Ostatnio spędziłam kilka godzin na stacji benzynowej, bo jej pracownik, zamiast zatankować olej, wlał do baku benzynę! Czekając na lawetę, weszłam do pobliskiego sklepu, by wykorzystać ten czas na zakupy. I kupiłam bataty, które do tej pory jakoś omijałam. A kiedy już wszystko szczęśliwie się zakończyło, upiekłam je.
Wilec ziemniaczany

Bataty powszechnie uważa się za rodzaj słodkich ziemniaków, jednak nie mają z nimi nic wspólnego. Botaniczna nazwa – wilec ziemniaczany (Ipomoea batatas (L.) Poir.) wyjaśnia, że należą do rodziny powojowatych, czyli pnących się roślin, znanych niemalże na całym świecie. Niektóre gatunki powojów (np. powój polny) bywają dość uciążliwymi chwastami, inne są roślinami ozdobnymi.
Batat to wijąca się lub płożąca bylina (czasem roślina jednoroczna), która dochodzi do pięciu metrów. Jej charakterystyczną cechą są wrzecionowate bulwy korzeniowe (oprócz normalnych korzeni do pobierania wody), białawe lub żółte, ważące nawet do trzech kilogramów, w środku beżowe, białe, różowe, fioletowe, pomarańczowe, żółte lub czerwone – może tę paletę barw natura wymyśliła po to, by je uatrakcyjnić konsumentom.

To stara roślina, prawdopodobnie udomowiona w Andach około 8 tys. lat temu. Dziś już nigdzie nie znajdzie się jej w stanie dzikim, choć podobno jeszcze w 1514 r. rosły na wolności w Hondurasie. Być może ich ojczyzną są Antyle – to stamtąd wywodzi się ich dziki krewniak (Ipomoea fastigiata Sweet). Niektórzy botanicy dowodzą, że ich prawdopodobną ojczyzną jest Ameryka Południowa lub Środkowa, ponieważ nazwa „batatas” pochodzi z języka tamtejszych Indian. A może batat wyewoluował z niebulwiastego pnącza Ipomoea trifida G. Don? Jak widać, w tym przypadku jeszcze dużo pracy przed genetykami i botanikami.

Batatowe wędrówki

Członkowie wyprawy Kolumba w 1492 r. jako pierwsi Europejczycy poznali smak batatów. Niestety, nie znalazłam informacji, co o nich pomyśleli. W hiszpańskim okresie kolonialnym bataty zawieziono do Manili, źródła podają, że było to po 1521 r. Troszkę później, w 1593 lub 1594 r., wprowadzono je w chińskiej dzielnicy Fujian, kiedy poszukiwano tam takich upraw, które dałyby szansę uchronić się przed okresowymi klęskami głodu. Z tego samego powodu zaczęto sadzić je w Japonii, na wyspie Okinawa, ale tam wprowadzili je Portugalczycy. Dwieście lat później trafiły do Korei. Dziś w wielu azjatyckich krajach są ważnym źródłem węglowodanów.

Karaibska nazwa „batatas” najpierw dała hiszpańskie „patata”, potem ktoś to przekręcił i w ten sposób powstały angielskie „potato”, czyli ziemniaki, ponieważ bardzo długo w wielu tekstach opisujących rośliny uprawne mylono bataty i ziemniaki, dzieląc je jedynie na słodkie i zwykłe.

Batatowe tropy

Kiedy Kolumb odkrył Amerykę w 1492 r., bataty uprawiano nie tylko na terenach od Meksyku po Chile, ale nawet na Wyspie Wielkanocnej, na Tahiti i w Polinezji, choć stamtąd nie pochodzą. Ktoś musiał je tam wprowadzić przed Kolumbem! Oczywiście istnieją rośliny, które samodzielnie podróżują, ale bulwy batatów nie znoszą wody morskiej i tracą w niej zdolność rozmnażania. A zatem ich obecność w tych rejonach to dowód na przedkolumbijskie kontakty pomiędzy Ameryką a Polinezją, lub na odwrót. Potwierdzeniem tego z pewnością jest lingwistyka, gdyż polinezyjska nazwa batatów „kumala” najprawdopodobniej została przekształcona z andyjskiego „k’umar”, „k’umara”.

Aby się upewnić, naukowcy porównali DNA próbek współczesnych batatów z całego świata oraz tych ich części, które przechowywano w herbariach; wśród nich były nawet okazy z Nowej Zelandii i Polinezji Francuskiej, zebrane przez kapitana Cooka w 1769 r. Okazało się, że rośliny z Polinezji należały do innej odmiany niż te, które poznali Europejczycy po 1492 r.

