zapewniają o skuteczności metody. Kilka świadectw zadowolonych klientek przedstawiły portalowi PCh24.pl. „Po zawarciu sakramentalnego związku małżeńskiego bardzo pragnęliśmy mieć dziecko” – opowiedziała mniszkom pani Barbara. (…) „Oboje z mężem mamy problemy zdrowotne, które uniemożliwiały nam posiadanie potomstwa. Było to dla nas trudne, ponieważ wielu znajomych oraz dalsza rodzina pytali nas, dlaczego jeszcze nie mamy dzieci. Wszystkie trudne doświadczenia oddaliśmy Panu Bogu – kontynuuje swoją historię entuzjastka świętego paska. „Nosiłam pasek św. Dominika, który przeznaczony jest dla kobiet pragnących mieć dziecko. Modliłam się codziennie specjalną modlitwą do tego patrona i do św. Joanny Beretty Molli. To było niesamowite, gdyż po paru dniach dowiedziałam się, że pod moim sercem poczęło się dziecko”. Niestety, dalej nie było tak kolorowo. „Diagnoza lekarska była taka, że mam puste jajo płodowe, że jest to ciąża bezzarodkowa. Ciąża nie rozwinie się i dojdzie do poronienia, a jeżeli nie dojdzie do tego samoistnie, to lekarz musi je wywołać sztucznie. Oczywiście od razu z mężem podjęliśmy decyzję, że na żadną ingerencję lekarza się nie zgodzimy i oddamy to woli Boga” – przyznaje pani Barbara. „Codziennie jeszcze głębiej i dojrzalej modliłam się specjalną modlitwą do św. Dominika, nosiłam cały czas pasek. Cudem było to, że dziecko nadrobiło zaległości i wykształciło się tak, jak powinno! Chciałam tylko zaznaczyć, że pasek św. Dominika nosiłam do końca ciąży, miałam go nawet podczas porodu. Synek urodził się zdrowy, a dzisiaj kończy cztery miesiące!” – zakończyła historię szczęśliwa matka.
Program zapłodnień metodą paskową nie jest refundowany przez Ministerstwo Zdrowia. Szkoda, bo nie tak dawno Zjednoczona Prawica odebrała Polakom finansowanie in vitro. Święty pasek jest z reguły przedmiotem drwin. Nam nie jest do śmiechu… Sytuacja byłaby zabawna, gdyby nie to, że grono pozbawionych nadziei ludzi zgłosi się do położniczych magów i napcha ich kieszenie, nic przy tym nie zyskując. Szamanizm w Polsce dalej jest bardzo intratnym zajęciem.

Facebook Comments
Poprzedni artykułRydzyk żąda pieniędzy
Następny artykułOstry dyżur serca Jezusowego
Norman Tabor
Urodziłem się w 1996 roku. Pochodzę z Wybrzeża i przez całe życie mieszkam w województwie zachodniopomorskim. Obecnie kończę studia licencjackie na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Szczecińskiego. (Głęboko wierzy w to, że zdoła poprawić świat, ale młody wiek usprawiedliwia tę naiwność - przy. red.).