Prawda w czasach zarazy

Jako Polacy musimy mieć wroga. Im silniejszy, tym lepszy.

Bieda początku lat 90. XX w. zmusiła Polaków do pokochania Niemców. Wcześniej jednak przez setki lat Niemcy służyli za wroga narodowego nr 1. Potem nasza nienawiść przelała się też na Rosjan. Ale kiedy po aneksji Krymu Rosja stała się wrogiem dla całej Europy, a nasza wrogość względem niej przestała być oryginalna, za wrogów wzięliśmy sobie całą Europę (w postaci państw członkowskich UE).

No, nie powiem – wyszło oryginalnie.

Jednak wróg unijny nie zastąpił nam poprzedniego wroga. Nadal pałała w nas potrzeba dopieprzania Rosji. Najbliższym sojusznikiem w jej zaspokojeniu okrzyknęliśmy USA, państwo położone najdalej z tych, które chcą z nami jeszcze rozmawiać. W barterze trafił nam się najbliższy sojusznik Stanów – Izrael. Pokochaliśmy więc Żydów, mimo że zabili nam króla (Jezusa Chrystusa) i to na oczach jego matki Marii (zawsze dziewicy!), która przy okazji jest również królową Polski. Funkcję sprawuje biernie, bo w przeciwieństwie do syna nie zmartwychwstała. Co myśli o tym Jezus? Chyba wierzy w to, że zabili go nie rodacy (Żydzi), a Rzymianie (Włosi). Na razie jednak wspiera swoich w staraniach o wypłacenie im przez Polaków gigantycznych sum z tytułu utraconego tzw. mienia żydowskiego. Do Włochów nic nie ma, choć według żydowskiej logiki Izrael powinien się od nich domagać fortuny tytułem odszkodowania za zburzenie Świątyni Jerozolimskiej. Skomplikowane to wszystko, więc nie dziwi, że na próbie zrozumienia świata poległ pisowski minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.

Przy okazji obchodów 80. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej o Rosji znowu zrobiło się głośno. Zaprosiliśmy do siebie na okolicznościową fetę prawie wszystkich, którzy coś w tej wojnie znaczyli, wliczając w to głównego bohatera – Niemcy. Aczkolwiek zapomnieliśmy o… Rosjanach. Zrobiło się troszkę głupio, bo jak wytłumaczyć brak zaproszenia dla prezydenta Władimira Putina? Tym, że ZSRR był w 1939 r. agresorem? Niekonsekwentnie, bo przecież pierwszym byli Niemcy, a Angela Merkel zaproszenie dostała… Tym, że to nie Armia Czerwona pokonała niemiecki faszyzm? Próbował to robić aktualny „lider opozycji”, a jeszcze nie tak dawno minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna, tłumacząc, że Auschwitz wyzwolili Ukraińcy (no chyba z UPA!) i wyszło tragicznie. No to nie wytłumaczyliśmy braku zaproszenia, dając tym samym wyraz swojego „szacunku” dla 22 milionów radzieckich ofiar wojny. Zaprosiliśmy za to – w charakterze gościa głównego – przedstawiciela największego współczesnego agresora globalnego – USA.

Zamiast Rosjan chwałę zwycięstwa nad faszyzmem będzie spijał Donald Trump.

Całemu cywilizowanemu światu wydało się to tak głupie, że najbliższy sojusznik Amerykanów – Izrael – ogłosił, że w styczniu 2020 r. obchody 75. rocznicy wyzwolenia Auschwitz zorganizuje nie w Polsce, a u siebie. I głównym gościem na nich będzie… Władimir Putin. Widać Żydzi nie uwierzyli Schetynie, że ich rodaków w 1945 r. uwolnili Ukraińcy… Bardzo to wszystko skomplikowane.
Tak więc czeka nas niebawem show Trumpa. Będzie to jednocześnie najdroższy występ artystyczny w historii Polski. Za Trumpowe zapewnienie o miłości do Polski, o szybkim zniesieniu wiz, o tym, że żołnierze amerykańscy marzą, by umierać za Włoszczową, Skierniewice i Suwałki, przyjdzie nam słono zapłacić. Choć deklaracje będą wirtualne, to już nasze pieniądze za amerykańską ropę, amerykański gaz, amerykańskie bazy wojskowe, amerykańskie rakiety i amerykańskie samoloty jak najbardziej prawdziwe. Zobowiązania finansowe będziemy spłacać gdzieś tak przez pokolenie (25 lat). Gdyby zaprosić do Polski topowych wykonawców – Stinga, Rolling Stones, Metallicę i kilkuset innych, wyszłoby taniej, a show byłby większy. No, ale nie dokopalibyśmy Putinowi…
W całej tej sytuacji widać, że władzom IV RP brakuje pomysłów, aby tłumaczyć, za co należy nienawidzić Rosji. Obchody tuż-tuż, podpowiem więc rządowej propagandzie, żeby ta nie miotała się bez sensu.