Monica Tromp z University of Otago w Nowej Zelandii i John Dudgeon z Idaho State University sprawdzali dietę Rapa Nui, identyfikując pozostałości z kamienia nazębnego usuniętego z 30 zębów (pochodzących z pochówków z różnych stanowisk archeologicznych), w którym utrwalają się mikroszczątki pokarmów roślinnych spożywanych przez całe życie. Czyżby mycie zębów i wizyty u stomatologa niszczyły szanse następnych pokoleń na odkrycie prawdy o tym, co jadamy? Badacze zidentyfikowali w kamieniu między innymi ziarna skrobi przypominające te z batatów, a zatem musiały być podstawą diety wyspiarzy od początków zasiedlenia Rapa Nui.

Te trzy fakty to fascynujący dowód na to, że mieszkańcy Polinezji i Ameryki musieli się w przeszłości kontaktować ze sobą, a więc mieli większe możliwości techniczne niż zarozumiali współcześni sądzili.

Transgeniczność

Badacze z Uniwersytetu w Gandawie odkryli kolejną batatową zagadkę. Analizowali genom batatów, poszukując przyczyn chorób wirusowych, gdy przypadkiem zauważyli w nim… obce DNA. Okazało się, że te obce fragmenty DNA, w dodatku biologicznie aktywne, pochodzą z bakterii Agrobactericum. Wyobraźcie sobie, że takie włączenie DNA do materiału genetycznego gospodarza jest wykorzystywane w biotechnologii do wytwarzania organizmów modyfikowanych genetycznie. A zatem natura wymyśliła GMO tysiące lat wcześniej niż my. Czyżbyśmy musieli zmienić poglądy na temat bezpieczeństwa spożywania żywności modyfikowanej genetycznie?

Zalety i wady

Zacznę od ostrzeżenia – zawierają rafinozę, jeden z cukrów (obecny także w burakach cukrowych), który przez niektórych bywa trudno trawiony i powoduje wzdęcia.

Poza tym mają wiele zalet. Przede wszystkim są ważnym źródłem karotenów i karotenoidów (mają ich tyle samo co marchewka), więc korzystnie wpływają na wzrok. Żółte bataty mają ich więcej niż dynia, brokuły czy szpinak. Warto wiedzieć, że badania potwierdziły skuteczność diety bogatej w te związki w profilaktyce antynowotworowej. Hamują zmiany w jelicie grubym, chronią przed nowotworem pęcherza i nerek, zmniejszają ryzyko raka piersi.

U szczurów, które karmiono białymi batatami, lepiej funkcjonowała trzustka, zmniejszała się także insulinooporność. A ponieważ indeks glikemiczny batatów wynosi 54 (indeks ziemniaków gotowanych to 60, pieczonych 80), więc zaleca się włączenie ich do diety diabetyków.
Co jeszcze? Zawierają niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (w tym linolowy i linolenowy), dużo białka, witaminy: C, B, E i K oraz potas, fosfor, chlor, wapń, magnez, siarkę, sód, jod, żelazo.

Kuchnia

Dla mnie najistotniejszą wadą batatów okazał się słodki smak. Są zdecydowanie słodsze niż marchewka, raczej ich nie polubię. Jednak podam Wam zmodyfikowany przepis z „Jadłonomii”.

Upieczcie batata przez około 45 minut w 220 stopni. Gdyby był jeszcze twardy, to zostawcie go na kilka minut w wyłączonym piekarniku. Ugotujcie szklankę soczewicy (w oryginale była czarna, ja miałam zieloną). Obierzcie batata ze skórki, zmiksujcie z soczewicą na gładką masę, dodajcie jedną trzecią szklanki mąki owsianej, trzy łyżki roztopionego masła (w oryginale był olej), doprawcie do smaku solą, słodką papryką, pieprzem.

Przełóżcie do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia, posypcie wędzoną papryką, wstawcie do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczcie przez 40 minut.
Poniższe rady pochodzą z „Jadłonomii”:
„Czarną soczewicę możecie zamienić na czerwoną fasolę, zieloną lub brązową soczewicę. Ten pasztet jest lekko słodki, dzięki dodatkowi batatów, dlatego najlepiej będzie smakował z dużą ilością świeżych ziół, sałatą, szczypiorkiem lub z pikantnym ajwarem”.

PS. Dla mnie pasztet jest za słodki, ale moja Psa zjada z apetytem! Na nikim więcej nie miałam szansy testować.

Facebook Comments
Poprzedni artykułCo tam, panie w Watykanie (5)
Następny artykułCzarne wersety (5)
Joanna Katarzyna Cyterska
Absolwentka filologii polskiej. Od zawsze lubi czytać, gotować, zbierać grzyby, podróżować. Kolekcjonuje książki na temat kuchni i kultury kulinarnej. Próbuje żyć zgodnie z zasadą slow life, przynajmniej od kwietnia do października, gdy mieszka na wsi. Właścicielka Aryi, psa rasy foksterier.(Zna się na kuchni nie tylko teoretycznie, ale i tworzy kulinarne cuda – przyp. red.).