Strona główna Kraj „Domestos moim Bogiem”

„Domestos moim Bogiem”

128
fot. Norman Tabor

Katecheta Michał Frąckowicz realizuje ogólnopolski cykl spotkań „Bunt na pokładzie”, poświęcony problemom wychowawczym nastolatków. Wybraliśmy się na konferencję, która odbyła się w Szkołach Salezjańskich w Szczecinie.

Michał Frąckowicz reklamuje się w internecie jako pedagog, katecheta i nauczyciel muzyki. Mężczyzna zorganizował już ponad 100 spotkań i rekolekcji z serii „Bunt na pokładzie”. Odwiedził dziesiątki szkół i salek katechetycznych w Polsce i kilku krajach naszego kontynentu. Ostatnim punktem na pielgrzymkowej mapie Frąckowicza była elitarna Szkoła Salezjańska w Szczecinie. Nie odmówiliśmy sobie przyjemności uczestnictwa w spotkaniu.

Wykład rozpoczął się od przybliżenia dramatycznej historii Mateusza. Chłopak, mimo dobrych wyników w nauce, zszedł na złą drogę i przestał uczestniczyć w… niedzielnych nabożeństwach. Na domiar złego zainteresował się „lubieżną muzyką”, zapuścił długie włosy oraz przybrał strój charakterystyczny dla subkultury gotyckiej. Sprawa mogłaby wzbudzić nasz niepokój, gdyby nie to, że Mateusz wyrósł na odpowiedzialnego i zaradnego mężczyznę. Były wychowanek Frąckowicza znalazł dobrze płatną pracę i założył własną rodzinę. Koszmarem Mateusza okazało się to, że nie powrócił do Kościoła i pozostał antyklerykałem.

Mateusz nie był jedyną osobą, która zawiodła rodziców. Inni przywołani nastolatkowie oddawali się całodniowemu leżeniu, graniu w gry komputerowe i ubierali się w nieprzyzwoity sposób. W opowieści Frąckiewicza nie pojawiła się nawet namiastka zagrożeń związanych z alkoholem, dopalaczami, narkotykami, chorobami wenerycznymi i przestępczością. Jedynymi problemami nastolatków – jak wywnioskowaliśmy – jest pyskowanie i uzależnienie od smartfonów. Dyplomatyczny sposób poprowadzenia wykładu był o tyle zaskakujący, że Szczecin często postrzegany jest jako jedno z najniebezpieczniejszych miast w Polsce. Również sama Szkoła Salezjańska nie jest placówką wolną od potencjalnych zagrożeń. Niektórzy jej absolwenci zwracają uwagę, że rozrywki uczniów nie odbiegają od tych, które praktykowane są przez ogół zachodniopomorskiej młodzieży.

M. Frąckowicz nie podzielił się żadnymi skutecznymi sposobami na radzenie sobie z trudną młodzieżą. Zaprezentował za to masę uprzedzeń charakterystycznych dla religijnych konserwatystów i zalecił rodzicom inwigilowanie nastolatków (m.in. „testowanie” nowych gier wideo) oraz poparł wszelkie próby narzucania najmłodszym jedynego słusznego światopoglądu. Nie wykazał przy tym nawet promila poprawności politycznej. Żarty o współmałżonce, która kieruje się w życiu hasłem „Jezus moim panem, Domestos moim Bogiem”, w wielu miejscach zakończyłyby się wybuczeniem go i błyskawicznym wyrzuceniem za drzwi, lub chociaż protestem ze strony zgromadzonych na miejscu kobiet. Cóż, większość dorosłych przywykła najwidoczniej do konserwy. Optymistycznym akcentem konferencji było to, że nie wziął w niej udziału nikt poniżej trzydziestki…