Polityka i społeczeństwo

Porażka Dudy? O fakcie, że Jacek Kurski po raz kolejny został prezesem Telewizji Polskiej, media rozpisują się jako o porażce pisowskiego prezydenta. W końcu to on kilka miesięcy temu zażądał dymisji Kurskiego w zamian za podpisanie ustawy przyznającej miliardy złotych dla TVP. Kurski sam zgodził się zrezygnować ze stanowiska, ponoć by nie dyskutować z wolą prezydenta, ale za to szybko zasiadł w zarządzie TVP. Po wygranych przez Dudę wyborach nagle odzyskał stołek prezesa, a kilka dni wcześniej wraz ze śmietanką PiS paradował dumnie na swoim powtórnym kościelnym ślubie. Jednak porażką bardziej tu pachnie naiwność mediów, jakby niedostrzegających oczywistej i zgoła przewidywalnej strategii PiS. W tej strategii PAD jest wyłącznie sługą swojej partii, teflonowym jak i ona. Jego osobiste porażki czy uszczerbki wizerunku nie mają znaczenia, póki interesy partii i jej wodza na tym zyskują. By zamknąć paszczę opozycji, protestującej przed wyborami przeciw sponsorowaniu przez państwo reżimowych mediów, PiS było gotowe poświęcić jednego czy drugiego członka swojej partii, obiecując mu rekompensatę po ostatecznej rozgrywce, co właśnie czyni. Przypuszczalnie więc Jacek Kurski z pensją 414 tys. zł brutto rocznie (dane za Wirtualnemedia.pl za 2018 r.) i odzyskaną posadą, podobnie jak PAD z utrzymanym stołkiem prezydenta RP, w żadnej mierze nie czują się pokonani i bynajmniej nie dostrzegają w tym wszystkim znamion porażki. Wręcz przeciwnie, mogą uścisnąć sobie dłonie i wykrzyknąć: szach-mat!

Wybory nieważne? Opozycja wciąż nie może pogodzić się z przegraną w wyborach prezydenckich i żąda ich unieważnienia. Twierdzi, że wybory były nieuczciwe, nie spełniały standardów demokratycznych, wskazując przy tym – podobnie zresztą jak OBWE – na skrajne zaangażowanie mediów publicznych po stronie jednego z kandydatów w czasie kampanii, przeprowadzenie ich w niekonstytucyjnym terminie (powinny się odbyć 6 sierpnia), udział w nich kandydata PiS, który w zasadzie nie był żadnym kandydatem, bo tego nie może zgłaszać ustawodawca, tylko obywatele po uzbieraniu 100 tys. podpisów, a PAD tych podpisów nie miał (awansem zaliczono mu te z wyborów wyznaczonych na 10 maja, łamiąc art. 127 ust. 3 zd. 2 Konstytucji). Na dodatek teraz o ważności wyborów ma decydować Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, z sędziami z nadania niekonstytucyjnej neoKRS, których status jest wątpliwy. Rozgoryczenie i furię opozycji dodatkowo potęgują wieści od przedstawicieli Polonii z różnych części świata, którzy informują, że otrzymali kartę wyborczą dopiero tydzień po wyborach. Wszystko wskazuje na to, że rzeczywiście owych „ale” mogących podważyć ważność wyborów jest wystarczająco dużo, PiS jednak odpowiada na to taktyką wykpiwania. „Nie umiecie przegrywać, cieniasy, co?” – komentują bezradność opozycji poplecznicy partii rządzącej i szykują kolejne zmiany, które zapewnią im długoletnie sprawowanie władzy: „repolonizację mediów” oraz zmianę ordynacji wyborczej do Sejmu, polegającą na wprowadzeniu 100 okręgów wyborczych zamiast obecnych 41. W sumie już jesteśmy Węgrami, choć niektórzy zdają się jeszcze w to nie wierzyć.

