Medal dla Michalika

Zarząd Polskiego Towarzystwa Teologicznego przyznał medal Bene Merenti abp. Józefowi Michalikowi. Uroczystość odbyła się w Krakowie. Laudację wygłosił ks. dr hab. Witold Ostafiński. Oto fragment jego oratorskiego popisu: „Drapie myśli, rozbudza emocje, polaryzuje środowiska. Przez jednych lubiany i szanowany, przez innych bezpardonowo atakowany. Jedni słuchają go z przejęciem, uwagą i zamyśleniem, dla innych jego nauczanie jest niewygodne, palące, przenikliwe i bezkompromisowe. (…) Słowa księdza arcybiskupa słuchane były nie tylko w Polsce, ale i poza jej granicami, przekazywane za pośrednictwem mediów, drukowane i komentowane w prasie. Robił wszystko, aby głoszone Słowo Boże znalazło swoje wcielenie. Głosił Słowo Boże w porę i nie w porę, nie pomijając prawd i sytuacji niewygodnych. Nie schlebiał słuchaczom, nie zwodził ich i nie mamił sugerowaniem, że grzechu i zła powinni szukać poza sobą. Głosi Słowo z miłością, która nie unosi się gniewem i nie szuka poklasku, lecz wpółweseli się z prawdy, wzywa do nawrócenia i ma nadzieję na czyny, które zrodzą się z wiary. Ksiądz arcybiskup ma świadomość tego, że żyje w Kościele i jest jego częścią”. Nie wszyscy muszą znać abp Józefa M. Przypominamy więc, że chodzi o tego samego gościa, który jako arcybiskup przemyski bronił oskarżonego o molestowanie dziewczynek proboszcza parafii w Tylawie w gminie Dukla i atakował tych, którzy postanowili sprawę ujawnić. Jest to ten sam hierarcha, który wziął pod swoje skrzydła księdza Stanisława K. z Hłudna, znęcającego się nad dziećmi. To także ten sam dygnitarz kościelny, który prześladował policjanta z Ustrzyk Dolnych za to, że ten miał czelność wlepić mandat kierowcy arcybiskupa.

Odmęty smutku

Wśród fali smutnych komentarzy na temat pandemii w Polsce szczególnie smutny, a zarazem prawdziwy, wydał się nam zamieszczony w „Gościu Niedzielnym” tekst prof. Aleksandra Bańki. „Szczególny czas przeżywa Kościół w Polsce. Tegoroczny Wielki Post dzień po dniu, jak nigdy dotąd, odzierał nas ze wszystkiego, wrzucając wielu w odmęty smutku, opuszczenia i bezradności. (…) Runęły bezpieczne punkty oparcia. Pandemia obnażyła nie tylko faktyczny poziom naszego ubranego w czarnowidztwo i pseudoapokaliptyczne wizje lęku, nieumiejętność spokojnego zaufania Bożej Opatrzności, braki w teologicznym wykształceniu i doktrynalną samowolę – zwłaszcza tę, która subiektywne duchowe intuicje i religijne widzimisię przedkłada ponad wartość pokornego posłuszeństwa. Pandemia pokazała również, jak bardzo nie radzimy sobie, gdy okoliczności wyrywają nas z naszej strefy komfortu, jakakolwiek by była – ekonomiczna, zdrowotna, duchowa. Na szybko zaczęliśmy więc poszukiwać winnych wokół siebie, a ponieważ wirus to zbyt enigmatyczny przeciwnik, lepiej było nadać mu bardziej zrozumiałe oblicze: diabła, masonów, prymasa, prezesa czy kichającego sąsiada spod piątki. W konsekwencji siła przeżywania religijnego żalu wyniosła nas w obszary nieomal mistyczne, ale sposób jego uzewnętrzniania zatarł różnicę między chrześcijaninem a poganinem. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Staliśmy się specjalistami od teologii, polityki, medycyny, gospodarki i ogólnoświatowych spisków, a łatwość formułowania opinii zastąpiła nam zdrowy rozsądek” – pisze prof. Bańka, pogrążając nas w odmętach pandemicznego smutku.

Rychłe opady

Abp częstochowski Wacław Depo wydał kolejne zalecenie w sprawie wznoszenia we wszystkich kościołach i kaplicach, na zakończenie mszy świętych i nabożeństw, modlitwy do Boga słowami suplikacji „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny”. Zdaniem arcybiskupa, pomoże to wydatnie w walce z pandemią koronawirusa. Równocześnie czcigodny kapłan zajął się problemem deszczu. „Na naszych oczach rodzi się jeszcze jedna klęska, która uderzyć może boleśnie w nasze społeczeństwo. Skąpe opady grożą nam dotkliwą suszą. Proszę zatem, by w modlitwie wspólnotowej i indywidualnej, podczas eucharystii i pozostałych celebracji liturgicznych, włączyć także intencję odwrócenia od nas niebezpieczeństwa suszy oraz o tak potrzebne ziemi opady deszczu. Warto odnowić zapomniany gdzieniegdzie zwyczaj śpiewu specjalnych pieśni błagalnych, a także modlitw w święto św. Marka Ewangelisty oraz tzw. dni krzyżowych. (…) Módlmy się wspólnie słowami modlitwy: Boże, w którym żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, Ty wiesz najlepiej, czego nam do życia potrzeba. Udziel nam deszczu, którego tak bardzo potrzebuje spragniona ziemia”. Zalecamy ostrożność. Zbyt żarliwe modlitwy mogą ściągnąć ulewy i powodzie!

Facebook Comments
Poprzedni artykułWirus w Azji
Następny artykułPigułki z krzyżykiem (7)
Obiecujący 63-latek. Internauta. Uczestnik zakładów bukmacherskich. Prenumerator prasy krajowej i zagranicznej. Członek byłego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Nihilista i abnegat, od czterdziestu lat pod cierpliwą opieką żony Danuty, której pomaga dwoje dorosłych dzieci. Bonapartysta i doktor nauk humanistycznych. Dziennikarz. Pracował w Polskim Radiu i w PAP na odpowiedzialnym stanowisku korespondenta w Watykanie przy osobie św. Jana Pawła II. W pamiętnikach napisze, że papież go cenił (co nie będzie prawdą). Nieodznaczony żadnym wysokim orderem państwowym. (Co z pewnością kiedyś się zmieni – przyp. red.).