Niezwykły obywatel

Bohaterowie afery hejterskiej uznali, że najlepszą obroną jest atak.

Pan Jarosław Dudzicz to postać interesująca i znana środowisku prawniczemu. Jak ujawniła w ostatnich dniach prasa, ten bojownik „dobrej zmiany”, sędzia sądu rejonowego obsadzony w roli prezesa sądu okręgowego, miał publicznie określić Żydów mianem „podłego, parszywy narodu”, któremu „nic się nie należy”. Każdy naród ma niezbywalne prawo do istnienia. Jeśli pan Dudzicz jest autorem wspomnianej wypowiedzi (chociaż należy się domyślać, że zaprzeczy albo już zaprzeczył swojemu autorstwu tych skandalicznych słów), to należałoby ją rozumieć jako zaprzeczenie prawa narodu do istnienia. Adolf Hitler również mniemał, że Żydom nie przysługuje prawo do istnienia, a nawet silnie wcielał to mniemanie w życie, niemalże z sukcesem.
Jednak pan Dudzicz jest autorem wielu innych wypowiedzi, które pozwolę sobie przytoczyć, nie mając oczywiście nadziei, że tym razem pan Dudzicz się ich nie wyprze.
Na Twitterze jest dostępne konto sygnowane jako „Jarosław Dudzicz Zastępca rzecznika prasowego Krajowej Rady Sądownictwa”, ozdobione zdjęciem pana Dudzicza. Znajdują się na nim interesujące wynurzenia.

Krynica bezstronności

6 września 2019 r. pan Dudzicz zreprodukował wypowiedź mec. Urbanka, pełnomocnika Cichockiego (kolejnego bohatera serialu o hejterach pt. „KastaWatch”): „Sędzia Cichocki jest ofiarą rzekomej afery w MS”. Interesujące jest już samo zwoływanie przez pełnomocnika konferencji prasowej w celu omawiania szczegółów będących przedmiotem postępowania przygotowawczego, które podobno toczy się w sprawie farmy trolli w Ministrollstwie Sprawiedliwości i neo-KRS. Ale jeszcze ciekawsze jest rozpowszechnianie takich wpisów przez… członka organu podającego się za KRS. Jak mają się poczuć pokrzywdzeni internetowym hejtem, którzy np. wniosą zażalenie na umorzenie śledztwa w tej sprawie, a rozpatrywać je będzie sędzia podlegający w zakresie awansów organowi, za którego członka podaje się pan Dudzicz? Poczują się przygnieceni wręcz bezstronnością sądu rozpoznającego ich zażalenie? Zastanawiam się, czy w głowie pana Dudzicza pojawiła się taka myśl? Albo jakakolwiek inna? Żeby nie pozostawić wątpliwości, pan Dudzicz dodaje, że wypowiedzi mec. Urbanka to „odrobina prawdy”. Cyk. I już wiemy, kto ma rację. Orzekła o tym „KRS” w osobie pana Dudzicza. Przypomnę tylko, że zbiór zasad etyki sędziów stanowi, iż „sędzia nie powinien wyrażać publicznie opinii na temat toczącego się lub mającego się toczyć postępowania”. No ale może pan Dudzicz „już ma taką pewność”, że żadnego postępowania nie będzie. Nie byłby to pierwszy dowód na dostęp grupy bojowników „dobrej zmiany” do informacji niedostępnych dla reszty społeczeństwa.
5 września pan Dudzicz, uosobienie sędziowskiej bezstronności i niezawisłości, komentuje wpis adwokata Kwaśniewskiego (to przywódca „prawniczej sekty” pod nazwą Ordo Iuris) o „niepokojącym” stanowisku Sądu Okręgowego, którego skład odmówił orzekania do spółki z niejakim Piebiakiem, zastępcą Ziobry zwolnionym ze stanowiska za udział w aferze hejterskiej. Pan Kwaśniewski nie rozumie stanowiska sędziów Sądu Okręgowego i odczuwa na jego tle „niepokój”. Natychmiast sekunduje mu krynica bezstronności i powściągliwości w osobie pana Dudzicza, który pisze: „A już na poważnie, to kolejne skandaliczne zachowanie niektórych sędziów”. Oczywiście nie chodzi o Piebiaka, który przecież absolutnie nie zachował się skandalicznie, skoro „walczył o Prawdę”, tylko o sędziów, którzy uznali, że dopuszczanie Piebiaka do orzekania jest niedopuszczalne. Zwróćmy uwagę, że pan Dudzicz pisze swoje uwagi o „skandalicznym zachowaniu” sędziów jako rzekomy członek rzekomej KRS, której rzecznicy dyscyplinarni ścigają tych samych sędziów za krytykę obecnej władzy. Oczywiście również i tu Pan Dudzicz nie powziął wątpliwości, czy aby publiczne wyrokowanie o tym, że zachowanie jego kolegów po fachu jest „skandaliczne”, przystoi osobie podającej się za członka tzw. KRS. Ale przecież walka o „Sprawę” (że tak zacytuję korespondencję hejterów z obozu władzy) usprawiedliwia wszystko. Więc i my przyklaśnijmy Panu Dudziczowi.

