Między Trumpem i rozumem

Mamy przed sobą wspaniałą przyszłość, gdyż perspektywa naszych wzajemnych stosunków bardzo dobrze się rysuje – powiedział ambasador Islamskiej Republiki Iranu w Polsce.

Powiedział to w grudniu 2014 r. w Muzeum Narodowym w Warszawie, prezentując album „Arcydzieła sztuki perskiej ze zbiorów polskich”, wpisujący się w obchodzony w Iranie rok 540. rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Iranem i Polską. Czy coś istotnego wydarzyło się w minionych czterech latach w naszych stosunkach? Prócz tego, że Donald Trump jako kolejny amerykański prezydent wypowiedział polityczną wojnę Iranowi, to nie. Co nam do tego? Formalnie nic; poza tym, że ktoś za oceanem podjął decyzję o zakończeniu trwającej ponad pięć wieków przyjaźni. Przyjaźni prawdziwej, bo potwierdzonej trudną historią obu narodów.

Iran (państwo Persów) nigdy nie uznał utraty przez Polskę niepodległości w okresie zaborów. Na dworze perskim podczas przyjmowania poselstw zawsze wyczytywane było poselstwo polskie, choć na mapach nie było już Rzeczypospolitej. Wzbudzało to kpiny mocarstw zachodnich, ale nie samych Persów. Wierzyli, że Polska się odrodzi i znów będą gościć Polaków. Na uroczystościach państwowych, w których uczestniczył korpus dyplomatyczny, zawsze czekały na nas krzesła. (…)

Przyjaźń ta została potwierdzona w czasie II wojny światowej. To właśnie przez sojuszniczy Iran wiódł szlak sformowanej w ZSRR armii gen. Władysława Andersa. Armii złożonej z polskich ofiar stalinowskich zsyłek. Ludzi pozbawionych w radzieckich łagrach godności i zdrowia. Przez zaprzyjaźnione państwo przewinęło się około 120 tysięcy wymagających pomocy Polaków, bo wraz z wojskiem sunęła druga armia – kobiet i dzieci, chcących za wszelką cenę wyzwolić się z kajdan; regularni żołnierze stanowili mniej niż połowę tej grupy. Korzystali nie tylko z żywności – trafiali do pobudowanych dla nich szpitali i domów dziecka. Ich drogę znaczą cmentarze. Cmentarze katolickie na islamskiej ziemi. Cmentarze szanowane przez Persów i remontowane z ich pomocą…
Aut. Dariusz Cychol
Więcej: efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru tygodnika Fakty i Mity

Dariusz Cychol

Młody, zdolny, dobrze zapowiadający się. Od 35 lat w dziennikarstwie. Dziennikarz agencyjny (PA INTERPRESS, PAP), prasowy (m.in. tygodnik „NIE” – zastępca redaktora naczelnego), telewizyjny (TVP INFO, TVP Regionalna), internetowy (tvp.info, regionalna.tvp.pl, tvpparlament.pl), krótko wykładowca akademicki (socjologia mediów). Wielbiciel nietypowych podróży, zakręconych ludzi i piesków wszelkiej maści. Wróg chamstwa, głupoty i nietolerancji. Bardziej ceni polską wódkę czystą (pod boczek lub słoninkę) niż whisky (pod orzeszki), a jeszcze bardziej niż wódkę lubi wytrawne, zrównoważone wina czerwone; w sporej ilości. (Jak ojciec: wymagający, ale wyrozumiały – przyp. red.).