Diecezja za wszelką cenę broni się przed materialną odpowiedzialnością za pedofila. Ratunku szuka w kasacji.

Trudna walka Marka Mielewczyka, ofiary księdza pedofila Andrzeja S., wydaje się nie mieć końca. Diecezja pelpińska oraz parafia w Kartuzach bowiem nie mogą pogodzić się z wyrokiem Sądu Apelacyjnego, który 8 października 2019 r. zasądził pokrzywdzonemu 400 tys. zł zadośćuczynienia. Obydwie osoby prawne złożyły w tej sprawie kasację. Mielewczyk dopiero przy udziale komornika otrzymał zasądzone kwoty. Do przeprosin, do których ponagla sąd, kuria ciągle nie może zmusić podległych jej podmiotów. Diecezja i parafia zdają się nie liczyć kosztów, dzięki którym udałoby się im uniknąć odpowiedzialności za pedofilię, tolerowaną przez lata w ich gronie. Kościół do końca walczy o swoje pieniądze, pomimo wykonalności wyroku.

– Perspektywa kolejnego postępowania przed Sądem Najwyższym spotęguje tylko cierpienie ofiary – twierdzi adwokat pokrzywdzonego.
Przy okazji sprawy Mielewczyka Sąd Apelacyjny w Gdańsku wyraził bardzo ważny dla innych pokrzywdzonych pogląd: „Roszczenia cywilne ofiar torturowanych, podobnie jak roszczenia ofiar księży pedofilów nie powinny w ogóle ulegać przedawnieniu”. Miejmy nadzieję, że i w tym wypadku powtórzy się scenariusz z 31 marca br., kiedy to Sąd Najwyższy przesądził na korzyść ofiary zakonnika ze zgromadzenia chrystusowców.

Facebook Comments