Tego samego dnia pan Dudzicz publikuje pogróżki p. Schaba, podającego się za rzecznika dyscyplinarnego ścigającego „liczne przewiny” opozycyjnych wobec pisowskiego desantu sędziów: „W mojej ocenie również Zarząd Iustitii powinien ponieść odpowiedzialność dyscyplinarną za nawoływanie innych sędziów do tak niegodnych działań”. Chodziło o apel sędziowskiego stowarzyszenia Iustitia („Poddajemy pod rozwagę sędziów, których dotyczą postępowania prowadzone przez Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Piotra Schaba i jego Zastępców Przemysława W. Radzika i Michała Lasotę, by odmawiali udziału w prowadzonych przez nich postępowaniach dyscyplinarnych, przynajmniej do czasu wydania wyroku przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącego statusu KRS i Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego oraz do czasu wyjaśnienia udziału Przemysława W. Radzika i Michała Lasoty w zorganizowanej akcji hejterskiej przeciwko sędziom prowadzonej w ramach grupy Kasta, do której mieli należeć urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym wiceminister Łukasz Piebiak”). W okrągłej główce pana Dudzicza oczywiście nie zaświtała myśl, że może przesądzenie przez osobę podającą się za członka tzw. KRS, iż działania sędziów są „niegodne”, nie jest najlepszym pomysłem. Ale cóż, „Sprawa” jest warta każdej ofiary, prawda?

Donosy i przemyślenia

Kiedy sędzia Bator-Ciesielska z Sądu Okręgowego w Warszawie odmówiła orzekania z p. Radzikiem, kolejnym bojownikiem „dobrej zmiany” (zastępcą rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów), pan Radzik wydał oświadczenie, w którym zarzucił sędzi „anarchizowanie” i „destabilizowanie porządku prawnego”. To zabawne oświadczenie – wszak o anarchizowaniu mówi człowiek, którego nazwisko pojawia się w kontekście afery hejterskiej w Ministrollstwie (sam pan Radzik oczywiście zaprzecza tym informacjom, a nawet pozywa ich autorów w błogiej świadomości, że wyrok będzie za długie lata i nikt już nie będzie pamiętał, o co chodziło…). Natychmiast podał je dalej pan Dudzicz, dodając jeszcze, że w jego ocenie „pani sędzia powinna mieć postawione zarzuty dyscyplinarne i to niezwłocznie”. Otóż rzeczników dyscyplinarnych powołuje kolega p. Dudzicza z tzw. KRS, czyli Zbigniew Ziobro. Pan Dudzicz, rzecz jasna, w swoim apelu nie widzi niczego niestosownego.
I jeszcze ostatni pyszny fragmencik z internetowej twórczości pana Dudzicza. 25 sierpnia pan Dudzicz „podaje dalej” wpis o księdzu z Dzierżoniowa, który donosi, iż bohatersko przeżył rażenie piorunem na Giewoncie. Komentarzyk na Twitterku Pana Dudzicza, cyt.: „ateuszom do przemyślenia”. Ciekaw jestem, czy również „katolom” pan Dudzicz podsunie jakąś myśl ku refleksji? A jeśli nie, to czy w tym, co jest umieszczone na szyi pana Dudzicza, zaświtała może myśl, że nazywanie ateisty „ateuszem” jest chamskim i pogardliwym sformułowaniem, po którym powinno się wywalać autora z jakiegokolwiek urzędu publicznego, choćby i z centralnego zarządu kibli publicznych, nie wspominając o organie nazywającym się KRS?

W sprawie popełnienia przestępstwa publicznego lżenia narodu żydowskiego, w której już od lat prokuratura prowadzi podobno jakieś „energiczne” czynności, możemy się spodziewać każdego orzeczenia, również i takiego, jak w sprawach publicznej prezentacji swastyk (które prokuratura pana Ziobry uznała za „hinduskie symbole słońca”), skopania działaczek antyfaszystowskich (uznanego przez prokuraturę za „wyrażanie niezadowolenia”) czy też nieopublikowania wyroków TK przez duet Kempa-Szydło (w czym prokuratura nie dostrzegła niedopełnienia obowiązków). Ja spodziewam się raczej umorzenia – mówi mi to wewnętrzny głos, który proszę uznać za formę religijnego objawienia.

Kiedy jednak czytam wpisy na Twitterze pana Dudzicza, to nie rozumiem, dlaczego ambasada Izraela w Warszawie oświadczyła, że jest dla niej „zdumiewające i oburzające, że autorem tego obrzydliwego wpisu nie jest zwykły obywatel”. Otóż, po pierwsze, nie wiem, co w tym zaskakującego. Po drugie zaś, jeśli pan Dudzicz istotnie, jak uznała izraelska dyplomacja, był autorem tych wpisów (ja tego, Darwinie uchowaj, nie przesądzam), to z całą pewnością nie jest to „zwykły obywatel”. Pan Dudzicz to postać w najwyższym stopniu niezwykła.
Zastanawiam się, czy wyborcy wyprowadzą wnioski z tego, co się dzieje i zrozumieją, że afera trollowska współpracowników pana Ziobry i jego resortu to nie jest „wypadek”, tylko normalna część systemu stworzonego właśnie po to, żeby do takich „wypadków” dochodziło?
Jerzy Dolnicki

Artykuł pochodzi z numeru tygodnika Fakty i Mity