Różaniec za niepodległą

Symbolem tegorocznego Marszu Niepodległości jest owinięta różańcem pięść. To symbol dobry, bo prawdziwy – wiernie opisuje polską rzeczywistość.
Szybko minął rok świętowania setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Rozmyślania nad naszą historią, nad naszymi narodowymi wzlotami i upadkami, nad naszym „genotypem” narodowym, nad naszą misją Mesjasza narodów dały dobre efekty. Po roku refleksji zdecydowaliśmy jak ma wyglądać kraj, w którym przyszło nam żyć. Określiliśmy to przed miesiącem, oddając głosy w wyborach do parlamentu. Choć procedura głosowania spełniała wymogi demokracji, nie spełniała jej kampania wyborcza. Najlepszym tego dowodem było wykorzystywanie w niej mediów zależnych od rządu. Ich zakłamanie jest rezultatem skrajnego upolitycznienia tego, co z definicji winno być obiektywne. Zaakceptowaliśmy ten stan, choć jest on charakterystyczny dla krajów władzy totalitarnej. Określiliśmy więc, o jaką Ojczyznę nam chodzi. Akceptując udział Kościoła w polityce, określiliśmy też wiarę, której jako naród będziemy wierni. Jaką więc Polskę mamy, świętując 101. rocznicę odzyskania niepodległości?
***
Miej nas w opiece swojej. Obdarz nas pokojem i uchroń od niewiernych Twym naukom. Pokarz ich trądem, ciemnością i wiecznym bólem. Niechaj zaznają go na wieczną Twoją pamiątkę…
***
Zgodziliśmy się, by rządził nami sfrustrowany starszy pan bez oficjalnych funkcji państwowych. Stary kawaler o nieokreślonej orientacji seksualnej, bez wiedzy o realnym życiu, uczy nas o wartości rodziny, której nie posiada. Decyduje o prokreacji kobiet (z którymi nie współżyje i zapewne nie współżył), formach kształcenia dzieci (których nie ma i zapewne mieć nie będzie), prawach mniejszości (z którymi się nie utożsamia). Straszy nas przy tym, że „ręka podniesiona na Kościół, jest ręką podniesioną na Polskę”. Moralności uczy nas jego bratanica – kilkukrotna rozwódka z trójką dzieci, których ojców nie podejmuję się określić.
Wolność gwarantuje nam Konstytucja RP. Cóż z tego, jeśli jest wielokrotnie gwałcona przez tego, który winien stać na jej straży – prezydenta. Choć ustawa zasadnicza wprost mówi o świeckim charakterze państwa, prezydenta najłatwiej spotkać na imprezach kościelnych, na klęczkach. Pozostaje wierzyć, że modli się za świeckość i rozdział Kościoła od państwa.
***
O Pani, Królowo Nasza, wstaw się u Syna Twego za naród, który pokochałaś. Niech światło Twej matczynej miłości ukaże nam wrogów wiary ojców naszych, byśmy mogli ich rzucić do stóp Pana Naszego jako ofiarę wiary naszej. Chwała Panu!
***
O przestrzeganiu zasad Konstytucji orzeka Trybunał, w skład którego wejść ma dwójka najbardziej kontrowersyjnych i ośmieszonych posłów partii starego kawalera: obrońca pedofila i babsztyl nazywający flagę Unii Europejskiej szmatą. Apolityczność Trybunału mają więc gwarantować aktywni politycy.
O nasz dobrobyt dba bankster twierdzący, że ludzie powinni „zapierdalać za miskę ryżu”. Jego władzę ma kontrolować prezes Najwyższej Izby Kontroli. Człowiek, który nie potrafi przekonująco wytłumaczyć się z posiadanego majątku (fortuny!), a ostatnie interesy robił z jakimś obwieszonym złotem bandziorem, czerpiącym zyski z prostytucji.
Funkcji powinien go pozbawić nadzorujący służby mundurowe minister spraw wewnętrznych, który sam jest na wolności, a nie w więzieniu, dzięki łasce sklerykalizowanego prezydenta. Nie dziwota więc, że podległe ministrowi służby, zamiast ścigać nadużycia notabli, wolą ścigać dziecko za odmowę połknięcia opłatka w kościele (połknął – z oporami – po interwencji policji).
