Strona główna Historia Dzieciątko Jezus pod lupą teologów

Dzieciątko Jezus pod lupą teologów

29
Pierwsi chrześcijanie bardzo by się zdziwili, słysząc o cudach w betlejemskiej stajence.

Starsi i pobożniejsi pamiętają, że tzw. Gwiazdka to wprawdzie przede wszystkim sprzątanie, zakupy, suta wyżera, wypitka, laba i podarki – lecz nie tylko. Bożonarodzeniowa fiesta ma zakotwiczenie w prastarej legendzie o tzw. niepokalanym poczęciu, stajence, aniołach i trzech królach, a jakby komuś atrakcji było mało, to można jeszcze dorzucić Gwiazdę Betlejemską. Wielu wiernych pod wpływem opowieści z ambony traktuje tę baśń na serio, jako kanwę wiary. Wszyscy poważni teolodzy wiedzą, że to lipa, ale nie palą się z psuciem zabawy maluczkim.

Historia bożonarodzeniowa miesza elementy dwóch biblijnych narracji (św. Mateusza i św. Łukasza) z dodatkami powstałymi wieki później. Wcześni wyznawcy chrześcijaństwa bardzo by się zdziwili, słysząc, że miała się ona wydarzyć w ich czasach. Najwcześniejsze przekazy Nowego Testamentu to listy pisane w pierwszej połowie pierwszego wieku, których autorem jest św. Paweł (i inni, którzy się podeń podszywali). Nie wynika z nich absolutnie, by wiedzieli cokolwiek o cudownych zdarzeniach w stajence w Betlejem. Listy ani słowem nie wspominają o dziewicy zapłodnionej przez Boga pod postacią Ducha Świętego. Paweł pisze po prostu, że Jezus był żydem urodzonym, co oczywiste, przez kobietę.

Milczy w kwestii cudownych narodzin Ewangelia św. Marka, uważana za najstarszą z czterech ewangelii, czasowo najbliższa domniemanych zdarzeń w stajence. U św. Marka świętość Jezusa wychodzi na jaw, gdy zaczyna on nauczać i czynić cuda. W ewangelii tej brak opisu tak kluczowych wydarzeń, jak np. kazanie na Górze, a zakończenia różnią się od siebie w zależności od kopii. Niektóre sekty chrześcijańskie wierzyły, że Jezus został zaadoptowany przez Boga.

W narracjach św. Mateusza i św. Łukasza wspomina się o urodzeniu Jezusa przez zaręczoną z cieślą Józefem dziewicę w Betlejem, lecz na tym podobieństwa się kończą. W relacji Mateusza Józefowi ukazuje się nieokreślony bliżej anioł, astrolodzy przybywają z symbolicznymi prezentami, a na wschodzie pojawia się tajemnicza gwiazda. Ponieważ król Herod zamierza zabić Jezusa, rodzina ucieka do Egiptu. U Łukasza natomiast anonimowy anioł przybiera postać archanioła Gabriela. Maria i Józef przybywają do Betlejem i z braku miejsc w gościńcu lokują się w stajence, w której Jezus przychodzi na świat. Rodzice zabierają go do Betlejem, gdzie kapłan świątyni rozpoznaje go i błogosławi. Potem rodzina nie jedzie do Egiptu, lecz wraca do domu w Nazarecie.
Historia Łukasza pisana jest pod kątem rzymskiego czytelnika; koncept boga zapładniającego kobietę został przejęty przez żydów i chrześcijan od pogan. Teolog Marcus Borg wysuwa tezę, że chodziło o upodobnienie historii Jezusa do cezara Augusta: Apollo miał cudownie zapłodnić jego matkę Atię.

W drugim rozdziale Ewangelii św. Łukasza rodzice Jezusa zachowują się tak, jakby cudownej historii jego urodzin nie było. Gdy chłopak ma 12 lat, Maria i Józef zabierają go na święto do Jerozolimy, gdzie gubi im się w tłumie. Znaleźli go po trzech dniach w świątyni. Gdy karcili Jezusa, ten wedle wersji Łukasza miał odpowiedzieć: „Dlaczego mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że muszę być w domu mego Ojca? Ale oni nie rozumieli, o co Jezusowi chodzi”. Hmm…

Teolodzy zwracają uwagę, że jeśli sklasyfikuje się ewangelie wedle kolejności ich powstawania (Marek, Mateusz, Łukasz i Jan), ujawnia się interesująca prawidłowość: Jezus coraz wcześniej nabiera cech boskich. U Marka wykazuje cechy świętego dopiero po ochrzczeniu, zaś u Mateusza i Łukasza jest bezgrzeszny od chwili urodzin, jako zrodzony za sprawą Ducha Świętego. Gdy ewangelie Mateusza i Łukasza włączono do Biblii, ich przekaz został ujednolicony: trzej astrolodzy przekształcili się w trzech króli na wielbłądach, a Maria stała się bezgrzeszną zawsze dziewicą.

Nie ma nic złego w kultywowaniu miłej legendy religijnej, lecz wpajanie wiernym, że to coś, co naprawdę miało miejsce, jest grubym nadużyciem.