Mogliby siedzieć przed ekranem komputera i skarżyć się na PiS, jednak wyszli na ulicę. Narażają się, poświęcają swój czas, płacą wysokie mandaty. Mają dość i mówią o tym coraz śmielej.

Nie zważając na epidemię, złą pogodę, własne ograniczenia i policyjne represje, niemal codziennie o godz. 19 kilku, czasami kilkunastu mieszkańców Łodzi, zachowując środki ostrożności, w maseczkach i z antyrządowymi hasłami, spaceruje pod siedzibą Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego przy ul. Piotrkowskiej. Ich cichy protest często kończy się kolejnymi wezwaniami na policję. Rekordziści mają po 10 postępowań. Wśród nich jest 69-letni Jerzy Friedrich, opozycjonista z czasów PRL, represjonowany w stanie wojennym. Od 1979 r. współpracował ze środowiskiem KOR, przygotowywał diapozytywy dla wydawnictw niezależnych. Drukował m.in. łódzkie wydanie „Robotnika”, a po Sierpniu ’80 – „Solidarność z Gdańskiem”, ulotki, plakaty, strajkowe biuletyny NZS, książki.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments
Poprzedni artykułDoktorat z wodolejstwa
Następny artykułJeszcze będzie Przepięknie
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).