Narodowi masochiści

Jesteśmy narodem masochistów. Kochamy cierpieć, wspominać minione cierpienia i z zaangażowaniem je celebrować. Jeśli jakiś obywatel Polski nie cierpi, nie jest „prawdziwym” Polakiem i zapewne pochodzi z tych grup, które prawdziwym Polakom są wrogie.

Mamy w Polsce 10 świąt państwowych i narodowych. Sześć bezpośrednio odwołuje się do męczeństwa naszego bohaterskiego narodu, trzy do wydarzeń „radosnych” związanych ze zwycięstwem nad cierpieniem, a jedno upamiętnia zwycięstwo nad własną głupotą (3 maja). Martyrologię i walkę mamy więc w genach. Cierpienia te pięknie podtrzymuje obowiązująca w Polsce religia. Świąt kościelnych (liturgicznych) mamy około 100 i w zasadzie wszystkie odwołują się do cierpienia, bo cierpienie jest istotą chrześcijaństwa. Nie powinno się cieszyć nawet z narodzin Chrystusa, bo przecież narodził się po to, żeby cierpiąc okrutne męki, umrzeć w młodym wieku. Nawet jego ponowne narodziny, czyli zmartwychwstanie, trudno zaliczyć do świąt radosnych, bo jak się ocknął, to sobie poszedł tam, gdzie mu lepiej. Nam zaś pozostało cierpieć na tym doczesnym padole. To cierpimy, celebrując rocznice kolejnych aktów cierpienia…
Autor: Dariusz Cychol
Więcej: efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru tygodnika Fakty i Mity

Dariusz Cychol

Młody, zdolny, dobrze zapowiadający się. Od 35 lat w dziennikarstwie. Dziennikarz agencyjny (PA INTERPRESS, PAP), prasowy (m.in. tygodnik „NIE” – zastępca redaktora naczelnego), telewizyjny (TVP INFO, TVP Regionalna), internetowy (tvp.info, regionalna.tvp.pl, tvpparlament.pl), krótko wykładowca akademicki (socjologia mediów). Wielbiciel nietypowych podróży, zakręconych ludzi i piesków wszelkiej maści. Wróg chamstwa, głupoty i nietolerancji. Bardziej ceni polską wódkę czystą (pod boczek lub słoninkę) niż whisky (pod orzeszki), a jeszcze bardziej niż wódkę lubi wytrawne, zrównoważone wina czerwone; w sporej ilości. (Jak ojciec: wymagający, ale wyrozumiały – przyp. red.).