***
Niech zstąpi Duch Twój i uśmierci tych, którzy w Ciebie wątpią. Tych, którzy nie uwierzyli w siłę Twej łaski. Niech żywota dokonają w chorobach, cierpieniu i biedzie, a dzieci ich niech przeklęte przez Ciebie będą, na wieki, wieków…
***
Kościół, bez którego pomocy władza starszego pana by padła, korzysta z licznych przywilejów. Ich wielkość – tylko w wymiarze finansowym – to suma oscylująca w granicach kilkunastu (do 20) miliardów złotych rocznie. Prócz tego cieszą się przeogromną bezkarnością: nie odpowiadają za szerzenie antysemityzmu, ksenofobii, homofobii, za mowę nienawiści czy też ukrywanie przestępstw, w tym przestępstw seksualnych.
Za swoje przywileje odwdzięczają się nadzieją na życie wieczne i pomocą w nawiązaniu bezpośrednich relacji ze Stwórcą. Jest to szczególnie istotne przy zawierzeniach, które stały się naturalnym elementem życia społecznego i politycznego. W 101. roku od czasu odzyskania niepodległości pod bożą opiekę oddały się już chyba wszystkie grupy zawodowe; ostatnio leśnicy.
***
Wysłuchaj naszych modłów, o Panie! Zawierzamy Ci z ufnością i miłością losy swoje i naszej Najjaśniejszej Ojczyzny za pośrednictwem Bogurodzicielki dziewicy, którą wybrałeś na Matkę Syna Swego jedynego. Tyś jest naszym światłem i celem istnienia…
***
Nie mamy bliskich stosunków z sąsiadami. Mamy coraz mniej przyjaciół na swoim kontynencie. Jako naród nie uchodzimy za sensownych i przewidywalnych partnerów. Coraz mniej znaczymy na arenie międzynarodowej.
Czujemy się jednak bezpieczni. Ma nam to gwarantować strategiczny sojusz militarny z wielkim, acz bardzo odległym mocarstwem, uważanym za największego agresora na świecie od połowy XX w. Jednym z jego największych wrogów jest inne mocarstwo, z którym graniczymy i utrzymujemy stosunki najgorsze od 80 lat.
***
Ból i cierpienie ześlij na inne narody. Pokaż swą siłę wrzucając ich w ogień piekielny, a potomstwo które spłodzili, niechaj wije się z bólu, pełzając po ziemi na dowód Twej siły i miłości Ojcowskiej. Teraz i na zawsze…
***
Po 101 latach od odzyskania niepodległości stworzyliśmy sobie państwo zaprzeczające temu, co postępowe. Wstydzimy się mówić otwarcie o własnej historii. Jesteśmy osamotnieni w świecie i nierozumiani w wierze, którą uznajemy za ostoję naszego bytu narodowego. Ale zrobiliśmy to sami, z dumą więc możemy cieszyć się świętem 11 listopada i uczcić je modlitwą:
O Królu Nasz, który z matką Swoją strzeżesz nas przed pokusami doczesności. Spraw, by ofiara Twa strzegła naszej świętej wiary. Obdarz zdrowiem naszych ojców: Jarosława, Zbigniewa, Antoniego, Mateusza i Andrzeja. Niech ich dobroć i mądrość będą dla nas drogowskazem do Królestwa Twego. Amen.
Dariusz Cychol

Artykuł pochodzi z numeru tygodnika Fakty i Mity

Dariusz Cychol

Młody, zdolny, dobrze zapowiadający się. Od 35 lat w dziennikarstwie. Dziennikarz agencyjny (PA INTERPRESS, PAP), prasowy (m.in. tygodnik „NIE” – zastępca redaktora naczelnego), telewizyjny (TVP INFO, TVP Regionalna), internetowy (tvp.info, regionalna.tvp.pl, tvpparlament.pl), krótko wykładowca akademicki (socjologia mediów). Wielbiciel nietypowych podróży, zakręconych ludzi i piesków wszelkiej maści. Wróg chamstwa, głupoty i nietolerancji. Bardziej ceni polską wódkę czystą (pod boczek lub słoninkę) niż whisky (pod orzeszki), a jeszcze bardziej niż wódkę lubi wytrawne, zrównoważone wina czerwone; w sporej ilości. (Jak ojciec: wymagający, ale wyrozumiały – przyp. red.).