Marzenia redaktora naczelnego

„Chciałbym zobaczyć biskupa, który potrafi uklęknąć przed skrzywdzonymi. I pokazać w ten sposób żal i skruchę za to, jak Kościół w Polsce przez lata ukrywał działania księży wykorzystujących seksualnie dzieci. I za wszystkie inne krzywdy wyrządzone komukolwiek przez ludzi Kościoła” – napisał Piotr Żyłka, redaktor naczelny Deon.pl. „Chciałbym zobaczyć naszych biskupów, którzy publicznie mówią przepraszam za wszystkie skandale, jakich ostatnio jesteśmy świadkami. Tymczasem, poza kilkoma wyjątkami, biskupi milczą. Zachowują się, jakby nic złego się nie stało. Coraz więcej ludzi pyta mnie w rozgoryczeniu, czy oni naprawdę chcą przemilczeć i przeczekać to, co się teraz dzieje, licząc, że ludzie zapomną” – pyta redaktor. „Ktoś powie, że to jest (red. – ten żal i skrucha) tylko gest. Ale gesty mają ogromne znaczenie. (…) Oczywiście za nimi muszą pójść konkretne działania. Ale marzy mi się, żeby nasi biskupi byli zdolni do takiego właśnie gestu” – dodaje.

Parlamentarzyści hejterzy

Kolejny celny artykuł wyszedł spod pióra ks. Bartosza Rajewskiego, proboszcza parafii w South Kensington w Londynie. Duchownego zastanawia, dlaczego szeregowi księża, biskupi, a nawet kardynałowie nie tylko nie potrafią zrozumieć papieża Franciszka, ale wręcz przeciwko niemu bez żadnego wstydu występują. „Co takiego się stało, że wzywającego do bezkompromisowej walki z pedofilią wśród duchownych biskupa nie rozumieją inni biskupi, prezbiterzy i świeccy? Co takiego z nami się stało, że nie potrafimy zaakceptować naszej różnorodności? Co się stało, że tak chętnie tym, których nie rozumiemy, których nie chcemy zrozumieć, których nawet nie próbujemy wysłuchać, zamykamy usta? Co się stało, że nie chcemy rozmawiać i boimy się dialogu? Przychodzi mi do głowy wiele odpowiedzi, ale najważniejsza wydaje się jedna – nie ma w nas Ducha Bożego. (…) Codziennie spotykam ludzi, którzy przestali rozumieć język Kościoła. Doskonale rozumieją język Ewangelii i codziennie w swoim życiu posługują się nim; bardzo dobrze rozumieją wszystko, co mówi i robi papież Franciszek, inspirując także ich do działania w tym samym duchu Ewangelii, ale nie potrafią zrozumieć tego, co mówi Kościół instytucjonalny ustami niektórych tzw. katolickich mediów, a nawet samych biskupów i prezbiterów. Wydaje im się nieprawdopodobne, że ta mowa coraz częściej przypomina język, którym posługują się parlamentarzyści przy ul. Wiejskiej, a czasem nawet ten, którego używają pełni nienawiści internetowi hejterzy, albo nawet maszerujący każdego roku przez Warszawę nacjonaliści” – pisze ks. Rajewski, trafnie stawiając w jednym szeregu parlamentarzystów z Wiejskiej, hejterów i nacjonalistów.

Facebook Comments
Poprzedni artykułSkarb Forresta Fenna
Następny artykułNa pastwę bogów
Waldemar Janiec
Obiecujący 63-latek. Internauta. Uczestnik zakładów bukmacherskich. Prenumerator prasy krajowej i zagranicznej. Członek byłego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Nihilista i abnegat, od czterdziestu lat pod cierpliwą opieką żony Danuty, której pomaga dwoje dorosłych dzieci. Bonapartysta i doktor nauk humanistycznych. Dziennikarz. Pracował w Polskim Radiu i w PAP na odpowiedzialnym stanowisku korespondenta w Watykanie przy osobie św. Jana Pawła II. W pamiętnikach napisze, że papież go cenił (co nie będzie prawdą). Nieodznaczony żadnym wysokim orderem państwowym. (Co z pewnością kiedyś się zmieni – przyp. red.).