Festiwal cudów i obietnic

Jak na wybory, które faktycznie mogą zmienić ustrój Polski, kampania była dość nijaka.
Jarosław Kaczyński idzie po władzę. Więcej władzy. Od momentu, kiedy „dobra zmiana” zabuksowała przy próbach podporządkowania sobie sądownictwa, stało się jasne, że w mijającej kadencji nie uda się wprowadzić cichcem tzw. czwartej RP. Posłuszne sądy były potrzebne, by wsadzać do więzień oponentów. Tymczasem sędziowie pokazali Kaczyńskiemu gest Kozakiewicza. Na dodatek zaczęli realizować koncepcję rozproszonej kontroli konstytucyjności praw uchwalanych przez pisowską większość, kierowali się oczywistym rozumieniem ustawy zasadniczej, a nie sfalandyzowanymi przepisami. I poszło się bujać znaczenie przejęcia siłą Trybunału Konstytucyjnego; cóż z tego, że od tej pory Prezes miał sto procent gwarancji, że TK orzeknie wszystko, czego sobie zażyczy, skoro nikt pani Przyłębskiej i jej sędziów-nie-sędziów o zdanie nie pytał?…

Autor Blanka Florczyk
Więcej efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 40/2019 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *