Jak hartował się klerykalizm

W 1989 r. wraz z dzikim kapitalizmem, Senatem, zdegenerowaną arystokracją, bezrobociem i nędzą został w Polsce odrestaurowany klerykalizm.
Kler, wyniesiony na ołtarze transformacji, bez umiaru i przyzwoitości odcinał kupony od rzekomych zasług w zbożnym dziele pokonania komuny, której akurat w Polsce nigdy, a przynajmniej po 1956 r., nie było. To zaś co było żyło z Kościołem w specyficznej symbiozie. Lekko licząc połowa księży mniej lub bardziej tajnie współpracowała z państwem i jego służbami, druga połowa wręcz jawnie, a jedynie nieliczni plasowali się na pozycjach bojowników, choć nie do końca wiedzieli ani o co, ani po co. Episkopat wcale ich nie popierał, bo niepotrzebnie psuli dobre stosunki z państwem. O uznanym dziś za symbol walki z komuną błogosławionym ks. Popiełuszce prymas Glemp mówił, że „sam się pcha do męczeństwa” i starał się go wypchnąć do Watykanu, a przynajmniej z Warszawy. Sam Popiełuszko pisał, że jest pacyfikowany przez prymasa, z którym rozmowy „były dla niego bardziej przykre niż z SB”.
Autor: prof. Joanna Senyszyn
Więcej: efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru tygodnika Fakty i Mity

Joanna Senyszyn

Kobieta, która się Kościołowi nie kłania, ateistka, feministka, profesorka, rektorka, dziekanka, promotorka, posłanka, europosłanka, działaczka społeczna, obrończyni uciśnionych, felietonistka, blogerka, autorka aforyzmów i limeryków, matka terminów: „kaczyzm”, „Rzeczpospolita Obojga Kaczorów”, „katole”, „kaczoprawica”, „PiSokrzyżowcy”, stara komuszyca i wczesna solidaruszyca. Dwukrotna laureatka „Lustra Szkła Kontaktowego” (TVN24) dla najbardziej lubianego polityka. W „Faktach i Mitach” pisze felietony ku pokrzepieniu serc w czasach kaczystowskiej zarazy. (Szanowana przez współpracowników za inteligencję, poczucie humoru oraz celną ripostę – przyp. red.).