Kapłan manipulator

Zarzuty manipulacji, nadużywania władzy i stosowania przemocy seksualnej wobec kobiet wysunięto w Watykanie przeciwko księdzu Josefowi Kentenichowi, założycielowi Międzynarodowego Ruchu Szensztackiego. Celem powstałego w 1914 r. ruchu jest apostolstwo i aktywizacja katolików świeckich w głoszeniu nauki Jezusa Chrystusa. Ma on charakter maryjny, pedagogiczny i apostolski, a w jego ramach działają księża, siostry zakonne i świeccy. Ksiądz założyciel miał opinię kryształowo czystego kapłana, zaangażowanego w odnowę Kościoła. Niemal całą II wojnę światową (lata 1941–1945) spędził w więzieniach hitlerowskich i w obozie koncentracyjnym w Dachau. Kentenich zmarł 15 września 1968 r. w Schönstatt. Jego proces beatyfikacyjny został otwarty w 1975 r. i trwa do dziś. Niedawne otwarcie archiwów watykańskich z okresu pontyfikatu Piusa XII sprawiło watykanistom niemałą niespodziankę. Na podstawie odkrytych dokumentów włoski watykanista Sandro Magister oraz teolożka i historyczka Kościoła Alexandra von Teuffenbach stwierdzili, że ks. Kentenich miał drugie oblicze. Utrzymują oni, że istnieje przynajmniej jeden udokumentowany przypadek wykorzystania seksualnego członkini Instytutu Sióstr Maryi. Zarzuty wobec księdza opisał niemiecki tygodnik katolicki „Tagespost”. „Kentenich był »ojcem« dysponującym absolutną władzą, często zestawianą z Bożą. (…) Gdy czyta się relacje z modlitw sióstr, to nie wiadomo, czy kierowane są one do Boga Ojca, czy też do samego założyciela wspólnoty”. Zdaniem von Teuffenbach, zachowanie Kentenicha przypominało to, co papież Franciszek określa jako klerykalizm. Watykan, czyli Kongregacja Nauki Wiary, przeprowadził kilka wizytacji. Po jednej z nich w latach 1951–1953 rzeczony kapłan otrzymał polecenie odcięcia się od sióstr z Instytutu Maryi i zamieszkania w USA. Ksiądz spędził tam 12 lat. Mieszkał w Milwaukee. Jednak, według von Teuffenbach, siostry stały po stronie ks. Kentenicha. Domniemana ofiara wykorzystywania seksualnego została nawet oskarżona przez ówczesną przełożoną generalną o opętanie przez diabła. Sprawa ta stanowiła temat tabu we wspólnocie, a siostry, które go poruszały, były oczerniane. Również w Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego, którego ks. Kentenich był wówczas członkiem, zarzut wobec niego o wykorzystanie seksualne był najpierw odrzucany, a następnie usprawiedliwiany. Warto zauważyć, że przełożonym Ruchu był w latach 1974–1990 kardynał Javier Errazuriz z Chile. Przez lata pełnił on funkcję doradcy Franciszka, ale został zdymisjonowany z Rady Kardynałów, po tym gdy na jaw wyszły fakty na temat tuszowania przypadków pedofilii w Kościele w Chile. Przedstawiciele Ruchu utrzymują, że zarzuty wobec ks. Kentenicha zostały oddalone przed rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego i gdyby były jakieś wątpliwości co do integralności etycznej założyciela Ruchu, to wygnaniec nie skończyłby życia w Watykanie, a Stolica Apostolska nie udzieliłaby nihil obstat wobec otwarcia procesu beatyfikacyjnego.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments
Poprzedni artykułWirus przenoszony drogą kościelną
Następny artykułDzieci skazane na śmierć
Waldemar Janiec
Obiecujący 63-latek. Internauta. Uczestnik zakładów bukmacherskich. Prenumerator prasy krajowej i zagranicznej. Członek byłego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Nihilista i abnegat, od czterdziestu lat pod cierpliwą opieką żony Danuty, której pomaga dwoje dorosłych dzieci. Bonapartysta i doktor nauk humanistycznych. Dziennikarz. Pracował w Polskim Radiu i w PAP na odpowiedzialnym stanowisku korespondenta w Watykanie przy osobie św. Jana Pawła II. W pamiętnikach napisze, że papież go cenił (co nie będzie prawdą). Nieodznaczony żadnym wysokim orderem państwowym. (Co z pewnością kiedyś się zmieni – przyp. red.).