Relikwie Jana Pawła II krążą po mieszkaniach w Stalowej Woli.

Wierni parafii pw. św. Jana Pawła II w Stalowej Woli mogą bez problemu przespać się z pamiątkami po polskim papieżu. Wystarczy zgłosić się do swojego parafialnego kościoła i zadeklarować chęć przenocowania fragmentu sutanny JP2 we własnym domu. Otrzymają tzw. relikwie drugiego stopnia, które trafiły do Stalowej Woli prosto z Rzymu.

„Zainteresowana przyjęciem relikwii rodzina przychodzi do kościoła na wieczorną eucharystię, po której jest modlitwa w intencji przyjmujących. Relikwie, znajdujące się w specjalnej skrzyneczce z dołączonym do niej modlitewnikiem, wracają do świątyni następnego dnia wieczorem. Do tej pory odwiedziły ponad 40 rodzin. W bloku przy ul. Hutniczej 13 relikwie zatrzymano dłużej, bo odwiedzają 70 zamieszkujących tam rodzin, głównie ludzi starszych” – portal Sandomierz.gosc.pl poinformował proboszcz parafii ks. Marcin Hanus.

Przechodnia relikwia krąży wśród parafian od pierwszej niedzieli adwentu i będzie peregrynować aż do parafialnego odpustu w październiku tego roku. Oczywiście, jeżeli w tym czasie gdzieś się nie zagubi lub nie zostanie zniszczona w modlitewnej ekstazie. Parafia szczyci się również posiadaniem relikwii JP2 pierwszego stopnia (krwi) oraz marmurowego ołtarza, przed którym papież odprawił w Warszawie mszę i beatyfikował 108 polskich męczenników II wojny światowej. Taki patron to spore zobowiązanie: każdego 16. dnia miesiąca odbywa się Różaniec Mężczyzn. Od 60 do 80 panów w różnym wieku jednocześnie przypomina sobie i kontempluje słowa papieża Polaka, znanego zwolennika odmawiania różańcowych modlitw. W pierwszy czwartek marca ruszy w parafii studniowa modlitwa o nowe powołania kapłańskie dla uczczenia 100. rocznicy urodzin Karola Wojtyły. Zakończy się 12 czerwca, w kolejną rocznicę pobytu papieża w Polsce, między innymi w pobliskim Sandomierzu.

Sytuacja w Stalowej Woli przypomina nieco początkowe sceny z filmu „Santo subito”. Film rozpoczyna się w osadzie Eskimosów, przyjmujących z rąk swojego biskupa relikwie św. Jana Pawła II. Do czego są im potrzebne i jakie znaczenie mają dla Eskimosów, trudno powiedzieć. Biorą to, co daje im biskup, bo tak trzeba: świętość to świętość.

Kto bezskutecznie czeka, aż jego proboszcz sprowadzi relikwię i puści ją w sąsiedzki obieg, może sam sobie ją zafundować.
Swego czasu w sklepie internetowym fundacji Nasza Przyszłość, powiązanej z ojcem Rydzykiem, relikwie papieskie sprzedawano za 5 złotych. Były wprawdzie gorszego, trzeciego gatunku (stopnia), ale przy takiej cenie okazja była kusząca. To, że według prawa kanonicznego sprzedaż relikwii jest zakazana, nikomu nie przeszkadza. W końcu Sanderus, bohater Sienkiewicza z „Krzyżaków”, równie tanio oferował m.in. piórko archanioła Gabriela, olej, w którym poganie chcieli usmażyć św. Jana, czy szczebel drabiny, która się śniła Jakubowi.

Facebook Comments
Poprzedni artykułPiąta kolumna 7/2020
Następny artykułChcę zacząć żyć
Zbigniew J. Nita
Dziennikarz związany z „FiM” z przerwami od 2001 r. Mieszka i pracuje na trudnym terenie południowo-wschodniej Polski. Interesuje się tematyką społeczną, gospodarczą, historyczną, mniejszościami narodowymi, religijnymi i wszystkim co nietypowe. Pracował dla wielu regionalnych i ogólnopolskich tytułów prasowych. Charakteryzuje go wrodzona tolerancja na głupotę swoją i innych oraz trudny charakter. (Jedną z jego zalet jest to, że zna swoje wady – przyp. red.).