Grunwald już przegrany

Żarty się skończyły. Grozi nam kolejny potop szwedzki.
Miliony zdesperowanych Szwedów masowo ruszają do Polski. Przeprawiają się przez Bałtyk. Na statkach i okrętach. W samolotach i helikopterach. A w przypadkach szczególnych nawet na łódkach i materacach dmuchanych.
To nie są wcale żarty waszego felietonisty. To informacje zaczerpnięte z polskich mediów. I to nie TVN czy „Gazety Wyborczej”, czyli mediów „polskojęzycznych”, jak mówią prawdziwi PiS-Polacy, narodowi i katoliccy. I też nie z brukowych tabloidów, corocznie opisujących odkrycie coraz to nowych potworów w Wiśle.
Te alarmujące prognozy czerpiemy z niezwykle poważnego tygodnika „Do Rzeczy”, redagowanego przez jednego z najsłynniejszych polskich intelektualistów katolickich młodego pokolenia, lat 53, redaktora Pawła Lisickiego. (…)

(…) tygodnik opublikował wywiad z Jerzym Grunwaldem pod apokaliptycznym tytułem „Szwecja będzie kalifatem”.
I jako najważniejszy tekst w tym wydaniu zareklamował go w taki sposób: „Znany polski muzyk Jerzy Grunwald: Uciekłem ze Szwecji przed imigrantami”.
Zanim pochylimy głowy nad brawurową ucieczką znanego polskiego muzyka, trzeba uporządkować fakty.
Jerzy Grunwald, jak sam przyznaje, był „uchodźcą, a nie imigrantem”. Z Polski wyjechał w 1974 r., bo jak mówi: „Potrzebowałem wolności. Brzydziła mnie komuna, byłem ciekaw świata, chciałem rozwijać się artystycznie”. Jak chciał, tak i uczynił. W ciągu 44 lat swego uchodźczego żywota przebywał w USA i w Szwecji. Mieszkał na uchodźstwie dłużej niż w Polsce. Na stałe osiadł w Szwecji, zwabiony słynnym szwedzkim dobrobytem, wolnością i tolerancją dla przyjezdnych. Przez 30 lat mieszkał w Helsingborgu, portowym mieście, prawie stutysięcznym. Żył w dzielnicy Soder, w kilkunastopiętrowym bloku. Można rzec, na spokojnej, dostatniej prowincji. Przed kilkoma miesiącami przeprowadził się z powrotem do Polski. Wieszczy, że za nim ruszą osiedlić się w Polsce miliony innych Szwedów.
Na Ojczyzny łono wrócił nie dlatego, że obmierzło mu już mieszkanie w szwedzkim bloku. Pośród uporządkowanych, czystych i schludnych Jensenów i Svensenów. Wkurzyła go na maksa ta szwedzka tolerancja. Ta otwartość. Ta wolność…

Aut. Piotr Gadzinowski
Więcej: efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru tygodnika Fakty i Mity

Piotr Gadzinowski

Poseł na Sejm RP w latach 1997–2007. Redaktor i felietonista w: „itd”, „Trybunie”, „NIE”, Lewica24. Publikował też w „Przeglądzie Tygodniowym”, „Sztandarze Młodych”, „Przeglądzie”, „Dziś”, Onecie, Strajku, „Gazecie Wyborczej”, „Polityce”, mediach chińskich. Publicysta, komentator radiowy i telewizyjny, scenarzysta, wykładowca akademicki. Autor i współautor ośmiu książek poświęconych kulturze i polityce. Odznaczony medalem Zasłużony dla Kultury „Gloria Artis” oraz „Tęczowym Laurem”, „Srebrnymi Ustami” i „Złotą Odznaką” Stowarzyszenia Filmowców Polskich. (Wielbiciel i znawca orientalnych potraw, w tym trunków – przyp. red).