Policja zatrzymała 62-letniego Kazimierza G., byłego proboszcza z Godowa w województwie śląskim. Katolicki duchowny miał molestować seksualnie czternaścioro nieletnich.

Ksiądz otrzymał łącznie 16 zarzutów, dotyczących okresu od 2001 do 2004 r., kiedy był proboszczem parafii pod wezwaniem św. Józefa Robotnika. Miał dopuścić się wtedy molestowania ministrantów i dziewcząt, które były zaangażowane w działalność chórku parafialnego. Napastowane dzieci miały nie więcej niż 15 lat.

Dorosłe już dziś ofiary Kazimierza G. potwierdziły, że proboszcz miał dopuścić się wobec nich tzw. innych czynności seksualnych. Według nieoficjalnych informacji, duchowny miał sadzać dzieci na kolanach, a następnie macać je. Wobec opornych używał siły. Mieszkający obecnie w Katowicach ksiądz nie przyznał się do winy. Śledztwo było prowadzone dwutorowo od września 2018 r. Zawiadomienie w tej sprawie złożył jeden z pokrzywdzonych i delegat arcybiskupa metropolity katowickiego do spraw ochrony dzieci i młodzieży.

Kazimierz G. został zatrzymany przez funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Wodzisławiu Śląskim na wniosek Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Po przesłuchaniu śledczy złożyli wniosek o tymczasowe aresztowanie duchownego. Jeżeli zarzuty się potwierdzą, byłemu proboszczowi grozi kara od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. Z informacji, do których dotarliśmy wynika, że sprawa może być wierzchołkiem góry lodowej. Przed laty w Godowie doszło do samobójstwa jednego z ministrantów, służących u proboszcza Kazimierza G. Mieszkańcy regionu w rozmowach z „FiM” wskazują, że chłopak powiesił się na drzewie w miejscowym lesie. Oficjalnie motywy samobójcy nie są znane, ale mieszkańcy podejrzewają, że do śmierci chłopca mogły się przyczynić perwersyjne zachowania proboszcza.

Dotarliśmy także do dramatycznego wpisu opublikowanego w internecie przez jedną z osób pokrzywdzonych przez księdza Kazimierza G. „Mam 25 lat i aktualnie jestem na rozdrożu mojej wiary. Tuż po mojej Pierwszej Komunii Świętej zostałem ministrantem. Moją posługę sprawowałem w kościele rzymskokatolickim św. Józefa Robotnika w Godowie w czasach ks. G. oraz później. W czasach posługi u ks. Kazimierza G. zaczęło się całe nasze piekło… Nazwisk jest więcej, ale chyba każdy z wtedy obecnych wykasował ten traumatyczny czas ze swojej pamięci. (…) Uwielbiany wtedy przez wszystkich parafian ks. Kazimierz G. zapraszał mnie oraz innych ministrantów do domu parafialnego” – pisze ofiara pedofila. Jak się okazuje, proboszcz stosował wobec najmłodszych szantaż emocjonalny. „To, co tukej widzisz i to, co tukyj się zdarzy, to zostaje w tych murach. Inaczyj mosz grzych ciynżki i nie podziesz do nieba” – tymi słowami miał zwracać się do nieletnich ofiar proboszcz.

We wpisie świadka pojawiły się także relacje na temat problemów księdza z alkoholem i jego chorobliwej fascynacji pornografią. „Jestem naocznym świadkiem, jak ks. Kazimierz dziesięciokrotnie prowadził mszę świętą pod bardzo dużym wpływem alkoholu. My, jako młode dzieci widzieliśmy pełne szafy alkoholu, (…) płyty DVD pełne filmów pornograficznych!!! Stosy płyt porno…” – informuje mężczyzna. „Pewnie zastanawiacie się, czemu piszę o tym dopiero teraz. Po pierwsze, gdy jako dziecko byłem zastraszany, to nie wiedziałem jeszcze tak naprawdę o Bożym Świecie, a myśl o rzekomym grzechu ciężkim paraliżowała mnie do nieruchomości. Po drugie (i zarazem jednak pierwsze), gdy zacząłem się oddalać od Kościoła katolickiego, to bardzo mocno zbliżyłem się do Jezusa Chrystusa i Pana Boga, ponieważ moim (chociaż ciężko to zrozumieć) zdaniem w Kościele katolickim nie ma miejsca dla Jezusa Chrystusa!!!” – zakończył swój wpis świadek przestępstw, których dopuścił się proboszcz.

Oskarżony przyjął święcenia kapłańskie w 1983 r. Absolwent Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego pracował jako wikariusz w górnośląskich parafiach pod wezwaniem św. Jadwigi, pw. Świętej Rodziny i św. Maksymiliana Kolbego oraz pw. św. Apostołów Piotra i Pawła. Na parafię w Godowie trafił w 2000 r., a sześć lat później przeszedł na emeryturę.

Poprzedni artykułPiąta kolumna 26/2019
Następny artykułImperium „osiołka Jezusa”
Norman Tabor
Urodziłem się w 1996 roku. Pochodzę z Wybrzeża i przez całe życie mieszkam w województwie zachodniopomorskim. Obecnie kończę studia licencjackie na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Szczecińskiego. (Głęboko wierzy w to, że zdoła poprawić świat, ale młody wiek usprawiedliwia tę naiwność - przy. red.).