Więzienne wspomnienia kardynała Pella

„Mój czas w więzieniu” – pod takim tytułem amerykańskie pismo „First Things” opublikowało fragmenty więziennych wspomnień australijskiego kardynała George’a Pella. Kardynał odsiedział ponad 400 dni w zakładzie o zaostrzonym rygorze. Wyszedł na wolność uniewinniony od zarzutów o pedofilię jednomyślnym orzeczeniem Sądu Najwyższego Australii. „W więzieniach jest wiele dobroci, czasami mogą być jednak piekłem na ziemi. Miałem wiele szczęścia, że byłem bezpieczny i dobrze traktowany” – wspomina George Pell, opisując detale składające się na życie za kratkami. „(…) prosta cela z solidnym łóżkiem, lampka pomagająca czytać, zaledwie godzina na codzienny spacer i nieprzeźroczyste szyby na oddziale, przez które z trudem można jedynie było odróżnić dzień od nocy”. Kardynał wyznał, że był w izolacji dla własnej ochrony, ponieważ osoby skazane za wykorzystywanie seksualne dzieci, zwłaszcza duchowni, narażeni są na ataki fizyczne i wykorzystywanie. „Nawet mordercy gardzą tymi, którzy gwałcą młodocianych. Jakkolwiek jest to ironiczne, ta pogarda nie jest wcale zła, ponieważ wyraża wiarę w istnienie dobra i zła, które często pojawia się w więzieniach w zaskakujący sposób” – zauważa.

Zasmucony papież

Z całego świata dobiegają do Watykanu głosy zaniepokojenia i smutku po decyzji władz Turcji, a właściwie tamtejszego prezydenta Erdoğana, który zdecydował o przekształceniu bazyliki Hagia Sophia w meczet. Papież już kilkakrotnie podkreślił, że decyzja ta wzbudziła w nim smutek. Ostro zareagował Święty Synod Kościoła Grecji, który stwierdził, że decyzja Turcji sprawi, iż świątynia z „miejsca kultury” stanie się „punktem zapalnym podziału i dezintegracji”. Kategorycznie protestują przeciwko tureckiej decyzji funkcjonujące na Bliskim Wschodzie chrześcijańskie kościoły prawosławne, podobnie jak kościół ormiański i ekumeniczny patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I. Jako jedna z pierwszych zareagowała na wiadomość ze Stambułu minister kultury Grecji Lina Mendoni. „Nacjonalizm ukazany przez prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana cofa jego kraj o sześć stuleci”, stwierdziła w swoim oświadczeniu. Według minister Mendoni decyzja jest „otwartą prowokacją wobec całego cywilizowanego świata”. Od 1985 r. Hagia Sophia wraz z innymi historycznymi budowlami Stambułu jest na liście światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Jednostka ds. Oświaty, Nauki i Kultury ONZ wyraziła ubolewanie z powodu takiego obrotu sprawy Hagii Sophii. Podjęcia decyzji nie poprzedziły żadne rozmowy z organizacją światowego dziedzictwa kultury, stwierdziła w Paryżu sekretarz generalna UNESCO Audrey Azoulay. Poinformowała, że swoje „poważne zastrzeżenia” przekazała już ambasadorowi Turcji przy UNESCO. Prezydent Recep Tayyip Erdoğan nie ugina się pod presją świata. Stanął na czele ruchu na rzecz meczetu i mocno wsparł projekt. Odpowiadając na krytykę międzynarodową w tej kwestii, niezmiennie podkreśla, że Ankara nie musi nikogo pytać o zgodę, czy Hagia Sophia może znowu zostać meczetem.

Zgwałcone zakonnice

Niezidentyfikowani dotychczas sprawcy napadli na klasztor Sióstr Córek Maryi (Bannabikira) niedaleko stolicy Ugandy, Kampali. Bestialsko pobili i zgwałcili niektóre z 50 zakonnic. Łupem oprawców padły także pieniądze i cenniejsze przedmioty, takie jak zegarki, laptopy i telefony. Bandyci dostali się na teren klasztoru, przeskakując ogrodzenie. Udało im się odłączyć kamery ochrony i zniszczyć twarde dyski, na których przechowywane były nagrania. Następnie szli od pokoju do pokoju, żądając pieniędzy i kosztowności.
Ładniejsze zakonnice gwałcili. Wiadomość zbulwersowała prezydenta Ugandy Yoweri Museveni, który zlecił policji i prokuraturze wszczęcie dokładnego śledztwa, aby ustalić, kto stał za napadem. Policja dzień i noc pilnuje klasztoru, aby zapobiec przyszłym atakom. Siostry Córki Maryi prowadzą w Ugandzie szkoły, gospodarstwo mleczarskie, fabrykę świec, piekarnię i stawy rybne. Produkują również szaty liturgiczne. Są pierwszym żeńskim zgromadzeniem zakonnym, jakie powstało w tym kraju.

Zmarł kard. Grocholewski (1939–2020)

Był bliskim współpracownikiem św. Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. Jednym z Polaków, którzy zrobili największą karierę w Watykanie. Zakończył ją jako emerytowany prefekt Kongregacji Edukacji Katolickiej. W latach 1972–1999 pracował w Najwyższym Trybunale Sygnatury Apostolskiej, początkowo jako notariusz, w latach 1977–1980 jako pełniący obowiązki kanclerza, w latach 1980–1982 jako kanclerz i w końcu od 5 października 1998 r. był jej prefektem. Łączyło się z tym stanowisko przewodniczącego Sądu Kasacyjnego Państwa Miasta Watykanu. Oba te urzędy piastował do 15 listopada 1999 r., gdy św. Jan Paweł II powołał go na prefekta Kongregacji Wychowania Katolickiego. Wcześniej, bo w grudniu 1982 r., papież mianował go biskupem tytularnym, po czym osobiście udzielił mu sakry w bazylice św. Piotra. W 1991 r. wyniósł go do godności arcybiskupa, a na konsystorzu 21 lutego 1999 r. włączył w skład Kolegium Kardynalskiego. Grocholewski był postulatorem spraw beatyfikacyjnych bł. Edmunda Bojanowskiego i bł. Sancji Szymkowiak. Wziął udział w dwóch posiedzeniach konklawe: w dniach 18–19 kwietnia 2005 r., które wybrało Benedykta XVI, i 12–13 marca 2013 r., które dało Kościołowi papieża Franciszka. Był też autorem ponad 550 publikacji w 12 językach. Mszę żałobną w intencji zmarłego kardynała, z udziałem papieża Franciszka, odprawił w bazylice św. Piotra wicedziekan Kolegium Kardynalskiego kardynał Leonardo Sandri.

Facebook Comments
Poprzedni artykułWyświęcone kobiety
Następny artykułCzarne wersety (23)
Waldemar Janiec
Obiecujący 63-latek. Internauta. Uczestnik zakładów bukmacherskich. Prenumerator prasy krajowej i zagranicznej. Członek byłego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Nihilista i abnegat, od czterdziestu lat pod cierpliwą opieką żony Danuty, której pomaga dwoje dorosłych dzieci. Bonapartysta i doktor nauk humanistycznych. Dziennikarz. Pracował w Polskim Radiu i w PAP na odpowiedzialnym stanowisku korespondenta w Watykanie przy osobie św. Jana Pawła II. W pamiętnikach napisze, że papież go cenił (co nie będzie prawdą). Nieodznaczony żadnym wysokim orderem państwowym. (Co z pewnością kiedyś się zmieni – przyp. red.).