Koronawirus rogaty w wazelinie

Polska chwyta koronawirusa za rogi – doniosła „Niedziela”. „Wygląda na to, że na froncie walki z koronawirusem wyciągnęliśmy najpotężniejszy arsenał w całej Europie. Co więcej, przechodzimy do ataku kilka tygodni wcześniej niż reszta naszego kontynentu, a restrykcje na granicach są większe nawet niż wprowadził Izrael. (…) Niektóre obostrzenia mogą się wydawać zbyt restrykcyjne. Katolicy zapewne będą martwić się o niedzielną mszę św. Tu trzeba przypomnieć, że w wielu diecezjach są już wydane stosowne dyspensy, a przewodniczący KEP zapewnił, że Kościół katolicki dostosuje się do ograniczeń wymaganych prawem. (…) Bez wątpienia rozwiązania wprowadzone przez polski rząd są mocne, ale także odpowiednie do skali zagrożenia. Widać, że odpowiednie służby doskonale monitorują sytuację na świecie, w Europie i także w Polsce. Chwytamy koronawawirusa za rogi, a bez mocnych restrykcji nie jest to możliwe.
(…) Dziś dowiedzieliśmy się, że rządzą nami zdecydowani ludzie, którzy nie boją się podejmować odważnych decyzji. (…) Jedno jest pewne, że na tej wojnie z koronawirusem bez wątpienia Polska jest europejskim liderem” – pisze komentator „Niedzieli” Artur Stelmasiak, który posiadł cudowny dar chwytania koronawirusa za rogi wysmarowane wazeliną.

Koronawirus i Kościół

„Dwie smutne refleksje wokół tematu: Kościół a koronawirus. Pierwsza jest taka, że lęk obnażył mielizny wiary i teologii u wielu moich braci w Kościele. Religijność, która chce bronić zgromadzeń liturgicznych, przyjmowania komunii do ust itp. itd. NIE JEST wyrazem zaufania wobec Boga, lecz ignorancji, i uwyraźnia coś, co jest na co dzień ukryte: wielu wierzących jest w regularnej opozycji wobec nauki. Fides contra ratio. Ludzie nie rozumieją własnego Kościoła, nie znają własnej teologii. A tych, którzy nawołują do zachowania elementarnych racjonalnych zachowań, krytykują za brak wiary. Jak byśmy byli nieszczęsnymi niewolnikami budynków kościelnych, a Bóg był zakładnikiem naszych zgromadzeń liturgicznych i sakramentów, niemogącym udzielać się w naszej izdebce. Nawiązywanie do średniowiecznych procesji przeciwko zarazom (gdy ludzie nie wiedzieli jeszcze, co to bakterie i wirusy) i wołanie z sentymentem, że „wtedy to ludzie mieli wiarę”, dołuje jeszcze bardziej. Druga refleksja jeszcze smutniejsza. Otóż moi kochani bracia we wspomnianej „wierze” nie mają chyba kontaktu z niewierzącą częścią społeczeństwa, która organizowanie czuwań i nabożeństw odbiera jako arogancję, głupotę, zagrożenie dla siebie, czyli jako elementarny brak solidarności społecznej. I tak, krok po kroku, utrwalamy opinię o Kościele. Jaką? Niech każdy pomyśli. Od powierza, głodu, ognia i wojny oraz głupoty ludzi Kościoła, który kocham i do którego należę, zachowaj nas, Panie!” – tymi smutnymi refleksjami na temat religijności w czasach zarazy podzielił się diakon Marcin Gajda na fanpage’u Przyjaciele Miłości Miłosiernej.

Koronawirus – kara boska

Inicjatorzy „Różańca bez granic” ogłosili, że koronawirus, z którym zmaga się Polska, to narzędzie Bożej sprawiedliwości i kara Boga. Twierdzą, że ogrom naszych grzechów powoduje, że brama miłosierdzia się zamyka i teraz będziemy musieli przejść przez bramę sprawiedliwości. Uważają, że „dla ludzi wierzących jest oczywiste, że ten czas następuje”. Na szczęście są jeszcze w Kościele ludzie myślący, którzy nie podzielają tej katastroficzno-kabotyńskiej wizji. Jest między nimi ks. Jacek Prusak, który napisał na Facebooku: „Długo nie trzeba było czekać na samozwańczych proroków Apokalipsy. Biblia nazywa ich fałszywymi prorokami i przed nimi przestrzega. Tylko dlatego poświęcam im tu uwagę. Ich głupota bądź ignorancja, w zależności ile ma się wyrozumiałości dla ich omnipotencji i maskowanych kompleksów, ma mało wspólnego z dostępem do woli Boga. Panowie od dawna uprawiają własną religię. Radzę posłuchać czegoś innego”.

Facebook Comments
Poprzedni artykułPigułki z krzyżykiem (2)
Następny artykułFront Ludowy
Waldemar Janiec
Obiecujący 63-latek. Internauta. Uczestnik zakładów bukmacherskich. Prenumerator prasy krajowej i zagranicznej. Członek byłego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Nihilista i abnegat, od czterdziestu lat pod cierpliwą opieką żony Danuty, której pomaga dwoje dorosłych dzieci. Bonapartysta i doktor nauk humanistycznych. Dziennikarz. Pracował w Polskim Radiu i w PAP na odpowiedzialnym stanowisku korespondenta w Watykanie przy osobie św. Jana Pawła II. W pamiętnikach napisze, że papież go cenił (co nie będzie prawdą). Nieodznaczony żadnym wysokim orderem państwowym. (Co z pewnością kiedyś się zmieni – przyp. red.).