To Rosjanie i ich bank Goldman Sachs winni są wybuchu największego kryzysu gospodarczego ostatnich dziesięcioleci (2007–2009). To Rosjanie winni są destabilizacji Bliskiego Wschodu – podbicia Iraku (i zabójstwa Saddama Husajna), podbicia Libii (i zabójstwa Muammara Kadafiego), rozpętania wojny w Syrii, zalania Europy milionową falą uchodźców. To Rosjanie mają swoje bazy wojskowe w większości państw Europy Zachodniej.

To Rosjanin – Soros – wymyślił tzw. plan Balcerowicza, rujnujący gospodarkę Polski doby transformacji. To Rosjanie prywatyzowali polskie przedsiębiorstwa. To Rosjanie sprzedają nam zestawy rakietowe Patriot i swoje samoloty F-16, każąc bronić się przed swoimi wrogami. To Rosjanie budują na naszym terenie bazy wojskowe, wyłączone z polskiej jurysdykcji. To rosyjski kapitał dominuje w polskim systemie bankowym, karmiąc swoich oligarchów. To Rosjanie wymyślili kredyty rublowe, doprowadzające co miesiąc do łez dziesiątki tysięcy Polaków – „rublowiczów”. To Rosjanie uczynili z nas tanią siłę roboczą, powodując, że Moskwa stała się miastem marzeń dla setek tysięcy polskich emigrantów gospodarczych. To w rosyjskich hipermarketach zostawiamy swoje wypłaty. To Rosjanie każą naszym rolnikom kupować środki ochrony roślin przed wyprodukowaną w rosyjskich laboratoriach stonką. To Rosjanie faszerują nas produktami GMO. To Rosjanie przeprowadzali eksperymenty na kleszczach rozprzestrzeniających boleriozę. To Rosjanie domagają się zwrotu mienia „porosyjskiego”.
To Rosjanie odpowiadają za globalną inwigilację mieszkańców naszej planety. To Rosjanie wycinają polskie lasy. To Rosjanie podzielili Polaków na sorty. To Rosjanin jest właścicielem szerzącego nienawiść toruńskiego radia. To Rosjanie doprowadzili w Polsce do rządów kleru. To Rosjanie zwolnili go z podatków. To rosyjscy duchowni gwałcą polskie dzieci. I to rosyjska frywolność obyczajowa była zaczynem powstania ideologii LGBT. Wszyscy polscy politycy mają rosyjskie korzenie, a piszący te słowa nawet mieszkał w Moskwie! To przez Rosjan musimy teraz wstawać z kolan i nikt się z nami nie liczy!

Czy zważywszy na skalę podłości, jakich codziennie zaznajemy ze strony Rosjan, nie jest logiczne, że nie zaprosiliśmy Władimira Putina do Polski? Czy nie jest oczywiste, że jego miejsce zajął tak bliski nam Donald Trump?

Wszystko da się wmówić naiwnym. Nie zdziwcie się więc, jeśli kiedyś dzieci poinformują Was, że Hitler był Rosjaninem, a Jezus zdobył Berlin. Co prawda będzie to równie prawdziwe jak miłość Trumpa do Polski, ale znacznie tańsze. Nie zamykajcie się więc przed „nową prawdą”.
Dariusz Cychol

Artykuł pochodzi z numeru tygodnika Fakty i Mity

Dariusz Cychol

Młody, zdolny, dobrze zapowiadający się. Od 35 lat w dziennikarstwie. Dziennikarz agencyjny (PA INTERPRESS, PAP), prasowy (m.in. tygodnik „NIE” – zastępca redaktora naczelnego), telewizyjny (TVP INFO, TVP Regionalna), internetowy (tvp.info, regionalna.tvp.pl, tvpparlament.pl), krótko wykładowca akademicki (socjologia mediów). Wielbiciel nietypowych podróży, zakręconych ludzi i piesków wszelkiej maści. Wróg chamstwa, głupoty i nietolerancji. Bardziej ceni polską wódkę czystą (pod boczek lub słoninkę) niż whisky (pod orzeszki), a jeszcze bardziej niż wódkę lubi wytrawne, zrównoważone wina czerwone; w sporej ilości. (Jak ojciec: wymagający, ale wyrozumiały – przyp. red.).