Czarni łącznicy

Najwyższe stanowisko państwowe w świeckiej Polsce dla księdza to fucha prezydenckiego kapelana.

Gdy pada hasło „kapelan prezydenta”, najprostszym skojarzeniem jest Cybula; Alfred Franciszek Cybula. Ksiądz, którego do Belwederu wprowadził Lech Wałęsa, gdy tylko mógł tam kogoś wprowadzić. Oficjalnym powodem bycia kapelanem Wałęsy miało być, że od dekady spowiadał laureata pokojowego Nobla.

Spowiednik prowadzący

Nikt jednak nie dostał odpowiedzi na pytanie, jak to się stało, że tuż po strajkach sierpniowych Wałęsa nawiedza księdza Cybulę i oznajmia mu, że od tej pory będzie wyznawał grzechy tylko jemu. To dziwne, zważywszy, że panowie zetknęli się wcześniej ponoć tylko raz. Kilkanaście lat wcześniej, gdy Wałęsa składał w parafii kwity o ślub.

W latach 80. Cybula towarzyszy już Wałęsie i jego rodzinie. Dostawał nawet zgodę na odwiedzanie go w Arłamowie. Plotek o charakterze relacji Wałęsa – Cybula jest mnóstwo. Jedne skłaniają się do tego, że Cybula stanowił bezpośredni kontakt Lecha Wałęsy z hierarchią kościelną, inne zaś, że był kontaktem służb zgoła innych. Takim o pseudonimie „Franko”. Jakkolwiek było, Cybula stał się jednym z filarów kancelarii Wałęsy. Jak twierdzi, to że był cieniem prezydenta wyszło nie od niego, ale „od szefa”. Noblista kazał bowiem Cybuli być obok siebie w każdej sytuacji publicznej. Nie tylko jednak. Porobiło się bowiem tak, że gdy w czasie puczu Janajewa w Moskwie świat wstrzymał oddech, to Lech Wałęsa, zamiast zwołać Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, zaszył się w biurze i snuł możliwe scenariusze ze swoim ekskierowcą Wachowskim, ministrem Drzycimskim i proboszczem z Trójmiasta Cybulą.

Moc sprawcza Cybuli przy uchu Wałęsy była zatem wielka. Ponoć to dzięki niemu ułaskawiono niekoniecznie tych, których ułaskawić należało. I interweniowano w sprawach, w których interweniować nikt nie powinien. Ks. Cybula stał się synonimem szarej prezydenckiej eminencji.

Bezsprzecznie jednak Cybula przetarł szlak oficjalnej procedurze. Dzięki której jeśli jakiś prezydent nie życzy sobie kapelana, to i tak go dostanie…

Aut. Stefan Płonicki+
Więcej: efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 0 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *