Sezon na listy

Tradycyjne listy, pisane ręcznie na pachnącej papeterii, w kopercie z naklejonym znaczkiem pocztowym, przeszły do historii. Zastąpiły je e-maile i SMS-y.

Listonosz, owszem, wciąż jedzie, jego torba jest ciężka, ale od listów urzędowych, które mimo rozwoju elektroniki muszą być dostarczane w formie papierowej, z oryginalnym podpisem. Czasem jeszcze się trafi jakiś miłosny, z wojska albo z więzienia. W obiegu są listy polecające, motywacyjne, zastawne, gończe, żelazne, otwarte i pisane na Berdyczów.

Aktualnie największe zainteresowanie wzbudzają dwie kategorie: listy nadziei, czyli wyborcze oraz listy hańby, zawierające wykaz polskich biskupów ukrywających lub przenoszących księży sprawców czynów pedofilskich. Te ostatnie trochę przypominają gończe i niewątpliwie w takim właśnie charakterze zostały przekazane papieżowi Franciszkowi przez kierownictwo fundacji „Nie lękajcie się”. Nie może być inaczej, skoro przez dziesiątki lat listy ofiar kierowane do polskich biskupów były niczym pisane na Berdyczów…

Artykuł pochodzi z numeru tygodnika Fakty i Mity

Joanna Senyszyn

Kobieta, która się Kościołowi nie kłania, ateistka, feministka, profesorka, rektorka, dziekanka, promotorka, posłanka, europosłanka, działaczka społeczna, obrończyni uciśnionych, felietonistka, blogerka, autorka aforyzmów i limeryków, matka terminów: „kaczyzm”, „Rzeczpospolita Obojga Kaczorów”, „katole”, „kaczoprawica”, „PiSokrzyżowcy”, stara komuszyca i wczesna solidaruszyca. Dwukrotna laureatka „Lustra Szkła Kontaktowego” (TVN24) dla najbardziej lubianego polityka. W „Faktach i Mitach” pisze felietony ku pokrzepieniu serc w czasach kaczystowskiej zarazy. (Szanowana przez współpracowników za inteligencję, poczucie humoru oraz celną ripostę – przyp. red.).