Nasz przyjaciel Orbán. „Nie ma uzależnienia środków europejskich, środków z budżetu europejskiego od praworządności. Ten spór toczy się od kilku lat i apelowaliśmy z Viktorem Orbánem, aby skończyć tę dyskusję” – oświadczył premier Mateusz Morawiecki po szczycie państw Unii Europejskiej w Brukseli. W trakcie szczytu rzeczywiście doszło do dyskusji na wspomniany temat i nic dziwnego, że właśnie Węgry i Polska zabiegały o to, by jak najszybciej zniknął on z wokandy. Europosłowie PiS, tacy jak choćby Zbigniew Kuźmiuk, w argumentacji przeciw takiemu pomysłowi UE uderzali w wielce patetyczne tony, twierdząc, że „nie do przyjęcia jest, żeby kraje, które okupiły krwią wielu ludzi walkę o wolność w ostatnich kilkudziesięciu latach w sytuacji, kiedy kraje Europy Zachodniej pławiły się w luksusie, żeby teraz te kraje uczyły nas, co to jest wolność, praworządność, solidarność. (…) To jest po prostu nieprzyzwoite i raz na zawsze powinno zostać skończone”. Przekonanie Polski o swojej silnej pozycji w UE i lojalności Węgier wobec nas może jednak okazać się złudne. Wszak wbrew zapewnieniom Morawieckiego, premier Węgier powiedział na szczycie: „Zgadzamy się co do tego, że praworządność jest podstawą funkcjonowania w Unii. Więc jak ktoś nie przestrzega zasad praworządności, to powinien natychmiast opuścić UE. I tu jest zgoda w 100 proc., powinien wyjść z UE, ale nie powinien być karany finansowo”. Na przyjaźni z Orbánem Polska może wyjść jak Zabłocki na mydle. Brak Polski w UE może się Węgrom opłacać – o ileż więcej kasy mogłyby wówczas zgarnąć dla siebie!
Nowa nazwa PO. W sondażu przeprowadzonym dla „Rzeczpospolitej” zapytano Polaków, czy zmiana nazwy przez Platformę Obywatelską pomogłaby jej w uzyskaniu większego poparcia. Koncepcja zmiany nazwy PO pojawiła się podczas wystąpienia lidera tej partii Borysa Budki, który zapowiedział, że po wakacjach partia przedstawi nowy program, a zmiany mogą objąć również nazwę ugrupowania oraz logo. Ankietowani Polacy nie wykazali entuzjazmu: 38,3 proc. z nich stwierdziło, że nie miałoby to znaczenia, 26,1 proc. uznało, że bardziej by zaszkodziło tej partii niż pomogło, 16 proc. nie ma zdania i tylko 20 proc. uznało to za dobry pomysł. Cóż, prawdą jest, że make-up niekiedy potrafi czynić cuda, widocznie jednak taki cud w przypadku PO to za mało, by przekonać do siebie publiczność.

Zdrowie

Wakacje w pandemii. Zwiększa się liczba zakażonych SARS-CoV-2 w Polsce. W minioną sobotę padł kolejny od 8 czerwca, gdy odnotowano 599 przypadków, rekord. Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 584 nowych zakażeniach, a dzień później o następnych 443. Są też kolejne zgony osób z COVID-19. Tymczasem rząd po wyborach jakby odpuścił kontrolę zalecanych obostrzeń epidemicznych. Sami Polacy też stali się mniej ostrożni, niektórzy powątpiewają nawet w istnienie groźnego wirusa. Sytuację skomentowała dziennikarka Karolina Korwin-Piotrowska: „Czy was, ludzie, pogięło? Jest epidemia. Ludzie chorują. Umierają. Nie ma lekarstwa. Coraz więcej choruje i umiera, a wy macie to gdzieś? Balangi, wesela, imprezy. Mało kto nosi maski w sklepach, w komunikacji publicznej. Słuchacie za to chorych bredni z internetu, wierzycie jakimś celebrytom, wróżkom, internetowym guru. Spoko, wierzcie sobie ignorantom i szamanom, tylko z łaski swojej nie zabijajcie innych”. I trudno się z nią nie zgodzić.

Facebook Comments